Robi­my to, co pla­nu­ją UE i OECD (Orga­ni­za­cja Współ­pra­cy Gospo­dar­czej i Roz­wo­ju – przyp. red.). To nie ude­rze­nie w wol­ność deba­ty, ale łama­nie oli­go­po­lu molo­chów, któ­re domi­nu­ją na pol­skim ryn­ku mediów. To powo­du­je histe­rycz­ną reak­cję czer­pią­cych korzy­ści z tego prze­ka­zu pod jed­no dyk­tan­do – sko­men­to­wał na Face­bo­oku pre­mier Mate­usz Mora­wiec­ki. Poin­for­mo­wał też, że zamie­rza zapre­zen­to­wać w Bruk­se­li „pol­ską wizję regu­la­cji doty­czą­cych zarzą­dza­nia prze­strze­nią cyfrową”.

Pre­mier Mate­usz Mora­wiec­ki w poście na Face­bo­oku pod­kre­ślił, że dzia­ła­nia rzą­du „wpi­su­ją się w ogól­ny trend prac na forum UE i OECD zmie­rza­ją­cy do bar­dziej spra­wie­dli­we­go opo­dat­ko­wa­nia glo­bal­nych kor­po­ra­cji, przede wszyst­kim z sek­to­ra inter­ne­to­we­go, ale tak­że medial­ne­go”. „Nasza kon­cep­cja anty­cy­pu­je nie­któ­re roz­wią­za­nia i idzie w ślad za już wdro­żo­ny­mi w Unii tak, aby wpro­wa­dze­nie podat­ku cyfro­we­go na pozio­mie UE lub OECD nie wyma­ga­ło od nas następ­nie zmia­ny nasze­go pra­wa, a tyl­ko ewen­tu­al­ne dosto­so­wa­nie” – dodał szef rządu.

Według nie­go „wpły­wy z tytu­łu pozy­cji nie­ma­te­rial­nych, takich jak brand, pra­wa wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej czy rekla­ma, szcze­gól­nie łatwo jest prze­rzu­cać księ­go­wo pomię­dzy spół­ka­mi w ramach wie­lo­na­ro­do­wych kon­cer­nów, uni­ka­jąc w ten spo­sób opo­dat­ko­wa­nia”. „Opu­bli­ko­wa­ne dane finan­so­we kor­po­ra­cji, któ­re były­by obję­te tym podat­kiem to potwier­dza­ją – więk­szość pła­ci jedy­nie uła­mek pro­cen­ta swo­ich przy­cho­dów w posta­ci podat­ku docho­do­we­go CIT” – zazna­czył Mora­wiec­ki. Zapew­nił, że „poda­tek, dzię­ki bar­dzo wyso­kim kwo­tom wol­nym, nie będzie doty­czył w ogó­le mniej­szych, lokal­nych czy regio­nal­nych mediów”. W oce­nie pre­mie­ra jest to „zgod­ne z orzecz­nic­twem Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści UE”.

Zazna­czył, że „rząd Zjed­no­czo­nej Pra­wi­cy wie­lo­krot­nie dawał przy­kład przy­wią­za­nia do war­to­ści swo­bod­nej i nie­skrę­po­wa­nej deba­ty w mediach, szcze­gól­nie inter­ne­to­wych”. „Na forum Unii Euro­pej­skiej pro­te­sto­wa­li­śmy, w opo­zy­cji do wiel­kich kon­cer­nów medial­nych, któ­re dzi­siaj rze­ko­mo bro­nią wol­no­ści, prze­ciw­ko wpro­wa­dze­niu obo­wiąz­ko­wych fil­trów tre­ści w inter­ne­cie na mocy dyrek­tyw praw­no­au­tor­skiej, tzw. ACTA2” – przypomniał.

Jak dodał, „fil­try te, jak pod­kre­śla­ją ana­li­ty­cy czy orga­ni­za­cje bro­nią­ce praw czło­wie­ka, mogą być nad­uży­wa­ne do dła­wie­nia swo­bod­nej wymia­ny infor­ma­cji”. „Mimo nasze­go sprze­ci­wu te roz­wią­za­nia zosta­ły, po bez­par­do­no­wej kam­pa­nii lob­bin­gu zachod­nich kon­cer­nów medial­nych, przy­ję­te gło­sa­mi tych samych śro­do­wisk dzi­siej­szej opo­zy­cji, któ­re dziś tak gło­śno krzy­czą o zagro­że­niu dla wol­no­ści” – stwier­dził Morawiecki.

