Kanada zamierza przeprowadzić swoje próby w locie uziemionych Boeingów 737 Max, mówią najwyżsi kanadyjscy urzędnicy zajmujący się lotnictwem cywilnym. W dwóch katastrofach Maxów zginęło 346 osób.Kanadyjskie testy miałyby wykazać, czy maszyny są bezpieczne.

Przez dziesiątki lat kraje na całym świecie polegały na badaniach i procesie certyfikacyjnym prowadzonym przez Stany Zjednoczone, które są producentem Boeingów. Teraz Transport Canada chce, by Kanada miała więcej niezależności w testowaniu swojej floty. Tego domagają się też rodziny ofiar, które krytykowały kanadyjski proces certyfikacji jako zbyt powierzchowny i zależny od Stanów Zjednoczonych. Pojawiły się zarzuty wobec delegatów amerykańskiej FAA (Federal Aviation Administration), że ich decyzje podejmowane są tak, by pasowały producentom. Przesłuchania prowadzone w USA wykazały, że Boeing ignorował i ukrywał ostrzeżenia i uwagi dotyczące 737 Max.

Kanadyjscy urzędnicy przyznają, że pewnie w dalszym ciągu w dużej mierze będą musieli opierać się na wynikach uzyskiwanych przez Amerykanów, jako że proces certyfikacyjny jest długotrwały i kosztowny.

Transport Canada współpracuje z urzędami regulacyjnymi na całym świecie, by zdecydować, że Boeingi mogą być przywrócone do eksploatacji. Poseł Bloc Québécois, Xavier Barsalou-Duval, zauważył, że Kanadyjczycy boją się latać Maxami. Zapytał podczas posiedzenia komisji parlamentarnej, co Kanada mogłaby zrobić, żeby zaostrzyć nadzór nad certyfikacją. Dyrektor urzędu lotnictwa cywilnego, Nicholas Robinson, odpowiedział, że Transport Canada poprosiło FAA o dodatkowe informacje. Rząd federalny spotyka się regularnie raz w tygodniu z przedstawicielami linii, które mają Boeingi 737 Max – Air Canada, WestJet i Sunwing – i informuje o postępach prac zmierzających do ponownej certyfikacji maszyn.