„Jeste­śmy mał­żeń­stwem 6 lat. Mamy dwu­let­nie­go syn­ka. Mąż jest infor­ma­ty­kiem i codzien­nie pra­cu­je od 8.00 do oko­ło 21.00. Od mniej wię­cej 2 lat pra­ca sta­ła się dla nie­go naj­waż­niej­sza. Gdy zwra­cam mu uwa­gę, że za dużo pra­cu­je, strasz­nie się dener­wu­je. W domu nie mówi o niczym innym tyl­ko o pra­cy, w week­en­dy cho­dzi tak podi­ry­to­wa­ny, że wybu­cha bez powo­du, nie zaj­mu­je się w ogó­le naszym dziec­kiem. Ostat­nio zauwa­ży­łam, że jak ma jakiś wol­ny czas (na przy­kład w cza­sie świąt), to albo jest cho­ry na gry­pę, albo pije alko­hol. (…) Nasz synek ma pro­ble­my zdro­wot­ne i mamy dużo umó­wio­nych wizyt u leka­rza. Ostat­nio więc popro­si­łam męża, aby wziął sobie tygo­dnio­wy urlop. W odpo­wie­dzi mia­łam awan­tu­rę i tłu­ma­cze­nie, że musi być w pra­cy, bo bez jego nie­ustan­nej kon­tro­li nic tam nie będzie dobrze dzia­łać i jego nie­obec­ność zaszko­dzi fir­mie. Ze wszyst­kim jestem sama i samot­na. Od roku myślę o sepa­ra­cji, mam dość takie­go życia…” Aldona

Pra­co­ho­lizm, czy­li uza­leż­nie­nie od pra­cy, ze wzglę­du na duże popar­cie spo­łecz­ne jest jed­nym z naj­bar­dziej pod­stęp­nych nało­gów. Ludzie, któ­rzy dużo pra­cu­ją są obda­rza­ni sza­cun­kiem innych, a i pra­co­daw­cy czę­sto cenią pozo­sta­wa­nie przy biur­ku „po godzinach”.

I tak, przy apro­ba­cie spo­łecz­nej, 5% spo­łe­czeń­stwa popa­da w uza­leż­nie­nie od pra­cy. Pra­co­ho­lizm doty­ka każ­de­go bez wzglę­du na wiek i zawód, cho­ciaż naj­bar­dziej zagro­że­ni są ludzie na eks­po­no­wa­nych sta­no­wi­skach (kie­row­ni­cy, wła­ści­cie­le firm). Zwy­kle roz­wi­ja się u osób bar­dzo pil­nych, ambit­nych, lubią­cych rywa­li­za­cję i pra­gną­cych odnieść sukces.

Pra­co­ho­li­cy to tak napraw­dę naj­czę­ściej oso­by nie­szczę­śli­we, nie­pew­ne sie­bie, nie­śmia­łe, nie­do­war­to­ścio­wa­ne, oba­wia­ją­ce się oto­cze­nia, bar­dzo pra­gną­ce pre­sti­żu spo­łecz­ne­go. Myślą na zasa­dzie: „im wię­cej zro­bię, tym jest wię­cej wart”. Nie odpo­czy­wa­ją, nie korzy­sta­ją z urlo­pów, żyją w cią­głym napię­ciu, któ­re roz­ła­do­wu­ją używ­ka­mi. Cier­pią na bez­sen­ność, pro­ble­my sek­su­al­ne, ner­wi­ce, lęki, zawa­ły. Mają pro­ble­my mał­żeń­skie, rodzin­ne, tra­cą zdol­ność kocha­nia sie­bie i innych. Dzie­ci pra­co­ho­li­ków cier­pią na tzw. „syn­drom rodzi­ciel­stwa”. Pole­ga on na przed­wcze­snym bra­niu na sie­bie obo­wiąz­ków, któ­re powi­nien speł­niać uza­leż­nio­ny rodzic. One same sta­ją się „rodzi­cem” dla uza­leż­nio­nej mamy czy taty. Cier­pią też z powo­du odrzu­ce­nia, są bar­dzo podat­ne na zabu­rze­nia psy­chicz­ne i uza­leż­nie­nia (w tym pracoholizm).

