Nie jest dobrze. Wprawdzie vaginet obywatela Tuska Donalda otworzył już sezon łowiecki w związku z pragnieniem wysadzenia w powietrze pana prezydenta Karola Nawrockiego oraz uporządkowania tubylczej sceny politycznej przez zaplanowanymi na jesień przyszłego roku wyborami do Sejmu i Senatu – ale wszystkie te przedsięwzięcia mogą napotkać nieprzewidziane trudności. Plan wysadzenia w powietrze pana prezydenta uzależniony jest, podobnie jak plan uporządkowania tubylczej sceny politycznej, od prawidłowego obsadzenia Trybunału Konstytucyjnego „naszymi” sędziami. Chodzi z jednej strony o możliwość uruchomienia procedury przewidzianej w art. 131 konstytucji, kiedy to w przypadku, gdy prezydent nie może nawet poinformować marszałka Sejmu o niemożności sprawowania swego urzędu – na przykład z powodu, że nic o takiej sytuacji nie wie – to wtedy Trybunał o takiej niemożności „orzeka” i w ten sposób obowiązki prezydenta przejąłby towarzysz Czarzasty Włodzimierz. Podobnie prawidłowo obsadzony Trybunał mógłby zdelegalizować „niepotrzebne” partie: Konfederację Korony Polskiej a nawet – Konfederację – i w ten sposób uporządkować polityczną scenę naszego bantustanu, żeby „demokracja” mogła „zwyciężyć”. Plan alternatywny polega na tym, by prezydenta umoczyć w aferę Zondakrypto, a następnie – zaciągnąć go przed Trybunał Stanu. To trochę trudniejsze, bo takie zaciągnięcie wymaga 2/3 głosów członków Zgromadzenia Narodowego – z czym mogą być trudności. Trzeci wreszcie – desperacki projekt, o którym wspomniał podczas Campus Polska obywatel Tusk Donald, sprowadza się do działań na tzw. „rympał”. Taki w każdym razie wniosek wyciągam z zapowiedzi obywatela Tuska, że to mogą być działania „nieestetyczne”. W każdym razie podchody pod Trybunał Ko9nstytucyjny doprowadziły do wyboru przez Sejm pana Macieja Berka na kandydata na sędziego TK. To na jego barkach miałoby spocząć zadanie przeprowadzenia pożądanej rewolucji w tym Trybunale. Nie wszyscy wierzą, że te podchody, podobnie jak sceny myśliwskie z Zondakrypto mają na celu wysadzenie w powietrze pana prezydenra Nawrwockiego9. Na przykład Wielce Czcigodny Partyk Jaki poczciwie przypuszcza, że chodzi jedynie o dobrostan sodomczyków i gomorytek – by mogli wreszcie zawierać „małżeństwa” w tak zwanym „majestacie prawa” – jak zaleca nie tylko Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, ale i ETS w Luksemburgu.
Ale i tu mogą pojawić się nieoczekiwane komplikacje w związku z wyborami do landtagu Saksonia-Anhalt, jakie odbyły się 6 września. Jak wiadomo, zwycięzcą tych wyborów okazała się AfD, z wynikiem 44 procent, podczas gdy CDU uzyskała zaledwie niewiele ponad 17 procent. Nie oznacza to oczywiście przejęcia przez AfD władzy w Niemczech bo ogólnoniemieckie wybory parlamentarne mają się odbyć dopiero w roku 2029 – ani nawet pewności, że będzie ona rządziła tym landem – bo do samodzielnego utworzenia rządu trochę jej brakuje – ale jedno wydaje się pewne – że cordon sanitaire, jaki dotychczas stosowały wobec AfD partie establishmentu, okazał się przeciwskuteczny. W dodatku nie tylko z powodu zdecydowanie niechętnego stosunku tej partii do imigrantów, ale również – a może nawet przede wszystkim – z powodu głoszenia przez nią potrzeby znormalizowania stosunków z Rosją, odbudowy gazociągów Nord Stream, no i zaprzestania futrowania Ukrainy. Z tego powodu zirytowany obywatel Tusk Donald powiedział, że w Polsce radość z powodu