Dłu­go się zasta­na­wia­łem nad tytu­łem, bo moje dzi­siej­sze opi­nie w posta­ci orę­dzia nad sta­nem Sta­nów Zjed­no­czo­nych Ame­ry­ki Pół­noc­nej doty­czą wie­lu zagad­nień, war­to­ści i pro­ble­mów, jaki nasz kraj ma od cza­su jak tu wylą­do­wa­łem 50 lat temu.

        Mógł­bym tu skry­ty­ko­wać wie­le nie­po­trzeb­nych wojen, któ­re żeśmy prze­gry­wa­li, pla­gę nar­ko­ma­nii wśród spo­łe­czeń­stwa i nie­zdar­nej wal­ki z tym przez kolej­ne rzą­dy, kry­zys powszech­ne­go zadłu­że­nia i powsta­nie molo­chów finan­so­wych, któ­re dyk­tu­ją spo­kor­nia­ły ludziom co wol­no mówić i pisać, a co jest zabro­nio­ne pod karą ska­so­wa­nia (deli­sting) i  maso­wej nie­le­gal­nej imi­gra­cji bied­nych  z kra­jów Ame­ry­ki Środ­ko­wej i Południowej.

        Skon­cen­tru­ję się tutaj na jed­nym wspól­nym ele­men­cie, war­to­ści, któ­ry sta­no­wi o mocy, wzro­stu albo upad­ku każ­de­go kra­ju. Jest nim ludz­ka praca.

        Sta­ny Zjed­no­czo­ne nie są tu wyjątkiem.

Wuj­ku powiedz, jak zostać bogatym?

        Chy­ba czte­ry lata temu odwie­dzi­ła mnie moja sio­strze­ni­ca, któ­rej czter­na­sto­let­ni syn uro­dzo­ny w Ame­ry­ce zasko­czył mnie w cza­sie wspól­ne­go obia­du kło­po­tli­wym dla mnie pyta­niem: „Wuj­ku powiedz, jak zostać boga­tym”. Nie mając cza­su na myśle­nie, odpo­wie­dzia­łem, „Żeby być boga­tym nale­ży być naprzód głodnym”.

        Odpo­wiedź była praw­dzi­wa, ale jed­no­cze­śnie subiek­tyw­na. Odno­si­ła się do mnie same­go, któ­ry jako dziec­ko doświad­czy­łem gło­du w oku­po­wa­nej przez Niem­ców Częstochowie.

        Te dzie­cię­ce doświad­cze­nia wywar­ły wpływ na dużą część mego emi­gra­cyj­ne­go życia, któ­re­go celem było zapew­nie­nie dla sie­bie i naj­bliż­szych, nie bogac­twa, a tyl­ko peł­nej miski i dachu nad głową.

        „Bogac­two” przy­szło jako efekt wtór­ny i aku­mu­lo­wa­ło się bar­dzo dłu­go, bo skła­da­ło się na to  50 lat wytę­żo­nej pra­cy. Może memu kuzy­no­wi winem powie­dzieć: „Aby zostać boga­tym trze­ba pra­co­wać”. A nawet pro­ściej, aby żyć trze­ba pra­co­wać. O tym wie­dzie­li nasi przod­ko­wie wie­le tysię­cy lat temu, kie­dy nie było biur i fabryk, a jedze­nie pocho­dzi­ło ze zbie­ra­nia owo­ców lub jagód i oka­zyj­ne­go polo­wa­nia czy rybo­łów­stwa. Moja rada dla dzi­siej­sze­go mło­de­go czło­wie­ka jest trud­na do prze­łknię­cia. Na pew­no, mówiąc im o 50 lat pra­cy koniecz­nej dla osią­gnię­cia „bogac­twa “wywo­ła drwi­ny za moimi ple­ca­mi, ze skle­ro­ty­ka, któ­ry nie rozu­mie, że świat jest dzi­siaj „euro­pej­ski” albo „glo­bal­ny”.

