Cana­dian Taxpay­ers Fede­ra­tion (CTF) komen­tu­jąc ostat­nie dane o zatrud­nie­niu przed­sta­wio­ne przez Sta­ti­stics Cana­da zauwa­ża, że może i w sek­to­rze publicz­nym miejsc pra­cy przy­by­wa, ale w pry­wat­nym sytu­acja nie jest już tak różowa.

“W Kana­dzie mamy dwie pan­de­mie: pierw­szą peł­ną bólu sek­to­ra pry­wat­ne­go i dru­gą, na któ­rej boga­cą się poli­ty­cy i biu­ro­kra­ci”, mówi dyrek­tor fede­ra­cji, Fran­co Ter­raz­za­no. “To nie­spra­wie­dli­we, żeby podat­ni­cy trud­no wią­żą­cy koniec z koń­cem pła­ci­li za pod­wyż­ki płac biu­ro­kra­tów w cza­sie pandemii”.

Sta­ti­stics Cana­da poda­ło, że od począt­ku pan­de­mii przy­by­ło 257 400 miejsc pra­cy, z cze­go 107 000 w admi­ni­stra­cji publicz­nej. Mimo ogól­ne­go wzro­stu, w sek­to­rze pry­wat­nym i wśród osób samo­za­trud­nio­nych licz­ba miejsc pra­cy spa­dła o 256 500.

Ter­raz­za­no zauwa­ża, że nie tyl­ko pła­ci­my wię­cej za biu­ro­kra­tów, lecz tak­że za pod­wyż­ki płac rzą­du. W cza­sie pan­de­mii pra­cow­ni­cy rzą­do­wi nie doświad­czy­li cięć wyna­gro­dzeń, co wię­cej 312 825 pra­cow­ni­ków fede­ral­nych dosta­ło co naj­mniej jed­ną pod­wyż­kę, a posło­wie – nawet dwie w wyso­ko­ści od 6900 do 13 800 dol. w zależ­no­ści od pozy­cji w rządzie.