Po ośmiu latach rządów Koalicji Avenir Québec mieszkańcy Quebecu ponownie oddali władzę ugrupowaniu, którego historycznym celem jest oderwanie prowincji od Kanady. Parti Québécois Paula St-Pierre’a Plamondona zwyciężyła w wyborach prowincjonalnych, otwierając nowy, potencjalnie bardzo burzliwy rozdział w relacjach Quebecu z Ottawą.
Quebec dokonał politycznego zwrotu, którego konsekwencje mogą wykraczać daleko poza granice tej prowincji. W poniedziałkowych wyborach prowincjonalnych zwyciężyła Parti Québécois (PQ), ugrupowanie od dziesięcioleci kojarzone z dążeniem do niepodległości Quebecu. Tym samym separatyści wracają do władzy po raz pierwszy od 2014 roku.
Na czele nowego rządu stanie Paul St-Pierre Plamondon, polityk, który nie ukrywa, że jego celem pozostaje doprowadzenie Quebecu do niepodległości. PQ zapowiada przeprowadzenie kolejnego referendum w sprawie suwerenności prowincji. Plamondon deklaruje jednak, że referendum nie odbędzie się przed zakończeniem prezydentury Donalda Trumpa, czyli najwcześniej po 2029 roku.
Powrót sprawy niepodległości
Zwycięstwo Parti Québécois jest tym bardziej znaczące, że jeszcze cztery lata temu ugrupowanie znajdowało się na politycznym marginesie. W wyborach w 2022 roku PQ zdobyła zaledwie trzy mandaty. Tymczasem po czterech latach partia wraca do władzy, wykorzystując zmęczenie wyborców ośmioma latami rządów Coalition Avenir Québec.
CAQ François Legaulta, a następnie Christine Fréchette, próbowała przedstawiać się jako rozwiązanie pośrednie: partia miała być nacjonalistyczna i bronić interesów Quebecu, ale jednocześnie pozostawać w ramach Kanady. Ten model przestał jednak wystarczać części wyborców.
Parti Québécois zaoferowała znacznie bardziej zdecydowaną wizję.
Jej przesłanie można sprowadzić do hasła: Quebec powinien sam decydować o swojej przyszłości.
I właśnie ten nacjonalistyczny przekaz, połączony z krytyką Ottawy, polityką imigracyjną, obroną języka francuskiego oraz obietnicą przeprowadzenia referendum, pozwolił PQ powrócić na szczyt.
Referendum nie jest już tylko historycznym wspomnieniem
Dla Kanady szczególne znaczenie ma fakt, że kwestia separacji Quebecu ponownie znajdzie się w centrum życia politycznego.
Parti Québécois jest ugrupowaniem jednoznacznie separatystycznym. Jej zwycięstwo nie oznacza oczywiście, że Quebec automatycznie stanie się niepodległym państwem. Do tego potrzebne byłoby referendum, jego wygranie, a następnie skomplikowane negocjacje konstytucyjne i polityczne z rządem federalnym oraz pozostałymi prowincjami.
Sam powrót tematu referendum na agendę polityczną będzie jednak dla Ottawy poważnym wyzwaniem.
Plamondon wielokrotnie potwierdzał swoje zobowiązanie do przeprowadzenia referendum. Jednocześnie w kampanii wyborczej starał się nie przedstawiać obecnych wyborów wyłącznie jako plebiscytu w sprawie niepodległości. Argumentował, że mieszkańcy Quebecu głosują przede wszystkim za zmianą rządu po ośmiu latach rządów CAQ.
To ważne rozróżnienie.
Sondaże wskazywały, że poparcie dla samej niepodległości Quebecu pozostaje stosunkowo niskie i oscyluje w granicach około 30 procent. Zwycięstwo separatystów jest więc przede wszystkim rezultatem politycznej fragmentacji sceny wyborczej oraz zmęczenia dotychczasowym rządem, a nie jednoznacznym mandatem społecznym do natychmiastowego rozpoczynania procesu rozpadu Kanady.
Quebec bardziej nacjonalistyczny niż dawniej
Nowa Parti Québécois różni się przy tym od PQ znanej z czasów René Lévesque’a czy Jacquesa Parizeau.
Tradycyjnie partia miała profil socjaldemokratyczny i była silnie związana z lewicową częścią społeczeństwa Quebecu. W ostatnich latach przesunęła jednak część akcentów w stronę kwestii tożsamościowych, językowych i imigracyjnych. Plamondon zdecydowanie występował przeciwko zwiększaniu imigracji do Quebecu i łączył problem wysokiej imigracji z kryzysem mieszkaniowym, sytuacją języka francuskiego oraz przeciążeniem usług publicznych. Partia mocno podkreśla również obronę francuskiej tożsamości prowincji.
To właśnie połączenie separatyzmu, nacjonalizmu, kwestii językowej i krytyki polityki imigracyjnej pomogło PQ odzyskać wyborców, którzy wcześniej popierali inne partie.
Nowy problem dla Ottawy
Zwycięstwo PQ przychodzi w szczególnym momencie dla całej Kanady. Rząd federalny Marka Carneya będzie musiał współpracować z premierem Quebecu, który politycznie buduje swoją pozycję między innymi na krytyce federalizmu kanadyjskiego. Plamondon sprzeciwia się także niektórym decyzjom Ottawy dotyczącym imigracji i podkreśla pierwszeństwo interesów Quebecu. Jego partia chce również ograniczenia symbolicznych więzi prowincji z monarchią brytyjską, w tym likwidacji urzędu gubernatora porucznika Quebecu.
Dla rządu federalnego oznacza to konieczność prowadzenia rozmów z politykiem, którego strategicznym celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której Quebec przestanie być częścią Kanady.
W 1995 roku zwolennicy niepodległości przegrali referendum różnicą zaledwie kilkudziesięciu tysięcy głosów. Od tamtego czasu kwestia suwerenności Quebecu zeszła na dalszy plan, a przez wiele lat wydawało się, że pokolenie separatystycznej polityki powoli odchodzi do historii.
Dzisiejszy wynik pokazuje, że tak się nie stało.
Separatyzm nie zniknął. Przetrwał, zmienił język i czekał na odpowiedni moment polityczny.



































































