Jarosław Faliński przedstawia „Lustro świata” — za wRealu24.pl

Panie doktorze, co oznacza termin „wirus psychologiczny”?

Dr Leszek Sykul­ski: Poję­cie wiru­sa psy­cho­lo­gicz­ne­go upo­wszech­nił w naukach woj­sko­wych, a tak­że w psy­cho­lo­gii rosyj­ski uczo­ny pro­fe­sor Wła­di­mir Lisiczkin.

W roku 2003 uka­za­ła się w Rosji jego bar­dzo cie­ka­wa książ­ka pt. „Pro­ble­my psy­cho­lo­gii wojskowej”.

Ta książ­ka nie zosta­ła prze­tłu­ma­czo­na na język pol­ski, nie zosta­ła w Pol­sce wyda­na, zresz­tą jak więk­szość bar­dzo istot­nych prac rosyj­skich doty­czą­cych stra­te­gii, geo­po­li­ty­ki, czy wła­śnie psy­cho­lo­gii woj­sko­wej, a jest to wiel­ka szko­da, dla­te­go że pro­fe­sor Lisicz­kin tak napraw­dę stwo­rzył pew­ną bar­dzo istot­ną teo­rię, któ­ra legła u pod­staw nowo­cze­snej wal­ki informacyjnej.

To, co opi­sał w „Pro­ble­mach psy­cho­lo­gii woj­sko­wej”, w dużej mie­rze było zna­ne od wie­lu dzie­siąt­ków lat i było sto­so­wa­ne i jest sto­so­wa­ne przez czo­ło­we mocar­stwa świa­ta takie, jak Sta­ny Zjed­no­czo­ne, Chiń­ska Repu­bli­ka Ludo­wa, Fran­cja, Niem­cy, czy Fede­ra­cja Rosyj­ska, wcze­śniej Zwią­zek Sowiec­ki. Ale samo poję­cie wiru­sa psy­cho­lo­gicz­ne­go jest bar­dzo cie­ka­we. Ponie­waż Wła­di­mir Lisicz­kin stwier­dza tam, że siły zbroj­ne, tak napraw­dę sta­no­wią ostat­ni akord i tak napraw­dę ostat­nie narzę­dzie w kształ­to­wa­niu poli­ty­ki zagra­nicz­nej, w kształ­to­wa­niu ładu mię­dzy­na­ro­do­we­go. Jak wie­my z kla­sy­ków stra­te­gii cho­ciaż­by Sun Tsu, ze sztu­ki woj­ny, tak napraw­dę, uży­cie siły zbroj­nej, wej­ście w bez­po­śred­nią kon­fron­ta­cję, star­cie kine­tycz­ne jest ozna­ką sła­bo­ści. Tak napraw­dę wygry­wa ten, kto narzu­cił swo­ją wolę poli­tycz­ną i każ­dą inną bez uży­cia siły fizycz­nej. Kto był w sta­nie — mówiąc bar­dzo kolo­kwial­nie — wypro­wa­dzić prze­ciw­ni­ka w pole, prze­chy­trzyć go, użyć odpo­wied­nie­go fortelu.

Taką samą kon­sta­ta­cję wysnuł wybit­ny Pol­ski sowie­to­log przed woj­ną, któ­ry two­rzył bar­dzo istot­ne dzie­ła, mam na myśli Wło­dzi­mie­rza Bącz­kow­skie­go, któ­ry w 1938 r. napi­sał bar­dzo cie­ka­wy arty­kuł pt. „Uwa­gi o isto­cie siły rosyj­skiej”, opu­bli­ko­wa­ny w 4. nume­rze z 38. roku kwar­tal­ni­ka „Wschód — Orient.

To bar­dzo cie­ka­wy tekst, któ­ry poka­zu­je, że tak napraw­dę w całej histo­rii Rosji od cza­sów Wiel­kie­go Księ­stwa Moskiew­skie­go, armia rosyj­ska była dru­go­pla­no­wym narzę­dziem poli­tycz­nym poli­ty­ki zagranicznej.

Co bar­dzo cie­ka­we, Lisicz­kin idzie dalej i wska­zu­je, że dzia­łal­ność szpie­gow­ska i pro­pa­gan­da współ­cze­śnie nie są naj­istot­niej­sze. Idzie dalej   ponie­waż Wło­dzi­mierz Bącz­kow­ski stwier­dził że wła­śnie dzia­łal­ność pro­pa­gan­dy owa dzia­łal­ność dywer­syj­na, szpie­gow­ska jest isto­tą siły rosyj­skiej. Lisicz­kin poka­zu­je, że pro­pa­gan­da, szpie­go­stwo jest dopeł­nie­niem, ale klu­czem sta­je się woj­na psy­cho­lo­gicz­na opar­ta o wiru­sy psychologiczne.

Spró­buj­my sobie wyobra­zić jak dzia­ła w bio­lo­gii wirus. Wirus, któ­ry ata­ku­je komór­kę,  wni­ka w tę komór­kę i oczy­wi­ście opla­ta mole­ku­ły DNA; z zewnątrz ta komór­ka wyglą­da, tak jak wcze­śniej, ale zaczy­na się zacho­wy­wać zupeł­nie ina­czej. To wirus zaczy­na ste­ro­wać „sys­te­mem ner­wo­wym” moż­na powie­dzieć tej komór­ki i podob­nie jest w cza­sie woj­ny psychologicznej.

Klu­czem, jak pisze Wła­di­mir Lisicz­kin sta­je się wpusz­cze­nie wiru­sów psy­cho­lo­gicz­nych do wro­gie­go spo­łe­czeń­stwa, któ­re będą z cza­sem przej­mo­wać sys­tem ner­wo­wy tego pań­stwa, sys­tem ner­wo­wy tego spo­łe­czeń­stwa, sys­tem ner­wo­wy tych elit, któ­re będą dzia­łać w taki spo­sób w jaki chce przeciwnik.

I podob­nie jak w przy­pad­ku wiru­sów bio­lo­gicz­nych wiru­sy psy­cho­lo­gicz­ne mają 3 fazy: pierw­szą fazą jest faza wstrzyk­nię­cia tego wiru­sa, faza inku­ba­cji, kie­dy nie widać tego zagro­że­nia z zewnątrz. Następ­nie dru­gą fazą jest faza intok­sy­ka­cji; faza wpusz­cze­nia obce­go prze­ka­zu ide­olo­gicz­ne­go i wresz­cie trze­cim, ostat­nim eta­pem schył­ko­wym jest obumie­ra­nie komór­ki, czy­li obumie­ra­nie komó­rek spo­łecz­nych, obumie­ra­nie spo­łe­czeństw; roz­kład wewnętrzny.

