6 kadencja, 53 posiedzenie, 2 dzień (05-11-2009)

Minister Zdrowia Ewa Kopacz:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chcę państwu powiedzieć, że zasadę: ˝Po pierwsze nie szkodzić˝, którą wyznawałam, będąc przez dwadzieścia kilka lat lekarzem, przeniosłem do gabinetu na Miodową.

Poniżej kontynuacja tekstu

(…)

My dzisiaj mamy wiedzę na temat tego, jakie klauzule są zawarte w innych umowach, które podpisywane były przez rządy innych państw, dużo zamożniejszych. I wiemy również, jaką zaproponowano Polsce umowę. Dzisiaj ze względu na ochronę negocjacji, które toczymy, ja państwu nie mogę przytoczyć szczegółów tej umowy, ale jedno mogę powiedzieć: departament prawny znalazł tam co najmniej 20 punktów spornych. A więc czy obowiązkiem ministra i rządu jest doprowadzić do tego, aby zawierać umowy zgodne z interesem państwa i pacjentów polskich, czy też z interesem firm farmaceutycznych? (Oklaski)

(…)

Ale też pamiętajmy o jednej rzeczy, że są tzw. strony niepożądane odczynów poszczepiennych, strony, które obligują wszystkich tych, którzy dany preparat wyprodukowali, do informowania o tych niepożądanych skutkach, które się zdarzyły po szczepieniu. Szczepimy się od początku października, na świecie szczepią się ludzie od początku października. Chcę, żeby ktokolwiek z państwa na tej stronie znalazł choć jeden paradoksalny objaw uboczny, choć jeden – wysypka, uczulenie. To się przy najbardziej bezpiecznym leku może zdarzać. Nie ma, jest pusto, cudowny lek. A skoro taki cudowny, to dlaczego firma nie chce go wprowadzić na rynek, biorąc odpowiedzialność za swój lek? Jeśli cudowny i bezpieczny, to biorę za to odpowiedzialność, wprowadzam go na rynek, wszystko jest transparentne i nie obciąża strony, która kupuje ten lek, płaci za to. Ta strona, która kupuje, nie ma wglądu w badania, nie ma wglądu również w skład szczegółowy i nie zna wyników, które pokazują w tej czwartej fazie, czy są jakiekolwiek minimalne działania uboczne po szczepieniu.

Zobaczcie, państwo, co się wydarzyło. Krótki okres badań, ale też jaka mała populacja. Jedna firma przeprowadza badania na 160 zdrowych ochotnikach w wieku od 20 do 60 lat, inna firma oferująca tę szczepionkę na 600 osobach zdrowych od 18. do 60. roku życia. Czy to nam, tu obecnym, szczególnie lekarzom, wystarcza do tego, żeby powiedzieć: tak, szczepimy się tą szczepionką przeciw tej grypie? Mnie nie wystarcza. Chcę mieć pewność, oczywiście nigdy stuprocentowej mieć nie będę, albo przynajmniej taką wiedzę, która pozwoli mi to zarekomendować przed ukończeniem negocjacji. My nie wypadliśmy z kolejki po tę szczepionkę. Ten czas do momentu podpisania tejże umowy, jeśli taka decyzja zapadnie – rekomendowana oczywiście będzie przez komitet pandemiczny – chcemy wykorzystać do maksymalnego pozyskania wiedzy o bezpiecznym produkcie, który chcemy zakupić dla państwa – lub też nie, jeśli się okaże, że będzie niezbyt doskonały.

