OTTAWA — Kanadyjski Sąd Federalny nakazał rządowi ujawnienie niemal wszystkich pozostałych ocenzurowanych fragmentów czterdziestoletniego raportu o tym, jak po drugiej wojnie światowej do Kanady trafiali naziści i kolaboranci III Rzeszy — w tym przez tajny program amerykańskiego wywiadu. Wyrok, wydany 1 września 2026 r. przez sędziego Simona Fothergilla, jest skutkiem wieloletniej batalii organizacji B’nai Brith Canada o pełny dostęp do dokumentów Komisji Deschênesa. W czwartek sprawę nagłośniło także Justice Centre for Constitutional Freedoms.
Rząd ma 30 dni na apelację. Do momentu jej złożenia lub upływu terminu nowe fragmenty nie trafią jeszcze do publicznej wiadomości.
Chodzi o raport historyka Alti Rodal z września 1986 r. zatytułowany Nazi War Criminals in Canada: The Historical and Policy Setting from the 1940s to the Present. Powstał na zlecenie Komisji śledczej ds. zbrodniarzy wojennych w Kanadzie, którą kierował sędzia Jules Deschênes. Dokument liczy ponad 600 stron. Większość tekstu jest już znana — wersje z cenzurą ukazały się w 1987 r., a kolejne partie odtajniono w 2023 i lutym 2024 r. po wnioskach o dostęp do informacji.
Do tej pory utajniony pozostawał zwłaszcza fragment części 5. rozdziału XII: „Nieprawidłowości przy przesiedlaniu dezerterów i byłych agentów przez amerykańskie służby wywiadowcze”. Wersja z 2024 r. nadal miała czarne belki na siedmiu stronach tej sekcji oraz numery teczek RCMP w 14 przypisach. Sąd nakazał ujawnienie niemal całości. Pozostawił tylko jeden cytat amerykańskiego urzędnika, uzyskany „w zaufaniu” od rządu USA — i nawet ten fragment sędzia uznał za „pozornie niewinny”, sugerując, by Ottawa dalej starała się o zgodę Waszyngtonu.
Sędzia Fothergill odrzucił główny argument rządu: że publikacja zaszkodzi stosunkom z USA w okresie napięć (m.in. handlowych). Napisał, że „gołe stwierdzenie o trwających «napięciach» między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi nie stanowi wystarczającej podstawy, by odmawiać ujawnienia bardzo konkretnych informacji o wysiłkach Stanów Zjednoczonych na rzecz przesiedlenia podejrzanych nazistów i kolaborantów do Kanady po II wojnie światowej”. Dodał, że znaczenie zapisu historycznego, upływ czasu i słabość uzasadnienia ministerstwa przemawiają za ujawnieniem, a publiczna wiedza o historii „ożywi debatę i wzmacnia demokrację”.
Rząd powoływał się na przepisy ustawy o dostępie do informacji (m.in. ochronę stosunków międzynarodowych i informacji wywiadowczych). Sąd uznał, że Library and Archives Canada nie udźwignęło ciężaru dowodu. Podobne materiały CIA i rząd USA odtajniły już wcześniej.
Raport Rodal opisuje, że kanadyjscy urzędnicy w 1954 r. odkryli tajny program amerykańskiego wywiadu, który pomagał przesiedlać nazistów i kolaborantów do Kanady z pominięciem normalnej weryfikacji. Organizacją-przykrywką był Research and Resettlement Branch United States Army in Europe (USAREUR) — według Rodal fasada CIA i innych amerykańskich służb.
Kolaboranci, którzy dostarczali Amerykanom informacji, byli kierowani do kanadyjskich urzędów imigracyjnych. Część wniosków USAREUR przyjmowano bez sprawdzenia przeszłości. Amerykanie przyznawali, że niektórzy informatorzy mieli kartoteki kryminalne, w tym w kategorii „moral turpitude” — właśnie pod nią klasyfikowano niepożądanych kolaborantów nazistowskich. USA miały oficjalny limit przyjęcia ok. 100 takich osób rocznie i — jak sugeruje raport — „mniej pożądanych” wolały odsyłać do innych krajów, w tym do Kanady. Część przyjeżdżała na fałszywych tożsamościach i dokumentach.
