Zamiesz­ki w Bia­łym­sto­ku wpa­so­wa­ły się, jak ulał w kam­pa­nię pro­pa­gan­do­wą śro­do­wisk LGBTQ pro­wa­dzo­ną w Pol­sce, a raczej kam­pa­nię nowych bol­sze­wi­ków wyko­rzy­stu­ją­cych homo­sek­su­ali­stów i inne „mniej­szo­ści” do swo­ich celów kontr­kul­tu­ro­wych, roz­wa­la­nia sta­re­go porząd­ku i budo­wy  „spo­łe­czeń­stwa nowe­go typu”. Bo tak Bogiem, a praw­dą, jak popa­trzy­my na te homo­sek­su­al­ne bacha­na­lia, któ­re mamy tutaj w Kana­dzie i w wie­lu innych miej­scach na świe­cie, no to wyglą­da na to, że homo­sek­su­ali­ści to nie są ludzie nor­mal­ni tyl­ko jakieś jur­ne, roz­bu­cha­ne palan­ty, któ­re sek­su­ją się zawsze i wszędzie.

W Pol­sce jesz­cze do tego nie docho­dzi, mamy tam za to róż­ne­go rodza­ju eks­ce­sy, ale raczej skie­ro­wa­ne  szpi­cą w trzon tra­dy­cji, czy­li w kato­li­cyzm. Oczy­wi­ście, fakt szy­dze­nia z kato­li­cy­zmu niko­go nie rusza zagra­ni­cą, co tam jakieś paro­die Mszy świę­tych czy pro­ce­sji; o wie­le lep­sze nagło­śnie­nie zysku­ją wła­śnie takie wyda­rze­nia, jak z Bia­łe­go­sto­ku gdzie pro­wo­ka­cją aż śmier­dzi, no ale też może dzię­ki temu co się tam sta­ło wzro­śnie rów­nież koszt uczest­nic­twa w para­dach rów­no­ści; trze­ba będzie wię­cej pła­cić statystom.

Tak czy owak, Pol­ska naj­wy­raź­niej zaczy­na być tra­to­wa­na  koła­mi nowej lewicy.

reklama

Tym­cza­sem strasz­ne obu­rze­nie wywo­ła­ła akcja Gaze­ty Pol­skiej publi­ka­cji nale­pek „Stre­fa wol­na od LGBT”. Gaze­ta Wybor­cza wprost nawią­za­ła do hitle­row­skich Nie­miec gdzie poszcze­gól­ne mia­sta ogła­sza­ły, że są Juden­re­in czy­li wol­ne od Żydów. Oczy­wi­ście, w dzi­siej­szym świe­cie nikt  logi­ki nie uczy więc to, że „wol­ny od Żydów” to nie to samo, co np. „wol­ny od syjo­ni­zmu”, a „wol­ny od LGBT”,  nie to samo, co „wol­ny od homo­sek­su­ali­stów” nie ma zna­cze­nia. LGBT to jest ide­olo­gia, któ­ra słu­ży do roz­wa­la­nia pol­skiej tra­dy­cji i nie ma nic wspól­ne­go z tole­ran­cja wobec homo­sek­su­ali­zmu, któ­ra w pol­skim świe­cie jest od daw­na. Przy­po­mi­nam kolej­ny raz, że Pol­ska zde­kry­mi­na­li­zo­wa­ła homo­sek­su­alizm w mię­dzy­woj­niu, a taka Kana­da dopie­ro pod koniec z lat sześćdziesiątych.

Ludzie uwi­kła­ni w róż­ne kon­for­mi­zmy boją się dzi­siaj mówić, jak jest i boją się bro­nić zdro­we­go roz­sąd­ku, bo za kam­pa­nią LGBT idzie front poli­tycz­ny, front finan­so­wy, front zachod­niej pro­pa­gan­dy „medial­nej” no i wyglą­da na to, że przed nimi nawet „przy­sia­da­ją” pol­scy bisku­pi, któ­rzy zamiast wprost stwier­dzać, co i jak, zaczy­na­ją coś tam gęgać o tole­ran­cji…  Tym­cza­sem tole­ran­cja dzi­siaj to nie to samo, co tole­ran­cja wczo­raj —  dzi­siaj tole­ran­cja to akcep­ta­cja, a nie jedy­nie spo­koj­ne zno­sze­nie tego, cze­go nie lubi­my w bli­skiej odle­gło­ści od siebie.

A więc co robić? Nic wiel­kie­go! Po pro­stu nie bać się; mówić, co się myśli, nie­za­leż­nie od tego czy ktoś się skrzy­wi czy nie. I robić to w spo­sób dosad­ny, kul­tu­ral­ny i bez owi­ja­nia w bawełnę.

Przede wszyst­kim zaś reago­wać na wszyst­kie przy­pad­ki naru­sza­nia pra­wa przez jaczej­ki nowych Sowie­tów, prze­szka­dzać im i pod­kła­dać nogę, gdy kłamią.

         Andrzej Kumor