(…) My w Częstochowie liczymy inaczej czas; wiemy na przykład, że na zesłanie Ducha Świętego w pięknych ludowych strojach przychodzą pielgrzymi z Łowicza, a potem na matkę Boską Szkaplerzną czekamy na pielgrzymów z Wielkopolski, z Poznania, na Matkę Bożą Królową Aniołów przychodzą Górale z Podhala, z Zakopanego, Bachledówki, Orawy, a potem przychodzi taki dzień jak dzisiaj, 11 sierpnia; zawsze 11 sierpnia na Jasną Górę przychodzi Królewski Kraków, Rabka wszystkie człony i okolice Krakowa. A za dwa dni wchodzi Wrocław i cały Śląsk; wchodzą miejscowości i pielgrzymki z północy i wreszcie przychodzi Wielka Pielgrzymka Warszawska i bardzo wiele innych mniejszych pielgrzymek. A na Matkę Boską Częstochowską przychodzą jeszcze ludzie z Tarnowa i przychodzi duża pielgrzymka z Łodzi.

Między tymi wielkimi pielgrzymkami mnóstwo pielgrzymów z mniejszych miejscowości, z małych parafii.

Myślę że odnajdujecie się gdzieś, w którejś z tych pielgrzymek, bo macie gdzieś w Polsce swoje korzenie i wiecie, że to jest taki kawałek DNA, natury Polaka, że on jest w drodze, że jest na pielgrzymce.

Bardzo się z tego cieszę, że dzisiaj do tego swojego częstochowskiego kalendarza mogę wpisać już 37. waszą pielgrzymkę do Midland. I tych, którzy przyszli tutaj pieszo, i was, którzy tutaj przyjechaliście; przybyliście, jako Polska, bo być Polakiem to znaczy również pielgrzymować; bo my Polacy, doskonale to już zrozumieliśmy w dziejach naszej historii, że żeby spotkać Boga i żeby go ciągle znajdywać, trzeba być w drodze, bo do Nieba idzie się po drodze, nie siedzi się w fotelu, ale rusza się w drogę.

Ale pewnie wszyscy, którzy widzą pielgrzymów, mogą zadawać pytania, po co wy właściwie pielgrzymujecie?



Przyznam wam się szczerze, że kiedy w tym roku szedłem z pielgrzymką do Midland jeden dzień drogi, to zrozumiałem, że w Polsce już nawet niewierzący się przyzwyczaili do pielgrzymów, a tutaj przyglądałem się samochodom, domom, ludziom, którzy patrzyli na tę kolumnę pielgrzymów i czułem, jak strasznie są zdziwieni, jak ze zdziwieniem pewnie stawiają sobie pytania, po co ci ludzie idą pieszo, jak mają samochody?! Po co się trudzą, po co pielgrzymują, właściwie jaki jest cel?

I muszę sobie jeszcze raz odpowiedzieć na to pytanie po co właściwie tutaj przyjeżdżacie od tylu już lat? Po co te kilkaset pielgrzymów idzie tyle dni, żeby tutaj przychodzić? Są tacy, którzy by pewnie odpowiedzieli to dobra i fajna przygoda religijna i pewnie ci, którzy idą do Midland w pielgrzymce pieszej dobrze zapamiętają i trud i pot i deszcz i słońce, zapamiętają mnóstwo takich radosnych wydarzeń, wspaniałe radosne wieczory, spotkania, rozmowy w drodze.

Ja sam wywiozę tutaj z tej pieszej pielgrzymki takie radosne obrazki, jak choćby ojca Wojtka czy ojca Pawła, którzy gonią na wyścigi pod wielką górę, zapamiętam dobrze wspomnianą już przez ojca proboszcza siostrę Karolinę, która na jeden postój wjeżdżała, jak angielska królowa w powozie zrobionym z dziecięcego wózka…

Ale czy tylko po to pielgrzymujecie? Czy tylko dlatego przychodzicie?

To są piękne i ważne doświadczenia, ale przychodzimy tutaj do Midland co roku w bardzo ważnych intencjach. I pozwólcie, że te wszystkie intencje i te spisane tutaj w tej szklanej skrzyni niesione i omodlane przez pielgrzymów, że te wszystkie intencje, z którymi tutaj przyjeżdżacie, że te wszystkie wasze intencje bardzo ważne, jakby zamknę  i zawrę w jednym wołaniu do Pana Boga przez Maryję, Panie, przymnóż nam wiary! Panie przymnóż każdemu z nas i naszym bliskim, przymnóż nam wiary, bo po to pielgrzymujemy do źródeł wiary, która tutaj płynęła stąd z Midland na całą Kanadę. Po to Polacy jadą i idą co roku na Jasną Górę, żeby wołać Panie przymnóż nam wiary, bo choć mamy mnóstwo potrzeb, mnóstwo intencji i braków, to tak naprawdę najbardziej potrzebna nam jest wiara. Bo tylko ona jest rozwiązaniem tych wszystkich spraw.

