Wimbledon to taka coroczna olimpiada tenisowa. Niby wszystkie „grand slamy” są ważne, jednak ten najstarszy, najbardziej tradycyjny i angielski jest najważniejszy.

Jego wygranie – to tak jak wygrani w totka.

Do chwili obecnej największymi sukcesami w Londynie cieszyła się mała, ekskluzywna grupa: Iga Świątek, czempionka, Agnieszka Radwańska i Jadwiga Jędrzejowska – finalistki oraz Jerzy Janowicz i Hubert Hurkacz – półfinaliści.
Liczono powszechnie, że Iga znów powalczy na tej wimbledonskiej trawie w tym roku, bo w końcu wygrała ten turniej również jako juniorka.
Nic z tego. Ciągnące się już od momentu rozstania z trenerem Wiiktorowskim problemy psychologiczne nie ustępują.
Przegrała w trzeciej rundzie i połowa Polski jest w rozpaczy.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Nie wiem, dlaczego, bo w końcu jest to tylko tenis, ale skoro zrobiło się z niej w kraju bohaterkę narodową, trzeba trzymać taki poziom.
Jej problemy, jak już wspominałem, leżą w sferze psychicznej.

Na korcie prezentuje się fizycznie doskonale. Jest szybka, silna, technicznie dobrze ustawiona, jednak…
Po przegraniu ostatniego meczu powiedziała: (cytuję Przegląd Sportowy):
„Szczerze mówiąc, to nie obchodzą mnie już wyniki. Byłam na nich tak skupiona, że trudno to kontynuować.”

Nie do wiary!
Jej całą siłą pod wodzą Wiktorowskiego była odporność psychiczna. Była numerem, 1 w kobiecym tenisie przez dziesiątki tygodni i tu nagle „Wyniki mnie nie interesują?”
W międzyczasie Tomasz Wiktorowski zaczął trenować Japonkę Naomi Osakę, zawodniczkę bardzo trudną, zmieniającą trenerów jak rękawiczki … aż do teraz.
Zaraz po triumfie w czwartek rundzie reporterka zapytała na korcie Osakę, dlaczego nagle zaczęła tak świetnie radzić sobie na trawiastych kortach.

Ta z kolei nie miała żadnych wątpliwości i powiedziała, że to zasługa Wiktorowskiego.
I znów cytuję za Przeglądem Sportowym: „To ten wielki polski facet. Wychwalam Tomasza. Wychwalam mój zespół. To mój najlepszy team wszech czasów. Tak dobrze się z nimi bawię i wiele się od nich uczę. Jestem im tak wdzięczna, że są ze mną w tej podróży”.
W tamtym momencie polski trener wstał i pomachał swojej zawodniczce oraz publiczności, która skierowała wzrok w stronę boksu.

Przypomnę, że Osaka przerwała swoją karierę na dłuższy okres. Urodziła córeczkę i poukładała sobie prywatne życie tak, jak chciała.
To jej pomogło tylko połowicznie, bo dalej nie osiągała wyników jak z początku kariery.

Jednak trafiła w końcu na Tomasza Wiktorowskiego i sprawy się odkręciły.

Cudze chwalicie, swego na znacie …
Wiktorowski wcześniej trenował Agnieszkę Radwańską, która potrafiła wyczyniać techniczne i taktyczne cuda na korcie, więc chłopisko wie, co robi.
Wie, co robi i ma silny charakter.
Jestem przekonany, że sam zrezygnował ze współpracy z Igą ze prostego względu: nie chciał tolerować wpływu ojca i psycholożki Igi. Tak mi się wydaje, bo dowodów na takie stwierdzenia nie mam.
Jedno, co obóz Igi robi doskonale, to trzymanie informacji w hermetycznie zamkniętym środowisku.

Nawet były członek tego obozu trzyma język za zębami.

A nowa gwiazda polskiego tenisa kobiecego, Maja Chwalińska?
Odpadła w pierwszej rundzie.

Mówi się, że to kontuzja kostki czy reakcja organizmu.
Ja uważam, że to kolejny przypadek psychologiczny…

www.bogdanpoprawski.com