Największa rafineria ropy naftowej w Kanadzie – Irving Oil w Saint John (New Brunswick) – zaczęła po raz pierwszy od 6 lat używać krajowej (kanadyjskiej) ropy
To efekt zakłóceń w dostawach spowodowanych konfliktem z Iranem, który odciął tradycyjne dostawy z Zatoki Perskiej, głównie z Arabii Saudyjskiej.
Rafineria Irving Oil (zdolność przetwarzania ok. 320 tys. baryłek dziennie) od lat 60. XX wieku polegała głównie na lekkiej, słodkiej ropie z Bliskiego Wschodu (Arabia Saudyjska była jednym z najważniejszych źródeł). Rafineria nie jest podłączona rurociągiem do zachodniej Kanady (gdzie jest ciężka ropa z Alberty), więc normalnie importuje surowiec drogą morską – często z USA, Nigerii czy Arabii Saudyjskiej. W marcu 2026 Irving złożył wniosek do kanadyjskich władz o zgodę na użycie obcych tankowców do transportu krajowej ropy z Nowej Fundlandii i Labradoru (z terminalu Whiffen Head). Zgodę dostał szybko. Między 25 kwietnia a 25 maja 2026 ma przypłynąć 650–680 tys. baryłek kanadyjskiej ropy z szelfu kontynentalnego wschodniego wybrzeża Kanady. Ostatni raz Irving korzystał z tej ropy w 2020 roku – stąd określenie „po raz pierwszy od sześciu lat”.
Pokazuje to jak szybko geopolityka (konflikt wokół Iranu i zakłócenia w cieśninie Ormuz) wpływa na łańcuchy dostaw. Dla Kanady to szansa na większe wykorzystanie własnego surowca, nawet jeśli tylko tymczasowo i w niewielkiej skali. Wschodnie rafinerie (w tym Irving) są zaprojektowane głównie pod lekką/słodką ropę, więc ciężka ropa z Alberty nie jest dla nich łatwa do przerobu bez dodatkowych inwestycji. To nie rewolucja całego systemu – zachodnie rafinerie Kanady od dawna używają głównie krajowej ropy z Alberty i Saskatchewan, ale wschód (Nowy Brunszwik, Quebec, Ontario) wciąż częściowo polega na imporcie.

































































