W piątkowy wieczór premier Justin Trudeau przekonywał muzułamanów o poglądach konserwatywnych, by “aktywnie włączyli się w kampanię wyborczą” i zadbali o to, “by partia konserwatywna nie szerzyła podziałów i strachu wobec społeczności muzułmańskiej”. Trudeau uczestniczył w kolacji zorganizowanej przez Canadian-Muslim Vote, na którą przyszło 1500 osób. Bilety kosztowały 110 dolarów. Poza premierem obecni byli też politycy z innych partii.

Trudeau przekornie nawoływał słuchaczy, by zwrócili się do swoich kandydatów konserwatywnych, przekazywali darowizny, zaangażowali się w sztaby wyborcze, chodzili od drzwi do drzwi i osobiście przekonywali do głosowania na konserwatystów. Jego zdaniem wszystko po to, by pokazać konserwatystom, jak ważni są dla nich muzułmańscy wolontariusze. Został nagrodzony owacją na stojąco. Swoje wystąpienie oparł na takich tematach jak różnorodność i rasizm.

Potem zapewnił, że jego rząd zawsze będzie stał murem za muzułmanami, będzie walczył z islamofobią i nienawiścią. Towarzyszyło mu 20 posłów liberalnych z GTA, w tym pięcioro ministrów: Ahmed Hussen, Maryam Monsef, Bill Blair, Mary Ng i Kirsty Duncan. Wśród zgromadzonych znaleźli się również lider NDP Jagmeet Singh, wiceliderka konserwatystów Lisa Raitt, a także burmistrz Toronto John Tory.


Raitt w odpowiedzi na zachęty premiera z uśmiechem zwróciła się do zebranych, że zostaną powitani z otwartymi ramionami. Poseł z Alberty Ziad Aboultaif zauważył, że muzułmanie zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że są wykorzystywani przez liberałów. Są wytykani i wyróżniani nie zawsze dla ich dobra, a raczej dla dobra partii rządzącej, stwierdził w kontekście uchwały M-103 potępiającej islamofobię. Andrew Scheer krytykował niegdyś tę uchwałę zwracając uwagę, że nie traktuje wszystkich religii na równi, a poza tym nie definiuje, czym jest „islamofobia”. Aboultaif podsumował, że sprawa uchwały M-103 była czystą grą polityczną i konserwatyści nie będą tak pogrywać.

Jagmeet Singh był jedynym politykiem, który wspomniał o quebeckiej ustawie nr 21 zakazującej niektórym pracownikom sektora publicznego noszenia symboli religijnych. Skrytykował nowy przepis i wspomniał rozmowę z kobietą z Montrealu, która nosi hidżab i przez to jej kariera prawnicza stoi w miejscu.

Canadian-Muslim Vote to organizacja niezwiązana z żadną partią, której celem jest zachęcanie muzułmanów do korzystania z praw wyborczych. Według spisu powszechnego z 2011 roku w Kanadzie mieszka prawie 1,1 miliona muzułmanów. Muzułamnie stanowią 2,1 proc elektoratu i mogą mieć znaczny wpływ na wynik wyborów w 23 okręgach. Canadian-Muslim Vote dociera do 2,5 miliona. Na piątkowy wieczór przygotowała transparenty z hasłami „Najgłośniej mówisz, gdy głosujesz” i „Nie głosujesz, nie narzekaj”. Frekwencja wyborcza społeczności muzułmańskiej jest przeważnie niższa od średniej krajowej. W 2015 roku, m.in. dzięki działaniom takich organizacji jak Canadian-Muslim Vote, zwiększyła się o ponad 20 proc.

Asim Qureshi, współzałożyciel OneWorld Foods, docenił obecność konserwatystów. Powiedział, że nie jest to partia tradycyjnie popierana przez muzułmanów, dlatego takie gesty się liczą. Salman Malik, inny uczestnik wydarzenia, podszedł z rezerwą do Trudeau. Przyznał, że premier jest postacią medialną, ma dobry kontakt z ludźmi, ale z gospodarką już mu tak gładko nie idzie. Wojujemy ze Stanami Zjednoczonymi, z Chinami, z Arabią Saudyjską, a to nie jest dobre dla Kanady.