Wiru­sy psy­cho­lo­gicz­ne dzia­ła­ją jak nowo­two­ry, któ­re nisz­czą zdro­we komór­ki spo­łecz­ne i wpro­wa­dza­ją obcy przekaz.


To oczy­wi­ście teo­ria, bar­dzo ogól­na kon­cep­cja Lisicz­ki­na; ona ma bar­dzo kon­kret­ne zasto­so­wa­nia, kon­kret­ne przykłady.

War­to zwró­cić uwa­gę na to, co tak napraw­dę sta­no­wi fun­da­ment naszej cywi­li­za­cji? Nie spo­sób nie odwo­łać się tutaj do pro­fe­so­ra świę­tej pamię­ci Felik­sa Konecz­ne­go do tego pię­cio­mia­nu bytu, do Quin­cu­nxa; ale w tym Quin­cu­nxie war­to wyróż­nić jed­ną war­tość bar­dzo istot­ną dla naszej cywi­li­za­cji, dla nauki, dla spo­isto­ści spo­łe­czeń­stwa, dla funk­cjo­no­wa­nia elit decy­zyj­nych spo­łe­czeń­stwa. Tą kate­go­rią jest poję­cie prawdy.

Jeśli zoba­czy­my pró­bę roz­my­wa­nia tego poję­cia, jeśli mamy do czy­nie­nia z zama­chem na praw­dę, to zoba­czy­my, że tutaj leży począ­tek kry­zy­su naszej cywi­li­za­cji, wła­śnie atak na poję­cie praw­dy, rela­ty­wi­za­cja praw­dy, pró­ba two­rze­nia praw­dy względ­nej, poka­zy­wa­nie, że praw­da nie ist­nie­je, nie ist­nie­je moż­li­wość odwo­ła­nia się do tej kate­go­rii, leży u fun­da­men­tów kry­zy­su naszej cywi­li­za­cji i jest takim wiru­sem psychologicznym.

Korze­ni tego, co widzi­my dopa­try­wał­bym się w mark­si­zmie, ale po II woj­nie świa­to­wej widzi­my bar­dzo moc­no, bar­dzo dyna­micz­nie roz­wi­ja­ją­cy się nurt filo­zo­fii, któ­ry nazy­wa­ny bywa post­mo­der­ni­zmem. Wywo­dzi się on z ide­olo­gii oświe­ce­nia, ze spu­ści­zny Wiel­kiej Rewo­lu­cji Francuskiej.

Ten wirus psy­cho­lo­gicz­ny prze­ży­wa bar­dzo wie­le muta­cji i dzi­siej­sza lewi­ca, któ­ra odwo­łu­je się, któ­ra wyro­sła na kry­tycz­nej teo­rii, na szko­le frank­furc­kiej, na mark­si­zmie mają­cym korze­nie w szko­le frank­furc­kie­go prze­ży­wa rów­nież kry­zys i pewien rozłam.

Wiel­kim para­dok­sem  jest to, że jeden z guru post­mo­der­ni­zmu, ludzi któ­rzy rela­ty­wi­zo­wa­li poję­cie praw­dy, Jür­gen Haber­mas, wybit­ny filo­zof post­mo­der­ni­stów dzi­siaj roz­dzie­ra sza­ty lamen­tu­je nad tym, że współ­cze­sna lewi­ca, mło­da lewi­ca, odcho­dzi od ide­ałów oświe­ce­nia, i jest w sta­nie zdo­być się na takie twier­dze­nie, że czy­ta­nie; obno­sze­nie się z tym że ktoś czy­ta, posia­da boga­tą biblio­te­kę sta­je się wyra­zem – jak to mówią nowi post­mo­der­ni­ści — opre­sji spo­łecz­nej, opre­sji spo­łe­czeń­stwa wobec jednostki.

Czy­li mamy do czy­nie­nia już nie tyl­ko z zakwe­stio­no­wa­niem poję­cia praw­dy, mówie­niem o tym, że praw­da jest względ­na, że zale­ży tak napraw­dę od kon­struk­tu spo­łecz­ne­go, od funk­cji kul­tu­ro­wych, od kul­tu­ro­wych funk­cji płci, ale odcho­dzi w ogó­le od sza­cun­ku wobec wiedzy.

I to moim zda­niem jest jeden z wiru­sów psy­cho­lo­gicz­nych wpusz­czo­nych do naszej cywilizacji.

Czy­li rela­ty­wi­za­cja praw­dy i kry­ty­ka roz­my­wa­nie kul­tu wie­dzy, sza­cun­ku wobec auto­ry­te­tów, wobec uni­wer­sy­te­tu i wobec  samej wiedzy.

Odej­ście mło­dej lewi­cy od ide­ałów oświe­ce­nia, jest chi­cho­tem histo­rii ale bar­dzo nie­bez­piecz­nym chi­cho­tem, któ­ry jesz­cze moc­niej pod­my­wa fun­da­men­ty naszej cywi­li­za­cji, niż robił to ten haber­ma­sow­ski – moż­na powie­dzieć – postmodernizm.

- Jak wygląda dzisiaj uniwersytet?

Kolej­nym wiel­kim wiru­sem psy­cho­lo­gicz­nym, któ­ry został wpusz­czo­ny do uni­wer­sy­te­tu jest coś co bywa nazy­wa­ne na zacho­dzie mia­nem popraw­no­ści politycznej.

Nie spo­sób tutaj nie powie­dzieć o kon­cep­cjach sowiec­kich, któ­re były bar­dzo moc­no roz­wi­ja­ne już od lat pięć­dzie­sią­tych, mają­cych na celu pod­my­cie fun­da­men­tów ide­olo­gicz­nych, spo­isto­ści spo­łe­czeństw, moral­no­ści spo­łe­czeństw zachod­nich przez sowiec­kie służ­by specjalne.

Zarów­no przez GRU, jaki przez KGB myślę że bar­dzo dobrze zna­ny jest wykład Juri­ja Bie­zmie­no­wa, byłe­go ofi­ce­ra sowiec­kich służb spe­cjal­nych, któ­ry mię­dzy inny­mi dzia­łał na tery­to­rium Kana­dy, wcze­śniej tak­że na tery­to­rium Indii, któ­ry przed­sta­wił sowiec­kie kon­cep­cje dywer­sji ideologicznej.

