„Wiem, że to może nie jest wiel­ki pro­blem, ale bar­dzo drę­czy mnie samot­ność w moim mał­żeń­stwie. Mój mąż bar­dzo dużo pra­cu­je, ma nie­nor­mo­wa­ny czas pra­cy i prak­tycz­nie nigdy nie ma go w domu. A jak jest, to zaj­mu­je się kom­pu­te­rem, albo oglą­da­niem do telewizji.

        Wszyst­ko jest na mojej gło­wie, więc cią­gle cho­dzę zmę­czo­na i łatwo się dener­wu­ję. Mąż uwa­ża, że cią­gle maru­dzę i narze­kam. Ale co ja mam zro­bić, sko­ro nie mogę na nie­go liczyć? Czu­ję się samot­na i wyko­rzy­sty­wa­na. Roz­ma­wia­li­śmy wie­le razy na temat ale nadal nic się nie zmie­nia. Mnie zwy­czaj­nie bra­ku­je dru­gie­go czło­wie­ka, chcia­ła­bym nor­mal­no­ści, nie­dziel­ne­go leniu­cho­wa­nia z dzieć­mi, codzien­nych roz­mów, spa­ce­rów, a to wszyst­ko jest takie trudne.

        Tak toczy się nasze życie mie­siąc po mie­sią­cu i nic się nie zmie­nia. Czu­ję się zmę­czo­na i napraw­dę jestem strasz­nie samot­na…”. Agnieszka.

Samot­ność w mał­żeń­stwie może poja­wić się zarów­no w pierw­szych mie­sią­cach po ślu­bie, jak i po kil­ku­na­stu latach sta­bil­nej rela­cji. Dla jed­nych samot­ność to odczu­cie nie­zro­zu­mie­nia, bra­ku wspar­cia, a dla innych to bory­ka­nie się w poje­dyn­kę ze swo­imi zdro­wot­ny­mi, finan­so­wy­mi czy rodzin­ny­mi pro­ble­ma­mi. Oso­ba, któ­ra jest emo­cjo­nal­nie osa­mot­nio­na, czu­je, że nie ma niko­go, na kogo tak napraw­dę mogła­by liczyć, odczu­wa napię­cie, nie­po­kój, trud­no­ści ze snem. Samot­ność jest wyraź­nym sygna­łem, mówią­cym, że zwią­zek cho­ru­je i potrze­bu­je uzdrowienia.

Poczu­cie osa­mot­nie­nia w mał­żeń­stwie może mieć kil­ka przyczyn:

1. Zanie­dba­nie związ­ku, roz­luź­nie­nie wię­zi mie­dzy kobie­tą, a męż­czy­zną – gdy part­ne­rzy nie dba­ją o zwią­zek, są zaję­ci sobą i nie oka­zu­ją sobie wza­jem­nej czu­ło­ści, zwią­zek sta­je się coraz słab­szy i jest tyl­ko kwe­stią cza­su, aż jed­no z nich poczu­je się zanie­dba­ne i opusz­czo­ne. Trze­ba wte­dy przy­po­mnieć sobie, co nas połą­czy­ło i zasta­no­wić się, co od sie­bie odda­li­ło kie­dy pierw­szy raz poja­wi­ła się samotność.

2. Nad­mier­ne, nie­re­al­ne ocze­ki­wa­nia w sto­sun­ku do mał­żeń­stwa – mło­de kobie­ty wcho­dzą w zwią­zek, mają nadzie­ję na bli­skość i wspar­cie w każ­dej oko­licz­no­ści. Wyobra­ża­ją sobie zwią­zek jako „komu­nię dusz”, peł­ne poro­zu­mie­nie i prze­by­wa­nie ze sobą w ści­słej wię­zi przez całą dobę, całe lata. Taka roman­tycz­na wizja miło­ści jest popu­la­ry­zo­wa­na przez kolo­ro­we cza­so­pi­sma, tele­wi­zję. W pogo­ni za takim szczę­ściem kobie­ty są naj­czę­ściej bar­dzo roz­cza­ro­wa­ne rzeczywistością.

