Każ­dy czło­wiek powi­nien kochać, bo to jedy­na dro­ga do szczę­ścia. Miło­ści jako bez­in­te­re­sow­na tro­ska o dobro dru­gie­go, wyma­ga daru z sie­bie. Prze­szko­dą jest ego­izm będą­cy zaprze­cze­niem posta­wy miłości…

Jakiś czas temu otrzy­ma­łam list od zroz­pa­czo­nej Ewy. Oto jego fragment:

        Jeste­śmy mał­żeń­stwem od 13 lat. Mamy dwój­kę dzie­ci – star­sze 12 lat, młod­sze 18 mie­się­cy. Mąż pra­cu­je, a ja zaj­mu­ję się domem. Gotu­ję, sprzą­tam, pio­rę, pra­su­ję – dbam o rodzi­nę jak umiem naj­le­piej. A on? Zasta­na­wiam się zawsze, czy po powro­cie z pra­cy będzie w dobrym czy złym humo­rze, bo boję się, że znów nasłu­cham się od nie­go wie­lu przy­krych słów. Kom­pu­ter i tele­wi­zor to w domu jego jedy­ni towa­rzy­sze. Jak ma zająć się dzieć­mi, od razu robi się cho­ry. Czu­ję się zmę­czo­na i wypa­lo­na nie­ustan­nym dopra­sza­niem się od męża uczuć. Bra­ku­je mi wspól­nych roz­mów, dzie­le­nia się myśla­mi, poro­zu­mie­nia i poczu­cia, że w każ­dej chwi­li mogę na nie­go liczyć. Cze­kam cza­sem bez sku­tecz­nie cały dzień, aby mnie objął, poca­ło­wał. i tak pra­wie codzien­nie aż do wie­czo­ra, kie­dy to może zmie­nia się w ogni­ste­go kochan­ka i mówi mi jak bar­dzo mnie pra­gnie. A ja po całym dniu bez cie­pła napraw­dę nie mogę odwza­jem­nić się tym samym. Więc on wście­kły i sfru­stro­wa­ny odwra­ca się tyłem od – jak twier­dzi – ozię­błej żonę i zasy­pia. Następ­ne­go dnia jest na mnie zły i wszyst­ko się powta­rza… Czu­ję, że nasze mał­żeń­stwo powo­li zaczy­na się rozpadać…

Z całą pew­no­ścią moż­na stwier­dzić, że seks w mał­żeń­stwie nie jest naj­waż­niej­szy, ale nie­wąt­pli­wie jest waż­ny, bo jest on istot­nym spo­so­bem utrwa­la­nia i oka­zy­wa­nia sobie miło­ści. Nie­ste­ty wie­le mał­żeństw bory­ka się z tego same­go rodza­ju pro­ble­ma­mi, co Ewa i Rafał. Da się je oczy­wi­ście poko­nać, lecz wyma­ga to chę­ci jed­no­cze­sne­go zaan­ga­żo­wa­nia ze stro­ny męża i żony, oraz poukła­da­nia sobie kil­ku spraw.

Tak więc poni­żej kil­ka pod­sta­wo­wych, pro­stych zasad, któ­re powin­ny być wpro­wa­dzo­ne naj­le­piej od razu po ślu­bie, a któ­rych prze­strze­ga­nie zapo­bie­gnie wie­lu kon­flik­tom zwią­za­nym z tą sfe­rą życia małżonków:

1. Posia­da­nie wspól­ne­go łoża.

Naj­waż­niej­szym meblem dla mał­żeń­stwa jest duże łoże, (na począt­ku może to być sam mate­rac), a waż­nym jego wypo­sa­że­niem ma być jed­na sze­ro­ka koł­dra i dwie podusz­ki. Czę­sto sły­szę w tym momen­cie sprze­ciw obroń­ców sto­łu. Dopre­cy­zuj­my: jest on tak­że waż­ny, ale nie najważniejszy.

