1‑go Listo­pa­da.

Uro­czy­stość Wszyst­kich Świętych.

(Usta­no­wio­na zosta­ła oko­ło roku Pań­skie­go 835).

LEKCYA (z Obja­wie­nia św. Jana roz­dział 7, wiersz 2—12).

        Wone dni oto ja Jan widzia­łem dru­gie­go Anio­ła wstę­pu­ją­ce­go od wscho­du słoń­ca, mają­ce­go pie­częć od Boga żywe­go, i zawo­łał gło­sem wiel­kim ku czte­rem Anio­łom, któ­rym dano jest szko­dzić zie­mi i morzu, mówiąc: Nie szkódź­cie zie­mi i morzu, ani drze­wom, aż popie­czę­tu­je­my słu­gi Boga nasze­go na czo­łach ich. I sły­sza­łem licz­bę pie­czę­to­wa­nych ze wszech poko­leń synów Izra­el­skich, sto i czter­dzie­ści czte­ry tysią­ce pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Judy dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Ruben dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Gad dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Aser dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Nefta­li dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Manas­se dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Syme­on dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Lewi dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Iza­char dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Zabu­lon dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Józef dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Z poko­le­nia Ben­ja­mi­na dwa­na­ście tysię­cy pie­czę­to­wa­nych. Potem widzia­łam rze­szę wiel­ką z wszyst­kich naro­dów i poko­leń i ludzi i języ­ków: sto­ją­ce przed sto­li­cą i przed obli­czem Baran­ka, przy­oble­cze­ni w sza­ty bia­łe, a Psal­my w ręku ich, i woła­li gło­sem wiel­kim mówiąc: Zba­wie­nie Bogu nasze­mu, któ­ry sie­dzi na sto­li­cy i Baran­ko­wi. A wszy­scy Anio­ło­wie sta­li koło sto­li­cy, i star­szych, i czwor­ga zwie­rząt i padli na obli­cze swe, i pokłon uczy­ni­li Bogu, mówiąc: Amen. Bło­go­sła­wie­nie i chwa­ła i mądrość i dzięk­czy­nie­nie, cześć i moc i siła Bogu nasze­mu na wie­ki wie­ków. Amen.

reklama

EWANGELIA (Mat. rozdz. 5, wiersz 1—12).

        One­go cza­su widząc Jezus rze­sze, wstą­pił na górę. A gdy usiadł, przy­stą­pi­li ku Nie­mu ucznio­wie Jego, a otwo­rzyw­szy usta swe, nauczał ich, mówiąc: Bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy duchem, albo­wiem ich jest Kró­le­stwo nie­bie­skie. Bło­go­sła­wie­ni cisi, albo­wiem oni posię­dą zie­mię. Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy pła­czą, albo­wiem oni będą pocie­sze­ni. Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy łak­ną i pra­gną, albo­wiem oni będą nasy­ce­ni. Bło­go­sła­wie­ni miło­sier­ni, albo­wiem oni miło­sier­dzia dostą­pią. Bło­go­sła­wie­ni czy­ste­go ser­ca, albo­wiem oni Boga oglą­da­ją. Bło­go­sła­wie­ni pokój czy­nią­cy, albo­wiem nazwa­ni będą Syna­mi Boży­mi. Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy cier­pią prze­śla­do­wa­nie dla spra­wie­dli­wo­ści, albo­wiem ich jest Kró­le­stwo nie­bie­skie. Bło­go­sła­wie­ni jeste­ście, gdy wam zło­rze­czyć będą, i prze­śla­do­wać was będą, i mówić wszyst­ko złe prze­ciw­ko wam, kła­ma­jąc dla mnie. Raduj­cie się i wesel­cie się; albo­wiem zapła­ta wasza obfi­ta jest w Niebiesiech.