3. Tzw. męskie błę­dy – męż­czyź­ni cza­sem nie potra­fią lub nie chcą roz­ma­wiać o uczu­ciach. Kie­dy żona pró­bu­je prze­ka­zać, jakie są jej ocze­ki­wa­nia, co jest dla niej waż­ne, albo po pro­stu, co spra­wia jej przy­krość, mąż odbie­ra to jako wyrzu­ty, zbiór pre­ten­sji – i zamy­ka się, reagu­jąc zło­ścią albo agre­sją. Sta­je się dla niej obcy i niedostępny.

Podob­nie reagu­je na łzy, któ­re są natu­ral­nym spo­so­bem wyra­ża­nia uczuć przez kobiety.

4. Inna hie­rar­chia war­to­ści mał­żon­ków. Myśli, wspól­ne war­to­ści, to co dla nas naj­waż­niej­sze, kul­tu­ra są bar­dzo waż­ne i mają wiel­ki wpływ na nasze zacho­wa­nie i doko­ny­wa­ne wybo­ry. W fazie zako­cha­nia nic nam nie prze­szka­dza. Z bie­giem lat róż­ni­ca w tej kwe­stii zaczy­na bar­dzo doku­czać. Poja­wia się poczu­cie bycia nie­zro­zu­mia­nym przez oso­bę, któ­ra zda­wa­ła się być dla nas naj­waż­niej­sza i zauwa­ża­my, że tak napraw­dę nie zna­my czło­wie­ka, z któ­rym spę­dzi­li­śmy wie­le lat.

5. Potrze­ba zaję­cia się samym sobą – gdy mąż/żona wcho­dząc w zwią­zek mał­żeń­ski pod­po­rząd­ko­wa­li wszyst­kie swo­je cele i dzia­ła­nia wspól­ne­mu życiu, zapo­mnie­li o sobie zupeł­nie, zre­zy­gno­wa­li z tego, co było dla nich waż­ne (edu­ka­cja, hob­by itd.), to praw­do­po­dob­nie wciąż marzą o reali­za­cji swych marzeń. W tym przy­pad­ku poczu­cie samot­no­ści w związ­ku to ina­czej potrze­ba, aby przy­naj­mniej w pew­nych kwe­stiach, przez jakiś czas sku­pić się choć tro­chę na sobie.

6. Syn­drom puste­go gniaz­da. Samot­ność w związ­ku poja­wia się rów­nież u mał­żeństw, któ­rych dzie­ci nie­daw­no opu­ści­ły dom rodzin­ny, na przy­kład, poprzez wyjazd na stu­dia, zało­że­nie wła­snej rodziny.

W takiej sytu­acji czę­sto oka­zu­je się, że tema­ty doty­czą­ce syna czy cór­ki, wspól­na tro­ska o dziec­ko były od lat jedy­nym tema­tem roz­mów part­ne­rów. W tym cza­sie zanie­dby­wa­li swo­je wspól­ne zain­te­re­so­wa­nia, czu­łość wobec sie­bie. Pomi­mo życia we dwój­kę,  odczu­wa­ją samotność.

7. Inne przy­czy­ny, na przy­kład, nuda, ego­izm, nie­doj­rza­łość i tak dalej. Poczu­cie osa­mot­nie­nia w związ­ku jest bar­dzo nie­bez­piecz­ne. Powo­du­je, że ludzie odsu­wa­ją się od sie­bie, nie­po­tra­fią się poro­zu­mieć. Odsu­wa­ją się tak dale­ko, że two­rzy się mię­dzy nimi pust­ka. W taką pust­kę łatwo zapro­sić kogoś inne­go, kto zapeł­ni ją swo­ją obec­no­ścią, to dostar­cza na nowo zauro­cze­nia i fascy­na­cji. Robi się miej­sce na zdradę.

Jeże­li czu­jesz się samot­ny, zrób krok naprzód i spró­buj coś zmie­nić sam, poroz­ma­wiaj ze współ­mał­żon­kiem, zadbaj też w mia­rę moż­li­wo­ści i o swo­je potrze­by. Jeśli mąż/żona daje ci sygna­ły, że jest w waszym związ­ku źle, to zasta­nów się nad tym co sły­szysz. Nie baga­te­li­zuj tego, tyl­ko pomyśl, jak to zmie­nić. Poczu­cie samot­no­ści będzie zni­kać, jeśli wypeł­nisz je uczu­ciem, bli­sko­ścią i zain­te­re­so­wa­niem. Pamię­taj, im szczę­śliw­szy współ­mał­żo­nek, tym szczę­śliw­szy jesteś ty!