No i jak tu nie doceniać spostrzegawczości Józefa Stalina, który powiedział, że walka klasowa zaostrza się w miarę postępów socjalizmu? A przecież socjalizm to dopiero zapowiedź tego, co nas czeka – bo wiadomo, że czeka nas komunizm. Jak będzie zaostrzać się walka klasowa w komunizmie – strach pomyśleć, skoro na skutek zaostrzenia walki klasowej, już w miarę postępów socjalizmu, zginęło co najmniej kilkadziesiąt milionów ludzi?

U nas jeszcze tak ostro nie idzie, bo sławna transformacja ustrojowa, do jakiej za sprawą porozumienia Moskwy i Waszyngtonu doszło na przełomie lat 80-tych i 90-tych, zapoczątkowała 30-letni okres pieriedyszki, żeby mniej wartościowym narodom tubylczym dać chwilę wytchnienia po intensywnych przeżyciach w socjalistycznym cudnym raju – ale starsi i mądrzejsi, co to w Ameryce Północnej i w Europie forsują rewolucję komunistyczną, najwyraźniej musieli dojść do wniosku, że już wystarczy tego dobrego, no i powoli wchodzimy w związku z tym w etap surowości.

Na tym etapie przedstawiciele i poplecznicy wstecznictwa będą musieli się skonfrontować z awangardą postępu, którą obecnie stanowią sodomici i gomoryci, przez starszych i mądrzejszych wykorzystywani w charakterze mięsa armatniego rewolucji. Oczywiście „bez swojej wiedzy i zgody”, bo gdzież by taki jeden z drugim sodomita zdawał sobie sprawę, że jest mięsem armatnim rewolucji, kiedy cała jego energia i spostrzegawczość ukierunkowana jest na upolowanie jakiejś ofiary na najbliższą noc? W dodatku stary żydowski finansowy grandziarz wyłożył na potrzeby rewolucji 18 miliardów dolarów, toteż na „marsze równości” peregrynuje coraz więcej amatorów tęczy, nawołujących by sodomię i gomorię nie tylko uznać za zjawisko normalne, ale nawet ją podziwiać. W związku z tym walka klasowa się zaostrza, bo jeszcze nie wszyscy gotowi są sodomitów podziwiać, a niektórzy nawet ulegają zbrodniczej „homofobii”, która – jak tak dalej pójdzie – pod względem zbrodniczości już wkrótce może zostać zrównana z antysemityzmem, chociaż to nie jest takie do końca pewne, bo Żydzi tak łatwo nie zrezygnują z monopolu na męczeństwo, a zwłaszcza – na płynące z niego profity. Wtedy przyjdzie kryska i na sodomitów, ale na tym etapie wolno im jeszcze dokazywać, z czego oni chętnie korzystają, być może nawet w przekonaniu, że to wszystko naprawdę.

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

Toteż kiedy JE abp Marek Jędraszewski podczas kazania użył określenia „tęczowa zaraza”, amatorzy zaostrzania walki klasowej ruszyli na niego ławą, a w awangardzie tego natarcia stanęła grupa katolików zawodowych, kręcących się wokół „Tygodnika Powszechnego”, no i przewielebnych księży, którzy najwyraźniej zadaniowani są na odcinku „Żywej Cerkwi” – no bo jakże w kraju przeżartym religianctwem przeprowadzić rewolucję bez dywersji w szeregach wroga?

Toteż przewielebny ksiądz Wojciech Lemański, którego od stryczka odciął wielce oryginalny arcybiskup Ryś, no i trójka przewielebnych ojców dominikanów: Tomasz Dostatni, Ludwik Wiśniewski i Paweł Gużyński pryncypialnie arcybiskupa Jędraszewskiego skrytykowała w imię tak zwanej „miłości Chrystysowej”, bo wiadomo, że to nikt inny, jak właśnie Chrystus, surowo nakazywał nie sprzeciwiać się sodomitom i się z nimi „miłować”, cokolwiek miałoby to znaczyć.

Przewielebny ojczyk Gużyński zaczął nawet nawoływać do nękania arcubiskupa Jędraszewskiego listami nawołującymi, by podał się do dymisji. Najwyraźniej sodomici musieli zdobyć silne wpływy akurat w zakonie dominikanów, co może mieć tradycję nieco dłuższą, bo – jak pamiętamy – przewielebny ojciec Dostatni towarzyszył biskupowi Życińskiemu podczas przechadzki po czeskiej Pradze, gdzie na ulicy jakiś osobnik zaatakował hierarchę nożem.


Wprawdzie surowi panowie z praskiej dyrekcji policji utrzymywali, jakoby do incydentu doszło nie na ulicy, a w pewnym rozrywkowym klubie dla panów, ale kto by im tam wierzył, skoro nawet w „Przygodach dobrego wojaka Szwejka” wizerunek tej instytucji nie został przedstawiony w tęczowych barwach?

