Pod pomnikiem Ofiar Nacjonalistów Ukraińskich z lat 1939–1947 w Szczecinie zapanowała cisza. Przerywał ją jedynie szelest sztandarów, wojskowe komendy i dźwięk werbla. W tym miejscu – będącym symbolicznym grobem dziesiątek tysięcy Polaków zamordowanych na Kresach – odbyły się obchody 83. rocznicy apogeum rzezi wołyńskiej oraz Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej. Wśród zgromadzonych byli świadkowie historii, rodziny pomordowanych, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, parlamentarzyści, żołnierze, duchowieństwo oraz mieszkańcy Szczecina. Dla wielu obecnych była to nie tylko uroczystość państwowa, ale przede wszystkim osobiste spotkanie z pamięcią o bliskich, którzy nigdy nie doczekali godnego pochówku.

Już na początku przypomniano tragiczne wydarzenia 11 lipca 1943 roku – „krwawej niedzieli”, kiedy oddziały UPA jednocześnie zaatakowały niemal sto polskich miejscowości na Wołyniu. W ciągu jednego dnia zamordowano około 11 tysięcy Polaków, a fala zbrodni objęła Wołyń i Małopolskę Wschodnią. Łącznie życie straciło około 130 tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej. Organizatorzy – Stowarzyszenia Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć oraz szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej podkreślali, że ten pomnik jest czymś więcej niż monumentem. – To symboliczny grób pomordowanych, pod którym rodziny mogą zapalić znicze i złożyć kwiaty – przypomniano podczas uroczystości.

Szczególnie mocno wybrzmiał list zastępcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, dr. hab. Karola Polejowskiego. Wskazano w nim, że uczestnicy spotkania nie kierują się pragnieniem zemsty. Jesteśmy tu dziś nie z chęci zemsty ani powodowani nienawiścią. Przywiodła nas pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej, wierność prawdzie i wola oddania im sprawiedliwości – napisano. Autor listu podkreślił również, że prawdziwe pojednanie polsko-ukraińskie może zostać zbudowane wyłącznie na fundamencie prawdy historycznej oraz umożliwieniu poszukiwań i ekshumacji ofiar.Fakty nie mogą podlegać negocjacjom ani politycznym interpretacjom. Nigdy nie zgodzimy się na hołubienie zbrodniarzy i ludobójców. Dyrektor szczecińskiego oddziału IPN Krzysztof Męciński przypomniał historię powstania pomnika, który osiem lat temu udało się wznieść mimo licznych przeszkód administracyjnych i politycznych. Prawda historyczna jest fundamentem, na którym musimy budować przyszłość i dobrosąsiedzkie relacje. Za każdą ofiarą zbrodni wołyńskiej stoi tragedia konkretnej rodziny. Nie możemy o nich zapomnieć – mówił.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Jednym z najbardziej poruszających wystąpień było przemówienie prezesa Stowarzyszenia Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć Bartłomieja Ilcewicza. Zamiast politycznych deklaracji przywołał dramatyczne świadectwa ocalałych. „Dzieduniu, nie bijcie nas. Co my komu zrobili? – cytował słowa szesnastoletniej Kasi, błagającej oprawców o życie. Przytoczona relacja Stefanii Sawickiej, opisująca śmierć rodziny i spalone domostwa, sprawiła, że wielu uczestników uroczystości ocierało łzy. Ilcewicz przypomniał również tragedię Chodaczkowa Wielkiego, gdzie zamordowano blisko dziewięćset osób. Czytał nazwiska jednej z rodzin, z której zginęło dziesięć osób. Nie czytam tych fragmentów, żeby epatować grozą. Robię to dlatego, że nie wolno pomylić ofiar z katami. Bandera, Szuchewycz i Melnyk nie są bohaterami. Chylimy natomiast czoła przed tymi Ukraińcami, którzy ratowali Polaków, często płacąc za to własnym życiem. Prezes stowarzyszenia wielokrotnie podkreślał, że pojednanie wymaga zgody na ekshumacje oraz godny pochówek wszystkich zamordowanych. Jesteśmy dziś na cmentarzu. Dla naszej cywilizacji możliwość modlitwy przy grobach bliskich jest czymś fundamentalnym. Tego wciąż odmawia się rodzinom ofiar.

