Niem­czyk: Katyń, Mied­no­je, Char­ków, jest jesz­cze wie­le tajemnic

Fot. KPRM via FLCKR 75. rocznica zbrodni katyńskiej

17 wrze­śnia 1939 roku Zwią­zek Radziec­ki zaata­ko­wał Pol­skę i zajął ponad poło­wę jej ówcze­sne­go tery­to­rium. Atak na Pol­skę nastą­pił w wyni­ku umo­wy, któ­rą pod­pi­sa­li mini­ster spraw zagra­nicz­nych Związ­ku Radziec­kie­go, Wia­cze­sław Moło­tow, i mini­ster spraw zagra­nicz­nych Nie­miec, Joachim von Rib­ben­trop. Umo­wa ta decy­do­wa­ła o tym kto, i kie­dy, i jak wie­le tery­to­rium Pol­ski zajmie.

Sprzecz­ne roz­ka­zy wyda­wa­ne przez ówcze­sne dowódz­two woj­ska pol­skie­go spo­wo­do­wa­ły, że w więk­szo­ści przy­pad­ków woj­sko pol­skie nie sta­wia­ło zbroj­ne­go opo­ru wkra­cza­ją­cym woj­skom radziec­kim. Bier­ne nasta­wie­nie pol­skich woj­sko­wych wobec Rosjan było wyni­kiem pamię­ci o I szej Woj­nie świa­to­wej, gdzie jeń­cy wojen­ni nie byli mor­do­wa­ni, lecz zamy­ka­ni w obo­zach dla jeń­ców wojen­nych. Gdy­by nie epi­de­mia gry­py, czy­li tak zwa­na  hisz­pan­ka, zna­ko­mi­ta więk­szość wzię­tych do nie­wo­li jeń­ców, by te obo­zy jeniec­kie przeżyła.

Rosja­nie w 1939 roku wzię­li do nie­wo­li oko­ło 250,000 pol­skich żoł­nie­rzy i ofi­ce­rów. Ponad­to aresz­to­wa­no tysią­ce poli­cjan­tów, leśni­ków, straż­ni­ków wię­zien­nych, któ­rzy wów­czas byli pra­cow­ni­ka­mi pań­stwo­wy­mi. W wię­zie­niach radziec­kich zna­la­zło się rów­nież wie­lu urzęd­ni­ków państwowych.

W kwiet­niu 1942 roku robot­ni­cy kole­jo­wi orga­ni­za­cji Tod­ta, wśród któ­rych byli Pola­cy odkry­li zbio­ro­we gro­by roz­strze­la­nych pol­skich ofi­ce­rów w miej­sco­wo­ści Katyń nie­da­le­ko Smo­leń­ska. W tak zwa­nym lasku katyń­skim w cza­sie woj­ny zna­le­zio­no gro­by oko­ło 10 tysię­cy roz­strze­la­nych pol­skich ofi­ce­rów. Niem­cy spro­wa­dzi­li mię­dzy­na­ro­do­wą  komi­sję Czer­wo­ne­go Krzy­ża któ­ra spo­rzą­dzi­ła raport o zna­le­zio­nych gro­bach. W cza­sie woj­ny i po jej zakoń­cze­niu  ten raport Czer­wo­ne­go Krzy­ża spo­wo­do­wał,  że dalej poszu­ki­wa­no  ciał pol­skich ofi­ce­rów, poli­cjan­tów, straż­ni­ków wię­zien­nych, leśni­ków, któ­rych ciał nie doli­czo­no się w gro­bach katyń­skich.  Z list aresz­to­wa­nych, z zeznań świad­ków, z róż­nych ofi­cjal­nych źró­deł, wie­dzia­no, że jest to licz­ba oko­ło 25,000 tysię­cy osób.  Po upad­ku Związ­ku Radziec­kie­go i otwar­ciu archi­wów NKWD zna­le­zio­no jesz­cze dwie zbio­ro­we mogi­ły pol­skich ofi­ce­rów w Mied­no­je w oko­li­cach Twe­ru, i w Bykow­ni koło Kijo­wa. Dowie­dzia­no się rów­nież że roz­strze­li­wań uwię­zio­nych pol­skich ofi­ce­rów, poli­cjan­tów,  urzęd­ni­ków, ofi­ce­rów i pod­ofi­ce­rów Kor­pu­su Ochro­ny Pogra­ni­cza, doko­ny­wa­no w wię­zie­niu w Char­ko­wie. Gro­by tych osób roz­rzu­co­ne są w  wie­lu miej­scach w oko­li­cach Char­ko­wa na Ukrainie.