Tak czy owak, walka klasowa się zaostrza tym bardziej,  że wsteczni religianci stanęli za arcybiskupem Jędraszewskim murem i nawet go oklaskiwali za ten „homofobiczny” zwrot.

Widać wyraźnie, że na ten odcinek frontu trzeba będzie rzucić dodatkowe dywizje sodomitów, no i zmobilizować rząd „dobrej zmiany”, a zwłaszcza agenturę w niezależnej prokuraturze i niezawisłych sądach, by wypalili wstecznictwo rozpalonym żelazem pięknych wyroków. Te wyroki to nie żarty bo jeszcze nie ochłonęliśmy ze zdumienia po samobójczej śmierci  boksera Dawida Kosteckiego, co to pomówił funcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego o czerpanie korzyści z agencji towarzyskich, prowadzonych na Podkarpaciu przez dwóch braci z Ukrainy, a tu kolejnym seryjnym samobójcą okazał się Brunon Kwiecień, co to – jak bezpodstawnie twierdził – pod kierunkiem funkcjonariuszy ABW planował wysadzenie w powietrze gmachu Sejmu i Senatu.

Widać wyraźnie, że pod rządami „dobrej zmiany” niebezpiecznie robi się nawet w więzieniach – ale jakże ma być inaczej, skoro  „Europa” na obecnym etapie zabroniła przywrócenia kary śmierci? W tej sytuacji jest oczywiste, że trzeba postawić na samoobsługę, a niezależne organy strzegące praworządności w podskokach wykluczą udział „osób trzecich”, taktownie   nie wspominając o „osobach drugich”, które przecież też mogą to i owo zrobić.

Ale nie jest to jedyny odcinek frontu, na którym zaznaczyło się zaostrzenie walki klasowej. Oto Youtube, który przedstawia się jako nieugięty szermierz wolności słowa, zaczyna kneblować internetowe telewizje, w w których prezentowane są opinie niemiłe nie tylko dla sodomitów, ale również – a może nawet zwłaszcza – dla starszych i mądrzejszych, przygotowujących grunt pod okupację naszego i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwego kraju.

Tego rodzaju sankcje zostały zastosowane nie tylko w stosunku do portalu WRealu24, ale nawet do Radia Maryja, które wyemitowało wspomniane kazanie arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Pewne światło na przyczynę tego zaostrzenia walki klasowej również na tym odcinku rzuca okoliczność, że szefową tego całego Youtuba  jest Amerykanka Susan Wójcicka, członkini synagogi w San Francisco. A tak się akurat złożyło, że na kilka dni przed tym kneblowaniem, pani Żorżeta, będąca ambasadorem USA w naszym bantustanie powiedziała, że – po pierwsze – będzie „podnosić głos” gwoli ochrony „amerykańskich wartości” w których centrum, od czasów Ojców Założycieli, sodomia i gomoria zajmuje miejsce centralne, ale też poinformowała tubylców, że sprawa żydowskich roszczeń majątkowych „wkrótce powróci” i będzie wracała dopóty, dopóki „coś” w tej sprawie nie zostanie zrobione. Co to ma być, to „coś”, tego już pani Żorżeta taktownie nie powiedziała, ale i bez tego domyślamy się, że chodzi o zadośćuczynienie tym wszystkim roszczeniom, czyli o wypłacenie haraczu „ocalałym z holokaustu”. Tych „ocalałych” są zaś miliony, no bo kto żyje – znaczy się – ocalał – więc nie wiadomo, czy na zatkanie tylu dziobów 300 miliardów dolarów wystarczy. Jeszcze tedy nie ochłonęliśmy z wrażenia po wynurzeniach pani Zorżety, a tu gruchnęła wieść, że 88 senatorów z Kongresu USA napisało do sekretarza stanu, pana Pompeo list, w którym domagają się zastosowania wobec Polski środków dopingujących, żeby nie ociągała się z wypłaceniem Żydom haraczu. Okazuje się, że wydarzenia na tym odcinku też nabierają tempa, trochę nawet ambarasującego dla prezydenta Donalda Trumpa, który 1 września wybiera się właśnie do Polski, żeby nas skomplementować, że jesteśmy „małym, ale bardzo dzielnym narodem”, który zapłaci „w 100 procentach” za wszystko, co Nasz Najważniejszy Sojusznik poleci nam kupić. Tedy w sytuacji, gdy żydowska okupacja Polski jest już tylko kwestią czasu i to pewnie nie długiego, trudno się dziwić, że Youtube z panią Susan na czele przystępuje do kneblowania internetu przy pomocy „sztucznej półinteligencji” – bo jakiż okupant, a zwłaszcza taki, co to od okupowanej ludności będzie domagał się „świergolenia”, to znaczy – wychwalania go pod niebiosa – pozwoli nam na „wolność słowa”? Jasne, że nie pozwoli, no i właśnie przystępuje do dzieła, zaś dywizje sodomitów, wspierane przez „Żywą Cerkiew” mają tresować nas w tej potulności.

Stanisław Michalkiewicz