Już w 1987 r. The Times i UPI relacjonowały ustalenia Rodal: amerykańscy oficerowie wywiadu zatajali lub fałszowali informacje o kandydatach do imigracji, którzy w przeciwnym razie byliby niedopuszczalni. Oficer RCMP William Kelly zwrócił uwagę na serię „starannie przepisanych na maszynie” wniosków z jednego adresu w amerykańskiej strefie okupacyjnej.
To nie jest to samo co słynna operacja Paperclip (naukowcy i technicy programu rakietowego). Paperclip też pojawia się w materiałach komisji — Kanada uczestniczyła w przyjmowaniu niemieckich specjalistów mimo formalnej niedopuszczalności — ale sporny, nadal cenzurowany fragment dotyczy przede wszystkim agentów, dezerterów i kolaborantów z Europy Wschodniej, rekrutowanych przeciw ZSRR.
Rodal nie twierdzi, że „cała Kanada świadomie importowała zbrodniarzy”. Pisze coś ostrożniejszego i przez to mocniejszego: w dekadzie po wojnie istniała „dobra okazja” (ample opportunity), by zbrodniarze wojenni i kolaboranci wjechali do kraju. Od 1946 do 1967 Kanada przyjęła ok. 620 tys. imigrantów z europejskich państw, w których zbrodnie wojenne były powszechne. Przy słabym screeningu, zniszczonych dokumentach i polityce etnicznych preferencji — „byłoby lekkomyślnością zakładać, że znaczące liczby zbrodniarzy i kolaborantów nie wjechały”. Dokument RCMP, cytowany przez Rodal, przyznawał, że wobec skali zgubionych, zniszczonych i podrobionych papierów „pewne osoby niewątpliwie przyjechały do Kanady pod przybranymi tożsamościami”.
Polityka zaostrzona tuż po wojnie szybko miękła pod presją zimnej wojny:
- 1945: zakaz wjazdu dla osób, które „w jakimkolwiek charakterze służyły wrogowi”.
- 1948: polecenie, by ignorować tatuaże SS u bałtyckich członków Waffen-SS; dopuszczono część bałtyckich Waffen-SS zaciągniętych po 1 grudnia 1943 r.
- 1950: wpuszczono ok. 8 tys. Ukraińców z 1. Dywizji Ukraińskiej (14. Dywizja Grenadierów Waffen-SS „Galizien”), wcześniej odrzuconych.
- 1950–51: członkostwo w NSDAP i Waffen-SS przestaje być automatyczną przeszkodą, jeśli można wykazać przymus.
- 1955: zniesiono większość ograniczeń wobec SS, Waffen-SS, Abwehry, SA i SD; odrzucano głównie „głównych sprawców”, Gestapo i strażników obozów.
Rodal: skłonność polityki i praktyki wobec kolaboracji „szła ku pobłażliwości, nie ku rygorowi”. Specjalne ulgi dostawali ludzie „pożądanego pochodzenia etnicznego”. Kanadyjscy oficerowie w Niemczech, niedoszkoleni i zalani tłumami przesiedleńców, sprawdzali pod kątem zbrodni nazistowskich tylko „podejrzane typy”. Do 1953 r. formularze nie pytały o służbę wojenną. Nie było odcisków palców. List ONZ i alianckich list zbrodniarzy często nie konsultowano. Priorytetem było wyłapywanie komunistów, nie nazistów.
Komisję powołano w lutym 1985 r. po doniesieniach Simona Wiesenthala i Sol Littmana, że Josef Mengele miał ubiegać się o wjazd do Kanady. Komisja uznała, że Mengele do Kanady nie wjechał. Część I raportu (publiczna) potwierdziła, że zbrodniarze i kolaboranci znaleźli tu schronienie, ale liczba udowodnionych przypadków, wciąż żyjących sprawców nadających się do procesu była znacznie mniejsza niż publiczne oskarżenia. Komisja wskazała ok. 20 spraw do natychmiastowego działania i dziesiątki do dalszego zbadania; opiniowała setki indywidualnych przypadków.
