Żyje­my w świe­cie ide­olo­gii, ale cał­kiem nowej i nie­zbyt chęt­nie arty­ku­ło­wa­nej publicz­nie. Ide­olo­gie mają to do sie­bie, że są nie­nau­ko­we, to zna­czy, w świe­tle przy­ję­tych zało­żeń tłu­ma­czą wszyst­ko, zawsze i wszę­dzie i nie poda­ją warun­ków swo­je­go zaprze­cze­nia — tak przy­naj­mniej wyni­ka z kla­sycz­nej teo­rii nauki — w ide­olo­gię moż­na wie­rzyć, albo nie wie­rzyć, przy­jąć albo odrzu­cić, nie moż­na jej jed­nak udowodnić.

Ide­olo­gia naszych cza­sów — nazwij­my ją respon­si­bi­li­zmem — pole­ga na tym, że kie­row­ni­cy sys­te­mu z postę­pu tech­no­lo­gicz­ne­go wycią­ga­ją wnio­sek, iż muszą wziąć spra­wy w swo­je ręce, bo nasza dzia­łal­ność do tego stop­nia wszyst­ko zakłó­ca i zabu­rza, że trze­ba ostro czło­wie­ka ure­gu­lo­wać. Te wszyst­kie teo­rie wol­no­ryn­ko­wej „nie­wi­dzial­nej ręki”, któ­ra porząd­ku­je rze­czy­wi­stość tra­cą rację bytu.

Czło­wiek, dzię­ki tech­no­lo­gii stał się zwie­rzę­ciem domi­nu­ją­cym Zie­mię i jego obec­ność powo­du­je ogól­no­pla­ne­tar­ne następ­stwa zakłó­ca­jąc śro­do­wi­sko. Dla­te­go obo­wią­zu­ją­ca do tej pory  ide­olo­gia „demo­kra­tycz­ne­go kon­su­me­ry­zmu” pro­wa­dzi do nie­rów­no­wa­gi i będzie musia­ła być zastą­pio­na.  Kon­su­me­ryzm był OK, dopó­ki obej­mo­wał jedy­nie małą część lud­no­ści pla­ne­ty. Mimo mar­no­traw­stwa, prze­two­rzo­ny­mi odpad­ka­mi  „pierw­sze­go świa­ta” zado­wa­la­ła się resz­ta ludzkości.

Obec­nie resz­ta świa­ta — a zwłasz­cza Azja — zaczę­ła aspi­ro­wać do podob­ne­go  pozio­mu kon­sump­cji, a to jest nie do utrzy­ma­nia; tak z powo­dów surow­co­wych, jak i ener­ge­tycz­nych. Z tego wła­śnie wnio­sku naro­dzi­ły się te wszyst­kie oen­ze­tow­skie­go agen­dy „zrów­no­waż­ne­go rozwoju”.

Tłu­ma­czy się — na przy­kład — że musi­my „kon­tro­lo­wać popu­la­cję”, a więc koniecz­na jest abor­cja i euta­na­zja, aby spo­łe­czeń­stwo zaak­cep­to­wa­ło koniecz­ność uwal­nia­nia pla­ne­ty od zbyt dużej licz­by ludzi, przy­naj­mniej do momen­tu kie­dy nauka nie zaofe­ru­je innych metod — jak na przy­kład gene­tycz­nej regu­la­cji cza­su życia poszcze­gól­nych osób. Wów­czas jed­ni, mniej przy­dat­ni, żyć będą 40 lat i umie­rać ze sta­ro­ści, a inni 160 czy 200.  Tego rodza­ju moż­li­wo­ści zaczy­na­ją poja­wiać się w zasię­gu ręki.

Daw­niej kon­tro­lo­wa­ła nas przy­ro­da — tłu­ma­czą nam — dzie­siąt­ko­wa­ły woj­ny, brak higie­ny, (pewien inży­nier od wodo­cią­gów powie­dział, że cały przy­rost popu­la­cji na zie­mi zawdzię­cza­my kana­li­za­cji i wodo­cią­gom. Być może nie był dale­ki od praw­dy), dzi­siaj  ONI muszą nas kontrolować.

Tego rodza­ju myśle­nie uwo­dzi wła­śnie tych, któ­rym wyda­je się, że — niczym kie­dyś budow­ni­czo­wie katedr — posie­dli „praw­dzi­wą” wie­dzę i są w sta­nie za nas myśleć, ba muszą za nas myśleć, bo ina­czej wszy­scy poza­bi­ja­my się, niczym szczu­ry roz­mna­ża­ją­ce się w cia­snym pudełku.