        Piel­grzy­ma­mi jeste­śmy na zie­mi, a celem naszej piel­grzym­ki jest Nie­bo, nasza rze­czy­wi­sta Ojczy­zna; łatwo się jed­nak może­my zabłą­kać na manow­ce, odwo­dzą­ce nas od miej­sca, do któ­re­go zdą­ża­my. Nie podob­na prze­to obyć się bez prze­wod­ni­ków, któ­rzy­by nam wska­zy­wa­li praw­dzi­wą dro­gę i ozna­cza­li miej­sca spo­czyn­ku, gdzie­by­śmy stru­dze­ni mogli nabrać świe­żych sił do dal­szej podró­ży. Takie­mi miej­sca­mi są Nie­dzie­le i świę­ta; są to dni, w któ­rych sko­ła­ta­ni tro­ska­mi, poku­sa­mi i wal­ka­mi powsze­dnie­go życia, zaspo­ko­ić może­my potrze­by duszy, pomy­śleć o jej zba­wie­niu, pokrze­pić ją Sło­wem Bożem, modli­twą i Sakra­men­ta­mi św. Prze­wod­ni­ka­mi naszy­mi w tej podró­ży są każ­de­go dnia Świę­ci Pań­scy; życie bowiem nasze liczy się na dni, a ostat­ni dzień otwie­ra nam wro­ta wiecz­no­ści. Dla­te­go też każ­dy dzień poświę­co­ny jest pamię­ci świę­te­go Słu­gi lub świę­tej Dzie­wi­cy Pań­skiej. Jak dro­go­skaz wska­zu­je dro­gę do mia­sta lub wsi, tak Świę­ci wska­zu­ją nam dro­gę wio­dą­cą do Kró­le­stwa nie­bie­skie­go, gdzie Naj­wyż­szy zasia­da w Swej chwa­le na przed­wiecz­nym tro­nie, gdzie mamy zna­leźć wie­ku­isty pokój i odpo­czy­nek. Każ­dy Świę­ty woła na nas: „Idź­cie za nami, wyprze­dzi­li­śmy was bowiem i doszli­śmy do celu, wstę­puj­cie zatem w śla­dy nasze. Żaden dzień nie jest wol­ny od kło­po­tu; każ­dy przy­no­si nam nową tro­skę, nowe utra­pie­nia, pęta duszę naszą i cią­gnie ją do zie­mi. Ale na stra­ży każ­de­go dnia stoi Świę­ty i woła: „Synu Ojca nie­bie­skie­go, bra­cie Chry­stu­sa, odku­pio­ny krwią Jego, ubło­go­sła­wio­ny przez Ducha świę­te­go! zie­mia nie jest two­im osta­tecz­nym celem i nie zaspo­koi tęsk­no­ty ducha twe­go, bowiem prze­zna­cze­niem twem jest Nie­bo; masz być świę­to­bli­wym i zba­wio­nym, i to świę­to­bli­wym tutaj na zie­mi, a zba­wio­nym w wiecz­no­ści!“ Bło­go ci, jeśli zro­zu­miesz ten głos i posłu­chasz go; bło­go ci, jeśli imio­na Świę­tych nie będą ci czczym dźwię­kiem, bło­go ci, jeśli pój­dziesz w ich śla­dy. — Ale nie­ste­ty, nada­rem­nie głos ten odbi­ja się o uszy wie­lu śmier­tel­ni­ków, idą oni bowiem na oślep, błą­ka­ją się i nie docho­dzą do celu. — Cóż czy­ni tedy Kościół? Przy koń­cu roku, gdy nasta­je jesień, gdy rol­nik zwo­zi owo­ce swej pra­cy do gum­na, Kościół woła na dzie­ci swo­je: „Pójdź­cie, poka­żę wam lep­szy owoc, któ­ry doj­rzał w mym sadzie“, a otwie­ra­jąc wro­ta nie­bie­skie, poka­zu­je nam Naj­święt­sze­go ze Świę­tych, Syna Boże­go, sie­dzą­ce­go po pra­wi­cy Ojca, a obok Nie­go Kró­lo­wę Nie­bios, Mat­kę Jego, Apo­sto­łów świę­tych opro­mie­nio­nych bla­skiem nie­bie­skim, Pro­ro­ków i Patry­ar­chów, spo­glą­da­ją­cych ze czcią i uwiel­bie­niem na Przed­wiecz­ne­go, Męczen­ni­ków dzier­żą­cych w ręku pal­mę a na gło­wie koro­ny. Wyznaw­ców w chwa­le wie­ku­istej, Dzie­wi­ce z nie­zwię­dłym wień­cem i bia­łą sza­tą nie­win­no­ści przy­odzia­ne. „Patrz­cie — mówi Kościół — otóż owo­ce łaski Bożej zebra­ne w gum­nie wie­ku­istem, słu­chaj­cie ich pie­ni, a podzi­wiaj­cie blask ich rów­na­ją­cy się gwiaz­dom. Wznie­ście wyso­ko oczy i ser­ca! I wy może­cie się dostać w ich towa­rzy­stwo, Ojciec Przed­wiecz­ny was zapra­sza, Syn Jego będzie waszym prze­wod­ni­kiem. Duch świę­ty doda wam siły, Świę­ci nato­miast za was się modlą. Kwap­cie się do wie­ku­iste­go spo­czyn­ku, jaki dla was jest przygotowany.“

