Niedawno napisałem artykuł pod tytułem: Dziecięca Choroba Lewicowości w Kapitalizmie, w którym postuluję, że idea idealnego komunizmu, jaki reprezentował Karol Marks jest ciągle żywa, aczkolwiek ukrywa się pod inną, liberalnie- demokratyczną nazwą. Tutaj muszę dodać, że nie tylko idea komunizmu jest ciągle żywa, ale także że sam kapitalizm przeszedł swoistą metamorfozę, z kapitalizmu przemysłowego jaki opisywał Karl Marks do nowej formy kapitalizmu, zakażonego swoistym wirusem ekonomicznym, który nazwałbym „kapitalizmem zadłużenia”. Interesującym jest, że komunizm, albo raczej jego sowiecka wersja też cechował swoisty wirus, prawdopodobnie zainstalowany tam przez Lenina, który polegał na pomyśle „centralnego planowania”. Ten pomysł doprowadził sowiecki komunizm do implozji z uwagi na idiotyczność założenia, że całą gospodarkę można z centralnego punktu planować. A więc 30 lat temu zbankrutował sowiecki model ekonomii i na polu bitwy ostał się, amerykański model u którego od jakiegoś czasu kiełkował wirus metody oparciu całej ekonomii o system bankowy i sterowany poprzez kredyty udzielane nie tylko przemysłowi, ale z czasem i indywidualnym ludziom w postaci kart kredytowych i kredytów na szereg innych produktów jak samochody, domy (hipoteki), meble i artykuły codziennego użytku lub luksusów a nawet wykształcenia. To omotanie społeczeństwa kredytami nie jest niczym innym tylko formą niewolnictwa, podobną do uprzedniego19 wiecznego, przywiązania chłopów do ziemi. Niewolnictwa stosowanego zgodnie z literą prawa. Niewolnictwa „liberalnego”, jako że w odróżnieniu do komunizmu, nikt nam nie przystawiał pistoletu do potylicy abyśmy zaciągnęli wymarzony kredyt. Tego rodzaju kapitalizm doprowadził do szybkiego rozwarstwienia klasowego poprzez zubożenie klasy średniej poprzez niemożliwe do spłacenia kredyty i klasą bankierów, którzy tymi kredytami zarządzają. Myśląc o Klasie Bankierów, nie mam na myśli rzesze słabo płatnych kasjerów i innych urzędników pracujący w sektorze bankowym, ale właścicieli tego sektora ekonomii pasożytniczej jaki stanowią banki i firmy ubezpieczeniowe zdzierające ze społeczeństwa olbrzymie premie, bez dostarczenia liczącej się wartości np. w dziedzinie ubezpieczeń chorobowych. Kapitalizm Kredytowy opiera się na założeniu stabilności całego dokładnie wyreżyserowanego systemu ekonomicznego. Jego funkcjonalność nagle się załamuje, jeśli do gry ekonomicznej zakrada się jakiś uboczny, nie kontrowany przez Rząd czy Banki element. A tym elementem ostatnio stała się epidemia wirusa Covid-19. Nagle z jednego dnia do drugiego kraj, a nawet świat zalała rzesza bezrobotnych, niezdolnych do spłacania zaciągniętych kredytów. Co gorsze, życie na kredyt nie dotyczy tylko społeczeństwa, ale także całego aparatu rządowego, łącznie z armią jak i opieka socjalną nad rzeszą ubogich, a jest ich w US masa.

Popatrzmy więc przykładowo na liczby, które już dzisiaj, w roku 2020 są grubo zaniżone
1. W lutym 2020 suma długów amerykańskiej rodziny stanowiła $14 trylionów
2. Średni dług na jedna amerykańską rodzinę był w roku 2018: $144,100
3. Średni dług przeciętnego Amerykanina na kartach[JC1] kredytowych: $6,200
4. Ilość Amerykanów, którzy nie spłacają kredytu na karty kredytowe w ciągu 30 dni jest: 77 milionów. (Całkowita ilość mieszkańców USA stanowi 330 milionów)
5. Jaki procent płaci Amerykanin bankowi albo instytucji, która wydała mu kartę kredytową? W najlepszym wypadku, to nie spłacony w ciągu 30 dni dług będzie obciążony 16% karą. Natomiast karty kredytowe wydawana przez domy handlowe, albo linie lotnicze obciążają klienta karą 23%
6. Na skutek długów nie spłaconych tylko w roku 2011 bankrutowało 1,4 miliona Amerykanów
7. Liczba domów które zostały przejęte przez banki od roku 2009 do 2011 było 7,6 miliona.
8. Niespłacone hipoteki na domy in lipcu 2012 stanowiły 7.58% wszystkich długów hipotecznych.