Bie­zmie­now bar­dzo cel­nie poka­zy­wał, że tak napraw­dę oko­ło 20% dzia­łal­no­ści sowiec­kich wów­czas służb spe­cjal­nych to jest wykra­da­nie infor­ma­cji,  taka kla­sycz­na dzia­łal­ność szpie­gow­ska, nato­miast 80% to jest dywer­sja ide­olo­gicz­na, któ­ra ma na celu – powie­dzie­li­by­śmy języ­kiem Lisicz­ki­na – wpro­wa­dza­nie wiru­sów psy­cho­lo­gicz­nych do spo­łe­czeństw zachod­nich, czy też do spo­łe­czeństw wro­gich pań­stwu sowiec­kie­mu, mają­cych na celu ato­mi­za­cję spo­łe­czeństw zachod­nich, czy­li roz­bi­cie spo­isto­ści, roz­bi­cie komó­rek spo­łecz­nych, pod­my­wa­nie toż­sa­mo­ści naro­do­wej, pod­my­wa­nie toż­sa­mo­ści reli­gij­nej, kon­fe­syj­nej, nisz­cze­nie auto­ry­te­tów,  nauko­wych, auto­ry­te­tów moral­nych, tak­że, oczy­wi­ście – nisz­cze­nie kla­sycz­ne­go uniwersytetu.

Uni­wer­sy­te­tu, któ­re­go jądrem  jest poję­cie praw­dy, dąże­nie do praw­dy. Jeże­li nie będzie­my mie­li w cen­trum tego poję­cia praw­dy i będzie­my to poję­cie rela­ty­wi­zo­wać, to nie będzie uni­wer­sy­te­tu, lecz śro­do­wi­sko ide­olo­gicz­ne, zakład ide­olo­gicz­ny, a nie uni­wer­sy­tet. I nie­ste­ty widzi­my, że mark­sizm ten marsz przez insty­tu­cje, któ­ry Anto­nio Gram­sci zale­cał to,  mark­si­ści zaczę­li  od uni­wer­sy­te­tów. To na uni­wer­sy­te­tach zaczę­ło się pod­wa­ża­nie poję­cia praw­dy, to na uni­wer­sy­te­tach roz­po­czę­ło się wpusz­cza­nie ide­olo­gii mark­si­stow­skiej roz­po­czę­ło się wpro­wa­dza­nie moż­na powie­dzieć demo­ra­li­za­cji spo­łe­czeń­stwa zachodniego.

No bo czym­że jest tak napraw­dę ide­olo­gia gen­der, czym­żesz jest napraw­dę pod­wa­ża­nie toż­sa­mo­ści płcio­wej spo­łe­czeń­stwa, czy moż­na być w 54% kobie­tą i w 46% męż­czy­zną i w 84% czy się kobie­tą, a w pozo­sta­łych pro­cen­tach męż­czy­zną? Czy two­rzyć kil­ka­na­ście, czy nawet kil­ka­dzie­siąt płci? Jest to nic inne­go jak wirus psy­cho­lo­gicz­ny wpusz­czo­ny do spo­łe­czeństw zachod­nich, któ­ry ma na celu ato­mi­za­cję spo­łe­czeń­stwa i roz­kład pod­sta­wo­wej komór­ki spo­łecz­nej, jaką jest rodzina.

O to cho­dzi­ło komu­ni­stom tak napraw­dę! Wszyst­kie eks­pe­ry­men­ty spo­łecz­ne, któ­re wpro­wa­dza­li komu­ni­ści mają­ce na celu wycho­wa­nia przez pań­stwo, a nie przez rodzi­nę, są niczym innym jak nisz­cze­niem tej pod­sta­wo­wej komór­ki spo­łecz­nej, wpusz­cza­niem wiru­sa psychologicznego.


Popraw­ność poli­tycz­na, jako nie­zwy­kle – pod­kre­ślam – nie­zwy­kle groź­ne zja­wi­sko, jest dzi­siaj kolej­nym wiru­sem psy­cho­lo­gicz­nym, po nisz­cze­niu praw­dy, któ­re roz­sa­dza współ­cze­sny uniwersytet.

Naj­gor­szym rodza­jem cen­zu­ry, nie jest ta cen­zu­ra pre­wen­cyj­na, jaką część z nas pamię­ta z autop­sji, z okre­su PRL, kie­dy cen­zu­ro­wa­no cza­so­pi­sma, czy cen­zu­ro­wa­no książ­ki, cen­zu­ro­wa­no wystą­pie­nia w radiu i tele­wi­zji, ale auto­cen­zu­ra, narzu­ca­nie pew­nej matry­cy, że nie wol­no kry­ty­ko­wać śro­do­wisk tzw. LGBT, śro­do­wisk któ­re sta­ra­ją się zrów­nać związ­ki par jed­no­pł­cio­wych, z tra­dy­cyj­ną rodziną.

Dzi­siaj w coraz więk­szej licz­bie przy­pad­ków widzi­my, że nie wol­no na uni­wer­sy­te­cie pro­wa­dzić kry­ty­ki, otwar­tej kry­ty­ki tej ide­olo­gii, tego typu narzu­ca­nia spo­łe­czeń­stwu matry­cy ide­olo­gicz­nej. Bar­dzo duża część śro­do­wi­ska inte­lek­tu­al­ne­go, śro­do­wi­ska aka­de­mic­kie­go zaczy­na się auto­cen­zu­ro­wać, zaczy­na się bać mówić, bać przed­sta­wiać wła­sne poglą­dy, zaczy­na się bać mówić wła­snym języ­kiem, zaczy­na się bać mieć wła­sne zda­nie, o któ­rym, tak pięk­nie mówił pro­fe­sor Bogu­sław Wol­nie­wicz, któ­ry był przed­sta­wi­cie­lem kla­sycz­ne­go uni­wer­sy­te­tu, któ­ry nie bał się przed­sta­wiać wła­sne­go zda­nia, mimo iż sam przed­sta­wiał się jako ate­ista, to jed­nak widział w tej cywi­li­za­cji łaciń­skiej, o któ­rej tak świet­nie pisał Feliks Konecz­ny fun­da­ment funk­cjo­no­wa­nia Euro­py; fun­da­ment funk­cjo­no­wa­nia uniwersytetu.