wyniku wyborczego AfD mogą odczuwać tylko „idioci lub zdrajcy”. Z punktu widzenia samego obywatela Tuska ta irytacja wydaje się oczywista, bo w nim z zagadkowych powodów upodobali sobie politycy CDU, ale nie da się ukryć, że w przypadku, gdyby AfD uzyskała podobny wynik w roku 2029, Polska też musiałaby dokonać korekty dotychczasowego postępowania. Nie tyle może w stosunku do imigrantów, co przede wszystkim – w stosunku do Rosji i Ukrainy – oczywiście o ile wojna przeciągnie się aż do tego czasu. Nie wydaje się to prawdopodobne nie tylko ze względu na przypadające na wiosnę przyszłego, roku wybory prezydenckie we Francji, w których faworytą wydaje się być Maryna Le Pen. Obecne sondaże dają jej w drugiej turze nawet ponad 60 proc. Jeśli tak byłoby rzeczywiście, to by znaczyło, że cordon sanitaire wobec Zjednoczenia Narodowego również we Francji okazałby się przeciwskuteczny. W takiej sytuacji jest prawdopodobne, że Francja obrałaby kurs na normalizację stosunków z Rosją, co miałoby też wpływ na politykę wschodnią Unii Europejskiej. W tej sytuacji również Ukraina musiałaby wyciągnąć z tego wnioski i kończyć wojnę póki nie byłoby za późno. Co w tej sytuacji zrobiłaby Polska i mocarstwa bałtyckie – to by zależało od tego, czy u steru nadal pozostawałaby ekspozytura Stronnictwa Pruskiego, czy nie. Stronnictwo Pruskie bowiem mogłoby nie mieć nic przeciwko ogłoszeniu „sprawiedliwego pokoju” na Ukrainie – co w moim przekonaniu wiązałoby się z jakąś terytorialną rekompensatą dla tego państwa za terytoria utracone na rzecz Rosji na wschodzie – podobnie jak i nie miałoby nic przeciwko dokonanemu wbrew traktatowi moskiewskiemu z 12 września 1990 roku o ostatecznym uregulowaniu odnośnie Niemiec – dokończeniu procesu zjednoczenia Niemiec – o co mogłaby zabiegać AfD, naciskając na rząd federalny. To by się nawet zgadzało z konsekwencjami nowelizacji traktatu lizbońskiego, która została już przecież rekomendowana przez Parlament Europejski. Z Polski zostałaby tylko Generalna Gubernia, z której Żydowie mogliby zaspokajać swoje majątkowe roszczenia, dotyczące „własności bezdziedzicznej”. Jak widzimy, wszyscy mogliby być z takiego rozwiązania zadowoleni, nie wyłączając Naszego Najważniejszego Sojusznika, dla którego Żydowie są niewątpliwie ważniejsi od nas.
Jeśli chodzi o Ukrainę, to ostatnia wizyta w Kijowie amerykańskich negocjatorów nie natchnęła chyba nikogo optymizmem tym bardziej, że dochodzą stamtąd coraz wyraźniejsze odgłosy walki między tamtejszymi poszczególnymi bezpieczniackimi watahami, które coś tam przecież muszą już wiedzieć i dlatego przepychają się gwoli uzyskania najlepszej pozycji wyjściowej wśród tamtejszych korupcjonistów. I tylko Polska, podobnie jak mocarstwa bałtyckie, wydaje się tego wszystkiego nie dostrzegać, ani – tym bardziej – wyciągać wniosków. To znaczy Volksdeutsche Partei wyciąga taki wniosek, by jak najszybciej doprowadzić do wysadzenia w powietrze pana prezydenta Nawrockiego i do uporządkowania tubylczej sceny politycznej, żeby nic nie mogło już zakłócić marszu naszego nieszczęśliwego kraju ku swemu przeznaczeniu, ku któremu dążymy ponad podziałami od czerwca 2003 roku, kiedy to w referendum w sprawie Anschlussu stręczył nam Unię Europejską nie tylko obywatel Tusk Donald, ale i Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński.
Stanisław Michalkiewicz

































































