Na wyjątkowym MSPO w Kielcach Polonia kanadyjska pokazała, że sojusz Polski i Kanady nie zaczął się od umów zbrojeniowych. Zaczynał się od obozu w Niagara-on-the-Lake, kotła pod Falaise i lotów nad palącą się Warszawą.

Na XXXIV Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach, gdzie Kanada po raz pierwszy w historii wystąpiła jako Kraj Wiodący, Kongres Polonii Kanadyjskiej odsłonił nową, trójjęzyczną ekspozycję poświęconą ponad stu latom wspólnej służby  polskich i kanadyjskich żołnierzy. Wystawa, zatytułowana Brothers in Arms powstała przede wszystkim dzięki pracy Koła nr 20 Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Toronto, kierowanego przez Janka Jima Wielgosza, we współpracy z Kongresem Polonii Kanadyjskiej oraz Ambasadą Kanady w Polsce.

To nie był tylko element wystroju pawilonu narodowego. W kraju, w którym przez cztery dni (8–11 września 2026 r.) spotkało się ponad 1200 wystawców z 43 państw, a Kanada przywiozła jedną z największych w swojej historii misji przemysłowo-rządowych, Polonia postanowiła przypomnieć, że dzisiejsze kontrakty i memoranda mają długi, żołnierski rodowód.

Prezes KPK Dominik Roszak miał okazję zaprezentować ekspozycję kanadyjskiemu ministrowi obrony narodowej Davidowi J. McGuinty’emu i ministrowi handlu międzynarodowego Maninderowi Sidhu, a ze strony polskiej – prezydentowi RP Karolowi Nawrockiemu, wicepremierowi i ministrowi obrony Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi oraz podsekretarzowi stanu w MSZ Robertowi Kupieckiemu. Nawrocki, honorowy patron MSPO, zwiedzał targi już w dniu otwarcia.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

MSPO 2026 było edycją rekordową: nowa hala Targów Kielce, ponad 49 tysięcy metrów kwadratowych ekspozycji, delegacja kanadyjska licząca około 500 osób i blisko 250 firm oraz organizacji z Kanady. Równolegle ministrowie obrony obu państw odnowili umowę o współpracy obronnej. Kanada jest też pierwszym państwem spoza Europy dopuszczonym na szczególnych warunkach do unijnego programu SAFE, w którym Polska ma największy udział.

Wystawa Polonii spełniła inną rolę. Ambasada Kanady w Warszawie opisała ją wprost: to opowieść o ludziach, wydarzeniach i instytucjach, które przez ponad sto lat spinały oba kraje w obronie wolności, demokracji i rządów prawa. Teksty są trójjęzyczne – po polsku, angielsku i francusku

Najwcześniejszy rozdział tej historii rozgrywa się nie w Europie, lecz w Ontario. W latach 1917–1919 w Niagara-on-the-Lake działał Camp Kościuszko – obóz szkoleniowy dla polskich ochotników, głównie z Ameryki Północnej. Kanadyjscy oficerowie, na czele z komendantem pułkownikiem Arthurem D’Orrem LePanem, przygotowali do służby ponad 22 tysiące rekrutów. Po krótkim szkoleniu ruszali do Francji, do Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera, a stamtąd – do walki o niepodległość Polski po 123 latach zaborów.

Obóz powstał za zgodą władz kanadyjskich, przy finansowym zaangażowaniu Francji i ogromnym wysiłku Polonii. To jeden z pierwszych, bardzo konkretnych aktów kanadyjsko-polskiego braterstwa broni: ziemia kanadyjska, kanadyjscy instruktorzy, polski cel.

Druga wojna światowa zacieśniła ten związek na polu walki. W sierpniu 1944 r. 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka, działając w składzie 1. Armii Kanadyjskiej, zamknęła wraz z Kanadyjczykami kocioł Falaise–Chambois. Polacy nie pozwolili niemieckim dywizjom wydostać się z pułapki. To jedna z najbardziej znanych wspólnych kart obu armii w Normandii.

Wcześniej polscy lotnicy – w tym słynny dywizjon 303 – bronili nieba nad Wielką Brytanią; w tej samej kampanii walczyły też załogi kanadyjskie. Jeszcze innym, tragicznym wątkiem były loty zaopatrzeniowe dla walczącej Warszawy w 1944 r. Polskie i kanadyjskie załogi startowały na niezwykle niebezpieczne misje nad terenem opanowanym przez Niemców, by zrzucić broń i zaopatrzenie powstańcom.

Wielu z tych żołnierzy, lotników i ich rodzin nie wróciło po wojnie do Polski. Osiedlili się w Kanadzie. To oni budowali powojenną Polonię, zakładali koła SPK, parafie, szkoły i organizacje, które do dziś stanowią tkankę życia polskiego w Toronto, Hamilton, Winnipeg czy Edmonton.

Wystawa nie zatrzymuje się na 1945 r. Pokazuje, że braterstwo zmieniło charakter po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i demokracji w 1989 r. Kanada była pierwszym państwem NATO, które ratyfikowało protokoły akcesyjne Polski, Czech i Węgier – 2 lutego 1998 r. minister spraw zagranicznych Lloyd Axworthy złożył podpis, a premier Jean Chrétien podkreślał, że Ottawa chce jak najszybciej włączyć Europę Środkową w transatlantycki system bezpieczeństwa. Polska weszła do Sojuszu 12 marca 1999 r.

Kongres Polonii Kanadyjskiej, istniejący od lat 30. XX wieku (jako organizacja ogólnokrajowa od 1944 r.), od dawna stara się być właśnie takim mostem: między Ottawą a Warszawą, między pamięcią kombatancką a bieżącą polityką bezpieczeństwa. W Kielcach ten most był widoczny fizycznie – w pawilonie kraju wiodącego, obok stoisk firm z dziedziny dronów, optoelektroniki, cyberbezpieczeństwa i szkolenia.

Koło SPK nr 20 w Toronto, które wzięło na siebie większość pracy merytorycznej przy wystawie, to jedna z najstarszych struktur kombatanckich w Kanadzie. Jej siedziba przy Beverley Street od dekad gromadzi pamiątki, archiwa i ludzi, którzy traktują historię wojenną nie jako ozdobnik, lecz jako zobowiązanie. Janek Jim Wielgosz, wnuk kombatanta Juliana Wielgosza, od lat argumentuje, że SPK ma być „hubem polskiej historii wojskowej, kultury i języka” – wystawa w Kielcach jest tego praktycznym przedłużeniem.

Kanada szuka w Polsce partnerów przemysłowych, Polska – technologii, amunicji i łańcuchów dostaw. Podpisano porozumienia, m.in. w dziedzinie bezzałogowców i szkoleń. Minister McGuinty w Kielcach sam przypominał wspólną walkę z czasów II wojny i podkreślał, że dziś oba kraje wspierają Ukrainę i wschodnią flankę NATO.

Wystawa Brothers in Arms nie zastępuje tych umów. Nadaje im jednak inną skalę. Pokazuje, że relacje, które politycy nazywają dziś „najlepszymi w historii”, nie wzięły się z koniunktury na rynku zbrojeniowym. Wyrastają z obozu nad jeziorem Ontario, z błota Normandii, z nocnych lotów nad Wisłą i z powojennych sal parafialnych w Toronto, gdzie weterani uczyli dzieci polskiego hymnu.