Jeśli popa­trzy­my na współ­cze­sne refor­my, wpro­wa­dza­ne w szkol­nic­twie wyż­szym, na tak zwa­ną refor­mę Gowi­na, tak zwa­ną kon­sty­tu­cję dla nauki, no to widzi­my ogrom­ne zagro­że­nie dla pol­skiej huma­ni­sty­ki; huma­ni­sty­ki, któ­ra jest osto­ją praw­dy na współ­cze­snym uniwersytecie.

Jeże­li widzi­my dzi­siaj, że wpro­wa­dzo­no sys­tem punk­to­wy za publi­ka­cje nauko­we i widzi­my, że stwo­rzo­no podział na wydaw­nic­twa nauko­we, któ­re publi­ku­ją mono­gra­fie nauko­we, książ­ki na wydaw­nic­twa zagra­nicz­ne, któ­re mają po 200 punk­tów i wydaw­nic­twa pol­skie, któ­re mają tyl­ko po 80. punk­tów, to widzi­my zagro­że­nie w ogó­le języ­ka pol­skie­go, w pol­skiej huma­ni­sty­ce; jeże­li dzi­siaj za publi­ka­cję nauko­wą w takim wydaw­nic­twie jak Wydaw­nic­two Nauko­we PWN moż­na uzy­skać mak­sy­mal­nie 80 punk­tów, a za publi­ka­cję na łamach jakie­goś ame­ry­kań­skie­go cza­so­pi­sma poświę­co­ne­go pro­ble­mom gejów i les­bi­jek moż­na uzy­skać 100 czy 200 punk­tów, to widzi­my tutaj ogrom­ny problem.

Dzi­siaj pro­ble­mem jest zdol­ność kry­tycz­ne­go myśle­nia i zdol­ność zda­nia wła­sne­go. Współ­cze­śnie bada­cze powie­la­ją bez­kry­tycz­nie poglą­dy auto­ry­te­tów kre­owa­nych przez media. To jest ogrom­ny pro­blem, ponie­waż takie spo­łe­czeń­stwo, któ­re reagu­je w spo­sób bez­kry­tycz­ny, bez­re­flek­syj­ny i przyj­mu­je matry­ce narzu­ca­ne z zewnątrz jest bar­dzo podat­ne na taką meto­dę wal­ki infor­ma­cyj­nej, któ­rą Rosja­nie nazy­wa­ją zarzą­dza­niem reflek­syj­nym czy też stra­te­gicz­nym zarzą­dza­niem  percepcją.

Mówi­li­śmy, jak bar­dzo zmie­ni­ło się pol­skie spo­łe­czeń­stwo, prze­cież wie­lu z nas dosko­na­le pamię­ta cza­sy, kie­dy sąsie­dzi w blo­kach  zna­li się,  przy­cho­dzi­li do sie­bie na her­ba­tę, moi dziad­ko­wie, pamię­ta­ją że był jesz­cze taki czas, kie­dy nie zamy­ka­ło się miesz­ka­nia na klucz. Kto by pomy­ślał w ogó­le o domo­fo­nach, w daw­nych cza­sach wszy­scy sąsie­dzi się zna­li, było to zaufa­nie spo­łecz­ne do siebie.

Dzi­siaj sąsie­dzi na jed­nym pię­trze w blo­ku się nie zna­ją. Każ­dy toczy życie w jesz­cze mniej­szych komór­kach spo­łecz­nych, mamy wiel­ki kry­zys rodzi­ny, mamy roz­kład rodzi­ny, wykre­owa­ną sztucz­nie – bo trze­ba to powie­dzieć wprost – wykre­owa­ną sztucz­nie woj­nę płci. Ta woj­na płci jest jed­nym z tych ele­men­tów roz­kła­du spo­łe­czeń­stwa od wewnątrz, zresz­tą tak napraw­dę, widzi­my tutaj wiel­ki wpływ neo­mark­si­zmu, co zresz­tą bar­dzo świet­nie pod­kre­ślał Jurij Bie­zmie­now, że klu­czem do pano­wa­nia nad wro­gim spo­łe­czeń­stwem jest dopro­wa­dze­nie do mak­sy­mal­nej licz­by wewnętrz­nych kon­flik­tów; kon­flik­tów mię­dzy pra­co­daw­ca­mi, a pra­cow­ni­ka­mi; kon­flik­tów mię­dzy rzą­dem, a oby­wa­te­la­mi; kon­flik­tów mię­dzy sta­ry­mi a mło­dy­mi; kon­flik­tów mię­dzy nauczy­cie­la­mi, a ucznia­mi; kon­flik­tów mię­dzy nauczy­cie­la­mi a rodzicami.

Pro­szę zoba­czyć, jak w szko­łach pod­sta­wo­wych, jak w szko­łach śred­nich odwró­co­no hie­rar­chię. Kie­dyś nauczy­ciel był auto­ry­te­tem, dzi­siaj to rodzic jest auto­ry­te­tem w szko­le, to rodzic narzu­ca to, cze­go i w jaki spo­sób nauczy­cie­le mają nauczać.

Pro­szę sobie wyobra­zić, że mamy dzi­siaj do czy­nie­nia z taką sytu­acją na uni­wer­sy­te­tach, że stu­den­ci oce­nia­ją po każ­dym seme­strze wykła­dow­ców. I  mamy do czy­nie­nia z taki­mi przy­pad­ka­mi i nie są to przy­pad­ki odosob­nio­ne, że wykła­dow­cy, któ­rzy wyma­ga­ją od stu­den­tów, żeby czy­ta­li, zada­ją lek­tu­ry, nie tyl­ko w posta­ci arty­ku­łów nauko­wych, czy w posta­ci mate­ria­łów w Inter­ne­cie, ale wyma­ga­ją czy­ta­nia ksią­żek, tacy wykła­dow­cy są oce­nia­ni przez stu­den­tów bar­dzo nega­tyw­nie i mają póź­niej bar­dzo duże pro­ble­my natu­ry dyscyplinarnej.

To jest ogrom­ny pro­blem, to w jaki spo­sób obni­żo­no poziom naucza­nia na pol­skich uni­wer­sy­te­tach. To jest ogrom­ny pro­blem i ogrom­ne zagro­że­nie dla nasze­go społeczeństwa.

        — Panie doktorze, a dlaczego nie udała się lustracja na uniwersytecie?

