Najlepiej wyjaśnić problem na problem na przykładzie: Kupiłeś pre-construction condo w 2021 za 800 000 CAD. Wpłaciłeś 20 % zadatku = 160 000 CAD. Bank miał dać 80 % = 640 000 CAD. Teraz (2026) wartość lokalu spadła do 650 000 CAD. Bank pożyczy tylko 80% od nowej wartości = 520 000 CAD. Musisz dołożyć 120 000 CAD z własnej kieszeni – albo tracisz cały zadatek i umowę.
Prawnicy twierdzą, że deweloperzy nie chcą renegocjować umów sprzedaży, dlatego w najgorszych przypadkach doradza klientom kontakt z syndykiem upadłościowym – w skrajnych sytuacjach jedynym sensownym wyjściem jest po prostu nie zamknąć transakcji i ogłosić bankructwo.

Prawnicy często realnie radzą obecnie  ludziom bankructwo jako „najlepszą opcję”.

To klasyczny objaw pęknięcia bańki spekulacyjnej na kanadyjskim rynku mieszkaniowym – głównie Toronto, Vancouver, Ottawa. Przez ostatnie lata rekordowa imigracja i niskie stopy procentowe napędzały ogromny popyt, deweloperzy sprzedawali „na pniu” jeszcze niewybudowane conda po bardzo wysokich cenach, a inwestorzy indywidualni traktowali to jak pewny flip; kup tanio przed budową → sprzedaj drożej po.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Teraz stopy procentowe poszły w górę, popyt wyhamował i udzie stoją przed wyborem: stracić 100–200 tys. CAD na pokrycie straty albo po prostu odejść i zbankrutować (co w Kanadzie nie jest tak tragiczne jak w USA – po 9–12 miesiącach można zacząć od nowa).

Efekt jest taki, że deweloperzy będą mogli mieć problem z finansowaniem kolejnych projektów, Banki będą musiały odpisać większą liczbę niespłaconych kredytów, a cały sektor budowlany (i powiązane z nim branże) znacznie ucierpi.

Z drugiej strony  wielu komentujących  mówi: „to są spekulanci”. Kupowali po 2–3 condo na flip, licząc na szybki zysk, a teraz płaczą. Kanada teraz zbiera żniwa lat bezmyślnego drukowania pieniędzy i niekontrolowanej imigracji, a to dopiero początek – wiele kontraktów z 2021–2023 jeszcze nie dojrzało do zamknięcia.