Minister spraw zagranicznych Wenezueli twierdzi, że Kanada przykłada rękę do zapaści w jego kraju po to, by „przejąć kontrolę nad jego majątkiem”.

Wenezuela od lat boryka się ze słabością władzy, brakami żywności, hiperinflacją i emigracją obywateli. Teraz minister Jorge Arreaza, członek nieuznawanego przez większość państw zachodnich rządu prezydenta Nicolasa Maduro, obwinia za to Kanadę. Arreaza przemawiał w zeszłym tygodniu przez Zoom podczas wydarzenia zorganizowanego przez lewicowy Canadian Foreign Policy Institute.

Kanada i inne kraje zachodnie udzieliły poparcia Juanowi Guaidó, członkowi zgromadzenia narodowego, który ogłosił się tymczasowym prezydentem w 2019 roku, po wyborach, które ponownie wygrał Manduro i które mogły zostać sfałszowane. W 2017 roku Kanada powołała grupę roboczą zwaną „Grupą z Limy”, w skład której weszła większość krajów Ameryki Południowej i Środkowej. Członkowie grupy domagają się ustąpienia Manduro i rozpisania nowych wyborów.

W zeszły czwartek minister Arreaza tłumaczył, że Kanada podejmuje takie działania, by przejąć majątek narodowy Wenezueli. „Kanada stoi w centrum tych wydarzeń, co oznacza, że dąży do stworzenia warunków do ataku na Wenezuelę, do inwazji, bo chce przejąć władze nad naszym krajem i zagarnąć jego bogactwo”, mówił Arreaza. Dodał, że Grupa z Limy szykuje grunt Stanom Zjednoczonym, które też mają jakoby planować atak na Wenezuelę.

Grupa z Limy wyklucza możliwość siłowego rozwiązania konfliktu w Wenezueli. Stany Zjednoczone nie są jej członkiem, choć popierają jej stanowisko.

Dalej Arreaza mówił, że sankcje gospodarcze nakładane przez Kanadę destabilizują wenezuelską gospodarkę i przyczyniają się do wzrostu inflacji. Na koniec stwierdził, że rząd Manduro nie przejmuje się tym, co myślą o nim inne kraje. Rząd będzie wspierał Wenezuelczyków i to obywatele Wenezueli, a nie obce rządy, mają uznawać instytucje państwowe.