- To jest bar­dzo dobre pyta­nie. Uwa­żam, że jed­nym z grze­chów pier­wo­rod­nych 3. Rzecz­po­spo­li­tej jest brak lustra­cji. Część z naszych mło­dych widzów, być może nie pamię­ta — w szko­łach pod­sta­wo­wych, w szko­łach śred­nich, nauka histo­rii bar­dzo czę­sto koń­czy­ła się na roku 45., nauczy­cie­le pod wpły­wem auto­cen­zu­ry bali się mówić o cza­sach PRL‑u, o gene­zie tego jak powsta­wa­ła Trze­cia Rzeczpospolita.

War­to przy­po­mnieć tak napraw­dę czym jest „okrą­gły stół”,  skąd się wzię­ła ta Trze­cia Rzecz­po­spo­li­ta, czy rze­czy­wi­ście jest tak, że w roku 1989  Pol­ska odzy­ska­ła nie­pod­le­głość, odzy­ska­ła suwe­ren­ność, doszło do jakiejś rewo­lu­cji? Obra­dy okrą­głe­go sto­łu były for­mą poro­zu­mie­nia się wła­dzy komu­ni­stycz­nej z „opo­zy­cją demokratyczną”.

Tak napraw­dę, eli­ty komu­ni­stycz­ne, nomen­kla­tu­ra komu­ni­stycz­na, ludzie, któ­rzy byli u wła­dzy nigdy wła­dzy nie odda­li,  zacho­wa­li swo­je wiel­kie zaso­by, choć­by w posta­ci pry­wa­ty­zo­wa­ne­go mająt­ku pań­stwo­we­go. Wystar­czy wspo­mnieć cho­ciaż­by afe­rę FOZZ Fun­du­szu Obsłu­gi Zadłu­że­nia Zagranicznego.

Tak napraw­dę brak lustra­cji nie tyl­ko wśród poli­ty­ków, brak praw­dzi­wej wery­fi­ka­cji służb spe­cjal­nych, prze­cież pol­ski wywiad, Depar­ta­ment I MSW nigdy nie prze­szedł żad­nej wery­fi­ka­cji! Podob­nie kontr­wy­wiad Służ­by Bez­pie­czeń­stwa nigdy nie prze­szedł wery­fi­ka­cji! Nigdy nie było lustra­cji w pol­skim Koście­le! Przez wie­le lat był zamia­ta­ny pod dywan brak lustra­cji wśród pol­skich bisku­pów, wśród pol­skich arcy­bi­sku­pów, któ­rzy współ­pra­co­wa­li z bez­pie­ką komunistyczną.

Ale tak­że brak lustra­cji na uni­wer­sy­te­tach. Wie­lu agen­tów komu­ni­stycz­nej bez­pie­ki, wie­lu agen­tów tak­że sowiec­kich służb spe­cjal­nych kształ­to­wa­ło zrę­by pol­skiej nauki, pol­skiej huma­ni­sty­ki czy też w III Rze­czy­po­spo­li­tej wykształ­ci­ło swo­ich uczniów. Pro­szę zoba­czyć, że dzi­siej­sze ana­li­zy poli­ty­ki zagra­nicz­nej, sto­sun­ków mię­dzy­na­ro­do­wych, to są ana­li­zy two­rzo­ne przez uczniów bar­dzo wie­lu apa­rat­czy­ków komu­ni­stycz­nych, byłych człon­ków PZPR, byłych taj­nych współ­pra­cow­ni­ków Służ­by Bez­pie­czeń­stwa, całych kla­nów i dyna­stii komu­ni­stycz­nych, któ­re opa­no­wa­ły pol­skie uni­wer­sy­te­ty. Te dyna­stię niczym pałecz­kę prze­ka­zy­wa­ły sobie sta­no­wi­ska na uczel­niach państwowych.


Dzi­siaj tajem­ni­cą poli­szy­ne­la jest, jak bar­dzo moc­no takie kie­run­ki, jak poli­to­lo­gia, sto­sun­ki mię­dzy­na­ro­do­we, czy bez­pie­czeń­stwo mię­dzy­na­ro­do­we są współ­two­rzo­ne przez byłych funk­cjo­na­riu­szy bez­pie­ki, przez uczniów byłych esbeków.

To jest nie­ste­ty ogrom­ny pro­blem i  brak tej lustra­cji na uni­wer­sy­te­tach skut­ku­je tym, że na uczel­niach mamy beton aka­de­mic­ki, któ­ry blo­ku­je – cho­ciaż­by – roz­wój geo­po­li­ty­ki, któ­ra jest myślą nie­za­leż­ną; bra­ku­je roz­wo­ju nie­za­leż­nych, pol­skich stu­diów stra­te­gicz­nych. Prze­cież dosko­na­le wiem, ja to nie­raz już mówi­łem, że pol­scy decy­den­ci w okre­sie Pol­skiej Rzecz­po­spo­li­tej Ludo­wej, nie byli nigdy dopusz­cza­ni do stu­diów stra­te­gicz­nych. To kształ­ce­nie pol­skich elit woj­sko­wych koń­czy­ło się na stu­diach co naj­wy­żej ope­ra­cyj­nych; Pola­cy nie byli dopusz­cza­ni do samo­dziel­ne­go myśle­nia o spra­wach globalnych.

Dla­te­go dzi­siaj śro­do­wi­sko aka­de­mic­kie tak moc­no nisz­czy geo­po­li­ty­kę; to dla­te­go geo­po­li­ty­ka roz­wi­ja się o wie­le lepiej w orga­ni­za­cjach poza­rzą­do­wych, w mediach elek­tro­nicz­nych, cho­ciaż­by jest tak moc­no popu­la­ry­zo­wa­na na YouTu­bie, ponie­waż jesz­cze   moż­na tutaj gło­sić to, co się myśli, moż­na mówić zda­niem wła­snym, że się odwo­łam po raz kolej­ny do pro­fe­so­ra Bogu­sła­wa Wol­nie­wi­cza, któ­re­go wykła­dy pań­stwu ser­decz­nie pole­cam. One są dosko­na­łą odtrut­ką na nowo­mo­wę, któ­ra dzi­siaj zaczy­na domi­no­wać. Jeśli zoba­czy­my, w któ­rą stro­nę to zmie­rza, to moż­na się przerazić.

Pole­cam Pań­stwu lek­tu­rę dwóch powie­ści George’a Orwel­la; „Fol­wark zwie­rzę­cy”, powieść krót­sza, bar­dzo lek­ko­straw­na, no i powie­ści „Rok 1984” napi­sa­nej w roku 1948. Jeśli sobie prze­śle­dzi­my bar­dzo dokład­nie tę książ­kę i zoba­czy­my to, co jest wpro­wa­dza­ne obec­nie w Chiń­skiej Repu­bli­ce Ludo­wej, to zoba­czy­my, że rze­czy­wi­stość prze­ści­gnę­ła fik­cję literacką.

