Dopłaty do elektryków – ciąg dalszy

91

Jakiś czas temu pisałem o samochodach elektrycznych w związku z nowym federalnym programem rabatów dla tego rodzaju pojazdów iZEV. Pierwotnie na liście nie znajdowała się Tesla model 3, ale zaledwie 2 dni od momentu rozpoczęcia programu, 1 maja, dodano ten model. Z informacji dostępnych na stronie internetowej Transport Canada wynika, że zarówno modele Standard Range, jak Standard Range Plus kwalifikują się do pełnego rabatu $5000. Co warte odnotowania, to że jedynie Standard Range Plus jest wymieniony na stronie internetowej Tesla Canada z ceną 55 010 dolarów  – jeśli weźmiemy wszystkie dostępne opcje to Standard Range Plus zamknie się kwotą $ 67 510.

Warto też dodać, że gdybyśmy samochód rejestrowali poza Ontario, na przykład w Quebecu, to otrzymalibyśmy prowincyjny rabat w wysokości 8000 dol.,  czyli łącznie 13 000 dol. z pieniędzy podatnika. W Kolumbii Brytyjskiej obowiązują inne warunki kwalifikacyjne, ale tam również model 3 może kwalifikować się do rabatu w wysokości 5000 dol., czyli łącznie 10 000 mniej niż cena, którą wymienia Tesla.

Wydaje się że lista modeli aut nie jest jeszcze ostatecznie zamknięta. Co ciekawe, model 3 w wersji Standard Range Plus ma zasięg w granicach 380 kilometrów.

I tu znów dodam swoją uwagę że dziwi mnie, iż żaden z producentów samochodów elektrycznych nie produkuje rozszerzalnych baterii; to znaczy takich, które można dołączyć do tej w samochodzie. Na przykład, dołożyć sobie pięćdziesięcio-kilogramowy pakiet baterii do bagażnika i rozszerzyć zasięg samochodu o 200 km. Byłoby to bardzo wygodne w przypadku dalszych podróży, a jednocześnie umożliwiałoby odchudzenie samochodu w przypadku jazdy wyłącznie po mieście.

Podsumowując, trudno nie zauważyć, że Tesla jest najbardziej dopracowanym modelem elektrycznym, pozostającym nadal daleko w przodzie przed modelami oferowanymi przez dotychczasowe koncerny, jak General Motors, które, jak to określają analitycy rynku, mają „stare DNA” i przestawienie się na samochody elektryczne przysparza im nieco kłopotów.

Jeśli zaś mówimy o kłopotach to właśnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie ludzie lubią się sądzić, jeden z klientów Chevroleta w Dakocie Południowej wystąpił na drogę prawną przeciwko producentowi modelu Bolt, który reklamowany jest jako auto o zasięgu 238 mil albo też 380 km. Zdaniem powoda, auto to w miesiącach zimowych ma drastycznie mniejszy zasięg, sięgający zaledwie 130 mil.

Samochody elektryczne mają bowiem ten feler, że cała energia pochodzi w nich z baterii, a więc również energia do ogrzewania wnętrza. Co w przypadku zwykłych silników spalinowych jest tylko wykorzystywaniem ciepła i tak oddawanego do atmosfery, w przypadku silników elektrycznych w znaczący sposób może ograniczać zasięg; podobnie zresztą jak klimatyzacja latem.


•••

Tymczasem rząd ontaryjski wypuścił balon próbny w postaci konsultacji na temat podniesienia prędkości na autostradach. Mowa jest o 120 kilometrach na godzinę. Oczywiście, wiele w tym rozsądku, dlatego że ograniczenie prędkości do 100 kilometrów na godzinę był wynikiem kryzysu naftowego i wprowadzono je wyłącznie dla oszczędności paliwa w latach siedemdziesiątych .

Ile powinno się jeździć na autostradach w Ontario? Cóż, to zależy, dlatego że przecież 100 km/h może być prędkością zupełnie zasadną w przypadku przejeżdżania autostradą przez Barrie czy Toronto, natomiast w przypadku sześciopasmowej drogi o dobrej nawierzchni i prostych odcinkach można by było prędkość zwiększyć nawet do 140 km/h. Czemu robić jedną prędkość dla całej autostrady, skoro na zwykłych drogach mamy duże zróżnicowanie ograniczeń prędkości?

Nawiasem mówiąc, z naszej sondy internetowej, jaką przeprowadziliśmy na portalu www.goniec.net wynika, że większość – 41% – uważa, iż prędkość powinna wzrosnąć do 120 kilometrów na godzinę, ale aż ponad 30% uważa iż prędkość powinna wzrosnąć do 140 kilometrów na godzinę. Na limit w wysokości 130 km/h głosowało 12,5% naszych respondentów, zaś 16% sądzi że prędkość maksymalna powinna być wyższa niż 140 km/h.

Szczerze mówiąc, ja również uważam, że prędkość powinna na niektórych odcinkach autostrad być nieograniczona, tak jak to jest w Niemczech. Niestety jest to tylko marzenie ściętej głowy. Dlaczego? Dlatego, że wymagałoby to innej kultury jazdy, co w przypadku takiego kraju jak Kanada, gdzie ludzie przyjeżdżają zewsząd, również z krajów, w których nawet używanie kierunkowskazu jest rzadkością, a na drogach nie ma żadnych linii,  jest nie do uzyskania. Ale tak dla porządku powiem tylko, że liczba śmiertelnych wypadków drogowych na autostradach w Niemczech, gdzie nie ma żadnego limitu, jest bardzo mała.

        Wasz Sobiesław