Powyższe dane dotyczą okresu względnej prosperity. Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmieniła. Na dzień 28 maja 2020 bezrobocie osiągnęło szczyt 40 milionów bezrobotnych, stanowiących około 20% wszystkich uprzednio zatrudnionych, aczkolwiek oficjalne statystyki podają tylko 14.7%. Powyżej podane dane o zadłużeniu Amerykanów już są przestarzałe. Z każdym dniem słyszę, że nasz Rząd rozdaje pieniądze na prawo i lewo, czyli się zadłuża się aby zapobiec rebelii ludzi, którzy będą głodni z powodu straty pracy z powodu epidemii Covid-19.

Poniżej kontynuacja tekstu

Pytanie Piotrusia
Dwa lata temu, przejazdem przez Columbus odwiedziła mnie moja siostrzenica z dwojgiem dzieci, Piotrkiem lat 14 i Jasiem lat chyba 11. Tak się złożyło że Piotrek urodził się w Bostonie, a Jasiu w Londynie. Obydwaj mówią płynnie po angielsku, aczkolwiek na dzisiaj mieszkają w Warszawie, w nowym na Powiślu i maja dom letni na wsi za Wisłą. Ponieważ moja żona nie mówi po polsku dyskusja przy stole, w restauracji, toczyła się po angielsku. W pewnym momencie Piotrek zapytał mnie znienacka: Wujku, powiedz mi jak zostać bogatym? Byłem zaskoczony tym pytaniem, które wymagało szybkiej odpowiedzi, jako że młody człowiek na pewno nie cierpi długich wykładów. Odpowiedziałem wiec: Żeby zostać bogatym należy być naprzód głodnym. Dalsza dyskusja została przerwana przez jego matkę, która uznała ze pytanie tego typu nie jest właściwe, albo raczej wścibskie. Dzisiaj, być może, Piotrek zapomniał o tym pytaniu i na pewno nie zrozumiał, co ja miałem na myśli mówiąc, że trzeba być naprzód głodnym. Trzeba zrozumieć sytuacje Piotrka, który głodu nigdy nie doświadczył. Niemniej dzisiaj, po dwu latach, Piotrka pytanie nie daje mi spokoju. Czy Piotrek nie dokończył swego pytania, które winno brzmieć: „Wujku powiedz mi jak szybko można zostać bogatym? Czy moja odpowiedz winna być: W moim wypadku zostałem bogatym pracując na to 50 lat? Tutaj nasuwa się następne pytanie, czy kraj do jakiego przybyłem 50 lat temu jest tym samym krajem w którym żyjemy dzisiaj? Czy klimat a raczej ideologia kraju kapitalistycznego jest ta sama? Po bliższym zastanowieniu się stwierdziłem, że dzisiaj młody człowiek, jak Piotrek jest poddany indoktrynacji poprzez propagandę medialną a także zachęty ekonomiczne do zaciągania długów i szybkiego sukcesu w postaci bogactwa. Stad też pochodzi tytuł tego artykułu: „Wirus Zadłużenia”, albo alternatywnie „Wirus Kapitalizmu Zniewalającego”.
Dług, nazywany czasami kredytem jest nam sprzedawany w mediach, czyli głównie TV, nie jest jedynym wirusem jaki trapi społeczeństwo amerykańskie, ale także i polskie, które z upadkiem sowieckiego wydania socjalizmu, objęło system amerykański jako jedenaste przykazanie na jaka Bóg przekazał Dawidowi, na Górze Synaj. Jest nim także przykazanie numer 12 nakazujące nam: Konsumuj!!!