Wicewojewoda zachodniopomorski Dawid Krystek mówił o odpowiedzialności państwa za zachowanie pamięci.Pamięć o tych wydarzeniach nie jest skierowana przeciwko żadnemu narodowi. Jest wyrazem szacunku dla prawdy historycznej oraz moralnego obowiązku wobec tych, którzy sami nie mogą już opowiedzieć swojej historii. Pojednanie nie oznacza zapomnienia.

Najbardziej przejmującym momentem uroczystości było wystąpienie świadka historii Leokadii Marynki. Nie czytała przygotowanego tekstu. Opowiadała o własnym dzieciństwie. Nie było babci, nie było chleba… Podpalili nasz dom. Mama wyrzuciła nas przez okno w maliny. To uratowało nam życie – wspominała. Mówiła o zamordowanej babci, o spalonych wsiach, o dzieciach, które nigdy nie dorosły, i o tym, jak przez dziesięciolecia nie wolno było mówić prawdy o Wołyniu.

W ciszy słuchano także modlitwy ks. prałata dr. Aleksandra Ziejewskiego. Nie gromadzimy się po to, by rozdrapywać rany, ale by taka tragedia nigdy więcej się nie powtórzyła. Dopóki nie staniemy w prawdzie, wszystkie deklaracje pozostaną puste. Tylko prawda wyzwala – podkreślił duchowny.

Po modlitwie odczytano Apel Pamięci, oddano salwę honorową, a delegacje złożyły wieńce i zapaliły znicze pod pomnikiem. Szczecińskie uroczystości pokazały, że mimo upływu 83 lat pamięć o ofiarach Wołynia nie słabnie. Dla rodzin pomordowanych najważniejsze pozostają nie polityczne deklaracje, lecz prawo do odnalezienia bliskich, ich identyfikacji i godnego pochówku. Wielokrotnie powracające podczas obchodów słowa: prawda, pamięć i pojednanie wyznaczały ton całego spotkania. Bo – jak przypominali niemal wszyscy mówcy – pojednanie nie może być budowane na przemilczeniu historii. Może narodzić się jedynie z odwagi nazwania zbrodni po imieniu, oddania czci ofiarom i zachowania ich pamięci dla następnych pokoleń.

Leszek Wątróbski

Zdjęcia:

00. Organizatorami tegorocznej rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu było – Stowarzyszenie Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć oraz szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej (fot. Leszek Wątróbski)

01. Wśród zgromadzonych byli świadkowie historii, rodziny pomordowanych, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, parlamentarzyści, żołnierze, duchowieństwo oraz mieszkańcy Szczecina (fot. Leszek Wątróbski)

02. Poczet sztandarowy Stowarzyszenia Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć (fot. Leszek Wątróbski)

03. Pod pomnikiem Ofiar Nacjonalistów Ukraińskich z lat 1939–1947 w Szczecinie zapanowała cisza (fot. Leszek Wątróbski)

04. Dyrektor szczecińskiego oddziału IPN Krzysztof Męciński przypomniał historię powstania pomnika, który osiem lat temu udało się wznieść mimo licznych przeszkód administracyjnych i politycznych oraz odczytał list okolicznościowy z-cy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – dr. hab. Karola Polejowskiego (fot. Leszek Wątróbski)

04a. Wicewojewoda zachodniopomorski Dawid Krystek mówił o odpowiedzialności państwa za zachowanie pamięci (fot. Leszek Wątróbski)

04b. Jednym z najbardziej poruszających wystąpień było przemówienie prezesa Stowarzyszenia Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć Bartłomieja Ilcewicza. Zamiast politycznych deklaracji przywołał dramatyczne świadectwa (fot. Leszek Wątróbski)

04d. Najbardziej przejmującym momentem uroczystości było wystąpienie świadka historii Leokadii Marynki. Nie czytała przygotowanego tekstu. Opowiadała o własnym dzieciństwie (fot. Leszek Wątróbski)