Lekarze obawiają się, że jesień z sezonem grypowym i COVID-19 będzie poważnym wyzwaniem dla służby zdrowia. Dr Sandy Buchman, przewodniczący Canadian Medical Association, mówi, że lekarze rodzinni będą mieć nie lada problem z postawieniem diagnozy. Objawy zakażenia koronawirusem i grypy są bardzo podobne. Jedynym sposobem, by określić, co powoduje gorączkę i bóle, jest wykonanie testu.

Buchman podkreśla, że możliwości testowania są duże, ale nie wiadomo, jak będzie w praktyce, gdy w krótkim czasie drastycznie zwiększy się zapotrzebowanie na badania. Trzeba się też liczyć z fałszywymi alarmami. Lekarze pierwszego kontaktu muszą też otrzymać od odpowiednie wsparcie od agencji zdrowia publicznego, by wiedzieli, dokąd kierować pacjentów, u których podejrzewają COVID-19 i jakie należy stosować procedury. Czy na przykład zamykać całą klasę na kwarantannie, jeśli jeden uczeń będzie kaszlał w szkole.

Głóna urzędnik ds. zdrowia publicznego, dr Theresa Tam, mówiła w zeszłym tygodniu, że obecnie agencja stara się zabezpieczyć możliwości wykonywania dużej liczby testów oraz śledzenia kontaktów osób zakażonych. Zdaniem Tam kluczowe dla gospodarowania szpitalnymi zasobami jest zapobieganie grypie. Niektóre prowincje już rozpoczęły kampanie namawiania do szczepień przeciwko grypie. COVID-19 może stać się motywacją do szczepienia na grypę.

Naukowcy z University of British Columbia przeprowadzili ankietę wśród 3000 rodzin z Kanady, Japonii, Izraela, Hiszpanii i Szwajcarii. Okazało się, że 56 proc. rodziców planuje w tym roku zaszczepić swoje dzieci przeciwko grypie. Odsetek chętnych do szczepienia było 16 proc. wyższy niż rok temu.

Dr James Dickinson, profesor medycyny rodzinnej z University of Calgary, zauważa, że środki bezpieczeństwa podejmowane w czasie pandemii mogą być pomocne w ograniczeniu rozprzestrzeniania się grypy. Już teraz widać, że tegoroczny sezon grypowy na półkuli południowej przebiegł stosunkowo łagodnie, więc u nas może być podobnie.