        Czas ma dla nich, mło­dych ludzi inne wymia­ry. Wszyst­ko jest szyb­sze. Pie­nią­dze przy­cho­dzą łatwiej. Niech im będzie. Mają do tego pra­wo. Może jak doro­sną to zro­zu­mie­ją, że Pra­ca x Czas= (może ale nie musi)= rów­nać się bogactwu.

        Poza tym „bogac­two” może mieć róż­ne wymia­ry, jak szczę­ście z same­go fak­tu, że jest się zdro­wym, że może­my poma­gać innym, że cie­szy­my się natu­rą i towa­rzy­stwem ludzi, któ­rych spo­ty­ka­my a pie­nią­dze są tyl­ko jed­nym z wymia­rów tego „bogac­twa”.

        Może winem wte­dy powie­dzieć, że waż­niej­szym celem życia nie jest finan­so­we bogac­two, ale poczu­cie szczę­ścia, że życia się nie zmarnowało.

Pozor­ne bogac­two w nowym kapitalizmie

        Kapi­ta­lizm nie naro­dził się dzi­siaj. Do pew­ne­go stop­nia powstał w momen­cie, kie­dy ludzie wyna­leź­li pie­niądz. Ostat­ni rodzaj ame­ry­kań­skie­go kapi­ta­li­zmu, sko­pio­wa­ny zresz­tą przez resz­tę nowo­cze­sne­go świa­ta, łącz­nie z jako­by komu­ni­stycz­ny­mi Chi­na­mi jest opar­ty na wyna­laz­ku ostat­nich dwu­dzie­stu lat, czy­li Internetu.

        Nagle róż­ni ludzi ze zdol­no­ścia­mi pisa­nia kom­pu­te­ro­we­go kodu zaczę­li sprze­da­wać swo­je pomy­sły na glo­bal­nym ryn­ku dora­bia­jąc się olbrzy­mich pie­nię­dzy. Zaczę­ły powsta­wać for­tu­ny nie­wy­obra­żal­ne w uprzed­nich latach, a nawet wie­kach. Kla­sa ban­kie­rów zaczę­ła brać dru­gie miej­sce. Nagle mło­dzi ludzie znu­dze­ni stu­dia­mi sta­li się mul­ti bilio­ne­ra­mi na ska­le świa­to­wą, jak Bill Gates, Mark Zuc­ker­berg, Elon Musk czy Jeff Bezos.

        Nie­ste­ty olbrzy­mie bogac­two prze­wró­ci­ło nie­któ­rym z nich w gło­wie. Zaczę­li się uwa­żać, że ilość pie­nię­dzy na ich kon­tach tłu­ma­czy się na pro­por­cjo­nal­nie wiel­ką inte­li­gen­cję a nawet mądrość. Zaczę­li więc inge­ro­wać w ame­ry­kań­ską poli­ty­kę a nawet wybo­ry pre­zy­denc­kie. I tak por­tal Face­bo­ok ska­so­wał wypo­wie­dzi sie­dzą­ce­go na tro­nie pre­zy­denc­kim Donal­da Trum­pa i zabro­nił mu wypo­wia­da­nia się na tej platformie.

        Decy­zje zamiesz­cze­nia czy ska­so­wa­nia czy­jeś wypo­wie­dzi zaczę­ły być podej­mo­wa­ne przez zatwier­dzo­ne przez Zuc­ker­ber­ga  komi­te­ty skła­da­ją­ce się z 20- tu, czy 40-tu  „eks­per­tów” poczy­na­jąc od Lau­re­atów Nobla jak i poli­ty­ków w posta­ci Pre­mie­ra Danii. Sekre­ta­rzem tej oli­gar­chicz­nej orga­ni­za­cji jest pre­zy­dent i wła­ści­ciel Face­bo­oka, wie­lo­krot­ny miliar­der, Mark Zuckerberg.

        Popie­ram reak­cję pol­skie­go pre­mie­ra, Mate­usza Mora­wiec­kie­go któ­ry zade­kla­ro­wał, że nie będzie tole­ro­wał Zuc­ker­ber­go­wej cen­zu­ry podob­nej do tej  jaką Pola­cy doświad­czy­li w cza­su pano­wa­nia komu­ny w latach 1944–1989.

