Ożeniłem się dosyć późno, tuż przestrzed przed trzydziestką. Narzeczoną traktowałem jako osobę absolutnie wyjątkową, autentycznie pokochałem ją wielką, romantyczną miłością… Pierwszy raz zaniepokoiły mnie jej słowa, że „noc poślubną odłożymy na później”, bo po ślubie i weselu to będzie zbyt zmęczona, by myśleć jeszcze o seksie. W pewnym sensie nie uwierzyłem własnym uszom. Ale tak się rzeczywiście stało. Teraz jesteśmy małżeństwem prawie 20 lat, ale w kwestiach obcowania płciowego nic się prawie nie zmieniło. Nasze kłótnie i konflikty najczęściej dotyczą właśnie problemu współżycia. Stale mam wrażenie, że muszę je na żonie wymuszać, że wręcz robi mi łaskę, pozwalając na zbliżenie.

        Dostrzegłem, że nie dobraliśmy się, mamy różne potrzeby, inaczej patrzymy na świat i na siebie. Żeby wszystko było jasne: nie mówię, że seks w małżeństwie jest najważniejszy, ale jest istotnym wymiarem miłości, która ma profil także cielesny. W tej kwestii bardzo się ze sobą różnimy. Czasem wydaje mi się, że jesteśmy razem tylko ze względu na dzieci. Chętnie ukrywam przed nimi poczucie zmarnowanego życia. Z zazdrością patrzę na małżonków, którzy potrafią nawet w starszym wieku okazywać sobie trochę czułości. Życie mnie już nie cieszy, właściwie niczego już nie oczekuję i nie pragnę… Robert, lat 49

List ten brzmi nieco dramatycznie, lecz w rodzinie Roberta udało się wszystko w dość krótkim czasie naprawić.

On i jego żona potrzebowali wiedzy na temat naturalnych różnic istniejących między nimi, co za tym idzie odmiennych potrzeb i sposobów ich zaspokajania. Po pewnym czasie, gdy już zrozumieli siebie wzajemnie, mając dużo miłości i chęci do wprowadzenia zmian, ich pożycie stało się bardzo satysfakcjonujące.

Ponieważ mężczyźni i kobiety są zróżnicowani w sferze pragnień seksualnych, często ich spojrzenie na ten aspekt małżeństwa jest odmienny. I to jest normalne!

Dla kobiety „seks nie zaczyna się w sypialni, lecz w kuchni. Nie zaczyna się w nocy, lecz rano”. Kobiety bardziej pobudza delikatny dotyk, Ciepłe słowa, czy okazana troska. Ona kładzie nacisk na emocjonalny aspekt jedności seksualnej. Poczucie bycia kochaną, podziwianą, docenianą, świadomość, że mężowi na niej zależy, delikatne traktowanie – to wszystko sprawia jej wielką radość. Jeśli podczas zbliżenia żona czuje się naprawdę tą jedyną i wyjątkową, to i jej doświadczenia seksualne są bardziej satysfakcjonujące. Jeśli natomiast nie będzie odczuwała miłości i troski, wtedy nie będzie wykazywała zainteresowania tą sferą, chyba, że jest to jedyny moment, kiedy czuje się kochana.

Mąż po tym względem jest zupełnie inny i żona musi mieć tego świadomość.

U mężczyzny bowiem popęd seksualny zakorzeniony jest w jego anatomii. Gonady nieustannie produkują nasienie. Sperma przechowywana jest w najądrzu razem z płynem nasienny produkowanym w pęcherzykach nasiennych. Kiedy najądrze jest przepełnione, pojawia się fizyczny nacisk na wydalanie spermy z organizmu. Mechanizm ten powoduje podwyższenie popędu płciowego. Dlatego to mężczyzna zwykle kładzie nacisk na czysto fizyczną stronę jedności: patrzenie, dotykanie, czucie, gra wstępna i szczytowanie – to znajduje się w centrum jego uwagi. Jest to dla niego doświadczenie ekscytujące, dające radość i satysfakcję. Mężczyźni bardzo reagują na bodźce wzroku. Zwyczajne patrzenie na żonę w słabo oświetlonej sypialni może powodować u niego gotowość do współżycia.

Kiedy jego apetyt na seks nie zostanie zaspokojone, może być rozdrażniony, uciekać w postawę bierności lub krytycyzmu. Kiedy jednak ta potrzeba zostanie zaspokojona, mężczyzna wydaje się bardziej zrelaksowany i spokojny. Wielu mężczyzn twierdzi, że seks to najwspanialsza fizyczna przyjemność w życiu. Dla wielu kobiet jest to dziwne i kompletnie niezrozumiałe.

Tak więc z powodu naturalnych różnic między płciami, mąż powinien skoncentrować się na zaspokojeniu potrzeb emocjonalnych żony, ta z kolei z miłości do niego na czysto fizycznej stronie tego aktu.

Wiele małżeństw przyznaje, że jeśli poprawiłoby się ich życie seksualne, pogłębiłoby się również poczucie jedności. Należy pamiętać, że każdy z nas ma inne myśli, pragnienia, oczekiwania. Inne rzeczy sprawiają jednej osobie przyjemność i inne zadają ból. Postarajmy się zrozumieć pragnienie męża (żony) i nie oceniajmy ich. Nie zmuszajmy drugiej osoby, by się stała taka jak my, bo jest to po prostu niemożliwe. Naszym celem jest zrozumienie współmałżonka, jego pragnień, uświadomienie sobie własnych, rozmowa o nich i próba znalezienie punktów wspólnych. Jeśli naszą postawę będzie cechować chęć dominowania i stawiania wymagań, nigdy nie znajdziemy jedności w sferze seksualnej.