“Budu­je­my nową Pol­skę, budu­je­my nowy świat, w któ­rym wszyst­ko będzie lep­sze, w któ­rym nowy będzie ład” — gło­si­ła pio­sen­ka maso­wa, któ­rej uczy­łem się jesz­cze w 1954 roku. Przy­po­mnia­ła mi się ona na wieść o Nowym Pol­skim Ładzie, jaki ma zostać nam obja­wio­ny przez Naczel­ni­ka Pań­stwa już 20 mar­ca. Z obfi­to­ści ser­ca usta mówią, więc jesz­cze przed wyzna­czo­nym ter­mi­nem obja­wie­nia, zaczę­ły poja­wiać się nie­dy­skre­cje, że każ­dy oby­wa­tel dosta­nie elek­trycz­ny samo­cho­dzik, że zosta­nie dzie­się­cio­krot­nie pod­wyż­szo­na kwo­ta wol­na od podat­ku docho­do­we­go, że… — sło­wem – żyć, nie umie­rać. Jed­na tyl­ko infor­ma­cja jest utrzy­my­wa­na w tajem­ni­cy, mia­no­wi­cie — skąd rząd “dobrej zmia­ny” weź­mie na to wszyst­ko pieniądze.

        Naczel­nik Pań­stwa dawał do zro­zu­mie­nia, że wszyst­ko się sfi­nan­su­je dzię­ki sub­wen­cjom unij­nym, ale rocz­na sub­wen­cja net­to wynie­sie zale­d­wie 60 mld zło­tych, co sta­no­wi jed­ną ósmą tego­rocz­nych wydat­ków budże­to­wych. Z tej jed­nej ósmej ma spaść na nas taki deszcz zło­ta? Kto chce, niech wie­rzy, cho­ciaż dotych­cza­so­we doświad­cze­nia z “Nowy­mi Łada­mi” nie wyglą­da­ją zachęcająco.

        Nowy Ład, o któ­rym śpie­wa­li­śmy w 1954 roku zakoń­czył się w 1956 roku masa­krą w Pozna­niu. Potem z następ­nym Nowym Ładem eks­pe­ry­men­to­wa­no już ostroż­niej, więc przy­brał on postać Małej Sta­bi­li­za­cji. Ale i ona też zakoń­czy­ła się w roku 1970 masa­krą na Wybrzeżu.

reklama

        Potem w cha­rak­te­rze jasne­go ido­la poja­wił się Edward Gie­rek, któ­ry posta­no­wił zbu­do­wać “dru­gą Pol­skę”. Zaraz poja­wi­ły się pro­ble­my finan­so­we, co zmu­si­ło par­tię i rząd do zaini­cjo­wa­nia akcji: “szu­ka­my 20 miliar­dów”. “Nie­ste­ty nic my nie zna­leź­li; prze­cież to Pcim, nie wyspa skar­bów!” — pod­su­mo­wał fia­sko tej akcji Janusz Szpo­tań­ski w nie­śmier­tel­nym poema­cie “Towa­rzysz Szmaciak”.

        Budo­wa “dru­giej Pol­ski” ska­wa­li­ła się w roku 1980, po czym bez­pie­ka nie widzia­ła innej rady, jak wpro­wa­dzić stan wojen­ny i przejść na ręcz­ne ste­ro­wa­nie gospo­dar­ką przy pomo­cy dekre­tów i roz­ka­zów. Nie­ste­ty oka­za­ło się, że na roz­ka­zy gospo­dar­ka reago­wać nie chce, co obja­wi­ło się w posta­ci zała­ma­nia zarów­no pierw­sze­go, jak i dru­gie­go eta­pu reformy.

        Na szczę­ście Ame­ry­ka i Sowie­ci zde­cy­do­wa­li się prze­pro­wa­dzić trans­for­ma­cję ustro­jo­wą, dzię­ki cze­mu bez­pie­ka, sta­no­wią­ca naj­tward­sze jądro komu­ni­stycz­ne­go sys­te­mu, obrze­za­ła się na “gospo­dar­kę ryn­ko­wą” i “demo­kra­cję” i zno­wu sta­nę­ła na cze­le nasze­go umę­czo­ne­go naro­du, uwo­dzo­ne­go przez wysu­wa­nych na plan pierw­szy kolej­nych jasnych idolów.

        W tak zwa­nym mię­dzy­cza­sie nara­sta­ła biu­ro­kra­ty­za­cja gospo­dar­ki i pań­stwa, a w dodat­ku Nasza Zło­ta Pani po 1 maja 2004 roku roz­po­czę­ła inten­syw­ne wdra­ża­nie nie­miec­kie­go pro­jek­tu “Mit­te­leu­ro­pa” z roku 1915,  co w sumie zablo­ko­wa­ło naro­do­wy poten­cjał gospodarczy.