        Face­bo­ok wspól­nie z YouTu­be and Twe­eter narzu­ca ludziom wybór co mają oglą­dać i jak win­ni się wypo­wia­dać. Te bogac­two Zuc­ker­ber­ga jest jed­nak na pia­sku pisa­ne. Następ­na rewo­lu­cja tech­no­lo­gicz­na może spo­wo­do­wać jego ban­kruc­two albo przej­dzie do histo­rii jako mało zna­czą­cy pyłek któ­ry potrwał zale­d­wie kil­ka lat.

Czas jed­nak powró­cić do tema­tu, czy­li pracy

        Poza oli­gar­cha­mi, o któ­rych pisa­łem uprzed­nio, dzia­ła­ją już od dłuż­sze­go cza­su orga­ni­za­cje albo  pseu­do-filo­zo­ficz­ne pomy­sły, któ­rych zada­niem jest oba­le­nie sys­te­mu kapi­ta­li­stycz­ne­go na jakim świat dzi­siej­szy jest opar­ty, przez nowy, ulep­szo­ny komunizm.

        Ubie­ra­ją się one w róż­ne pió­ra, poczy­na­jąc od cią­gle ist­nie­ją­cej opre­sji ludzi czar­nych przez bia­łych, sys­te­mo­wy rasizm dzi­siej­szy, o któ­rym prze­cięt­ny bia­ły czło­wiek nie wie, ale powi­nien uznać jego ist­nie­nie i się poka­jać i przeprosić.

        Ostat­nio mod­ną jest kon­cep­cja, ruch Woke, któ­ry po pol­sku czy­ta się jako Prze­bu­dze­nie i Kry­tycz­na Teo­ria Ras oraz zasa­da Rów­no­ści (Equ­ity).  Rów­no­ści nie tyl­ko w sto­sun­ku do moż­li­wo­ści i rów­no­ści pła­cy za podob­ną pra­cę, ale rów­no­ści wyni­ków każ­dej pracy.

        To już jest wyż­sza szko­ła poli­tycz­nej obłu­dy jaką tyl­ko uni­wer­sy­tec­cy neo-Mark­si­ści mogli wymy­ślić. Wszyst­kie te ruchy w swej isto­cie negu­ją war­tość pra­cy jako ele­men­tu postę­pu i dobro­by­tu dla sze­ro­kich mas.

        Negu­ją tak­że zasa­dę wyna­gro­dze­nia zgod­nie z wyni­ka­mi pra­cy. Czy­li zastę­pu­ją pra­ce przez zrów­na­nie wyni­ków pra­cy w myśl zna­nej nam w PRL żąda­niu „ My wszy­scy mamy takie same żołąd­ki”. Są to teo­rie idą­ce dalej niż sowiec­ki komu­nizm z sym­bo­lem kobie­ty na trak­to­rze i mło­de­go męż­czy­zny z mło­tem w ręku.

        O co więc cho­dzi ame­ry­kań­skim neo-mark­si­stom z ich pozor­nie poro­nio­ny­mi pomy­sła­mi Prze­bu­dze­nia, Kry­tycz­nej Teo­rii Ras i Uni­wer­sal­nej Rów­no­ści jak rów­nież z pery­fe­ryj­ny­mi rucha­mi LGBTQ+, BLM i  libe­ral­nym wybo­rze swe­go seksu.

        Wyglą­da na to, że wszyst­kie te ruchy zmie­rza­ją do jed­ne­go prak­tycz­ne­go celu a jest nim oba­le­nie sys­te­mu kapi­ta­li­stycz­ne­go i Judeo-Chrze­ści­jań­skiej moral­no­ści opar­tej na męsko-żeń­skiej rodzinie.

