Mija 40 lat od pamiętnego, pierwszego dnia wiosny 21 marca 1980 r. Ludzie wychodzili z domów, by cieszyć się słońcem.  Na krakowskim Rynku pojawił się także Walenty Badylak, były żołnierz Kedywu AK.  Nie należał do ludzi, dla których miara szczęścia są tylko sprawy osobiste.  Chciał jak wszyscy cieszyć się życiem, miał przecież rodzinę. Zbliżała się 40. rocznica zbrodni katyńskiej, dla nas będzie to 80 rocznica zbrodni katyńskiej i 40 rocznica protestu żołnierza Kedywu AK, oraz 10 rocznica tragedii smoleńskiej. Co jeszcze w historii las katyński nam odsłoni?

Walenty Badylak powziął dramatyczna decyzję.  Postanowił zaprotestować przeciwko kłamstwu katyńskiemu.  Co zrobić, by taki protest dotarł do ludzi i wstrząsnął nimi?  Znał historię Ryszarda Siwca, także żołnierza AK, który 8 września 1968 r., na oczach tysięcy ludzi przybyłych do Warszawy na ogólnopolskie dożynki, dokonał na Stadionie 10-lecia aktu samospalenia w proteście przeciwko udziałowi komunistycznego wojska w inwazji Czechosłowacji.

Postanowił dokonać podobnego czynu na oczach mieszkańców Krakowa i turystów na Rynku Głównym.  Przykuł się łańcuchem do starej studzienki, by nie ulec pokusie ucieczki od zamiaru.  Oblał się benzyna i dokonał aktu samospalenia.

Informacje o jego śmierci ukazały się tylko w lokalnej prasie krakowskiej, były ogólnikowe, propaganda sugerowała, że chodzi o człowieka chorego psychicznie.  Mieszkańcy Krakowa w to nie uwierzyli, tak jak wcześniej nie uwierzyli w śmierć studenta Stanisława Pyjasa z powodu uderzenia głową o schody…  Zapalali na miejscu protestu znicze, układali kwiaty, śpiewali pieśni religijne.  Trwałe upamiętnienie w tamtych czasach było niemożliwe.  Dopiero w 1990 r. pojawiła się tablica pamiątkowa, poświęcona bohaterowi dramatycznego protestu.  Poświęcił ją ks. Wojciech Badylak, wnuk Walentego. Jaka piękna ciągłość pokoleniowa, dziadek Żołnierz, wnuk Ksiądz, obaj w służbie BOGU i OJCZYŹNIE.

 

Pamiętajmy o tym miejscu w Krakowie – niezależnie od oceny samego aktu samospalenia z punktu widzenia katolika.  Winniśmy szacunek bohaterowi.  Niech też pamiętają o nim ci wszyscy, którzy przytakują dziś pogrobowcom zbrodniczych Sowietów, mówiąc: Nie należy się upierać, że zbrodnia katyńska była ludobójstwem.

Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego

„Orzeł Strzelecki” w Kanadzie

Komendant Grzegorz Waśniewski