Tekst pocho­dzi z ofi­cjal­nej stro­ny urzę­du pre­zy­den­ta Rosji. Wła­di­mir Putin odpo­wie­dział na pyta­nia dzien­ni­ka­rza VGTRK i gospo­da­rza sobot­nie­go pro­gra­mu Vesti Sier­gie­ja Brilewa.

27 sierp­nia
Wywiad dla kana­łu tele­wi­zyj­ne­go „Rosja”

(…)

Sier­giej Bri­lyow: Panie prze­wod­ni­czą­cy! Na gospo­dar­kę mają wpływ nie tyl­ko spra­wy czy­sto eko­no­micz­ne, ale tak­że poli­tycz­ne. Oczy­wi­ście Bia­ło­ruś jest jed­nym z czyn­ni­ków politycznych.

Wła­di­mir Putin: Oczywiście.

Ser­gei Bri­lyov: Widzie­li­śmy wie­le donie­sień o Pana roz­mo­wach tele­fo­nicz­nych z euro­pej­ski­mi przy­wód­ca­mi. Ale z regu­ły są to ską­pe wia­do­mo­ści z pra­so­wej służ­by Krem­la. W zasa­dzie nigdy publicz­nie nie mówił Pan szcze­gó­ło­wo o swo­jej wizji tej sytu­acji. Co myśli Pan o wyda­rze­niach na Białorusi?

Wła­di­mir Putin: Moim zda­niem, zacho­wu­je­my się dużo bar­dziej powścią­gli­wie i neu­tral­nie w sto­sun­ku do wyda­rzeń na Bia­ło­ru­si niż wie­le innych kra­jów, zarów­no Euro­pej­czy­ków, jak i Amerykanów.

Jeste­śmy napraw­dę obiek­tyw­ni, moim zda­niem, kom­plek­so­wo, z obu stron rela­cjo­nu­je­my wyda­rze­nia, któ­re mają miej­sce na Bia­ło­ru­si i uwa­ża­my, że to przede wszyst­kim spra­wa same­go spo­łe­czeń­stwa bia­ło­ru­skie­go, naro­du bia­ło­ru­skie­go. Ale z pew­no­ścią nie jest nam obo­jęt­ne to, co się tam dzieje.

To bar­dzo bli­ski, być może naj­bliż­szy nam kraj: naj­bliż­szy etnicz­nie, języ­ko­wo, kul­tu­ro­wo, ducho­wo, jak­kol­wiek. Mamy dzie­siąt­ki, może set­ki tysię­cy, jeśli nie milio­ny bez­po­śred­nich wię­zi rodzin­nych, naj­bliż­szą współ­pra­cę w prze­my­śle. Dość powie­dzieć, że np. z cał­ko­wi­te­go wolu­me­nu impor­tu pro­duk­tów rol­nych na rynek rosyj­ski przy­pa­da ponad 90 pro­cent białoruskiego …

Ser­gei Bri­lyov: To, co pro­du­ku­ją Bia­ło­ru­si­ni, przy­jeż­dża do nas, prawda?

Wła­di­mir Putin: Co sprze­da­ją na eks­port. A tak­że w innych dzie­dzi­nach, powiedz­my, w maszy­nach rol­ni­czych i tak dalej. Dla­te­go oczy­wi­ście nie pozo­sta­je nam obo­jęt­ne to, co się tam dzie­je. Ale to przede wszyst­kim spra­wa Białorusinów.

Oczy­wi­ście, wycho­dzi­my z zało­że­nia, że ​​wszy­scy uczest­ni­cy tego pro­ce­su będą mie­li na tyle zdro­we­go roz­sąd­ku, aby spo­koj­nie zna­leźć wyj­ście bez skraj­no­ści. Oczy­wi­ście, jeśli ludzie wyszli na uli­ce, każ­dy powi­nien się z tym liczyć, usły­szeć, zareagować.

Nawia­sem mówiąc, Pre­zy­dent Bia­ło­ru­si powie­dział prze­cież, że jest goto­wy roz­wa­żyć moż­li­wość prze­pro­wa­dze­nia refor­my kon­sty­tu­cyj­nej, przy­ję­cia nowej kon­sty­tu­cji, prze­pro­wa­dze­nia nowych wybo­rów i par­la­men­tu oraz wybo­rów pre­zy­denc­kich w opar­ciu o tę nową Kon­sty­tu­cję, ale nie moż­na wyjść poza obec­ną Kon­sty­tu­cję. Zwró­cił Pan uwa­gę na fakt, że Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny Bia­ło­ru­si orzekł, iż two­rze­nie jakichś ponad­kon­sty­tu­cyj­nych orga­nów, któ­rych nie prze­wi­du­je Usta­wa Zasad­ni­cza kra­ju, orga­nów, któ­re pró­bu­ją prze­jąć wła­dzę, jest abso­lut­nie nie­do­pusz­czal­ne. I trud­no się z tym nie zgodzić.