Część II — lista ok. 700–900 nazwisk podejrzanych — nigdy nie została opublikowana. Library and Archives Canada odmawia jej ujawnienia, powołując się m.in. na stosunki z obcym państwem i obawy, że lista zasili rosyjską propagandę o „denazyfikacji” Ukrainy. Rzecznik ds. informacji potwierdzał te argumenty jeszcze w 2026 r. W 2025 r. amerykańscy badacze z UCLA pod kierunkiem Jareda McBride’a odnaleźli roboczą, opatrzoną adnotacjami wersję listy. To osobna batalia — wyrok Fothergilla jej nie rozstrzyga.
Kanadyjska niechęć do ścigania była systemowa. Rodal i późniejsze odtajnienia pokazały, że Ottawa wolała nie odbierać obywatelstwa nawet osobom z poważnymi zarzutami, obawiając się precedensu i zimnowojennej gry z Moskwą. Bardzo niewielu oskarżonych stanęło przed sądem; część zmarła w Kanadzie w podeszłym wieku.
We wrześniu 2023 r. Izba Gmin urządziła podwójną owację stojącą dla 98-letniego Jarosława Hunki z North Bay, przedstawionego jako ukraiński weteran walki z Rosją. Hunka służył w 14. Dywizji Waffen-SS „Galizien”. Nie udowodniono mu osobistego udziału w zbrodniach, ale dywizja była formacją SS, a Polska i organizacje żydowskie wskazują na jej udział w pacyfikacjach i zbrodniach na cywilach. Marszałek Anthony Rota podał się do dymisji. Owację zgotowali parlamentarzyści wszystkich partii, w obecności Wołodymyra Zełenskiego i Justina Trudeau. Incydent odsłonił, jak płytka jest publiczna pamięć o powojennej imigracji wschodnioeuropejskich formacji SS.
W Kanadzie stoją pomniki związane z weteranami Waffen-SS. Kanadyjski Instytut Studiów Ukraińskich na University of Alberta utrzymywał fundusze nazwane imionami weteranów SS. Departament dziedzictwa musiał skreślić setki nazwisk planowanych na Pomniku Ofiar Komunizmu w Ottawie, gdy okazało się, że wśród nich są oskarżeni o kolaborację. To napięcie — między pamięcią o Holokauście a pamięcią antysowieckiego podziemia Europy Wschodniej — od dekad hamuje pełne otwarcie akt.
Co ujawnią nowe strony — i czego nie ujawnią
Historycy spodziewają się nazwisk amerykańskich i kanadyjskich urzędników, danych liczbowych o skali programu USAREUR oraz opisu, jak Kanada zareagowała po odkryciu procederu w 1954 r. Richard Robertson z B’nai Brith mówi, że już ujawnione części raportu wskazują, iż rząd „koludował albo wręcz działał na polecenie Stanów Zjednoczonych”, by wpuścić zbrodniarzy. Pełna liczba osób przerzuconych tą ścieżką wciąż nie jest publiczna — właśnie to mają pokazać odtajnione akapity.
Czego wyrok nie otwiera: części II Komisji Deschênesa z listą nazwisk; pełnego archiwum (LAC szacowało nawet ponad milion stron materiałów, część tajnych); oraz jednego cytatu USA uzyskanego w zaufaniu. Rząd Carney’a może apelować. B’nai Brith zapowiada dalszą walkę o resztę.
JCCF w poście na X z 4 września 2026 r. pytało: „Czego rząd nam nie mówi o nazistach, którzy ukryli się w Kanadzie?”. Pytanie jest retoryczne tylko w połowie. Duża część odpowiedzi jest znana od 1986 r. i z kolejnych odtajnień 2023–2024. Nieznane pozostają szczegóły amerykańskiego kanału, nazwiska urzędników i pełna lista podejrzanych. Sąd uznał, że po czterdziestu latach tajemnica nie broni już bezpieczeństwa państwa — broni jedynie wstydu.

































