        No a teraz, kie­dy par­tia i rząd boha­ter­sko wal­czy ze zbrod­ni­czym koro­na­wi­ru­sem i w ramach tej bata­lii demo­lu­je całe seg­men­ty gospo­dar­ki, na dwa lata przed wybo­ra­mi w roku 2023 trze­ba dać naro­do­wi jakieś maka­gi­gi – i tak odro­dził się sta­ry pomysł “Nowe­go Ładu”. Ponie­waż Naczel­nik Pań­stwa jest w podob­nym wie­ku, co ja, to przy­pusz­czam, że ot też tę pio­sen­kę zna i kto wie, czy to wła­śnie ona go nie zainspirowała?

   Oczy­wi­ście obja­wie­nie musi być poprze­dzo­ne odpo­wied­nim pro­pa­gan­do­wym przy­go­to­wa­niem. Toteż rzą­do­wa tele­wi­zja nie usta­je w prze­ko­ny­wa­niu lud­no­ści, że gospo­dar­ka kwit­nie, że bez­ro­bo­cia wła­ści­wie to nie ma, że wzrost jest naj­wyż­szy w całej Euro­pie, któ­ra patrzy na nas z pod­szy­tym zawi­ścią zachwy­tem i podzi­wem. Wszyst­ko jest, jak się nale­ży; od tego jest rzą­do­wa tele­wi­zja, żeby rząd chwa­lić, zwłasz­cza, że nie robi tego za dar­mo – ale nawet słusz­nie chwa­ląc, trze­ba uwa­żać, żeby nie prze­chwa­lić. Jeśli bowiem prze­chwa­li­my, to zaraz zaczną rodzić się wąt­pli­wo­ści. Na przy­kład – jak to jest, że przy demo­lo­wa­niu całych seg­men­tów gospo­dar­ki, ona kwit­nie, jak nigdy dotąd? Sko­ro demo­lo­wa­nie tyl­ko nie­któ­rych sek­to­rów przy­no­si takie zna­ko­mi­te efek­ty, to może zde­mo­luj­my całą gospo­dar­kę i wte­dy nie tyl­ko Euro­pa, ale cały świat onie­mie­je z podzi­wu? Tro­chę było­by to podob­ne do sta­rej żydow­skiej aneg­do­ty o mły­na­rzu, co narze­kał, że musi nie­ustan­nie do swe­go mły­na dokła­dać. — No to z cze­go ty żyjesz, jak ty do nie­go dokła­dasz? — pytał zdu­mio­ny roz­mów­ca. — Uj, ja żyję z tego, że un w sza­bas stoi.

        A tym­cza­sem kla­sa poli­tycz­na z obo­zu zdra­dy i zaprzań­stwa sku­pia się na dema­sko­wa­niu pana Danie­la Obajt­ka – że jest nie­przy­zwo­icie boga­ty, pod­czas gdy boga­ty, to może być pan Lejb Fogel­man, ewen­tu­al­nie pan dok­tor Jan Kul­czyk, któ­ry podob­no żyje, jak gdy­by nigdy nic – a nie jakieś głu­pie goje, w dodat­ku – z Pcimia.

        Toteż ktoś spu­ścił ze smy­czy wszyst­kie dys­po­zy­cyj­ne kun­dle, któ­re uja­da­ją wnie­bo­gło­sy i szar­pią pana Obajt­ka za nogaw­ki. War­to zwró­cić uwa­gę, że wszyst­ko zaczę­ło się od opu­bli­ko­wa­nia w żydow­skiej gaze­cie dla Pola­ków pod­słu­cha­nych roz­mów pana Obajt­ka z cza­sów, kie­dy nie tyl­ko nie był on pre­ze­sem Orle­nu, ale chy­ba nawet nie był jesz­cze wój­tem Pci­mia. Wyglą­da na to, że bez­pie­ka pod­słu­chu­je wszyst­kie roz­mo­wy, by w odpo­wied­nim cza­sie zro­bić z nich użytek.

        Tym wła­śnie tłu­ma­czę sobie dema­ska­tor­ską aktyw­ność na przy­kład pani Bian­ki Miko­ła­jew­skiej, “dzien­ni­kar­ki śled­czej” z “OKO.press”, któ­ra pry­wat­nie jest żoną pana Pio­tra Niem­czy­ka, od począt­ku trans­for­ma­cji ustro­jo­wej w bez­pie­ce. Już tam pan Niem­czyk to i owo musi wie­dzieć, a sko­ro wie, to dla­cze­go miał­by się tą wie­dzą dzie­lić z jaki­miś obcy­mi oso­ba­mi, a nie z żoną, któ­ra za takie rewe­la­cje może dostać – no nie, Nagro­dy Nobla, to może nie, bo dosta­ła ją już pani Tokar­czuk, więc pula jest na razie wyczer­pa­na – ale na przy­kład Nagro­dę Pulitzera?

