Kanada przybliża się do Unii Europejskiej. Premier Mark Carney rozmawia z przywódcami UE, w tym z Emmanuelem Macronem, o nowym, bezprecedensowym statusie „członka stowarzyszonego” oraz o możliwości swobodnego życia i pracy Kanadyjczyków w Europie — wynika z raportu „The Wall Street Journal”.

Doniesienie pojawiło się w momencie najpoważniejszego od dekad kryzysu w relacjach Ottawa–Waszyngton.

Stosunki Kanady ze Stanami Zjednoczonymi ostro się pogorszyły po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu. Doszło do załamania rozmów handlowych i nałożenia ceł na towary warte dziesiątki miliardów dolarów. Trump w niedzielę ponownie skrytykował Kanadę, nazywając ją „najgorszym krajem do interesów” i zapowiadając kolejne cła na samochody, ciężarówki i części od 1 stycznia 2027 r.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

W tym kontekście Carney od miesięcy prowadzi prywatne rozmowy z niemal wszystkimi kluczowymi przywódcami Europy — od Francji, przez Włochy i Niemcy, po kraje skandynawskie. Celem jest głębsze „podłączenie” Kanady do 27-państwowego bloku, bez pełnego członkostwa w Unii ani w jej jednolitym rynku.

Według WSJ kanadyjski premier zlecił specjalnemu wysłannikowi zbadanie najbardziej ambitnych wariantów współpracy. W kuluarach pojawiła się nawet propozycja nowej kategorii: „członek stowarzyszony Unii Europejskiej”. Unia, zwykle mało elastyczna w kwestii zasad członkostwa, miałaby być otwarta na stworzenie takiego statusu — twierdzą anonimowi urzędnicy z obu stron.

Rozmowy wykraczają poza klasyczną umowę handlową. Kanada i UE analizują m.in.:

  • swobodniejszy przepływ towarów, usług i pracowników w strategicznych sektorach: energia, sztuczna inteligencja, obronność i minerały krytyczne;
  • wspólne projekty infrastrukturalne: kable podmorskie, centra danych, chmura i sieci satelitarne — częściowo po to, by uniezależnić się od amerykańskich gigantów technologicznych;
  • przekierowanie kanadyjskiego gazu i innych surowców do Europy.

W praktyce mogłoby to oznaczać częściowe „przesunięcie” gospodarczej granicy UE.

Szczególnie głośnym elementem jest kwestia mobilności osób. Carney regularnie rozmawia z Macronem o możliwości, by Kanadyjczycy mogli mieszkać i pracować w UE bez wiz. Tę informację WSJ potwierdziło dwoje urzędników zaznajomionych ze sprawą. Biuro Macrona nie odpowiedziało na pytania agencji Reutera.

Jeszcze tego samego dnia premier zdementował część doniesień. Na czerwonym dywanie Festiwalu Filmowego w Toronto powiedział:

„Nie zamierzamy zostać członkiem Unii Europejskiej. Szukamy — i zaczniemy rozmowy — o unikalnym sojuszu między Kanadą a Unią Europejską. Łączą nas te same wartości, te same priorytety i komplementarne atuty”.

Źródło rządowe cytowane przez „The Globe and Mail” dodało, że to raczej strona europejska zasugerowała tytuł „członka stowarzyszonego”, a Kanada nie chce modelu norweskiego (ścisłe powiązania bez formalnego członkostwa) ani utraty suwerenności. Ottawa chce pogłębić współpracę handlową, inwestycyjną, bezpieczeństwa, danych, akademicką i pracowniczą — ale na własnych warunkach.

20 września Carney i Macron spotkają się na francuskim archipelagu Saint-Pierre-et-Miquelon u wybrzeży Nowej Fundlandii. To pierwsza oficjalna wizyta kanadyjskiego premiera na tych wyspach. Élysée określiło ją jako symbol siły relacji obu krajów. Carney ma też w tym tygodniu wystąpić przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu.

Pomysł jest ambitny, ale droga daleka. Umowa CETA między Kanadą a UE, podpisana ponad dekadę temu i tymczasowo stosowana od dziewięciu lat, wciąż nie została ratyfikowana przez wszystkie państwa członkowskie, w tym Francję i Włochy. To pokazuje, jak trudno nawet o skromniejsze porozumienie.

Krytycy w Kanadzie ostrzegają przed utratą suwerenności i obawiają się, że zbliżenie z UE mogłoby w praktyce oznaczać presję migracyjną. W mediach społecznościowych pojawiły się już komentarze o „zrzucaniu problemów” Europy na Kanadę.

Na razie to etap rozmów roboczych i sondaży. Status „członka stowarzyszonego” nie istnieje. Jeśli jednak dojdzie do porozumienia, Kanada mogłaby stać się krajem spoza Europy najbliżej powiązanym z Unią — i to w momencie, gdy jej dotychczasowy największy partner handlowy, Stany Zjednoczone, staje się partnerem coraz trudniejszym.