Sier­giej Bri­lyow: (…) W Rosji pamię­ta­my wyda­rze­nia nie tyl­ko po wybo­rach, ale tak­że przed wybo­ra­mi, w szcze­gól­no­ści o 33 gościach pen­sjo­na­tu Bia­ło­ru­socz­ka, o zatrzy­ma­nych oby­wa­te­lach Rosji.

Kto, Pana zda­niem, Wła­di­mi­rze Wła­di­mi­ro­wi­czu wpadł w czy­ją pułapkę?

Wła­di­mir Putin: Cóż, teraz jest to oczy­wi­ste. To jest akcja służb specjalnych.

Ludzie, o któ­rych pan wspo­mniał, zosta­li wyko­rzy­sta­ni, aby prze­nieść ich na tery­to­rium Bia­ło­ru­si, aby wyzna­czyć im cał­ko­wi­cie legal­ne cele, mie­li, jak im powie­dzia­no, wyje­chać do kra­jów trze­cich, Ame­ry­ki Łaciń­skiej, na Bli­ski Wschód, tyl­ko po to, aby cał­ko­wi­cie legal­nie pra­co­wać. W rze­czy­wi­sto­ści zosta­li wcią­gnię­ci na tery­to­rium Bia­ło­ru­si i przed­sta­wie­ni jako poten­cjal­na siła ude­rze­nio­wa, któ­ra wpły­nie na sytu­ację pod­czas kam­pa­nii wybor­czej, co było abso­lut­nie nieprawdą.

Ludzie, powta­rzam raz jesz­cze, jecha­li do pra­cy w kra­ju trze­cim. Po pro­stu zosta­li tam zwa­bie­ni, prze­cią­gnię­ci przez gra­ni­cę za pomo­cą sfał­szo­wa­nych dokumentów.

Ser­gei Bri­lyov: Ukra­iń­skie służ­by specjalne?

Wła­di­mir Putin: To ope­ra­cja ukra­iń­skich służb spe­cjal­nych wspól­nie z ame­ry­kań­ski­mi. Teraz jest to oczy­wi­ste. Nie­któ­rzy uczest­ni­cy tego pro­ce­su lub obser­wa­to­rzy, dobrze poin­for­mo­wa­ni ludzie, nawet teraz tego nie ukrywają.

Sier­giej Bri­lyow: Wła­di­mi­rze Wła­di­mi­ro­wi­czu, mia­łem szczę­ście, myślę, że w mojej karie­rze dzien­ni­kar­skiej mia­łem trzy dłu­gie wywia­dy z Alek­san­drem Gri­go­rie­wi­czem Łuka­szen­ką, ale Pan zna go znacz­nie lepiej. W związ­ku z tym chciał­bym zacy­to­wać, co Alek­san­der Gri­go­rie­wicz powie­dział w jed­nym z nich.

Wła­di­mir Putin: Proszę.

Sier­giej Bri­lyow: Powie­dział, że jeśli cho­dzi o kom­po­nent mili­tar­ny, mamy umo­wę z Fede­ra­cją Rosyj­ską w ramach Pań­stwa Związ­ko­we­go i OUBZ, czy­li Orga­ni­za­cji Ukła­du o Bez­pie­czeń­stwie Zbio­ro­wym i to wła­śnie obec­ny moment pasu­je do tego poro­zu­mie­nia. A wcze­śniej powie­dział, że zgo­dził się Pan udzie­lić pomo­cy Mińskowi .

Co to oznacza?

Wła­di­mir Putin: Nie trze­ba tu nicze­go ukrywać.

Rze­czy­wi­ście, w ramach Trak­ta­tu Unii, Trak­ta­tu o Pań­stwie Związ­ko­wym oraz w ramach Ukła­du o bez­pie­czeń­stwie zbio­ro­wym (OUBZ) ist­nie­ją odpo­wied­nie arty­ku­ły, któ­re mówią, że wszyst­kie pań­stwa człon­kow­skie tych orga­ni­za­cji, a nie tyl­ko oba uczest­ni­czą­ce pań­stwa, Rosja i Bia­ło­ruś, powin­ny poma­gać sobie nawza­jem zarów­no w ochro­nie suwe­ren­no­ści, gra­nic zewnętrz­nych, jak i sta­bil­no­ści. Tak jest napisane.