Pamiętacie, że kiedy do Jezusa przychodzą chorzy proszę go o uzdrowienie to Jezus zadaje im tylko jedno pytanie: „czy wierzysz, że mogę cię uzdrowić?”, „według Twojej wiary, niech ci się stanie”. „Jak nie wierzysz to cię nie mogę uzdrowić”.

Kiedy przychodzili ludzie z problemami, kiedy pytali, jak mają żyć, to znowu Jezus zadawał im to jedno pytanie, „wierzysz we mnie?”, „wierzysz w moją wolę?”.

Jeśli wierzysz, to twoje życie będzie wyprostowane, ale jak wyjdziesz bez wiary, to znowu sobie życie poplączesz.

Kiedy Pan Jezus stawał przed opętanymi ludźmi, przed demonami, to z wielką wiarą mówił im: milczcie! Bo z demonami można wygrać tylko mocą i radykalnością wiary.

I wreszcie ta wiara będzie nam i wreszcie ta wiara będzie nam konieczna do zbawienia, bo na końcu naszego życia, a każdy z nas będzie miał kiedyś swój ostatni dzień, to co będzie nam najbardziej potrzebne, to będzie wiara.


Ja wiem, że w tych waszych prośbach i w waszych sercach jest mnóstwo konkretnych spraw, ale żeby Jezus mógł pomóc, potrzebuje naszej wiary, mojej i twojej.

Pamiętacie, jak kiedyś Jezus wrócił do swoich, kiedy wrócił do Nazaretu, a ludzie go zlekceważyli. Nie mógł tam uczynić wielu cudów; jak ludzie zlekceważą Boga, to Bóg nie będzie mógł nas uzdrawiać, leczyć, prostować pokrzywionych dróg. Wiele razy nie będzie nam mógł pomóc, dlatego módlmy się o to, żebyśmy nie lekceważyli wiary.

A wiecie, jak dzisiaj wiara jest lekceważona.

Kilka tygodni temu odwiedziłem w Polsce tak zwaną Oazę Domowego Kościoła. Rekolekcje dla rodzin. Jako młody ksiądz kiedyś prowadziłem takie rekolekcje i wtedy pamiętam, że kiedy małżeństwa siadały do wspólnego dzielenia się życiem, to najczęstszym problemem była zgoda między małżonkami, zdrowie dzieci, że był problem pracy, zabezpieczenia finansowego, a kiedy kilka tygodni temu usiadłem, żeby słuchać również o problemach współczesnych młodych polskich rodzin, to wiecie jaki mieli największy problem?

Zwierzenia zaczęła jakaś kobieta, która cała rozpłakana i pełna szlochu, mówiła o swoim synu, który dzisiaj ma 18 lat, modliła się za niego, prowadziła go do kościoła, uczyła go pacierza, a on wrócił do domu i powiedział „mama, od dzisiaj kompletnie nie wierzę w Boga. Nie będę już chodził do kościoła, nie potrzebują żadnych sakramentów”, a za chwilę do tej płaczącej kobiety dołączyli inni ojcowie i matki. Zobaczyłem dziwny problem, że coraz częściej dzieci, nie podzielają wiary rodziców. I oni tak bardzo płakali.I wtedy pomyślałem sobie jak bardzo musi płakać Bóg, kiedy ludzie odchodzą od niego, jak bardzo musi cierpieć Dobry Ojciec w Niebie, kiedy ludzie żyją, tak, jakby Boga nie było. Jak bardzo cierpi Bóg, skoro matki i ojcowie tak bardzo cierpią, że ich dzieci tracą wiarę.

(…)

Proszę dzisiaj za każdą i każdego z nas, (Maryjo) wyproś nam wiarę, proszę Cię zwłaszcza za młodzież i dzieci, wyproś nam wiarę, tę wiarę, która płynęła z taką odwagą z tego miejsca, od tych świętych męczenników. A o czym Matka Najświętsza chce nam przypomnieć w sprawach naszej wiary?

Dzisiejsze Słowo Boże mówi przynajmniej o trzech ważnych rzeczach dotyczących naszej wiary

Pierwsza sprawa: w wierze nie chodzi o to tylko żebyśmy byli pobożni, nie tylko chodzi o to, choć to bardzo ważne, żebyśmy chodzili do kościoła i się modlili. Panu Bogu w wierze chodzi oto żeby powstał nowy człowiek.

I dzisiaj liturgia nam mówi o Nowym Adamie i o Nowej Ewie, nowej kobiecie. Tak, jak stary Adam przez grzech przez niewiarę, nieposłuszeństwo sprowadził na życie tyle cierpienia, tak Nowy Adam, Chrystus przynosi zbawienie.

Tak, jak tamta Ewa, była nieposłuszna Bogu i niewierna, i sprowadziła grzech na ziemię, tak Maria, przez swoją wiarę staje się Nową Ewą.

Dzisiaj Pan Bóg potrzebuje nowych kobiet, dzisiaj Pan Bóg potrzebuje nowych mężczyzn, potrzebuje nowych Chrystusowych ludzi.

A co to znaczy stary człowiek? Tu nie chodzi tylko o lata życia, bo starość kojarzy się ze śmiercią, z cywilizacją śmierci. Być nową Ewą i nowym Adamem być kimś nowym w Chrystusie, to znaczy stawać w obronie Bożych przykazań i  w obronie życia!