Te argu­men­ty idą dalej i dalej, wią­żą się z tym że wzrost popu­la­cji powo­du­je emi­sję gazów zmie­nia­ją­cych skład atmos­fe­ry, gazy te wydzie­la­my sami, wydzie­la­ją zwie­rzę­ta hodo­wa­ne na nasz stół — stąd pro­jek­ty labo­ra­to­ryj­ne­go namna­ża­nia biał­ka mię­sne­go, czy śro­do­wi­sko­wo neu­tral­nej pro­duk­cji energii.

A zatem trze­ba to wszyst­ko glo­bal­nie wziąć, ogar­nąć, zra­cjo­na­li­zo­wać. To jest wła­śnie „uką­sze­nie”, któ­re­mu ule­ga­ją mło­dzi ludzie na uni­wer­sy­te­tach, to jest uką­sze­nie, dla któ­re­go wykształ­ce­ni ludzie sta­ją się neo­bol­sze­wi­ka­mi, któ­rym wyda­je się, że oto wła­śnie pozna­li tajem­ni­cę roz­wo­ju świa­ta i widzą maszy­nę koniecz­no­ści dzie­jo­wej; widzą koniecz­ność ogól­no­pla­ne­tar­nej inży­nie­rii spo­łecz­nej, czy klimatycznej.

To jest też powód, dla któ­re­go sys­te­my auto­ry­tar­ne, jak chiń­ski jawią się jako naj­le­piej przy­sto­so­wa­ne do roz­wią­zy­wa­nia tych problemów.

Demo­kra­cja, któ­ra słu­ży­ła legi­ty­mi­za­cji wła­dzy od cza­su upad­ku monar­chii i tak była ogra­ni­czo­na do elit, dzi­siaj zaś prze­kształ­ci­ła się w powszech­ny sys­tem mani­pu­la­cji o male­ją­cym zna­cze­niu. Rze­czy­wi­ste decy­zje nie zapa­da­ją prze­cież w par­la­men­tach.  Zda­niem kie­row­ni­ków, par­la­men­ta­ryzm to jedy­nie kosz­tow­na deko­ra­cja i potrzeb­ny jest nowy sys­tem uza­sad­nia­ją­cy dzia­ła­nia władzy.

Cho­dzi o to, aby więk­szość ludzi uzna­ła pra­wo kie­row­ni­ków do zarzą­dza­nia pla­ne­tą i pod­po­rząd­ko­wy­wa­ła się ich roz­ka­zom mimo  tego, że nie będą w żaden spo­sób wybie­ra­ni, a raczej — podob­nie jak kie­row­nic­two Chiń­skiej Par­tii Komu­ni­stycz­nej — będą selek­cjo­no­wa­ni i doko­op­to­wa­ni z odpo­wied­nio przy­go­to­wa­nych grup. Sys­tem selek­cji wła­dzy będzie odby­wał się przy pomo­cy powią­zań rodzin­nych (dopó­ki nie zosta­nie wyeli­mi­no­wa­na tra­dy­cyj­na pro­kre­acja)  oraz awan­so­wa­nia lide­rów wyro­słych w orga­ni­za­cjach („poza­rzą­do­wych”) i spraw­dzo­nych w dzia­łal­no­ści. Po wstęp­nym prze­świe­tle­niu kan­dy­da­ci otrzy­ma­ją pro­po­zy­cję wej­ścia do gro­na kierowniczego.

Zda­niem zwo­len­ni­ków tej ide­olo­gii, nie da się ina­czej rzą­dzić ludz­ko­ścią na ska­lę ogólnoplanetarną.

I wła­śnie tego rodza­ju rewo­lu­cję mamy dzi­siaj pod okna­mi. Kie­row­ni­cy przy­go­to­wy­wa­li nas do niej od dłuż­sze­go cza­su; temu słu­ży oświa­ta, temu słu­żą idee wkła­da­ne do gło­wy przez środ­ki maso­we­go prze­ka­zu oraz maso­wą kul­tu­rę. Dla­te­go opór wobec tych dzia­łań jest mini­mal­ny i nie­szko­dli­wy dla projektu.

Czy to jedy­na moż­li­wa dro­ga roz­wo­ju naszej cywi­li­za­cji? Pew­nie nie, ale zej­ście z niej wyma­ga­ło­by praw­dzi­wej rewo­lu­cji  a nie bar­dzo widać ośrod­ki, któ­re chciały/mogłyby ją przeprowadzić.

Ide­olo­gie są jedy­nie ide­olo­gia­mi; moż­na wie­rzyć albo nie wie­rzyć, cza­sem te — wyda­wa­ło­by się —  bar­dzo sen­sow­ne zakła­da­ją warun­ki któ­re nie zosta­ły osią­gnię­te, albo któ­re są błęd­ne. Za te błę­dy będzie­my wszy­scy płacić.

        Andrzej Kumor