Teheran przestrzegł Sofię przed zgodą na stacjonowanie amerykańskich samolotów tankujących w bazie lotniczej Bezmer. Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmaeil Baghaei stwierdził, że każda działalność ułatwiająca amerykańskie ataki na Iran będzie traktowana jako współudział w „agresji i zbrodniach wojennych”. Wezwał bułgarski parlament, by nie czynił kraju „wspólnikiem agresorów i przestępców”.
Ostrzeżenie padło po tym, jak premier Bułgarii Rumen Radev zapowiedział, że rząd zwróci się do Zgromadzenia Narodowego o zgodę na przyjęcie do ośmiu amerykańskich samolotów tankujących KC-135 oraz około 250 żołnierzy z wyposażeniem. Maszyny miałyby stacjonować w bazie Bezmer (południowo-wschodnia Bułgaria) od 24 lipca do 1 października 2026 r. i wspierać operacje USA na Bliskim Wschodzie. Decyzja opiera się na umowie o współpracy obronnej z 2006 r., która przewiduje wspólne użytkowanie wybranych obiektów.
Baghaei podkreślił, że bułgarskie władze zdają sobie sprawę, iż amerykańskie działania stanowią „rażące naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego”. Dodał, że każdy, kto uczestniczy w agresji przeciwko Iranowi, poniesie konsekwencje. Irańska dyplomacja powoływała się m.in. na definicję agresji zawartą w rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ 3314.
Bułgarskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zareagowało szybko. W oświadczeniu podkreślono, że Republika Bułgarii nie podejmuje żadnych działań wrogich wobec Iranu i wypełnia jedynie sojusznicze zobowiązania wobec USA. „Wykluczone jest prowadzenie jakichkolwiek działań wojskowych na Bliskim Wschodzie z terytorium Bułgarii” – stwierdzono. Resort wezwał jednocześnie do deeskalacji i powrotu do rozmów.
22 lipca Zgromadzenie Narodowe zatwierdziło wniosek rządu. Za głosowało 135–136 posłów (głównie z partii Progressive Bulgaria premiera Radeva oraz ruchu MRF), przeciw było 13 (przede wszystkim z partii Vazrazhdane), dwóch wstrzymało się. Część opozycji nie wzięła udziału w głosowaniu.
Kontekst wydarzeń jest napięty. Stany Zjednoczone i Iran zintensyfikowały uderzenia po załamaniu się tymczasowego zawieszenia broni sprzed około miesiąca. Bułgaria, jako członek NATO i UE, już wcześniej gościła amerykańskie maszyny tankujące na lotnisku cywilnym w Sofii, co wywołało kontrowersje. Obecna decyzja przenosi je na obiekt wojskowy.
Opozycja (m.in. Vazrazhdane) ostrzega, że decyzja czyni Bułgarię stroną konfliktu. Władze i prezydent Iliana Yotova utrzymują, że tak nie jest – chodzi wyłącznie o wsparcie logistyczne sojusznika. NATO zapewniło, że będzie bronić Bułgarii przed wszelkim zagrożeniem ze strony Iranu, przypominając, że sojusz już wcześniej przechwytywał irańskie rakiety wycelowane w Turcję.
Ostrzeżenie Teheranu nie jest pierwszą próbą nacisku na Sofię. Już w marcu i kwietniu 2026 r. Iran protestował przeciwko obecności amerykańskich samolotów na bułgarskich lotniskach i zastrzegał sobie prawo do „wszelkich niezbędnych środków” w obronie suwerenności. Wówczas bułgarska dyplomacja otrzymywała zapewnienia, że Bułgaria nie jest traktowana jako cel.
Obecna sytuacja pokazuje, jak konflikt na Bliskim Wschodzie coraz mocniej ciągnie w swoją orbitę kraje europejskie NATO. Bułgaria stała się kolejnym punktem, w którym logistyka sojusznicza zderza się z irańską retoryką „współudziału” i zapowiedzią konsekwencji.
Artykuł oparty jest na oficjalnych wypowiedziach irańskiego MSZ, oświadczeniu bułgarskiego MSZ, decyzjach parlamentu oraz doniesieniach Reuters, IRNA, BTA i lokalnych mediów bułgarskich z 21–23 lipca 2026 r.
































