W Chi­nach od zeszłe­go roku mamy do czy­nie­nia z sys­te­mem kre­dy­tu spo­łecz­ne­go. Mamy do czy­nie­nia z sys­te­mem miliar­da kamer. Każ­dy Chiń­czyk jest zeska­no­wa­ny, jest zeska­no­wa­na jego twarz, są zeska­no­wa­ne dane bio­me­trycz­ne, jest mu przy­zna­wa­na pula punk­tów czy­li taki „kre­dyt spo­łecz­ny”. Za zacho­wa­nia pożą­da­ne wobec władz Chiń­czy­cy otrzy­mu­ją punk­ty, jeże­li ktoś zapi­sze się do komu­ni­stycz­nej par­tii Chin, otrzy­mu­je punk­ty, jeże­li uczest­ni­czy w świę­tach pań­stwo­wych, w pocho­dach, otrzy­mu­je punk­ty, jeże­li pozy­tyw­nie wyra­ża się na temat komu­ni­stycz­nej par­tii Chin, na temat prze­wod­ni­czą­ce­go Xi otrzy­mu­je punk­ty, ale jeże­li zaczy­na zaśmie­cać mia­sto, jeże­li prze­cho­dzi na czer­wo­nym świe­tle, wyła­pu­ją to kame­ry, ska­nu­ją jego twarz, auto­ma­tycz­nie odej­mu­ją punk­ty z kon­ta takie­go obywatela.

Jeże­li nie daj Bóg taki Chiń­czyk zaczy­na uczęsz­czać na Msze świę­te do kościo­ła kato­lic­kie­go, czy zaczy­na się anga­żo­wać w jakieś ruchy reli­gij­ne, na przy­kład Falung Gong, albo zaczy­na wystę­po­wać prze­ciw­ko wła­dzy, zaczy­na kon­spi­ro­wać, punk­ty są mu bar­dzo moc­no odejmowane.

I co się dzie­je? No, taki czło­wiek nie może kupić bile­tu na samo­lot, taki czło­wiek nie może wyje­chać za gra­ni­cę, taki czło­wiek nie może nawet kupić bile­tu na pociąg.

W zeszłym roku ponad 20 000 000 Chiń­czy­ków otrzy­ma­ło odmo­wę zaku­pu bile­tu kole­jo­we­go, bądź lot­ni­cze­go ponie­waż mia­ło zbyt niski rating kre­dy­tu spo­łecz­ne­go, zbyt niski pułap punk­to­wy. Tacy ludzie nie mogą posłać swo­ich dzie­ci do eli­tar­nych szkół, tacy ludzie nie mogą uzy­skać pożycz­ki, tacy ludzie nie mogą wypo­ży­czyć samo­cho­du. Oni muszą naj­pierw zacząć dzia­łać tak jak par­tia chce, a następ­nie zacząć myśleć tak jak par­tia chce, czy­li ta cezu­ra sta­je się już nie tyl­ko cen­zu­rą zewnętrz­ną, ale tak­że wewnętrz­ną. W ten spo­sób par­tia komu­ni­stycz­na zaczy­na „wycho­wy­wać spo­łe­czeń­stwo” – zaczy­na narzu­cać matry­cę psychologiczną.

Spo­łe­czeń­stwo prze­sta­je myśleć, prze­sta­je czło­wiek prze­sta­je mieć swo­je zda­nie, prze­sta­je myśleć kry­tycz­nie, zacho­wu­je się jak maszyna.

Pro­szę pań­stwa ten sys­tem iden­ty­fi­ka­cji, sys­tem kre­dy­tu spo­łecz­ne­go ma być zaku­pio­ny przez Austra­lię. To są naj­now­sze dane. Moim zda­niem, jest tyl­ko kwe­stią cza­su, kie­dy ten sys­tem będzie w takiej ska­li roz­wi­ja­ny w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, choć w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, sys­tem popraw­no­ści poli­tycz­nej sys­tem kamer, sys­tem inwi­gi­la­cji rów­nież jest bar­dzo moc­no rozwinięty.

Nie­ste­ty zaczy­na się to rów­nież w Pol­sce, przede wszyst­kim od roz­wo­ju sys­te­mu kamer. Ja to widzę w Czę­sto­cho­wie są osie­dla, na któ­rych kame­ry są już nie tyl­ko na uli­cach, nie tyl­ko na budyn­kach miesz­kal­nych, ale tak­że na każ­dym pół­pię­trze klat­ki schodowej.

        — Chciałbym wrócić do lustracji na uniwersytecie jakie są konkretne powody, że pracownicy odmówili podpisywania listów z deklaracjami?

- Przy­czy­na jest oczy­wi­sta; chęć utrzy­ma­nia się na uni­wer­sy­te­cie przez poje­dyn­czych pra­cow­ni­ków, ale tak­że przez całe kla­ny; ponie­waż pamię­taj­my, że byli funk­cjo­na­riu­sze Służ­by Bez­pie­czeń­stwa byli funk­cjo­na­riu­sze komu­ni­stycz­ne­go wywia­du, któ­rzy bar­dzo czę­sto lubią powta­rzać że „pra­co­wa­li dla Pol­ski, któ­ra taka była wów­czas”, zupeł­nie „nie pamię­ta­ją”, że wszyst­kie waż­niej­sze infor­ma­cje pozy­ski­wa­ne przez wywiad Pol­ski komu­ni­stycz­ny były prze­ka­zy­wa­ny do Moskwy i były prze­ka­zy­wa­ne służ­bom sowiec­kim i że komu­ni­stycz­ny wywiad Pol­ski Ludo­wej, nie pra­co­wał dla spo­łe­czeń­stwa pol­skie­go, a pra­co­wał dla blo­ku komu­ni­stycz­ne­go i pra­co­wał przede wszyst­kim dla Związ­ku Sowieckiego.

