Federalne pieniądze idą na zakup hoteli i budynków dla osób ubiegających się o azyl. Jednocześnie Ottawa nie potrafi powiedzieć, ile osób jest dziś w ten sposób zakwaterowanych, a punktowy spis bezdomności z 2025 roku wykazał 65 tysięcy osób w jedną noc — o 59 procent więcej niż w latach 2020–2022.

Ottawa kupuje dach nad głową dla ubiegających się o azyl. Kanadyjczycy śpią na ulicy

Rząd federalny od lat przekazuje prowincjom i gminom setki milionów dolarów na zakwaterowanie osób ubiegających się o azyl. Po zamknięciu bezpośrednio finansowanych hoteli pieniądze nie zniknęły. Poszły na zakup nieruchomości: hoteli, dawnych klasztorów, mieszkań przejściowych. W tym samym czasie liczba osób bez dachu nad głową w Kanadzie wyraźnie wzrosła, a resort imigracji przyznaje, że nie wie, ile osób program dziś utrzymuje.

Rząd z pieniędzy podatników finansuje gminom zakup hoteli, apartamentów i kompleksów mieszkaniowych dla migrantów, podczas gdy Kanadyjczycy mierzą się z bezdomnością. Krytycy nie nazywają tego imigracją, lecz „państwowo sponsorowanym podmienianiem populacji”. To ocena polityczna, ale za nią idą jednak liczby, które Ottawa sama podaje.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Od 2017 roku federalny program przejściowej pomocy mieszkaniowej (Interim Housing Assistance Program, IHAP) przekazał prowincjom i gminom około 1,9 miliarda dolarów. Pieniądze idą na schroniska, centra recepcyjne, mieszkania przejściowe, a także na budowę i zakup obiektów. Wiosenna aktualizacja gospodarcza z 2026 roku dokłada kolejne 564 miliony i przedłuża program do 2030 roku. Umowy na lata 2025–2027 podpisano między innymi z Ottawą, Peel, Toronto, Waterloo, Durham, Halton, hrabstwem Simcoe, London, Hamilton i regionem York oraz z Nowym Brunszwikiem i Nową Fundlandią i Labradorem.

Bezpośrednio zarządzane przez resort imigracji hotele dla ubiegających się o azyl zamknięto do 1 października 2025 roku. W latach 2020–2025 przeszło przez nie około 61 tysięcy osób. Sam koszt tymczasowego zakwaterowania — noclegi, wyżywienie, ochrona, transport — sięgnął około 1,2 miliarda dolarów. Zamknięcie hoteli nie zakończyło wydatków. Program przesunął się w stronę „trwalszych” rozwiązań, czyli nieruchomości kupowanych i prowadzonych przez gminy za federalne pieniądze.

Przykłady są konkretne. Ottawa kupiła w 2024 roku dawny klasztor Sióstr Miłosierdzia przy 1754 St. Joseph Boulevard za nieco ponad 11 milionów dolarów. Obiekt ma pomieścić około 150 samotnych dorosłych, głównie nowo przybyłych. Miasto liczyło na zwrot z IHAP. Region Durham kupił za środki tego samego programu dawny Comfort Inn przy Kingston Road w Pickering i przerabia go na centrum recepcyjne dla nawet 250 osób ubiegających się o azyl, z pobytem do 90 dni. Na kapitał i koszty operacyjne programu humanitarnego Durham dostało z góry 48 milionów dolarów na okres od stycznia 2025 do marca 2027. W Ottawie rozważano też zakup dawnego hotelu przy 377 O’Connor za 45 milionów, z federalnym pokryciem do 95 procent ceny, jeśli transakcja zamknie się przed 1 kwietnia 2026 — tu chodziło o mieszkania przejściowe dla rodzin bez domu, nie wyłącznie dla ubiegających się o azyl.
Skala wsparcia jest duża, a wiedza o niej słaba. Toronto zgłosiło wsparcie dla 7030 osób ubiegających się o azyl, Ottawa dla 3490, Peel dla 3170. Resort szacował, że od stycznia do września 2025 roku pomoc mieszkaniową dostało około 15 tysięcy osób, a samorządy planowały objąć nią około 40 tysięcy do marca 2027 roku, przy ponad 1500 nowych miejsc.

Jednocześnie Immigration, Refugees and Citizenship Canada przyznaje, że nie śledzi, dokąd ludzie trafiają po wyjściu z hoteli, ile osób jest dziś w obiektach kupionych za publiczne pieniądze i jaka jest rzeczywista obłożenie. Dane pochodzą z półrocznych sprawozdań gmin, nie z własnej ewidencji.

Konserwatywny poseł Fred Davies z okręgu Niagara South pytał w komisji minister imigracji Lenę Metlege Diab, co stanie się z nieruchomościami kupionymi za federalne transfery, jeśli gmina je później sprzeda: kto zatrzyma wpływy i czy pieniądze trzeba zwrócić. Według relacji z posiedzenia z 5 maja 2026 roku jasnej odpowiedzi nie dostał. To pytanie nie jest techniczne. Jeśli podatnik finansuje zakup hotelu, a po latach budynek wraca na rynek albo zmienia przeznaczenie, publiczny wkład może po prostu zniknąć w bilansie gminy.
Rząd tłumaczy program koniecznością odciążenia schronisk i tańszą alternatywą wobec wynajmu pokoi hotelowych po cenach rynkowych. Krytycy odpowiadają, że państwo zbudowało równoległy system mieszkaniowy dla jednej kategorii przybyszów, podczas gdy obywatele i stali rezydenci konkurują o te same obiekty, te same kolejki i te same dolary.