W tym wzglę­dzie mamy oczy­wi­ście zobo­wią­za­nia wobec Bia­ło­ru­si, a Alek­san­der Gri­go­rie­wicz Łuka­szen­ko poru­szył tę kwe­stię. Poru­szył kwe­stię, że chciał­by, aby­śmy w razie potrze­by udzie­li­li mu odpo­wied­niej pomo­cy. Powie­dzia­łem, że Rosja wypeł­ni wszyst­kie swo­je zobowiązania.

Alek­san­der Gri­go­rie­wicz popro­sił mnie, abym utwo­rzył pew­ną rezer­wę funk­cjo­na­riu­szy orga­nów poli­cyj­nych i zro­bi­łem to. Ale usta­li­li­śmy też, że nie będzie ona uży­ta, dopó­ki sytu­acja nie wymknie się spod kon­tro­li, dopó­ki eks­tre­mi­stycz­ne, chcę to pod­kre­ślić, ele­men­ty, cho­wa­ją­ce się za hasła­mi poli­tycz­ny­mi, nie prze­kro­czą pew­nych gra­nic i nie zaczną po pro­stu rabun­ku: nie zaczną pod­pa­lać samo­cho­dów, domów, ban­ków, pró­bo­wać przej­mo­wać budyn­ki admi­ni­stra­cyj­ne i tak dalej.

W roz­mo­wie z Alek­san­drem Gri­go­rie­wi­czem doszli­śmy do wnio­sku, że teraz nie ma takiej potrze­by i mam nadzie­ję, że nie będzie, dla­te­go nie korzy­sta­my z tej rezerwy.

Powta­rzam raz jesz­cze, wycho­dzi­my z zało­że­nia, że ​​wszyst­kie ist­nie­ją­ce pro­ble­my, któ­re mają dziś miej­sce na Bia­ło­ru­si, zosta­ną roz­wią­za­ne poko­jo­wo, a jeśli będą gdzieś naru­sze­nia ze stro­ny kogo­kol­wiek: albo ze stro­ny władz pań­stwo­wych, orga­nów ści­ga­nia. lub ze stro­ny tych, któ­rzy uczest­ni­czą w akcjach pro­te­sta­cyj­nych — jeśli wyj­dą poza ramy obo­wią­zu­ją­ce­go pra­wa, to usta­wa odpo­wied­nio zare­agu­je. Pra­wo powin­no trak­to­wać wszyst­kich jed­na­ko­wo. Ale mówiąc obiek­tyw­nie, myślę, że bia­ło­ru­skie orga­ny ści­ga­nia zacho­wu­ją się dość powścią­gli­wie. Pro­szę zoba­czyć, co się dzie­je w nie­któ­rych innych krajach.

Ser­gei Bri­lyov: Pierw­sze dwa dni były oczy­wi­ście dla wie­lu niewygodne.

Wła­di­mir Putin: W nie­któ­rych kra­jach euro­pej­skich ludzie ginę­li pra­wie codziennie?

Sier­giej Bri­lyow: Dla­te­go Łuka­szen­ka odmó­wił media­cji Macro­no­wi, powie­dział, że pomo­że mu przy „żół­tych kamizelkach”…

Wła­di­mir Putin: Czy to  kie­dy nie­uzbro­jo­ny czło­wiek zosta­je postrze­lo­ny w ple­cy, mimo że miał w samo­cho­dzie jesz­cze tro­je dzieci?

Ser­gei Bri­lyov: To okrop­ne, tak.

Wła­di­mir Putin: Czy ktoś, kto teraz obwi­nia Bia­ło­ruś i bia­ło­ru­skie kie­row­nic­two, pre­zy­den­ta Łuka­szen­kę, potę­pia te dzia­ła­nia? Nie widzia­łem. Skąd taka selektywność?

To suge­ru­je, że nie cho­dzi o to, co dzie­je się na Bia­ło­ru­si, ale o to, że ktoś chce, żeby wyda­rzy­ło się tam coś inne­go. Chcą wpły­wać na te pro­ce­sy i podej­mo­wać decy­zje, któ­re odpo­wia­da­ją ich inte­re­som politycznym.

Dla­te­go powta­rzam raz jesz­cze, ogól­na sytu­acja się uspo­ka­ja. I mam nadzie­ję, że wszyst­kie pro­ble­my, a na pew­no one ist­nie­ją, bo ina­czej ludzie nie wyszli­by na uli­cę — zosta­ną roz­wią­za­ne w ramach ram kon­sty­tu­cyj­nych, w ramach pra­wa i poko­jo­wy­mi środkami.

Ser­gei Bri­lyov: Dzię­ku­ję, panie prezydencie.