I dziękuję wam, Polonii kanadyjskiej za to, że jesteście ciągle świadkami nowego życia, że bronicie tego życia, że bronicie prawa do życia każdego człowieka.

Dziękuję choćby za tę inicjatywę troski o to, by każdy mógł stanąć przed Bogiem przez naturalną śmierć. Ale żeby też i każdy człowiek mógł się urodzić naturalnie, tak jak chce Bóg. Bądźcie nowymi ludźmi. Bądźcie nowymi Adamami na wzór Chrystusa i nową Ewą na wzór Maryi.

A dalej święty Jan w Apokalipsie mówi nam o świątyni, która się w Niebie otwarła, o świątyni, która jest przymierzem człowieka z Bogiem. I to jest kolejna nasza prawda, o wierze, nie da się wierzyć bez świątyni i nie da się wierzyć bez Kościoła, bo tak postanowił Pan Bóg.

To prawda, to nie Kościół nas zbawia, ale Bóg; to nie Kościół jest najważniejszy, ale Chrystus, ale Bóg tak postanowił, że daje nam siebie i uświęca w Kościele.

Bądźcie więc wierni Kościołowi, bądźcie wierni swoim parafiom, tu w Kanadzie, swoim wspólnotom parafialnym, wspólnotom religijnym. Wy wiecie lepiej ode mnie, jak Kościół dodaje wam siły, jak was jednoczy.


Prymas Wyszyński przed laty mówił do Polaków, że jak ktoś będzie chciał zniszczyć ten naród, Polskę, to zacznie od niszczenia Kościoła. I tak było w trakcie historii, tak jest czasem i dzisiaj. Również w Polsce. Ci, którzy chcą zniszczyć Polaków, próbują zaczynać od niszczenia Kościoła.

Bądźcie więc przy Kościele, a będziecie przy polskości. Bo tak Pan Bóg sprawił, bądźcie więc przy swoich wspólnotach parafialnych.

Dzisiaj chcę was też poprosić, módlcie się za Kościół w Ojczyźnie, bo on też dzisiaj jest w czasie próby i on też jest dzisiaj atakowany, módlcie się za nas Biskupów byśmy odważnie broni Ewangelii i chrześcijańskich korzeni narodu, módlcie się za nas! Módlcie się za arcybiskupa Marka z Krakowa, za odważnych Biskupów, którzy tak jak Prymas przed laty mówią non possumus; nie możemy się na pewne rzeczy zgodzić, bo one są przeciwko człowiekowi, bądźcie więc z Kościołem.

 

I trzecie dzisiaj zadanie dla naszej żywej wiary, którą mamy stąd zanieść, to być obecnością Chrystusa w świecie; tak jak Maryja, zaniosła Chrystusa kuzynce Elżbiecie i innym ludziom i całemu światu. Nieście Chrystusa innym!  Nie sprywatyzujecie wiary! Nie sprywatyzujecie Boga, ale odważnie o Nim mówcie gdziekolwiek jesteście, a będziecie wtedy podobni do Matki Bożej, która niosła wszystkim Jezusa. Nieście Jezusa! Ewangelizujecie świat! Nieście wiarę, tutaj w Kanadzie różnym narodowościom i różnym ludziom, nie wstydźcie się Chrystusa, bo w nim jest nasze zbawienie.

Zakończmy tym, czym kończy Maryja wizytę u swojej kuzynki Elżbiety, zakończmy tym pragnieniem serca i wezwaniem do uwielbiania Boga.

Niech nasze serce tutaj uwielbia Boga. I niech woła do Boga, Panie, przymnóż nam wiary, bo jeżeli będziemy mieli wiarę to Ty we wszystkim nas ocalisz i nam pomożesz. Amen.

•••

Błogosławieństwo księdza biskupa Andrzeja Przybylskiego dla Polonii

Niech Pan Bóg błogosławi wam wszystkim, bądźcie pewni, że tu Maryja wysłuchuje wszystkich waszych próśb. Doskonale wie, z czym tutaj przyjeżdżacie, czego potrzebujecie, kogo przywozicie też tutaj, ale chciałbym, żebyście ciągle pamiętali, że w tych wszystkich prośbach, jedna jest najważniejsza: Panie przymnóż nam wiary, bo jak będziemy o cokolwiek prosić z wiarą, to otrzymamy. A gdy będzie słabo z naszą wiarą to Bóg czasem nie będzie mógł nam pomóc. Dlatego szczególnie dziękuję wam za przekazywanie wiary młodym ludziom.

Ja jestem drugi raz w Kanadzie, drugi raz, a pierwszy raz byłem właśnie z okazji Światowych Dni Młodzieży. I macie też taki charyzmat, głoszenia i przekazywania wiary młodym ludziom, nieście szczególnie wiarę młodemu pokoleniu, niech wam, waszym rodzinom, Kościołowi, Polsce w Kanadzie, Pan Bóg błogosławi!

(Nieautoryzowany zapis spisany z nagrania)