Nie każ­dy, kto pra­cu­je dużo jest uza­leż­nio­ny. Oso­ba prze­pra­co­wa­na żyje myślą, że nie­dłu­go skoń­czy, a potem odpocz­nie, pój­dzie na urlop i tym podob­ne. Nato­miast pra­co­ho­lik nie chce odpo­czy­wać, on chce pra­co­wać, jego myśli nie­ustan­nie krą­żą wokół spraw zawo­do­wych. Pra­co­ho­lik nie potra­fi wycho­dząc w pią­tek z pra­cy „zamknąć za sobą drzwi” i nie myśleć o niej przez cały weekend.Granica mię­dzy pra­co­ho­li­zmem a nor­mą jest bar­dzo sub­tel­na. Jeśli podej­rze­wasz, że ten pro­blem może doty­czyć Cie­bie lub Two­je­go bli­skie­go, spró­buj odpo­wie­dzieć sobie na poniż­sze pytania:

• Czy nie­ustan­nie myślisz i mówisz o pracy?

• Czy spra­wy zawo­do­we sto­ją u Cie­bie na pierw­szym miejscu?

• Czy pra­ca pochła­nia Cię tak bar­dzo, że nie dostrze­gasz innych sfer życia?

• Czy zre­zy­gno­wa­łeś z ulu­bio­nych zajęć i rozrywek?

• Czy gdy masz „wol­ne”, odczu­wasz poczu­cie winy z tego powo­du, że nie pracujesz?

• Czy oba­wiasz się wziąć urlop,  żeby nie zaszko­dzić firmie?

• Czy uwa­żasz, że Two­ja obec­ność w fir­mie jest wręcz koniecz­na i jesteś tam niezastąpiony?

• Czy jeśli prze­by­wasz poza fir­mą robisz wszyst­ko, aby nie stra­cić z nią kon­tak­tu cią­gle spraw­dzasz e‑maile, połą­cze­nia tele­fo­nicz­ne i tym podobne?

• Czy sta­rasz się w pra­cy wszyst­ko zro­bić sam, bo tyl­ko Ty wszyst­ko wyko­nasz prawidłowo?

• Czy Two­ja żona/mąż zwra­ca­ła Ci wie­lo­krot­nie uwa­gę na to, że pra­cu­jesz sta­now­czo za długo?

• Czy pra­cu­jesz kosz­tem snu?

• Czy dla Cie­bie naj­lep­szym odpo­czyn­kiem jest pra­ca zawodowa?

• Czy pra­ca jest dla Cie­bie tak waż­na, że przez nią nie dotrzy­mu­jesz obiet­nic danych rodzi­nie i znajomym?

Jeśli już na kil­ka z wyżej wymie­nio­nych pytań odpo­wie­dzia­łeś twier­dzą­co, to praw­do­po­dob­nie pra­cu­jesz sta­now­czo za dużo.

Pra­co­ho­lizm jest nie­bez­piecz­ny, ale moż­na i nale­ży go leczyć. Nie­zbęd­ne jest w tym celu uświa­do­mie­nie sobie pro­ble­mu i zmia­na sty­lu życia. Nale­ży przede wszystkim:

– uło­żyć sobie hie­rar­chię war­to­ści – roz­pocz­nij od tego, co naj­waż­niej­sze, czy­li od kon­tak­tów z rodzi­ną, zna­jo­my­mi, zadbaj o zdro­wie, zaj­mij się swo­imi zain­te­re­so­wa­nia­mi, upra­wiaj jakieś hobby

– poroz­ma­wiać o tym z kimś zaufa­nym – dzię­ki temu zła­piesz do tej spra­wy odpo­wied­ni dystans

– odre­ago­wać stres – posłu­chaj ulu­bio­nej muzy­ki, oglą­daj kome­dię, czy­taj książ­ki, spo­ty­kaj się też ze zna­jo­my­mi spo­za pra­cy, rób to, co lubisz naj­bar­dziej i nie myśl w tym cza­sie o pracy

– zaprze­stać pra­cy w week­en­dy i święta

– nie przy­no­sić pra­cy z biu­ra do domu

– wsłu­chać się w potrze­by swo­ichi bliskich

– w pra­cy prze­stać obse­syj­nie współ­za­wod­ni­czyć z inny­mi, zre­du­ko­wać swo­je obo­wiąz­ki, nie zosta­wać „po godzi­nach”, kon­cen­tro­wać się na waż­niej­szych zada­niach, a mniej waż­ne zle­cać innym.

Nie­kie­dy w wal­ce z nało­giem poma­ga zmia­na pra­cy lub sta­no­wi­ska na mniej stre­su­ją­ce i angażujące.

Napraw­dę nie war­to całe­go swo­je­go cza­su poświę­cać tyl­ko na pra­cę, bo ani sła­wa, ani pie­nią­dze na dłuż­szą metę nie wyna­gro­dzą niko­mu samot­no­ści, bra­ku miło­ści i wspar­cia najbliższych.