Kaplica pod Sosnami (niektórzy mówią “katedra”)  to jedno z najpiękniejszych miejsc na Kaszubach, często odwiedzane przez Polaków w okresie letnim; kościół pod pięknym sklepieniem nieba podpartym wysokimi sosnami.

Tam czuć piękno tego świata, obecność Pana Boga i jego Matki.

Jest tam  też ołtarz szczególny; ołtarz wojskowy, na którym polskie żołnierskie ręce, wypisały: Bóg, Honor i Ojczyzna.

Z utęsknieniem czekam na lato; mam nadzieję że może z opóźnieniem, ale jednak,  Harcerska Akcja Letnia odbędzie się i znów podładujemy akumulatory patrząc z dumą na młodych polskich patriotów w mundurach, że znów w tym roku piękne polskie pieśni rozbrzmiewać będą pod sosnami.

Proszę sobie wyobrazić, że komuś jednak zaczęły te polskie Msze Święte przeszkadzać.

Od okolicznych Polaków dowiaduję się, że franciszkanin sprawujący pieczę nad kaplicą ojciec Józef Błaszak otrzymał list od diecezji w Pembroke, w którym napomina się go, by księża  z innych jurysdykcji odprawiający Mszę “pod sosnami” w sposób oficjalny ubiegali się o taką możliwość przedkładając list od swojego biskupa lub przełożonego w zakonie.

Druga sprawa Msze święte – choć administrator apostolski uznaje, że ojcowie franciszkanie sprawują opiekę duszpasterską nad obozem harcerskim to jednak, kiedy obóz się kończy, Msze święte nie powinny być tam już odprawiane, bo ma to negatywny efekt na okoliczne parafie, odciągając parafian od swych kościołów.

Diecezja zwraca się do ojca Błaszaka, by poinstruował księży, aby zaprzestali tej praktyki.

Jednym słowem, nasza Kaplica pod Sosnami ma być  czynna wyłącznie podczas dwóch tygodni Harcerskiej Akcji Letniej.

W okolicy mieszka latem bardzo dużo Polaków,  którzy kochają uczestniczyć we mszy świętej sprawowanej tam, gdzie wśród sosen mimo tych potężnych odległości czuć polski las, polską historię i tradycję.

Najwyraźniej komuś na Kaszubach zaczęły przeszkadzać polskie Msze św. odprawiane w tym jakże polskim kawałku Kanady.

Baza Harcerska wykorzystywana jest przecież nie tylko przez harcerzy  i Kościół pod Sosnami zawsze był na wyciągnięcie ręki; zawsze ewangelizował.

Być może czas, by polskie organizacje zajęły w tej sprawie zdecydowane stanowisko.