   2. Spa­nie razem.

To wca­le nie jest takie oczy­wi­ste. Jak­że czę­sto mał­żon­ko­wie śpią oddziel­nie. Niby dla wygo­dy przez TV, kom­pu­ter, wie­czor­ne zaję­cia roz­dzie­la­ją się, pozo­sta­ją w róż­nych pomiesz­cze­niach i sta­je się to nor­mą na wie­le, nawet kil­ka­na­ście lat. A cho­dzi prze­cież o two­rze­nie wspól­no­ty ducho­wej i fizycz­nej, o nie opusz­cza­nie sie­bie nawet w cza­sie snu. O danie sobie moż­li­wo­ści przy­tu­le­nia się, odczu­cia bli­sko­ści, fizycz­ne­go wsparcia.

        3. Cho­dze­nie spać o jed­nej godzinie.

Jest to bar­dzo waż­ny ludz­ki ele­ment bycia ze sobą we dwo­je bar­dzo czę­sto sły­szę smut­ne sło­wa: moim wiel­kim marze­niem jest to, aby­śmy zasy­pia­li razem, wtu­le­ni w swo­je ramio­na. A co prze­szka­dza? Zno­wu kom­pu­ter, gaze­ty, trans­mi­sje, seria­le… Odra­dzam tu z całą sta­now­czo­ścią usta­wia­nie w sypial­ni telewizora!

4. Posia­da­nie wie­dzy o tym, że:

• gra wstęp­na roz­po­czy­na się kil­ka­na­ście godzin przed pój­ściem do łóż­ka. Szcze­gól­nie moc­no powin­ni o tym pamię­tać mężo­wie. To grzecz­ność, deli­kat­ność, czu­łe piesz­czo­ty, dżen­tel­meń­skość, este­tycz­ny wygląd, kwia­tek, kom­ple­ment, wyzna­nie miło­ści, pomoc w pra­cy ukie­run­ko­wu­ją żonę na seks. Samo przy­tu­le­nie się kil­ka­na­ście lub kil­ka minut przed pój­ściem do sypial­ni nie wystar­czy (jak to wła­śnie czy­nił może Ewy…);

• natu­ra kobie­ty róż­ni się od męskiej tak­że tym, że jeśli żona jest cho­ra, doświad­cza nie­po­wo­dzeń w pra­cy, prze­ży­wa cho­ro­bę dziec­ka, rodzi­ca, to ostat­nią rze­czą, o któ­rej myśli jest seks;

• jed­ną z naj­waż­niej­szych postaw w rela­cjach intym­nych jest delikatność;

• zanie­dby­wa­nie pod­sta­wo­wych zasad higie­ny oso­bi­stej przez męża bar­dzo prze­szka­dza żonie w odczu­ciu przy­jem­no­ści i jest nie­bez­piecz­ne ze wzglę­du na wiel­ką wraż­li­wość i miejsc intymnych;

• napraw­dę nie­wie­le kobiet lubi nie­ogo­lo­ne­go mężczyznę;

• żona tak­że powin­na czę­sto przej­mo­wać ini­cja­ty­wę, zachę­cać męża do współ­ży­cia, otwar­cie, ale z dużą deli­kat­no­ścią mówić mężo­wi o swo­ich odczu­ciach, potrze­bach, o tym co on robi źle, cze­go powi­nien uni­kać, co nie spra­wi jej przy­jem­no­ści, co przeszkadza.

Nie moż­na nie wspo­mnieć o trud­nym okre­sie wcho­dze­nia w lata wie­ku śred­nie­go. Mówie­nie o kry­zy­sie tego cza­su, oko­licz­ność udo­wad­nia­nia sobie, że jest się mło­dym, sil­nym, spraw­nym to duża prze­sa­da. Jeże­li mał­żon­ko­wie od począt­ku swo­je­go związ­ku, albo od momen­tu, kie­dy zaczną świa­do­mie to robić, nie będą zanie­dby­wać sfe­ry intym­nej, roz­wi­jać ją, jeże­li będą sta­rać się być dla cie­bie atrak­cyj­ni, nad­ska­ku­ją­cy, czu­li, trak­tu­ją­cy się z wiel­kim sza­cun­kiem, wów­czas nie ma zagro­że­nia ani ozię­bło­ścią ani zdra­dą małżeńską.