Coraz więcej ogłoszeń o posiadłościach do zakupu w Polsce jest na reklamach naszych agentów sprzedaży nieruchomości (real estate agents).  Kiedyś też były, ale chyba nie aż tyle? Poza tym kiedyś sprzedawano swoje posiadłości w Polsce po to żeby te pieniądze ulokować w Kanadzie, na przykład mieć zadatek na mały domek szeregowy. Czyli jak ktoś miał jakąś małą gospodarkę, albo miał jakieś mieszkanie własnościowe w Polsce to chciał to sprzedać, żeby się urządzić tutaj. Najlepiej pomnożyć to wszystko przez kilka lat, jakieś 4-5? i wrócić do Polski jako zamożny człowiek.
Teraz ze względu na ilość tych ogłoszeń,  trend wydaje się być odwrotny. Ogłaszane nieruchomości w Polsce zdają się być po to, żeby ludzie wracający z Kanady do Polski mogli je sobie kupić. No przecież muszą gdzieś mieszkać po powrocie.
Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Oglądałam te ogłoszenia i bardzo mnie to ciekawiło i tak sobie myślałam: O! mogę sobie kupić mieszkanie w Katowicach, nawet dość duże, za 900 000 zł czyli za jakieś 300 tys. naszych dolarów kanadyjskich. Jak na moją kieszeń to tanio. Mogę sobie nawet kupić małe mieszkanko w Krakowie, co prawda za wiele więcej, ale też mnie stać. Popytałam tu i tam. Okazuje się, że po wielu latach kiedy Kanada była rajem na ziemi, okazało się że tym rajem być przestała. Coraz więcej ludzi opuszcza i wyjeżdża z Kanady. Nie tylko naszych.
Ile jest takich osób? Tego nie wiemy, bo nikt nie prowadzi takich statystyk. Nie chce mi się wierzyć, że polski MSZ (Ministerstwo Spraw Zagranicznych) nie prowadzi ewidencji obywateli polskich (i innych) wracających do kraju. Także odpowiednie instytucje kanadyjskie mówią, że nie mają takich statystyk. A przecież i jedne i drugie państwa wymagają pewnych deklaracji w przypadku intencji dłuższego pobytu poza granicami kraju. I tutaj rodzi się pytanie: co to znaczy ‘pobyt poza granicami kraju’? Szczególnie dla kogoś kto ma podwójne (a może i wielokrotne?) obywatelstwo.
Przecież każdy nasz zagraniczny wyjazd jest rejestrowany i monitorowany. Wiedzą coś na ten temat szczególnie ci, którzy przedłużyli swoje wizyty ponad dozwolony limit (chyba sześć miesięcy?) pobytu poza Kanadą, a potem wrócili. Nawet jeśli byli spóźnieni o jeden dzień, to musieli się ustawiać w kolejce i załatwiać uciążliwe biurokratyczne potwierdzanie swojego prawa do pobytu w Kanadzie i opieki medycznej. Po tych biurokratycznym bardzo uciążliwym procesie, z reguły czekało się na prawo do opieki medycznej pół roku. Żona z Polski mojego znajomego zawaliła terminy przedłużania dla siebie i ich dziecka prawa pobytu w prowincji Quebec, co kosztowało ich zaczynanie całego procesu od nowa i 3-letnie czekanie.
A innej pani odliczono okres wyjazdu przez USA (z Buffalo) do Polski, od czasu koniecznego do starania się o obywatelstwo. Czyli. Ktoś to wszystko monitoruje i jak potrzeba to wie. Więc są dane, więc nie jest to tajne. Widać jakiś wyżej postawiony biurokrata nie zlecił stworzenia odpowiednich raportów na podstawie tych, którzy wyjeżdżają na stałe, albo wracają do swojego kraju macierzystego.
Kanada do tej pory liczyła, głównie tych, którzy się starali o przyjazd, a nie o wyjazd. To było prawie niespotykane, żeby ludzie (nie tylko do Polski) wyjeżdżali (na stałe z Kanady), po uzyskaniu pobytu stałego.
Mój znajomy prawnik z Mississauga twierdzi, że obecnie jego kancelaria głównie zajmuje się sprawami Kanadyjczyków polskiego pochodzenia (głównie Polaków mieszkających w Kanadzie) ich powrotami do Polski. Stąd zapewne taka ilość ogłoszeń o sprzedażu nieruchmości w Polsce. I tak jak Kanada korzystała z przyjezdnych, bo z reguły byli to ludzie młodzi, wykształceni, pełni energii i zapału, to tym razem Polska skorzysta, bo nawet jeśli będą to powracający emeryci, to przyjadą ze  spieniężonymi dobrami trwałymi z Kanady, i najczęściej z sowitym portfelem kanadyjskiej emerytury.
