Urodziny znanego polonijnego pasterza o. Adama Filasa, budowniczego kościoła w Brampton, zawsze dawały okazję do wielu zbożnych akcji, zbiórek, inicjatyw. Tym razem o. Adam, jako przewodniczący oblackiej prokury misyjnej pomaga swym kolegom z Madagaskaru. Na Czerwonej Wyspie jest bieda, a my realnie możemy pomóc tamtym ludziom.

Dziękując za życzenia o. Adam Filas powiedział: Moim życzeniem jest, aby wszyscy ludzie poznali Pana Jezusa, doszli do poznania prawdy i byśmy wszyscy spotkali się w Niebie. To jest moje życzenie, bo to jest moja posługa, którą pełnię, a wy wszyscy jesteście współpracownikami Pana Jezusa w tym dziele Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Co daj nam Boże. Amen

O. Adam: Chodzi o adopcję serca, czyli pomoc młodzieży w wykształceniu, żeby dziecko mogło iść do szkoły podstawowej, ewentualnie do średniej, żeby miało lepszy start w życiu tam w tym przypadku w Madagaskarze.

Pani Aleksandra: Mamy już 43 dzieci „adoptowane” i szukamy jeszcze 4 rodziców adopcyjnych.

O. Adam: Za te pieniądze one dostają wszystko, czego potrzeba, żeby iść do szkoły, opłacona szkoła, posiłki każdego dnia, książki, tornistry no i starczy jeszcze, żeby misjonarz kupił zeszyty pozostałym braciom i siostrom tego dziecka. Dziecko, które chodzi do szkoły uczy rodzeństwo, czego się dowiedziało w szkole i te siostry i bracia przepisują do swoich zeszytów i też czują się jakby były w szkole i przez to w jakiś sposób jest to domowa edukacja tych dzieci.

To jest jedna sprawa, ojciec Marek bardzo nas prosił żebyśmy pomogli teraz w okresie suszy na Madagaskarze. Dużo dzieci cierpi głód, dlatego że jak jest sucho, te dzieci nie mogą ani zerwać sobie niczego z drzewa, ani niczego co w ogródku rośnie bo wszystko schnie.

Ojciec Marek Ochlak  prosił, żeby przynajmniej 2 razy w miesiącu sponsorować tym dzieciom cały posiłek, czyli ryż, mięso i coś tam na deser i coś do picia. Te dzieci dwa razy w miesiącu będą miały posiłek.

Pani Aleksandra: Żeby jedno dziecko nakarmić dwa razy w miesiącu to jest dwa dolary na miesiąc przez okres 6 miesięcy, czyli 12 dolarów na jedno dziecko. I to jest nasz cel. To nie są zupełnie te dzieci, które są w szkole, bo te mają troszkę lepiej, to są dzieci, które cierpią głód, które są na ulicy.

Ojciec Marek raz w roku stara się zrobić dla nich Dzień Dziecka. Polega to na tym, że przez 3 dni zapewnia posiłki, są jacyś wolontariusze, zabawy, czują się tak, jakby one również były w szkole. Po 3 dniach niestety muszę rozchodzić się do domów, ale te dni dziecka organizowane przez ojca Marka to one pamiętają na całe życie, bo to są te dni, kiedy one mogę się najeść do syta.

Naszym celem jest zebranie 3600 dol. do końca tego roku, żeby  wysłać na zakup ryżu. Obiecaliśmy, że zbierzemy tyle. Jeszcze nam ponad 1000 dolarów brakuje, tak że prosimy.

Adopcja serca kosztuje 400 dol.rocznie plus 4 dol. za przesłanie. Okres adopcji trwa 8 lat szkoły podstawowej i 3 lata gimnazjum. Niestety różnie jest, niektórzy rezygnują z nauki, niektórzy się wyprowadzają. Niekiedy adopcja jest przerwana z państwa strony, może się zdarzyć, że ktoś już nie może sponsorować, wystarczy wtedy powiedzieć my znajdziemy kogoś innego, nie należy się bać, że to jest długie zobowiązanie…

•••

Goniec: Ojcze Adamie, ten rok chyba był dla Ciebie trudny ze względu na zdrowie.