        Kto stoi za tymi rucha­mi? Czy są to ruchy czy­sto wewnętrz­ne, przez sfru­stro­wa­nych ame­ry­kań­skich mark­si­stów, czy są to ruchy finan­so­wa­ne przez obce mocar­stwa. Być może Chi­ny? A może i jed­no, i drugie.

        Te wszyst­kie ruchy, niby inte­lek­tu­al­ne, niby komu­ni­stycz­ne odby­wa­ły się na tle „pacy­fi­stycz­nych” roz­ru­chów w sze­re­gu mia­stach jako­by wywo­ła­nych przez bru­tal­ność poli­cji, gdzie w rze­czy­wi­sto­ści były to ban­dyc­kie roz­ru­chy, któ­rych łupem sta­wał się drob­ne skle­py, któ­rych posia­da­cza­mi byli zwy­kle bied­ni emigranci.

        Następ­nym pyta­niem jest, czy cały ruch BLM, Woke (Prze­bu­dze­nia)  i Kry­tycz­nej Teo­rii Ras jest spo­wo­do­wa­ny przez sfru­stro­wa­ną czar­ną ame­ry­kań­ską spo­łecz­ność, czy raczej przez bia­łych sfru­stro­wa­nych, uni­wer­sy­tec­kich pseu­do-inte­lek­tu­ali­stów, aspi­ran­tów do komu­ni­stycz­nych rzą­dów wyko­rzy­stu­ją­cych ludzi czar­nych jako zasło­ny dym­nej w wal­ce o prze­chwy­ce­nie władzy?

        Obser­wu­jąc poli­ty­kę z pew­ne­go dystan­su zauwa­żam, że kon­flik­ty spo­łecz­ne nie są koniecz­nie powo­do­wa­ne przez róż­ni­ce raso­we, czar­no-bia­łe, ale tak­że czar­no-czar­ne, jak to ma miej­sce w  dzi­siej­szej Afry­ce Połu­dnio­wej, któ­rej ostat­nia „rewo­lu­cja” jest spo­wo­do­wa­na przez naj­więk­szą na świe­cie dys­pro­por­cję mię­dzy ludź­mi boga­ty­mi i bied­ny­mi. Teraz zada­ję sobie pyta­nie, czy powin­ni­śmy wysłać tam naszych żoł­nie­rzy, aby tam zapro­wa­dzić „ład i porzą­dek” na zasa­dzie Teo­rii Prze­bu­dze­nia (Woke) i Kry­tycz­nej Teo­rii Ras i pro­mo­cji ludzi „kocha­ją­cych ina­czej” (LGBTQ) ?

        Czy z naszą, pro­gre­syw­ną ide­olo­gią Woke będzie­my tam mile wita­ni wśród czar­nych oby­wa­te­li iden­ty­fi­ku­ją­cych się jako nale­żą­cych do szcze­pu Zulu czy Buszman?

Praw­do­po­dob­ny epi­log zmian rewo­lu­cyj­nych w Ameryce

        Być może, że nowi-mark­si­ści ame­ry­kań­scy oba­lą sys­tem kapi­ta­li­stycz­ny i obej­mą na krót­ki czas total­ną wła­dzę, ale jak doświad­cze­nia Rewo­lu­cji Fran­cu­skiej 1789–1799 i Rosyj­skiej z roku 1917  wska­zu­ją, że  tego rodza­ju rewo­lu­cje , wkrót­ce po zwy­cię­stwie, zaczy­na­ją poże­rać wła­sne dzie­ci, czy­li tych któ­rzy tę rewo­lu­cję wywo­ła­li, Jako­bi­nów we Fran­cji i Bol­sze­wi­ków w ZSSR. Wła­dzę przej­mu­ją ludzie bar­dziej prak­tycz­ni, jak Sta­lin w ZSSR i Napo­le­on we Fran­cji. A po nich wra­ca Kapi­ta­lizm ze zro­zu­mie­niem, że ludz­kość w olbrzy­miej więk­szo­ści skła­da się z męż­czyzn i kobiet, któ­re­go jakoś na sta­łe nie uda­je się obalić.

Jan Cze­ka­jew­ski