A więc dzisiaj zadaję sobie pytanie: Jeśli na całym świecie miliard ludzi choruje na grypę sezonową, umiera milion z tego powodu, to czy ktoś – a grypa sezonowa nie występuje u nas od roku, od dwóch lat – z tego względu ogłaszał pandemię? Mało tego, okazuje się, że te wirusy grypy sezonowej są zdecydowanie gorsze, bardziej zjadliwe, nawet powodujące skutki śmiertelne i ciężkie powikłania. Czy ktoś właśnie z tego powodu ogłaszał pandemię? Może ci, którzy dzisiaj mnie namawiają do tego, żebym tak chętnie kupowała szczepionki na grypę A/H1N1, wiedząc, że w Polsce mamy 193 przypadki zdiagnozowane na 1000 przypadków sprawdzonych, z tego tylko 124 osoby były hospitalizowane, a z tych 124 podania tamiflu wymagało 100 osób? Czyli jaka jest zjadliwość tego wirusa w porównaniu z normalnym wirusem grypy, tym sezonowym? Zdecydowanie mniejsza. I dlaczego akurat przy tym wirusie jest taka histeria, a przy poprzednich, występujących tyle lat, zbierających żniwo śmiertelne, nie było takiej paniki, nie było takiej determinacji? Tych, którzy dzisiaj dopingują mnie do zakupu tej szczepionki, pytam, dlaczego zlekceważyli objawy grypy sezonowej w ubiegłym roku, dwa lata temu, trzy lata temu i w roku 2003. W roku 2003 w Polsce na grypę sezonową zachorowało ponad 1200 tys. osób. Czy ktoś wtedy mówił o tym na tej sali, a przecież parlament był, istniał, czy tu rozrywano szaty i krzyczano: ˝Kupmy wszystkim szczepionki na grypę sezonową˝? Ja sobie tego nie przypominam. My dzisiaj uczciwie mówimy: skoro grypa sezonowa jest groźniejsza, szczepcie się państwo przeciwko tej grypie. Mało tego, widzimy wzrost wyszczepialności. Co robimy? Otóż rząd podjął bardzo szybkie działania, żeby za kilka dni trafiły kolejne setki szczepionek do naszych aptek i hurtowni. To jest rozsądne działanie.

A więc na koniec chcę państwu powiedzieć tylko jedno: Polacy to bardzo mądry naród.

Polacy bardzo dokładnie potrafią odróżnić to, co jest prawdą, od kłamstwa i potrafią również odróżnić to, co jest obiektywną oceną sytuacji, od gry politycznej. Za to Polaków bardzo szanuję. I chcę powiedzieć, że bardzo mi przykro, kiedy przekonuję się, że na tej sali w imię prawdy można oszukiwać Polaków. Tę ostatnią kwestię kieruję do tych wszystkich, którzy przebierają nogami w tej chwili po to, aby wywrzeć nacisk na ministra zdrowia i zmusić go do działań, za które bardzo chętnie albo jeszcze chętniej byście mnie rozliczali, gdyby się okazało, że coś jest nie tak. Właśnie to wy zarzucalibyście mi niestaranność, to wy zarzucalibyście mi brak wyobraźni, a dzisiaj zarzucacie mi przewlekanie w czasie. Powtarzam: w Polsce na 193 przypadki chorych na grypę A/H1N1 nie zszedł z tego świata ani jeden pacjent. Ci wszyscy ludzie w większości, czyli w ponad 50%, przechorowali tę grypę w domu. W związku z tym bardzo proszę Wysoką Izbę przede wszystkim o wsparcie dla ministra, który chce być wyjątkowo i odpowiedzialnym, i ostrożnym, chce dbać, co jest oczywiste w przypadku ministra zdrowia, o życie i zdrowie polskich pacjentów. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Szwecja płaci odszkodowania ofiarom szczepionki przeciwko świńskiej grypie Polska nie kupiła tych szczepionek.

za Deutsche Welle
Po zastosowaniu szczepionki Pandemrix przeciwko grypie świńskiej w 2009 r. w Europie, uderzająco wiele osób zapadło na narkopleksję, chorobę powodującą nadmierną senność.
Pacjenci w Szwecji, u których po podaniu szczepionki Pandemrix pojawiły się objawy nieuleczalnej choroby narkopleksji, mogą w przyszłości domagać się nawet miliona euro odszkodowania.

Choroba powoduje nadmierną senność i napady snu w ciągu dnia. Innym charakterystycznym objawem narkopleksji jest nagła utrata kontroli mięśniowej nazywana katapleksją. Zazwyczaj jest ona wywołana nagłymi silnymi emocjami lub zmęczeniem. Taki stan trwa do kilku minut.

Prowadzone obecnie liczne badania m.in. w Finlandii, Szwecji oraz Irlandii dowodzą, że w wielu przypadach chorobę wywołała szczepionka Pandemrix. Zastosowano ją u ponad 30 mln osób w 47 krajach na przełomie 2009 i 2010 r., gdy wybuchła świńska grypa wywołana wirusem H1N1.

Jak wynika z badań, ofiarami narkopleksji są przede wszystkim dzieci oraz młodzież. Nie do końca jest jasne, w jaki sposób szczepionka prowadzi do zachorowań. Przypuszcza się, że wywołuje ona w komórkach nerwowych mózgu agresywną reakcję układu odpornościowego, który je wyniszcza.

 

dpa