Bank centralny przestrzega osoby kupujące nieruchomości stwierdzając pierwsze oznaki możliwego załamania rynku. Mimo to szef banku, Tiff Macklem, nie planuje podnoszenia stóp procentowych – przynajmniej do czasu, gdy poziom zatrudnienia zacznie wychodzić na prostą po znacznym wzroście bezrobocia związanym z COVID-19.

Macklem mówił o sytuacji gospodarki podczas zdalnego spotkania z izbami handlowymi z Calgary i Edmonton. Jego zdaniem gospodarka potrzebuje stymulacji i to się raczej nie zmieni do 2023 roku. Efektem ubocznym może być rozchwianie rynku nieruchomości, które powoli zaczyna być widoczne. Macklem powiedział, że bank będzie uważnie przyglądał się sytuacji w nieruchomościach.

Według szefa banku gospodarka zacznie się odbudowywać jeszcze przed końcem bieżącego roku, ale problemem pozostanie bezrobocie wśród kobiet i młodych ludzi. Te grupy często są zatrudnione w branżach, które najbardziej odczuły skutki pandemii. Część miejsc pracy zniknęło bezpowrotnie.

Bezrobocie długoterminowe (odsetek osób, które chcą pracować, ale nie mogą znaleźć pracy od co najmniej 26 tygodni) dotyka obecnie ponad pół miliona Kanadyjczyków. Tak źle nie było od 30 lat. Jeśli te osoby nie wrócą do pracy, gospodarka boleśnie to odczuje.

Zwracając się do członków izb handlowych, Macklem podkreślił, że powinny one włączyć się w odbudowę rynku pracy poprzez szkolenia pracowników według swoich potrzeb.

Niskie oprocentowanie kredytów z jednej strony zachęca przedsiębiorców do inwestycji, a z drugiej – stanowi zachętę dla kupujących domy. Widać tendencję do kupowania większych domów i przenoszenia się za miasto. Jednocześnie nieruchomości w centrach miast tracą na wartości. Jednak wzrost cen jest nieproporcjonalny do zysku z posiadania większego domu za miastem.