W lipcu 2026 r. Chiny po raz pierwszy w historii stały się największym dostawcą towarów do Polski, wyprzedzając Niemcy — poinformował Narodowy Bank Polski w danych o bilansie płatniczym.

Zmiana w strukturze geograficznej importu to skutek silnego wzrostu przywozu sprzętu komputerowego, samochodów osobowych oraz trwałych towarów konsumpcyjnych. Bank centralny podkreślił, że właśnie te kategorie przesądziły o tym, że Państwo Środka zajęło pierwsze miejsce wśród dostawców.

W tym samym miesiącu saldo rachunku bieżącego Polski było ujemne i wyniosło 10,4 mld zł. Na wynik złożyły się: dodatnie saldo usług (11,8 mld zł) oraz ujemne salda obrotów towarowych (8,0 mld zł), dochodów pierwotnych (12,9 mld zł) i dochodów wtórnych (1,3 mld zł).

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Eksport towarów wzrósł o 12 proc. rok do roku i osiągnął 135,5 mld zł. Import rósł szybciej — o 14,3 proc., do 143,5 mld zł. Największy wzrost wartości eksportu odnotowano w sprzęcie komputerowym, który w lipcu osiągnął rekordowy poziom. Wysokie ceny wspierały też sprzedaż miedzi, surowego srebra i produktów naftowych. W motoryzacji i meblarstwie utrzymała się natomiast tendencja spadkowa.

Nadwyżka w usługach pozostaje mocną stroną polskiego bilansu. Przychody z ich eksportu wyniosły w lipcu 44,7 mld zł i były wyższe niż rok wcześniej. Deficyt towarowy i wysokie dochody zagranicznych inwestorów bezpośrednich sprawiły jednak, że cały rachunek bieżący zamknął się na minusie.

Dane NBP nie zawierają jeszcze szczegółowego rozbicia wartości importu z Chin i Niemiec za lipiec. Wcześniejsze statystyki GUS za czerwiec pokazywały, że Niemcy wciąż były nieznacznie przed Chinami. W lipcu ta kolejność się odwróciła.

Ekonomiści zwracają uwagę, że Polska od lat pogłębia deficyt w handlu z Chinami. Import z tego kierunku rośnie szybciej niż eksport, a w strukturze dostaw coraz większą rolę odgrywają elektronika, części komputerowe i samochody. Niemcy pozostają kluczowym partnerem, zwłaszcza w łańcuchach dostaw przemysłu, ale w jednym miesiącu — lipcu 2026 r. — ustąpiły miejsca Chinom.

Ogólna nadwyżka usług Polski (te 11,8 mld zł w lipcu) pochodzi z Niemiec, USA, Szwajcarii i reszty UE — nie z Chin.

Co mówią dane

Według OECD/CEIC saldo usług Polski z Chinami w 2024 r. wyniosło minus 1,67 mld zł. Rok wcześniej było minus 0,78 mld zł. Jedyny wyraźny plus był w 2015 r. (ok. +156 mln zł). Od 2017 r. jest minus.

Raport francuskiego skarbu dla Europy Środkowej podaje podobny obraz: w 2024 r. Polska kupiła z Chin usługi za ok. 1,2–1,3 mld euro, a deficyt usługowy z Chinami wyniósł ok. 388 mln euro. Import usług z Chin do Polski od 2014 r. wzrósł dziewięciokrotnie.

NBP w rozbiciu geograficznym usług w ogóle nie stawia Chin wśród głównych partnerów. W II kwartale 2025 r. największe nadwyżki usługowe Polska miała z:

  • Niemcami — 13,2 mld zł
  • USA — 7,1 mld zł
  • Szwajcarią — 6,3 mld zł

Chiny tam nie występują.

Dlaczego z Chinami jest minus także w usługach

Obroty usługowe z Chinami są małe przy towarach. Towary to przepaść: import z Chin jest kilkanaście–dwadzieścia razy większy niż eksport. Usługi tego nie równoważą.

Polska kupuje z Chin m.in.:

  • usługi transportowe związane z importem towarów,
  • usługi cyfrowe, IT, chmurowe, licencje,
  • część usług biznesowych.

Sprzedaż polskich usług do Chin jest niewielka. Polskie TIR-y, SSC i IT pracują głównie na Europę Zachodnią i USA, nie na Pekin.

Skala

Deficyt usług z Chinami to rzędu 1–2 mld zł rocznie. Deficyt towarowy z Chinami to dziesiątki miliardów euro rocznie. Usługi więc nie „łatują” dziury w handlu z Chinami — same są lekko pod kreską.

Unia jako całość ma nadwyżkę usług z Chinami (ok. 21–22 mld euro w 2024–2025 r.), bo Niemcy, Francja czy Holandia sprzedają tam transport, usługi specjalistyczne, IT i prawa własności intelektualnej. Polska w tym unijnym plusie prawie nie uczestniczy.

Krótko: nadwyżka usług ratuje polski rachunek bieżący wobec Zachodu. Wobec Chin jest deficyt i w towarach, i — mniejszy — w usługach.