Wirus Konsumeryzmu
Bez konsumeryzmu nie mógłby istnieć wirus zadłużenia. Jest to nieodzowna symbioza tych dwu społecznych zachowań Nad przekonaniem nas, że jest coś nam potrzebne, a raczej nieodzowne pracują tysiące specjalistów od marketingu, czyli propagandy. Można by powiedzieć, że konsumeryzm poprzedza zadłużenie, stwarzając nieodzowny klimat do zaciągnięcia długu, aby spełnić marzenia posiadania „czegoś” zaszczepione w naszym umyśle jako konieczne i nieodzowne.
Jest jeszcze trzeci wirus, tym razem nie indywidualny, ale na skalę całego kraju. Jest nim wirus Zadłużenia w Handlu Międzynarodowym. W Amerykańskim wypadku, ale także i europejskim jest nim Wirus Deficytu Handlowego z Chinami. Ten wirus pod różnymi postaciami zaczął się chyba od mementu, kiedy to Prezydent Nixon i jego doradca, Henryk Kissinger udali się do Chin i przekonali Prezesa Mao, że współpraca z US jest bardziej korzystna niż współpraca z ZSSR. W tamtym czasie USA było ciągle krajem technologicznie przodującym i uprzemysłowionym. Handel z Chinami, kupując od nich tenisówki zwane za moich czasów „pepegami”, majtki lub koszule nie zagrażał amerykańskiej dominacji ekonomicznej. Kissinger i Nixon nie przewidzieli konsekwencji jakie stały się skutkiem ich porozumienia z Mao. Z czasem jednak ilość produktów importowanych z Chin wzrosła do tego stopnia, że bilans w handlu z Chinami stał się dla US negatywny. Czyli, żeśmy kupowali więcej niż sprzedawali. Ponadto nikt nie przewidział, że nasi, amerykańscy importerzy, żeby sprzedawać więcej na wymagającym rynku amerykańskim musieli nauczyć Chińczyków jak produkować lepiej taniej. Najprościej było przenieść produkcję do Chin, jako że amerykańskie związki zawodowe domagały się wysokich płac dla pracowników. Wiec z czasem razem z importem z Chin był także export, który był bezpłatnym exportem myśli technicznej z USA do Chin i idące za tym zdruzgotanie amerykańskiego przemysłu produkcyjnego jaki widzimy dzisiaj. Od jakiegoś czasu nasza amerykańska ekonomia stała się ekonomią usługową. Prezydent Trump był pierwszym, który to publicznie zauważył, ale od obserwacji do naprawy jest bardzo długa droga. Nie przypuszczam, aby Trump’a ekspertyza w Hotelach i polach golfowych była przydatna w odbudowie amerykańskiego potencjału przemysłowego. Trzeba wychować nowe pokolenie zarówno inżynierów jak i wykwalifikowanych robotników, a to będzie zabierać jedno albo dwa pokolenia. Trzeba też zmienić mentalność Amerykanina, który dzisiaj uważa ze najważniejszą miarą jego wartości jest zdolność do zaciągania kredytów. Trzeba też przekonać miliony Piotrusiów o którym wspinałem uprzednio, że nie bogactwo jest miarą człowieka, ale jego satysfakcja z wykonywanej pracy, która nie koniczynie musi się przekładać na ilość ulotnych dolarach, których wartość może zdmuchnąć czyhającą za rogiem inflacja.

Jak uniknąłem pułapki zadłużenia
Kiedy wylądowałem w Columbus, Ohio w roku 1968 miałem co prawda obiecaną mi pracę, ale tylko $200.- dolarów w kieszeni jakie mi zostały po zapłaceniu biletu lotniczego i czynszu za jeden miesiąc wynajmu t.zw. kawalerki z rozkładanym łóżkiem. Moim kapitałem było solidne wykształcenie jakie otrzymałem wtedy w „ludowym” PRLu na Politechnice Wrocławskiej i chęć sprawdzenia się w obcym dla mnie kraju kapitalistycznym. Firma, która mnie zaprosiła i w której pracowałem przez rok, splajtowała właśnie z powodu zaciągniętych kredytów. Następną firmę spotkało podobne bankructwo. Wtedy to postanowiłem założyć własna firmę, unikając pożyczek, którą prowadzę do dziś. Po trzech latach moja firma miała już trzech pracowników i sekretarkę, rodowitą Amerykankę, która umiała pisać na maszynie nie robiąc błędów ortograficznych. Wtedy to ktoś mi poradził, że jak każdy szanujący się biznesman muszę mieć tak zwaną historię kredytu. Udałem się wiec do fili banku, który chyba nazywał się National City Bank z prośbą o niewielki, krótkoterminowy kredyt. Przyjął mnie uprzejmie vice-prezydent tego banku i zadał kilka pytań, jak następuje:
O jaką sumę się pan ubiega i na jak długo? Chodziło mi wtedy o pożyczkę w wysokości $30,000 z okresem płatności za 3 miesiące. Kiedy bankier się dowiedział, że mieszkam w wynajętym mieszkaniu i nie mam własnego domu a nawet amerykańskiego obywatelstwa wyprosił mnie grzecznie z biura z komentarzem: „Mister Czekajewski, gdybym nawet nasz Bank pożyczyłby panu te pieniądze to nie wygląda mi na to, że pan je zwróci. Podejrzewam, że pan weźmie gotówkę i wróci do Europy skąd pan przybył. Gdzie ja pana będę szukał? Niech mi pan więcej głowy nie zawraca!”

Bankier z góry przyjął, biorąc pod uwagę mój słaby język angielski, że jestem złodziejem, który chce ukraść z banku 30 tysięcy dolarów. Bankier nie sprawdził stanu mojego konta, na którym miałem sumę większą niż 30 tysięcy dolarów i moim celem nie było kradzież gotówki, ale ustalenie zalecanej mi historii kredytu.
.
Po tej ubliżającej wizycie w banku, nigdy więcej nie prosiłem w żadnym banku o pożyczkę, co wyszło na korzyść.

15 lat później w roku 1989 zostałem wybrany przez międzynarodową firmę konsultacyjna „Ernst and Young” z poparciem sejmu i senatu Stanu Ohio na najlepszego przemysłowca w wysokiej technologii w centralnym Ohio. W czasie uroczystego spotkania w eleganckim hotelu Hyatt, zaproszono mnie do odebrania symbolu nagrody i podzielenia się z zebranymi tu bankierami historią mego przedsiębiorstwa które rozkwitło z „pucybuta na milionera” we wspaniałym klimacie finansowym jaki mamy w Stanie Ohio. Kiedy postawiono mnie przed mikrofonem, do którego mówiąc podzieliłem się z zebranymi moim własnym doświadczeniem:
„Dziękuję wszystkim tutaj zebranym przedstawicielom banków za odmówienie mi pożyczki 16 lat temu. Gdyby wtedy pożyczki mi udzielono, tutaj mego sukcesu chyba bym nie celebrował? Dzisiaj jestem jednym z niewielu was, który nie jest nikomu winien grosza”.

Wtedy ktoś wyłączył mikrofon i moja dalsza tyrada nie była słyszalna, natomiast symbol nagrody ciągle stoi na moim biurku, a na ścianie wiszą „laurki” od Sejmu i Senatu Stanu Ohio.

Dzisiaj 50 lat później od momentu wylądowania w Ameryce, jestem w tej samej sytuacji tylko lepszej, jakby powiedział Lech Wałęsa. Nie mam grosza długu, jakim jest obarczona większość obywateli. Na zakończenie winem tutaj podziękować mojej babci, co prawda analfabetce, ale dobrze liczącej (w głowie), której przykazanie było: „Janku, pamiętaj. nie pożyczaj!”. Więcej na ten temat można znaleźć w mojej książce : Do sukcesu pod wiatr” pod internetowym adresem:
http://www.czekajewski.com/Do%20Sukcesu%20Pod%20Wiatr..pdf