Jeśli jed­nak gro­by osób z tak zwa­nej listy katyń­skiej moż­na uznać za usta­lo­ne, to pyta­nie któ­re ucie­ka histo­ry­kom jest o usta­le­nie tego co sta­ło się, i jaki los spo­tkał resz­tę z wzię­tych do nie­wo­li pol­skich żoł­nie­rzy, czy­li z losem oko­ło 225,000 osób?

Do tak zwa­nej Armii Ander­sa wcie­lo­no 25,115 oso­by, z któ­rych, jak poda­ją źró­dła histo­rycz­ne więk­szość sta­no­wi­li byli jeń­cy i męż­czyź­ni z rodzin wywie­zio­nych z tere­nów zaję­tych po 17 wrze­śnia przez Armię Radziec­ką. Z dru­giej stro­ny, wia­do­mo, że do Armii Ander­sa włą­czo­no oso­by, któ­re w 1939 roku nie były w  woj­sku, bo byli zbyt mło­dzi i nie mie­li w 1939 roku wie­ku pobo­ro­we­go. Mie­li wów­czas w 1939 roku 16, 17, 18 lat i nie byli powo­ła­ni do służ­by woj­sko­wej w woj­sku pol­skim. Jak poda­ją źró­dła histo­rycz­ne z ZSRR do Ira­nu prze­do­sta­ło się  77,000 per­so­ne­lu wojskowego.

Nie­ste­ty źró­dła histo­rycz­ne nie poda­ją ile z tych osób sta­no­wi­li byli żoł­nie­rze wzię­ci do nie­wo­li przez Armię Radziec­ką  w wyni­ku ata­ku na Pol­skę 17 wrze­śnia 1939 roku.

Kie­dy czy­ta się pamięt­ni­ki i wspo­mnie­nia osób, któ­re wstą­pi­ły do Armii Ander­sa zadzi­wia­ją­co mało natra­fia się na wspo­mnie­nia tych, któ­rzy byli żoł­nie­rza­mi armii pol­skiej wzię­ty­mi do nie­wo­li w 1939 roku. Przyj­mij­my jed­nak ich licz­bę na poło­wę z tej ofi­cjal­nej licz­by 77,000 woj­sko­wych, czy­li osób tych, któ­re zna­la­zły się póź­niej w Iranie.

Ale idź­my dalej. Od maja 1943 roku nastę­po­wa­ło for­mo­wa­nie oddzia­łów 1szej Dywi­zji Ludo­we­go Woj­ska Pol­skie­go imie­nia Tade­usza Kościusz­ki. Dywi­zja ta  liczy­ła 12,600 osób.  Kadrę ofi­cer­ską w więk­szo­ści sta­no­wi­li ofi­ce­ro­wie rosyj­scy. Żoł­nie­rza­mi w więk­szo­ści byli żoł­nie­rze, któ­rzy prze­szli z jed­no­stek radziec­kich, lub męż­czyź­ni z rodzin wywie­zio­nych z tere­nów Pol­ski zaję­tych po 17 tym wrze­śnia 1939 przez woj­ska radziec­kie. Czy­li byli to mło­dzi ludzie, któ­rzy w 1939 roku nie byli jesz­cze w wie­ku pobo­ro­wym. Na przy­kład 3 puł­ku pie­cho­ty,  któ­ry miał liczyć 2915 żoł­nie­rzy i ofi­ce­rów, do cza­su bitwy pod Leni­no, a więc do 10 paź­dzier­ni­ka mia­ła stan nie­co ponad 1000 żoł­nie­rzy. I tu rów­nież przy prze­glą­da­niu pamięt­ni­ków, wywia­dów, wspo­mnień żoł­nie­rzy z 1 szej Dywi­zji Pie­cho­ty im. Tade­usza Kościusz­ki nie moż­na zna­leźć wspo­mnień tych, któ­rzy zosta­li wzię­ci do nie­wo­li przez armię radziec­ką po 17 wrze­śnia 1939 roku. Co się z nimi stało?

