Ottawa liczy, ile kosztowałoby odejście Alberty. Wewnętrzne notatki resortu finansów, ujawnione tuż przed referendum 19 października, szacują roczny ubytek netto na około 18 miliardów dolarów.
Ottawa liczy stratę: Alberta dokłada federacji 18 miliardów rocznie
Na dwa tygodnie przed prowincjonalnym referendum w Albercie wyszły na jaw wewnętrzne analizy federalnego resortu finansów. Dokumenty z czerwca 2026 roku, uzyskane przez CBC na podstawie ustawy o dostępie do informacji, pokazują, że Ottawa po cichu przelicza skutki ewentualnego wyjścia prowincji z federacji. Większość stron jest zaczerniona. To, co zostało, dotyczy przede wszystkim pieniędzy.
Według notatki Department of Finance średni wkład fiskalny netto Alberty w latach 2022–2024 wyniósł około 18 miliardów dolarów rocznie, czyli blisko 4 procent prowincjonalnego PKB. Chodzi o różnicę między tym, co Ottawa zbiera w prowincji, a tym, co tam wydaje, łącznie z transferami. Ekonomista z University of Calgary Trevor Tombe, związany z federalistyczną grupą Lead Not Leave, podaje zbliżoną skalę: w 2024 roku rząd federalny ściągnął z Alberty ponad 19 miliardów więcej, niż w niej wydał.
W tej samej notatce Alberta przez ostatnią dekadę odpowiadała za około 15 procent kanadyjskiego PKB (przy rocznej aktywności gospodarczej rzędu 475 miliardów), 31 procent eksportu kraju — głównie surowców energetycznych — oraz 23 procent inwestycji przedsiębiorstw poza budownictwem mieszkaniowym. Prowincja ma niespełna 12 procent ludności Kanady. Wykres załączony do materiałów, oparty na danych Statistics Canada, stawia Albertę na pierwszym miejscu pod względem federalnych wpływów per capita, wyraźnie przed Ontario, Kolumbią Brytyjską i Saskatchewanem.
Resort nie ogranicza się do bilansu. W scenariuszach pojawia się ucieczka siedzib korporacji, zwłaszcza spoza sektora surowcowego. Autorzy przywołują Quebec z przełomu lat 70. i 80.: według Conseil du patronat du Québec Montreal opuściło wtedy 263 dużych central, w tym Sun Life. Osobny punkt dotyczy odpływu ludności. W 2021 roku Alberta notowała napływ netto niemal 17,5 tysiąca pracowników z wykształceniem wyższym. Przy niepodległości ten kierunek miałby się odwrócić. Notatki ostrzegają też, że sama niepewność — jeszcze przed jakimkolwiek głosowaniem o secesji — może zacieśnić warunki finansowe, jak przy referendum w Quebecu w 1995 roku, i skłonić firmy do wstrzymania inwestycji. Departament Sprawiedliwości wskazuje ponadto na lukę w prawie emerytalnym: wzór podziału Canada Pension Plan, zdaniem głównego aktuariusza, jest wadliwy i nie został napisany pod wyjście Alberty.
Głosowanie 19 października nie jest jeszcze referendum secesyjnym. Dziesiąte pytanie daje wyborcom wybór: albo Alberta pozostaje prowincją Kanady, albo rząd prowincji rozpoczyna procedurę konstytucyjną prowadzącą do wiążącego referendum w sprawie odłączenia. Według Elections Alberta wynik tego pytania nie jest wiążący. Pozostałe dziewięć pytań dotyczy imigracji, dostępu do usług publicznych i zmian konstytucyjnych, w tym prawa do występowania z programów federalnych z zachowaniem pieniędzy oraz pierwszeństwa prawa prowincjonalnego. Premier Danielle Smith połączyła je w jednym głosowaniu.
Biuro Tajnej Rady odpowiedziało CBC, że rząd federalny prowadzi własne porównanie analiz zewnętrznych. Oficjalna formuła brzmi, że Alberta jest integralną częścią Kanady i silniejsza w zjednoczonym kraju. Zwolennicy niepodległości uważają rządowe 18 miliardów za zaniżenie. Jeffrey Rath, komentując ujawnione strony, pisał, że według zestawień rządu Kanady, Fraser Institute i rządu Alberty prowincja wysyła do Ottawy ponad 70 miliardów rocznie i dostaje z powrotem mniej niż 20 miliardów w transferach i usługach. To inna metodologia i inna skala; dokumenty ATIP tej liczby nie potwierdzają.
Równolegle raport School of Public Policy na University of Calgary, opublikowany we wrześniu, szacuje koszt samej secesji dla Alberty nawet na 170 miliardów dolarów w trudnym scenariuszu i wskazuje, że luka fiskalna nie pokrywa automatycznie kosztów odtworzenia usług federalnych. Związek zawodowy Alberta Federation of Labour wezwał Smith do odwołania głosowania.
Z ujawnionych stron wynika przede wszystkim jedno: Ottawa traktuje ewentualne odejście Alberty jako szok dla własnego budżetu i dla eksportu, nie tylko jako problem polityczny prowincji. Na ile realny, pokaże najpierw 19 października — i to dopiero jako pytanie, czy w ogóle otwierać drogę do wiążącego referendum.




































