O. Adam Filas OMI: Sądzę, że jeden z najtrudniejszych w moim życiu,  pewnie wielu słyszało o tym, że miałem operację na otwartym sercu 4 bajpasy no i to rzeczywiście jest ogromna ingerencja w organizm ludzki, dochodzenie do siebie.

 – Ale widać, że dzięki Bogu nadal robisz to, co robiłeś, z wielką pasją; czyli prokura misyjna i dalej angażujesz się w pomoc dla misji oblackich.

– Tak, już po 3 miesiącach – chociaż rekomendacja lekarzy była, żeby po 6 – po 3 miesiącach nie mogłem wytrzymać, czułem się na tyle dobrze, że mogłem spokojnie rozpocząć wchodzenie znowu z powrotem w te tryby prokury misyjnej i działalności na rzecz Zgromadzenia Przyjaciół Misji Oblackich w Kanadzie i w Stanach – bo już mamy przyjaciół na całym kontynencie północnoamerykańskim – i organizować biuro tutaj na 9. Linii.

 – Czy dużo Polaków angażuje się w pomoc dla misji?

– Trzeba przyznać, że nasi rodacy mają wielkie serce, jeżeli chodzi o biednych,  jeżeli chodzi szczególnie o dzieci, które cierpią z różnych powodów, które nie mają wystarczająco jedzenia, ale też nie mają możliwości kształcenia, nie mają możliwości leczenia, więc  próbujemy to wszystko na naszych oblackich misjach organizować łącznie z budową i kaplic i kościołów i domów, gdzie mieszkają misjonarze.

Chodzi o szkoły, przedszkola, budowanie studni, żeby ludzie tam mieszkający mieli dostęp do pitnej wody.

To wszystko organizujemy właśnie dzięki  pracy z naszymi misjonarzami na pierwszym froncie Kościoła, czyli właśnie w tych krajach rozwijających się.

– Jest to jeden z najlepszych prezentów, jaki można sobie zrobić na Święta, czyli pomóc drugiemu człowiekowi, pomóc dziecku, które tej pomocy potrzebuje.

– Ja sądzę, że nie ma nic piękniejszego, nic innego nie daje tyle satysfakcji, tyle radości wewnętrznej  i pokoju wewnętrznego, że zrobiliśmy coś, co pomogło konkretnemu człowiekowi; co konkretnemu człowiekowi, który żyje w biedzie, który jest opuszczony, który często nie wie, jak przeżyć do następnego dnia, coś od nas da. Uśmiech wywołany na twarzy, ta radość dziecka, rodziny jest sądzę najpiękniejszą zapłatą i najpiękniejszym prezentem dla tych, którzy chcą jakiś prezent na Święta Bożego Narodzenia komuś zrobić.

–  A jak konkretnie można pomóc, gdzie się kontaktować, jakie są najbardziej popularne formy pomocy?

– Oczywiście, można nas odwiedzić tutaj przy prokurze misyjnej na 9. linii  i Brytania Rd. w Mississaudze, również można do nas zadzwonić. Numery telefonów i adres – jeżeli ktoś chce napisać – są drukowane na wszystkich naszych ulotkach na wszystkich kartkach, które ludzie też posyłają do tych uświęconych miejsc na świecie, przez te nasze misyjne kartki, gdzie zamawiają 12 Mszy świętych celebrowanych raz w miesiącu przez okres jednego roku w jakiejś konkretnej intencji, czy to w Lourdes za chorych, czy w Łagiewnikach za zmarłych, czy w Betlejem jako prezent na Święta dla kogoś, czy przy grobie Pana Jezusa w Jerozolimie czy przy grobie Świętego Jana Pawła II w Rzymie. Na tych kartkach są też nasze adresy, jest numer telefonu można się z nami skontaktować, a te kartki są w różnych parafiach oblackich w Kanadzie.

– Dziękuję bardzo. Dużo zdrowia i sił. Wesołych Świąt!

– Bóg zapłać. Również dla wszystkich moich rodaków, ludzi wielkiego serca, którzy towarzyszą mi od wielu wielu lat, a w przyszłym roku minie 30 lat, jak jestem w Kanadzie i to wszystko co ja organizowałem za co byłem odpowiedzialny; serdeczne Bóg zapłać wszystkim, którzy mi w tym pomogli i dzięki temu mogliśmy dokonać czegośmy dokonali.

Tel. (905) 785-6262

(ak)