1Szy Kor­pus Pol­skich Sił Zbroj­nych w ZSRR był kon­ty­nu­acją two­rze­nia 1szej Dywi­zji LWP.  W skład kor­pu­su wcho­dzi­ła 1sz, 2ga i 3 dywi­zje pie­cho­ty. Jed­nak jed­nost­ki tego kor­pu­su mia­ły pro­ble­my kadro­we. Nie moż­na było zna­leźć do nich pol­skich żoł­nie­rzy. Tak było do cza­su, kie­dy armia radziec­ka nie wyzwo­li­ła tere­nów Żyto­mie­rza i tere­nów byłej wschod­niej Pol­ski, czy­li tere­nów dzi­siej­szej zachod­niej Ukra­iny. Dodać tu trze­ba,  że w jed­nost­kach tak 1szego Kor­pu­su Pol­skich Sił Zbroj­nych w ZSRR jak i póź­niej­szej 1 szej Armii Woj­ska Pol­skie­go było dużo żoł­nie­rzy pol­skie­go pocho­dze­nia wcze­śniej wcie­lo­nych do służ­by w woj­sku nie­miec­kim, któ­rzy póź­niej w trak­cie woj­ny zosta­li wzię­ci do nie­wo­li przez armię  radziecką.

W histo­rio­gra­fii doty­czą­cej pol­skich jed­no­stek woj­sko­wych, a szcze­gól­nie jed­no­stek Ludo­we­go Woj­ska Pol­skie­go two­rzo­nych na tere­nie ZSRR nie moż­na zna­leźć infor­ma­cji na temat tych żoł­nie­rzy,  któ­rzy w 1939 roku zosta­li wzię­ci do nie­wo­li przez armię radziec­ką. Być może było ich tak mało, że nie odno­to­wy­wa­no w ogó­le ich obec­no­ści w doku­men­tach two­rzo­nych jed­no­stek?  W takim razie moż­na śmia­ło zadać sobie pyta­nie o to, co  sta­ło się z oko­ło  150,000 wzię­tych do nie­wo­li przez armię radziec­ką żoł­nie­rzy pol­skich w 1939? Wia­do­mo z róż­nych wspo­mnień indy­wi­du­al­nych i przy­pad­ko­wych świad­ków, ucie­ki­nie­rów, że część z nich była roz­strze­li­wa­na na miej­scu, część zmar­ła z wycień­cze­nia w kopal­niach Związ­ku Radziec­kie­go.  Roz­strze­la­ni, zmar­li z gło­du, lub w wyni­ku wycień­cza­ją­ce pra­cy, w więk­szo­ści przy­pad­ków już nie żyli do cza­su two­rze­nia Armii Ander­sa, czy­li do 14 sierp­nia 1941.

Moż­na więc powie­dzieć że i w przy­pad­ku zwy­kłych żoł­nie­rzy stro­na radziec­ka nie dotrzy­my­wa­ła umów i kon­wen­cji mię­dzy­na­ro­do­wych doty­czą­cych trak­to­wa­nia jeń­ców wojen­nych. Kie­dy więc idzie­my pod pomni­ki katyń­skie, aby skła­dać tam kwia­ty i żeby zapa­lać tam zni­cze, to widzi­my na nich napi­sy, ale te napi­sy to tyl­ko czu­bek góry lodo­wej. Te napi­sy świad­czą o małej czę­ści tych któ­rzy stra­ci­li życie w wyni­ku ata­ku ZSRR na Pol­skę w 1939 roku. Jed­no­cze­śnie jed­nak, przy­kro o tym mówić, o tych żoł­nier­zach, o tych set­kach tysię­cy ludzi, jak­by dzi­siaj zapo­mnie­li też pol­scy historycy.

Janusz Niem­czyk