Usługi i pomoc dla takich powracających do Polski na naszym kanadyjskim rynku rosną. I tak niezastąpiony Domator w osobie właściciela Maćka Czaplińskiego  pomaga tym wracającym do kraju. Również inni specjaliści od nieruchomości podają zarysy planu, a także pomagają w egzekucji tego planu. Podobnie kancelarie prawnicze, takie jak mecenasa Marka Malickiego, mają  nawał spraw związanych z re-emigracją do Polski. Powstała taka sytuacja, że przy ujemnym indeksie rozrodczości  oba kraje, i Kanada, i Polska kurczą się demograficznie i wyciągają ręce po kogo się da. Taki wyścig o przetrwanie. Przynajmniej tak by się wydawało.
Po latach wyjazdów z Polski, kiedy każdy chciał ‘na zachód’, jak w piosence Jacka Kaczmarskiego ‘Nasza klasa’, nastąpił zastój, przynajmniej jeśli o Kanadę chodzi. Do Kanady niewielu chce się przeprowadzić. A jeśli już, to potraktować ją jako kraj tranzytowy i po uzyskaniu obywatelstwa i paszportu kanadyjskiego (wymagane jedynie trzy lata stałego pobytu) wyfrunąć gdzieś gdzie jest lepiej. I to nas nie powinno dziwić. Możemy siedzieć gdzieś gdzie jest gorzej tylko w naszym własnym kraju. Tego zdaje się nie rozumieją politycy, zdziwieni naporem imigrantów na granice krajów, w których będzie im lepiej. Kiedyś jeszcze wspominano o prawach człowieka. Teraz jedynie papież Leon XiV podnosi kwestie indywidualnej godności człowieka. A Kanada nam się po prostu rozjechała.
W rankingu państw z dochodem na mieszkańca (per capita), zjechaliśmy w Kanadzie na 26 miejsce.
Jeszcze kilka lat temu byliśmy w pierwszej dziesiątce. Polska pod względem dochodu na mieszkańca jest i tak daleko w tyle za Kanadą, zajmując miejsce około 50.  Cieszymy się, bo Polska jest szóstą gospodarką (ale całościowo, nie na mieszkańca) w Europie, po Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włochach i Holandii. Jeśli wliczymy w tę listę Rosję, to Rosja nas wyprzedza, czyli jesteśmy na miejscu siódmym. A państw w Europie jest 44 (do 50) – wszystko zależy jak się liczy.
Do niedawna Kanada w dochodzie na mieszkańca (nominal GDP) była prawie na równi z Australią. Ale już nie. Australia ma dochód na osobę około 75K USD (miejsce 12), a Kanada ma około 60K (USD) – miejsce 26. Polska? Jest w na miejscu 44 z nieco ponad 30K. Kto nie wierzy, niech sobie sprawdzi. Dzisiaj to jest łatwe. To co jest już trudniejsze to zrozumienie metod obliczania i rankingu, bo te mogą się różnić. Ale nawet z tą poprawką Kanada z 26 miejsca może się przesunąć w górę (albo i w dół) o kilka pozycji, co nie zmieni burego wizerunku, tego z czym zmagamy się na co dzień.
I tak po wielkich ogłoszeniach pomocy Kanadyjczykom, dostałam podwyżkę mojego OAS (Old Age Security) dla osób starszych o niecałe $5 (CAD Canadian dollars) – miesięcznie, z czego pewnie będę jeszcze musiała dopłacić w przyszłym roku do podatku. Przecież to mi nawet na gałkę lodów na miesięczną osłodę goryczy nie starczy!
I co ja mam zrobić? Gdzie się schronić? Gdzie walczyć? Tak jak na początku ubolewam nad moją Kanadą, tak na zakończenie ubolewam nad Polską. Ach co to będzie, ach co to będzie?
Alicja Farmus, 
Mazinaw Lake, 10 sierpnia, 2026
PS. na poprawę samopoczucia wybieram się na wycieczkę odkrywać nieznane kąty Ontario (Peterborough targ – farmers market, muzeum kajaków z przejażdżką po jeziorze, oglądanie petroglifów i na końcu wyśmienita kolacja) organizowaną przez Złotą Jesień działającą przy Gminie 1-szej Związku Narodowego Polskiego w Kanadzie, w dniu 19 września (sobota). Miejsca zajmowane są szybko – więc nie zwlekajcie.  Do zobaczenia! 
Tel: 647-561-0992, email: wycieczkiOntario@gmail.com
PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU