Witam Panie Zbigniewie i pozdrawiam serdecznie!

Tekst, który Pan wymienił, czyli “Druga tura i co dalej”, nie jest akurat mojego autorstwa, pisał to Pan Sylwester Szymaszek.  Ja zaś pisałem  pod tytułem  “Wybory prezydenckie w Polsce 2020, krótka ocena i garść refleksji”. Ale, że zostałem wywołany do tablicy, to bardzo krótko odpowiem Panu, żeby rozwiać wątpliwości i Pana rozterki.  Domyślam się, że chodziło Panu o mój tekst, tylko pomylił Pan tytuł.

Najpierw chcę Panu podziękować, że Pan przeczytał cierpliwie, (ale że z zażenowaniem?),  bo tekst nie był krótki, (ale pewne rzeczy trzeba było wyjaśnić).  To miło, że ktoś się pochyla nad bardzo ważnymi wydarzeniami kraju swojego pochodzenia, no i za pośrednictwem tak wartościowego pisma  patriotycznego, jakim jest  tygodnik “Goniec”

Ale do rzeczy, dlaczego dalej Prezydent Duda  –  przede wszystkim jest gwarantem stabilizacji, bardzo dobrej współpracy z Rządem, co pozwala na przyspieszenie, w wielu kierunkach, jest wiele reform nie dokończonych, nawet w połowie drogi, wiele projektów  niedokończonych, nie będę tu wymieniał, ale obserwuje Pan życie w Polsce, bywa Pan, choćby /sądownictwo/, myśli Pan, że Trzaskowski rozwiązałby problem?

Prezydent Duda, dlaczego? – bo nawiązał dobre stosunki, albo rozwija zapoczątkowane przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego z krajami Europy Wschodniej a także z Litwą, Łotwą i Estonią.  Zapewnił bezpieczeństwo energetyczne i militarne we współpracy z Ameryką.   Dobrze jest postrzegany wśród innych przywódców państwowych. Dba o dobry wizerunek Polski.   Dużo by tego wymieniać.

Teraz będzie miał szansę dalej motywować, wspierać w kontynuacji i zakończeniu  zaczętych projektów rządowych.  Dostał kredyt zaufania, ma  na to pięć lat, by wykazać własną inicjatywę w wielu kwestiach, które jak sam mówił leżą mu na sercu.  Trzeba się przyglądać i rozliczać ze złożonych obietnic.  Myślę, że dotrzyma słowa.

Tak samo Trzaskowskiemu, chociaż nie jest prezydentem Polski, ale jest prezydentem Warszawy i obiecał rychło, tuż po zakończeniu kampanii wyborczej wrócić do dawnej nazwy Ulicy Lecha Kaczyńskiego w Warszawie.  Czy pójdzie w Marszu Niepodległości, jak obiecał?

Wielu mając wątpliwości co do dwóch kandydatów, mawiało, że jest wybór między dżumą a cholerą, cóż za delikatnie mówiąc nietrafne porównanie. Przecież oni zostali wybrani  spośród 11 kandydatów, zaznaczam demokratycznie, wybierało ich społeczeństwo, z wysoką frekwencją i co, wybrano dżumę i cholerę?

Cholernie nie lubię takiego  porównania. Albo mniejsze zło i większe zło. Czyli co, Naród się mylił i wybrał zło? A Hołownia, Bosak to było dobro?  Nie ma mniejszego zła i większego, jest dobro i zło.  Tak więc dalej będę podtrzymywał swoją opinię, że Trzaskowski byłby złym prezydentem. Dobitnie to udowodnił w czasie kampanii wyborczej.  Już sam start miał spalony zaczął od straszenia, o likwidacji telewizji państwowej, wyrzucaniu dziennikarzy i to z takim cynicznym, szyderczym uśmieszkiem, a przecież on jako prezydent nie byłby władny do takich poczynań. Ale części, jak zwykle, to się spodobało, no to poszedł dalej, nie odpowiadał na podstawowe pytania, a wręcz przepytywał dziennikarzy. Jest takie powiedzenie “jakimi ludźmi się otaczasz takim jesteś sam”, no i kto tam był przy boku, jacyś -”żule” – cytuję tu Otokę Frąckiewicza.

Co dokonał jako prezydent Warszawy, pewnie Pan śledzi bieżące wydarzenia, to Pan wie.

Duda mówi będę budował, naprawiał, ulepszał. Co mówi Trzaskowski? Zamykał, wyrzucał, wypalał żelazem gorącym już to co zostało zrobione i zaakceptowane przez społeczeństwo.  Cóż to za przywódca Narodu, jak zapowiada wstrzymanie od lat przygotowywane i wdrożone,  ze wszech miar słuszne, wielomilionowe inwestycje, nie bacząc na koszta dotychczas poniesione i związane z tym straty.

Jaki więc wizerunek tworzą media Trzaskowskiemu, że ładny, że przystojny, że wysoki, że mądry, Prezydent Duda też ma doktorat i to z prawa, że młody, raptem młodszy o rok o Prezydenta Dudy.

Prześciga się w tych ocenach pisarka Manuela Gretkowska, ta sama, co na znak protestu, że Duda ponownie prezydentem, sprzedaje dom i wyjeżdża z Polski. (czy aby na pewno, warto prześledzić jej poczynania, bo myślę, że to jest tak jak z Kopacz, która po przegranych wyborach obiecała wyjechać do Kanady).  Dla niej i jak widać z ostatniego głosowania dla prawie połowy społeczeństwa te cechy są ważne. Ale czy wystarczające, żeby zostać prezydentem, na szczęście Dzięki Bogu więcej jak połowa głosujących uważa, że to za mało. Zresztą Ci ludzie rozumieją, że te cechy zewnętrzne zostały ofiarowane przez Stwórcę, no więc jaka w tym Trzaskowskiego zasługa?

Panie Zbigniewie, z krótkiego Pana listu  wiem, że jest Pan patriotą i leży Panu na sercu dobro Ojczyzny, ale czy Pan uważa, że Trzaskowski byłby gwarantem tego “Żeby Polska była Polską”, myślę, że pamięta Pan poczynania Trzaskowskiego jak był europosłem w Brukseli, jak działał przeciw Polsce.   Twórcą   “Żeby Polska była Polską” jest Jan Pietrzak i on często gościł w mediach Narodowych i bardzo gorąco popierał Andrzeja Dudę. Warto posłuchać.

Myślę, że odpowiedziałem na hasło  “Wybierzmy Dudę i co dalej”, ale odpowiem też na  “Wybierzmy Trzaskowskiego i co dalej”-  (dzięki Bogu do tego nie doszło), ale jeśli, to działania Trzaskowskiego podobne by były do tego co robił w Senacie Marszałek Grodzki, często widoczny przy boku Trzaskowskiego w czasie kampanii wyborczej, to jak Pan myśli?

Zresztą sam Trzaskowski zapowiadał, że będzie korzystał z przysługującego mu veta.    Doszłoby do paraliżu Państwa, niewydolności i w konsekwencji upadku rządu, na co wielu z opozycji liczyło już to potajemnie planując nowe koalicje i stanowiska.

Dodam na koniec, że Trzaskowski to wierny uczeń Tuska.

Panie Zbigniewie dużo zdrowia i niech się Pan nie przejmuje tym co w kraju, wszystko na dobrej drodze, rośnie nowe pokolenie, które nie da się manipulować lewackim ideologiom, które promuje Trzaskowski, a w czasie wyborów chciał być neutralny, czemu nie ma co się dziwić, jeśli opiera się na kłamstwie.

Ustawa 447 jest tak nagłośniona, że tu nic się nie wydarzy, jest w Sejmie i musi być rozpatrzona.

Nie damy się.

Z serdecznym pozdrowieniem

Jerzy Rozenek

•••

        Światowe Porozumienie Polonii…wielkie rozczarowanie…

Szanowni Państwo,

przed paroma laty w bardzo wąskiej grupie osób rzucona została propozycja stworzenia światowej, patriotycznej organizacji polonijnej.

Osobiście bardzo zaangażowałem się w tę inicjatywę, skontaktowałem z wieloma znanymi mi osobami i w ciągu paru miesięcy chęć budowania takiej organizacji wykazało kilkadziesiąt osób z całego świata a kilkaset było o tej propozycji  poinformowanych.

Niestety,  stworzenie takiej organizacji okazało się bardzo trudnym wyzwaniem. Wiele indywidualności z kręgu światowej Polonii nie widziało sensu i celu jej budowy,  więc postanowiły odejść…

Inne zaś próbowały narzucić swój sposób funkcjonowania oraz definiowania celów i działań światowej organizacji polonijnej. Po licznych konfliktach i nieporozumieniach nasze drogi z tymi osobami musiały się rozejść…

W ostatnich latach przeżyłem/przeżyliśmy wiele rozczarowań, zatargów, czasami ostrej dyskusji… ale to co się rozegrało w ostatnich tygodniach to, niestety,  przerosło moje wyobrażenie o działalności w środowisku Polonii światowej.