Zwró­cił też uwa­gę, że pol­ski rząd zaskar­żył do Try­bu­na­łu Spra­wie­dli­wo­ści UE „naj­bar­dziej nie­bez­piecz­ne prze­pi­sy” unij­nej dyrek­ty­wy. „Pod­trzy­mu­je­my wie­lo­krot­nie skła­da­ną dekla­ra­cję, że doło­ży­my wszel­kich sta­rań, aby nowe prze­pi­sy w moż­li­wie naj­mniej­szym stop­niu ogra­ni­cza­ły swo­bo­dę roz­po­wszech­nia­nia infor­ma­cji w inter­ne­cie” – zaznaczył.

„Nie zga­dza­my się ani na ogra­ni­cze­nia lin­ko­wa­nia, ani na powszech­ne, obo­wiąz­ko­we fil­tro­wa­nie wszyst­kich tre­ści prze­ka­zy­wa­nych przez inter­nau­tów, ani na ide­olo­gicz­ne blo­ko­wa­nie tre­ści na plat­for­mach inter­ne­to­wych” – oświad­czył pre­mier. Dodał, że inter­net „to obec­nie naj­waż­niej­szy zasób i prze­strzeń, w któ­rej toczy się coraz więk­sza część nasze­go życia pry­wat­ne­go i zawo­do­we­go”. „Nie ma zgo­dy na to, aby jego funk­cjo­no­wa­nie pod­da­ne było dyk­ta­to­wi wąskiej gru­py medial­nych kon­cer­nów i plat­form. Te same śro­do­wi­ska, któ­re prze­for­so­wa­ły ACTA2, wciąż szy­ku­ją kolej­ne ini­cja­ty­wy nakła­da­ją­ce kaga­niec na to co oby­wa­te­le mogą, a cze­go nie mogą zro­bić w sie­ci” – dowodził.

Przy­po­mniał, że w grud­niu Komi­sja Euro­pej­ska przed­sta­wi­ła pro­jek­ty roz­po­rzą­dzeń w spra­wie usług i ryn­ków cyfro­wych, któ­re okre­ślą mię­dzy inny­mi kwe­stię mode­ra­cji tre­ści onli­ne. Nie­ste­ty – w jego oce­nie – ich wpro­wa­dze­nie „może spra­wić, że już wąt­pli­wie obiek­tyw­ne regu­ły pocho­dzą­ce z Doli­ny Krze­mo­wej zamie­ni­my na dyk­tat popraw­no­ści poli­tycz­nej”. „Nie ma na to naszej zgo­dy. Pro­jek­ty przy­cho­dzą­ce z Bruk­se­li to wytwo­ry pew­ne­go prą­du ide­olo­gicz­ne­go, domi­nu­ją­ce­go wśród libe­ral­nych i lewi­co­wych elit państw zachod­nich, czy euro­kra­tów. Ocze­ki­wa­nie tutaj jest takie, że ręka­mi inter­ne­to­wych plat­form będzie doko­ny­wa­na mode­ra­cja deba­ty publicz­nej tak, aby poglą­dy nie­zga­dza­ją­ce się z tym prą­dem ide­olo­gicz­nym były pre­wen­cyj­nie usu­wa­ne” – uwa­ża szef rządu.

 

„My się na to nie będzie­my godzić, uwa­ża­my że pod­sta­wą demo­kra­cji jest otwar­ta deba­ta na każ­dy temat, a doświad­cze­nie cen­zu­ry pre­wen­cyj­nej jako kagań­ca nało­żo­ne­go na spo­łe­czeń­stwa jest wciąż w Pol­sce żywa” – pod­kre­ślił. Z dru­giej stro­ny – jak dodał – „nie może­my pozwo­lić na bez­kar­ne obra­ża­nie, szka­lo­wa­nie czy sia­nie celo­wej dez­in­for­ma­cji w sie­ci”. „Wol­ność nie pole­ga na swo­bo­dzie mówie­nia wszyst­kie­go lub celo­we­go szko­dze­nia innym. Wol­ność to rów­nież odpo­wie­dzial­ność za swo­je sło­wa” – napi­sał premier.

źró­dło: PAP, FB