        Cha­rak­te­ry­stycz­ne jest to, że spusz­czo­ne ze smy­czy kun­dle wła­ści­wie nie zarzu­ca­ją panu Obajt­ko­wi żad­ne­go prze­stęp­stwa, a tyl­ko to, że korzyst­nie wyko­rzy­sty­wał moż­li­wo­ści, jakie ludziom przed­się­bior­czym stwo­rzy­ło nasze “demo­kra­tycz­ne pań­stwo praw­ne, urze­czy­wist­nia­ją­ce zasa­dy spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej”. Odno­szę wra­że­nie, że w tym obu­rze­niu wła­śnie o tę “spra­wie­dli­wość spo­łecz­ną” cho­dzi; dla­cze­go Obajt­ko­wi nie jest tak źle, jak mnie?

   I kie­dy sfo­ra kun­dli na usłu­gach obo­zu zdra­dy i zaprzań­stwa uja­da na pana pre­ze­sa Obajt­ka i szar­pie go za nogaw­ki, dru­ga sfo­ra, na usłu­gach “dobrej zmia­ny” pod­ję­ła licy­ta­cję o róż­ni­cę łajdactwa.

        Dobra: Obaj­tek to, Obaj­tek tam­to – ale to za waszych rzą­dów była afe­ra hazar­do­wa, któ­rej “nie było”, za waszych rzą­dów była afe­ra Amber-Gold, w któ­rej nie­zna­ni spraw­cy okra­dli set­ki tysię­cy ludzi, z waszej szaj­ki wywo­dził się nie­bosz­czyk Paweł Ada­mo­wicz, któ­ry już sam nie wie­dział ile i cze­go ma, a nawet i dzi­siaj nie może się w tym do koń­ca poła­pać Wdo­wa Naro­do­wa, to wyście co naj­mniej kry­li boha­te­rów afe­ry repry­wa­ty­za­cyj­nej – w dodat­ku – nie bez­in­te­re­sow­nie – i tak dalej. O samo łaj­dac­two licy­to­wać się nie mogą, toteż licy­tu­ją się już tyl­ko o różnicę.

   Jed­nak z dużej chmu­ry mały deszcz, toteż kie­dy kurz opad­nie, oka­że się po raz kolej­ny, że nie­pi­sa­na zasa­da kon­sty­tu­ują­ca III Rzecz­po­spo­li­tą: my nie rusza­my waszych – wy nie rusza­cie naszych – nadal obo­wią­zu­je i gdy­by pan Sła­wo­mir Nowak nie doka­zy­wał na Ukra­inie, tyl­ko w Pol­sce, to włos z gło­wy by mu nie spadł, a tak, to musi jęczeć i szlo­chać w aresz­cie wydobywczym.

        Zwra­cam na to uwa­gę rów­nież dla­te­go, że zło­wro­gi Anto­ni Macie­re­wicz zno­wu się odgra­ża, że opu­bli­ku­je raport swo­jej komi­sji, któ­ra wykry­ła, że w samo­lo­cie, któ­ry roz­bił się 10 kwiet­nia 2010 roku w Smo­leń­sku były dwie bom­by; jed­na z skrzy­dle, a dru­ga – gdzieś idziej. Tym­cza­sem nie­za­leż­na pro­ku­ra­tu­ra, mimo iż od 2015 roku trzy­ma w rękach wszyst­kie nici i ma do dys­po­zy­cji zaso­by całe­go pań­stwa, przez 5 lat niko­mu nie posta­wi­ła żad­ne­go zarzu­tu i nawet pan mini­ster Tomasz Arab­ski, któ­ry jako jedy­ny dygni­tarz, sta­nął przed nie­za­wi­słym sądem, został tam zacią­gnię­ty przez oskar­ży­cie­li pry­wat­nych i nawet ska­za­ny, ale tyl­ko na 10 mie­się­cy, a I to w zawia­sach. Jestem pewien, że doszło do tego tyl­ko dla­te­go, iż wal­ka o pra­wo­rząd­ność w naszym ban­tu­sta­nie jesz­cze nie zosta­ła przez Naszą Zło­tą Panią pro­kla­mo­wa­na i nie­za­wi­śli sędzio­wie nie podzie­li­li się na par­tię sędziów rzą­do­wych i sędziów  nie­rząd­nych, któ­rzy wła­śnie wysta­wi­li kan­dy­da­ta na męczen­ni­ka w oso­bie nie­za­wi­słe­go pana sędzie­go Igo­ra Tulei, któ­re­go chce dopro­wa­dzić przed swo­je obli­cze nie­za­leż­na prokuratura.

                  Sta­ni­sław Michalkiewicz