Otóż, zbliżały się wybory do zarządu i na prezesa Światowego Porozumienia Polonii, więc szybko można było zauważyć taktyczne rozgrywki „doświadczonych Polonusów” jeszcze przed ustaleniem zasad i terminów ws wspomnianych wyborów. P. Wiesław wysunął jako kandydaturę Panią Marię.

Zwróciłem na to uwagę i jednocześnie jako kontrkandydatkę zaproponowałem Panią Monikę. Wysunięcie przeze mnie kandydatury Pani Moniki, oględnie mówiąc, nie zostało przyjęte zbyt dobrze przez grupę „doświadczonych Polonusów” i zostałem przez te ww osoby obrażony (E-maile do dyspozycji)

Jednocześnie Pani Maria zrezygnowała z dalszych prac w naszym stowarzyszenie i złożyła rezygnację –

Jakież było zdziwienie wielu z nas, gdy okazało się, że grupka strategów, wspólnie z Panią Maria i Panią Lidią (która, również opuściła nasze stowarzyszenie – fragment E-mailu poniżej) zaczęła usilnie forsować wybory, które okazały się być farsą i zupełną fikcją.

Czyli do udziału w planowanym tzw. głosowaniu „reaktywowane” było członkostwo osób, od dawna nie należących do ŚPP (kolejna osoba- Pani Mira) lub które parę dni/godzin przed głosowaniem złożyły deklaracje wstąpienia do naszej organizacji.

Ocenę tego procesu przedwyborczego i wyborczego zostawiam Państwu…

Pani Monika na znak protestu zrezygnowała z udziału w tych wyborach-komedii, ale nagle pojawił się z powrotem jeden niby-kandydat (a przecież wcześniej ostentacyjnie odszedł z ŚPP). Mimo wycofania się ze startu w wyborach na “karcie do głosowania” pojawiło się nazwisko Pani Moniki!

Próbowałem ratować sytuację i zaproponowałem rozmowy na temat wyjścia awaryjnego, aby uniknąć blamażu, niestety… zostało to przez małą grupkę osób wokół Pani Marii i Pana Wiesława zignorowane… Ważniejsze było stanowisko prezesa i własny zarząd ..innymi słowy w ogóle nie liczył się interes stowarzyszenia a tylko kolejna funkcja prezesa w następnej organizacji…

Moja osobista decyzja, po wcześniej wymienionych wydarzeniach, manipulacjach… mogła być tylko jedna, całkowita rezygnacja ze współpracy z osobami, które zmanipulowały i nadużyły zaufania pozostałych.

Rozczarowanie zachowaniem tej małej grupki jest bardzo duże i zastanawiam się co właściwie nimi kieruje, że w tak mało demokratyczny sposób się zachowują, stwarzając przy tym pozory otwartości i oddania sprawie. Partykularne, osobiste, małostkowe interesy przeważyły nad dobrem wspólnym, nad rozwojem jakże potrzebnej inicjatywy.

Dodatkowym smaczkiem w tej niechlubnej historii jest inny temat, a mianowicie zlecenie Pani Monice zarejestrowania w Szwajcarii i wykonania strony internetowej dla ŚPP. Zlecenie w imieniu ŚPP zostało złożone przed paroma miesiącami i praktycznie od paru tygodni jest zrealizowane i strona jest gotowa do wprowadzenia tekstów i materiałów wizyjnych. Po ww wydarzeniach i rezygnacji Pani Moniki, otwarty został temat zwrotu kosztów założenia i budowy tejże strony. Niestety, po zapytaniu tzw. “Zarządu SPP” Pani Monika otrzymała odpowiedź, że zwrócenie  poniesionych kosztów zależy od tego, czy strona się spodoba! Powagi w takim zachowaniu, niestety, nie widać.

Całkowitą ocenę postępowania tej małej grupki osób pozostawiam Państwu.

Ja osobiście przeżyłem wielki zawód i rozczarowanie, i poważnie się zastanawiam czy nie czas na „zmianę warty” w niektórych organizacjach polonijnych tak, aby do głosu doszły osoby, które są gotowe do otwartej współpracy i zgodnego działania dla dobra Polski i patriotycznej Polonii.

Z poważaniem

Marek Wasag