BERLIN / KOLONIA. Po tygodniu napięcia, spekulacji o obcej interwencji i ogólnokrajowej obławie niemiecka policja aresztowała we wtorek 8 września 48-letniego mężczyznę podejrzanego o serię ataków i prób ataków na stacje transformatorowe oraz linie wysokiego napięcia w trzech landach. Sprawcą okazał się nie rosyjski agent, lecz Niemiec z Gevelsbergu w Zagłębiu Ruhry, którego motywem – według listów z przyznaniem się do winy – była walka z energetyką opartą na paliwach kopalnych.
Incydenty zaczęły się 1 września 2026 r. W Brandenburgii, przy stacji Turnow-Preilack obsługującej elektrownię na węgiel brunatny Jänschwalde, wystrzelono ponad 20 samodziałowych rakiet z przewodzącym drutem, co wywołało dwa zwarcia. Tego samego dnia podobna metoda zadziałała w Bergheim na zachód od Kolonii – kilka bloków elektrowni zostało wyłączonych na kilka dni. Kolejne urządzenia odnaleziono i unieszkodliwiono w Dormagen, okolicach Weisweiler oraz w Saksonii (co najmniej 21 ładunków). Masowych blackoutów nie było, ale operatorzy musieli odstawiać jednostki wytwórcze.
Metoda była powtarzalna i względnie prymitywna: pirotechniczne wyrzutnie w stylu fajerwerków miały przerzucić cienki, przewodzący drut przez linie wysokiego napięcia i wywołać zwarcie. W części przypadków plan się powiódł.
Najpierw obawy o Rosję
Pierwsze godziny po atakach przebiegały w atmosferze alarmu. Niemcy od miesięcy żyją w cieniu sabotażu infrastruktury – od ataków na kolej i obiekty wojskowe po incydent z dronem przy lotnisku Lipsk/Halle, który władze wiązały z Rosją. Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul mówił o podejrzeniu „sabotażu skierowanego przeciwko porządkowi konstytucyjnemu” i nie wykluczał obcych sił. W tle były statystyki BKA o setkach incydentów sabotażowych w 2025 roku i rosnącej liczbie ataków na sieć energetyczną.
Szybko pojawiły się jednak listy odręczne, wysłane do mediów i władz. Autor podpisał je pełnym imieniem i nazwiskiem oraz podał adres w Gevelsbergu. Przyznał się do ataków wokół Jänschwalde, Schwarze Pumpe, Bergheim, Dormagen i Weisweiler. Motyw: „Wytwarzanie energii elektrycznej z paliw kopalnych jest zbrodnią”, która powoduje „niewypowiedziane cierpienie”. Jako dodatkowy cel wskazał uderzenie w niemiecki przemysł zbrojeniowy, dopóki Niemcy wspierają – jego słowami – „ludobójstwo w Palestynie”. Podkreślał, że działał sam, by nie wiązać odpowiedzialności z „lewą scenę”.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt ocenił listy jako autentyczne – zawierały wiedzę, którą mógł mieć tylko sprawca – i nazwał sprawę „terroryzmem klimatycznym” samotnego sprawcy. Reul dodał, że atak na infrastrukturę krytyczną jest przestępstwem i żadna ideologia go nie usprawiedliwia.
Obława i aresztowanie
Policja przeszukała mieszkanie podejrzanego i znalazła materiały wybuchowe. Ogłoszono europejski list gończy. Specjalne jednostki sprawdziły m.in. Hambacher Forst – las kojżony z wieloletnimi protestami przeciwko kopalniom węgla brunatnego. Szturmowano przerobioną na mieszkanie ciężarówkę, ale mężczyzny w niej nie było.
8 września Daniel V. (tak media identyfikują 48-latka) został zatrzymany w pobliżu elektrowni Weisweiler koło Akwizgranu. Próbował ominąć kontrolę drogową. Miał przy sobie kolejne ładunki, w zaroślach znaleziono namiot z dalszymi materiałami wybuchowymi. Nie stawił oporu.
Podejrzany studiował medycynę, odbył staż w szpitalu, ale jako lekarz nie praktkował. Później zajmował się budową gitar, podróżował przerobionym amerykańskim autobusem szkolnym. Ostatnio był bezrobotny, interesował się techniką. Znajomi i rodzina opisywali go jako zdolnego, ale niespokojnego.
Szerszy kontekst: nie tylko jeden człowiek
Ta seria ataków wpisuje się w dłuższy trend. W Nadrenii Północnej-Westfalii od 2019 r. władze przypisują lewicowej ideologii 425 z 445 ataków na sieć energetyczną. Grupy takie jak Vulkangruppe (Grupa Wulkan) przyznawały się do podpaleń linii zasilających berliński park technologiczny Adlershof (wrzesień 2025, ok. 50 tys. gospodarstw bez prądu) oraz mostu kablowego przy elektrowni Lichterfelde (styczeń 2026) – najdłuższego blackoutu w Berlinie od II wojny światowej, który objął ok. 45 tys. mieszkań i 2,2 tys. firm. Motywy: sprzeciw wobec paliw kopalnych, „energożernych” technologii (w tym AI) i powiązań energetyki z przemysłem zbrojeniowym.
W marcu 2026 r. policja przeprowadziła szerokie naloty na środowiska anarchistyczne w związku z wcześniejszymi atakami. W tej konkretnej serii wrześniowej 2026 r. śledczy wskazują jednak na samotnego sprawcę o motywacji klimatycznej, choć z sympatiami do skrajnie lewicowej i anarchistycznej sceny.
Niemieckie władze od miesięcy ostrzegały zarówno przed hybrydowymi działaniami Rosji, jak i przed rosnącą agresją części ruchu ekologicznego, która przeszła od blokad dróg do sabotażu infrastruktury krytycznej. W tym przypadku trop zagraniczny – mimo początkowych obaw – nie potwierdził się. Aresztowany został Niemiec związany ze środowiskiem ekstremistów klimatycznych.
Sprawa jest w toku. Prokuratura w Cottbus wydała nakaz aresztowania m.in. z zarzutów wywołania wybuchu i zakłócenia funkcjonowania zakładów użyteczności publicznej. Eksperci ds. bezpieczeństwa podkreślają, że nawet ograniczone zwarcia przy elektrowniach węglowych pokazują podatność sieci – zwłaszcza w regionach, gdzie węgiel brunatny wciąż odgrywa dużą rolę.






























