Ci ludzie zbu­do­wa­li całe kla­ny na uni­wer­sy­te­tach w pań­stwo­wych insty­tu­tach badaw­czych — to też war­to wspo­mnieć, że pań­stwem w pań­stwie jest Pol­ska Aka­de­mia Nauk ale tak­że pań­stwo­we insty­tu­ty badaw­cze, któ­re nie pro­wa­dzą żad­nych zajęć dydak­tycz­nych, pro­wa­dzą tak napraw­dę sobie tyl­ko zna­ne bada­nia nauko­we. Pyta­nie jaka jest ran­ga tych badań, jaki jest wkład w naukę badań pro­wa­dzo­ny przez pań­stwo­we insty­tu­ty badaw­cze? Jest tajem­ni­cą poli­szy­ne­la, że wie­lu bada­czy, jak wie­le taj­nych współ­pra­cow­ni­ków, rów­nież ma swo­je posa­dy i w Pol­skiej Aka­de­mii Nauk i w pań­stwo­wych insty­tu­cjach badaw­czych i na uni­wer­sy­te­tach zaję­ło bar­dzo lukra­tyw­na kie­row­ni­cze sta­no­wi­ska i pozy­sku­je gran­ty badaw­cze z pań­stwo­wych instytutów.

Jak trud­no jest dzi­siaj otrzy­mać dofi­nan­so­wa­nie na war­to­ścio­we bada­nia słu­żą­ce spo­łe­czeń­stwu, słu­żą­ce roz­wo­jo­wi pol­skiej myśli stra­te­gicz­nej, to ja już  przy­wo­ły­wa­łem przy­kład z roku 2011 czy 2012, kie­dy pol­skie śro­do­wi­sko geo­po­li­tycz­ne wystą­pi­ło z proś­bą o dofi­nan­so­wa­nie zresz­tą nawet nie­du­że wyda­nia onto­lo­gii rosyj­skiej myśli geo­po­li­tycz­nej i stra­te­gicz­nej i zosta­ło nam to odmó­wio­ne, a dofi­nan­so­wa­no anto­lo­gie poezji rosyj­skiej. Tak wyglą­da dzi­siaj myśle­nie o przy­szło­ści nasze­go naro­du. Brak lustra­cji w śro­do­wi­sku służb spe­cjal­nych, brak wery­fi­ka­cji służb spe­cjal­nych brak lustra­cji beto­nu aka­de­mic­kie­go, brak lustra­cji w woj­sku, brak lustra­cji w śro­do­wi­sku sędziow­skim, śro­do­wi­sku pro­ku­ra­tor­skim nie­ste­ty powo­du­je roz­kład moral­ny, roz­kład wewnętrz­ny.  Ryba psu­je się od głowy.


        — Co się stało, że uniwersytet który w 1980. roku miał się w całości za opozycję teraz broni interesów właśnie SB,  KOD‑u?

- Nie chcę popa­dać tutaj w znie­chę­ca­ją­ce tony, ale bez głę­bo­kiej reor­ga­ni­za­cji i tej odgór­nej, ale też tej oddol­nej nie będzie mowy o roz­wo­ju w peł­ni nie­pod­le­głej suwe­ren­nej Rzecz­po­spo­li­tej, któ­ra jest aktyw­nym, liczą­cym się pod­mio­tem pra­wa mię­dzy­na­ro­do­we­go, aktyw­nym, liczą­cym się pod­mio­tem nowej archi­tek­tu­ry bez­pie­czeń­stwa międzynarodowego.

Bez prze­wie­trze­nia uni­wer­sy­te­tu, bez skru­sze­nia tego beto­nu aka­de­mic­kie­go, któ­ry jest gwa­ran­tem tej popraw­no­ści poli­tycz­nej, miał­ko­ści badań naukowych…

Pro­szę zoba­czyć, ludzie któ­rzy decy­du­ją dzi­siaj o awan­sach nauko­wych mają tzw. indek­sy Hir­scha — indeks Hir­scha to jest jeden z takich para­me­trów nauko­me­trycz­nych, któ­ry poka­zu­je ska­lę oddzia­ły­wa­nia publicz­ne­go publi­ka­cji nauko­wych dane­go bada­cza — pro­szę sobie wyobra­zić, że ludzie, któ­rzy dzi­siaj zasia­da­ją w róż­nych krę­gach, któ­re decy­du­ją o karie­rach nauko­wych mło­dych bada­czy, przy­zna­wa­niu gran­tów, mają indek­sy Hir­scha na pozio­mie 1, 2, 3 punk­ty, cza­sa­mi nawet   0 punk­tów, a mło­dzi bada­cze,  któ­rzy mają indek­sy Hir­scha na pozio­mie 4,5 a cza­sa­mi nawet 7, 8 punk­tów są ogra­ni­cza­ni, są seko­wa­ni z uczelni.

Mamy do czy­nie­nia tak­że z wiel­kim pro­ble­mem jakim jest imi­gra­cja na pol­skie uni­wer­sy­te­ty. Pro­blem z imi­gran­ta­mi jest rów­nież wyci­sza­ny w pol­skich mediach.

Wiel­kim pro­ble­mem jest brak lustra­cji w śro­do­wi­sku dzien­ni­kar­skim. Tutaj żeśmy o tym nie wspo­mnie­li rów­nież tutaj jest wiel­ki pro­blem jeśli widzi­my dzi­siaj wzra­sta­ją­cą prze­stęp­czość, któ­rej gene­ra­to­ra­mi są imi­gran­ci głów­nie ze wscho­du to jest to pro­blem nara­sta­ją­cy, jeże­li widzi­my dzi­siaj takie sytu­acje, że na pań­stwo­wych uni­wer­sy­te­tach Pola­cy ze stop­nia­mi nauko­wy­mi dok­to­ra są pozba­wia­ni pra­cy, są pozba­wia­nie eta­tów, a przy­jeż­dża­ją imi­gran­ci ze wscho­du, z tytu­ła­mi zawo­do­wy­mi magi­stra i oni przej­mu­ją eta­ty po dotych­cza­so­wych pol­skich pra­cow­ni­kach, no to mamy problem.

Mamy pro­blem anta­go­ni­zo­wa­nia spo­łe­czeń­stwa. To jest ogrom­ny pro­blem. Bez stwo­rze­nia uni­wer­sy­te­tów z praw­dzi­we­go zda­rze­nia, gdzie cen­tral­ne będzie poję­cie praw­dy, gdzie skoń­czy­my z popraw­no­ścią poli­tycz­ną, ponie­waż tam, gdzie zaczy­na się kwe­stia bez­pie­czeń­stwa naro­do­we­go musi się skoń­czyć popraw­ność poli­tycz­na, bo nie będzie nie­pod­le­głej Rzecz­po­spo­li­tej, nie będzie zdro­wej tkan­ki orga­ni­zmu naro­do­we­go, jeże­li nie skoń­czy­my z pro­mo­wa­niu dewia­cji,  że zbo­cze­nie jest zbo­cze­niem, a nie jest nor­mą, no to będzie­my mie­li za deka­dę, za dwie deka­dy potęż­ny problem.

        — Wirusy psychologiczne są tworzone wyłącznie na wschodzie, czy też ich produkcja jest też na zachodzie Europy?

- Ależ błę­dem było­by powie­dzieć, że wszel­kie zło idzie ze wscho­du, że to sowiec­kie służ­by, rosyj­skie służ­by to spo­wo­do­wa­ły. Oczy­wi­ście, sowiec­kie służ­by w spo­sób bar­dzo istot­ny wpły­nę­ły na pro­pa­go­wa­nie mark­si­zmu na Zacho­dzie. War­to tutaj wspo­mnieć o takim pro­jek­cie jakim był Ale­xan­dre Kojève bar­dzo zna­ny hegli­sta, czło­wiek, któ­ry w okre­sie zim­nej woj­ny w spo­sób nie do prze­ce­nie­nia wpły­nął na kształ­to­wa­nie się obra­zu inte­lek­tu­al­ne­go fran­cu­skich  elit decy­zyj­nych, elit inte­lek­tu­al­nych, a był jak wie­my – to zresz­tą służ­by spe­cjal­ne fran­cu­skie już w XXI wie­ku ujaw­ni­ły, że był agen­tem KGB – Sowie­ci wspie­ra­li wszel­kie­go rodza­ju ruchy roz­kła­do­we, ruchy lewi­co­we, mark­si­stow­skie, ruchy demo­ra­li­zayjc­ne, ruchy lewi­cy oby­cza­jo­wej, jak naj­bar­dziej, ale oczy­wi­ście, tego typu dzia­ła­nia, mają­ce na celu demo­ra­li­za­cję, roz­kład rodzi­ny wpusz­cza­nie wiru­sów psy­cho­lo­gicz­nych w posta­ci poli­tycz­nej popraw­no­ści, w posta­ci for­so­wa­nia wszel­kie­go rodza­ju ruchów nisz­czą­cych tra­dy­cyj­ny model rodzi­ny są dome­ną i Nie­miec, i Sta­nów Zjed­no­czo­nych — ponie­waż naro­dem zde­mo­ra­li­zo­wa­nym, naro­dem zato­mi­zo­wa­nym spo­łe­czeń­stwem,  pogrą­żo­nym w spo­rach wewnętrz­nych jest łatwo rzą­dzić, łatwo mu narzu­cać swo­ją wolę polityczną.

Spo­łe­czeń­stwo któ­re jest nasta­wio­ne na kon­sump­cję, jest nasta­wio­ne wyłącz­nie na potrze­by fizjo­lo­gicz­ne, kie­dy wyma­wia się mło­dym ludziom, że pogoń za rze­cza­mi, za kolej­ny­mi dobra­mi kon­sump­cyj­ny­mi jest szczy­tem suk­ce­su, szczy­tem ambi­cji, a szer­sze hory­zon­ty inte­lek­tu­al­ne wie­dza, nauka, jest czymś tak napraw­dę nie­opła­cal­nym — nie opła­ca się dzi­siaj czy­tać ksią­żek, nie opła­ca się mieć biblio­te­ki w domu — no to mamy do czy­nie­nia z wiel­kim problemem.

Pamię­taj­my, że Niem­cy i Rosja­nie, ale tak­że Ame­ry­ka­nie sto­su­ją taką stra­te­gię wobec kra­jów wro­gich, któ­ra ma na celu po pierw­sze ato­mi­za­cję wewnętrz­ną, po dru­gie izo­la­cję zewnętrz­ną. I widać to dosko­na­le po poli­ty­ce nie­miec­kiej, czy poli­ty­ce rosyj­skiej wobec pań­stwa pol­skie­go. Celem jest ato­mi­za­cja wewnętrz­na, wspie­ra­nie wszel­kich spo­rów wewnętrz­nych, co się dosko­na­le udaje.

Woj­na świa­to­po­glą­do­wa, któ­ra się obec­nie toczy w Pol­sce, kon­flik­ty świa­to­po­glą­do­we sku­tecz­nie odcią­ga­ją pol­skich decy­den­tów od spraw klu­czo­wych, zwią­za­nych z roz­wo­jem gospo­dar­czym, z roz­wo­jem pol­skiej myśli stra­te­gicz­nej, z two­rze­niem pol­skiej nie­za­leż­nej poli­ty­ki zagra­nicz­nej, wie­lo­wek­to­ro­wej poli­ty­ki zagra­nicz­nej, stwo­rze­niem pol­skie­go poten­cja­łu obronnego.

Kto dzi­siaj, z pol­skich decy­den­tów, myśli na temat roz­wo­ju obro­ny cywil­nej kra­ju, zapew­nie­nia dostaw żyw­no­ści, leków, wody pit­nej cho­ciaż­by na wypa­dek kry­zy­su, nie daj Bóg wojny?

Dzi­siaj, pol­scy poli­ty­cy mówią o pra­wach śro­do­wisk LGBTQ, mówi się bar­dzo czę­sto o sztucz­nych pro­ble­mach, wykre­owa­nych przez media, a nie mówi­my o spra­wach naj­istot­niej­szych dla bez­pie­czeń­stwa współ­cze­sne­go i przy­szłych poko­leń Rzeczpospolitej.

Jeże­li nie skoń­czy­my z tym sza­leń­stwem, z tą woj­ną świa­to­po­glą­do­wą, z tema­ta­mi zastęp­czy­mi, jeśli nie prze­tnie­my demo­ra­li­za­cji, któ­ra wkra­da się już na uni­wer­sy­tet, jeże­li nie skoń­czy­my z popraw­no­ścią poli­tycz­ną na uni­wer­sy­te­tach, nie zacznie­my doto­wać myśle­nia stra­te­gicz­ne­go, pro­jek­tów zwią­za­nych z myśle­niem stra­te­gicz­nym, geo­po­li­tycz­nym w Pol­sce, będzie­my mie­li do czy­nie­nia z postę­pu­ją­cym roz­kła­dem moral­nym spo­łe­czeń­stwa cze­go oczy­wi­ście nie życzę ani Pań­stwu ani sobie.

Leszek Sykul­ski

wRealu24.pl