Spo­łe­czeń­stwo Świę­tych Pańskich.

        W tem zna­cze­niu obcho­dzi Kościół uro­czy­stość Wszyst­kich Świę­tych. Celem tej­że jest przy­po­mi­nać ser­com przy­ku­tym do zie­mi ich prze­zna­cze­nie i roz­grzać je tęsk­no­tą do Nie­ba. I Świę­ci byli rów­nież ludź­mi, jak my, sła­by­mi, ułom­ny­mi, a nawet grzesz­ni­ka­mi. Od nas tyl­ko zale­ży, stać się tem, czem oni są. Jeśli zapy­ta­my, co nam czy­nić nale­ży, aby dostać się w ich towa­rzy­stwo, Ewan­ge­lia dzi­siej­sza poda­je nam nie­odzow­ne do tego warun­ki. Sta­raj­my się o cno­ty, jakich wzo­rem jest Zba­wi­ciel, a będzie­my szczę­śli­wi już tu na ziemi.

Nauka moral­na.

        Począ­tek tej­że uro­czy­sto­ści przy­pa­da na cza­sy Papie­ża Boni­fa­ce­go IV, któ­ry w roku 608 pogań­ską świą­ty­nię Pan­te­on poświę­cił na cześć Mat­ki Boskiej i świę­tych Męczen­ni­ków. Zbu­do­wa­na przez Agryp­pę, mini­stra cesa­rza Augu­sta, nazwa­ną zosta­ła Pan­te­onem, gdyż w niej umiesz­czo­no posą­gi wszyst­kich boż­ków, a nawet tych, któ­rych Rzy­mia­nie prze­ję­li od ujarz­mio­nych i pod­bi­tych przez sie­bie naro­dów. Gdy reli­gia chrze­ści­jań­ska wypar­ła bał­wo­chwal­stwo z Rzy­mu, naka­zał cesarz Hono­ry­usz wspa­nia­łą ową świą­ty­nię zacho­wać jako pamiąt­kę daw­nej potę­gi Rzy­mu. Po wyzna­cze­niu zaś przez Papie­ża Boni­fa­ce­go dnia kon­se­kra­cyi, w wigi­lię powy­żej już wzmian­ko­wa­nej uro­czy­sto­ści zawie­zio­no do owej świą­ty­ni wiel­ką ilość reli­kwii Męczen­ni­ków, wydo­by­tych z kata­komb rzym­skich i umiesz­czo­no je w prze­zna­czo­nych na ten cel skrzyn­kach, poczem nastą­pi­ło uro­czy­ste poświę­ce­nie. Od tego też dnia corocz­nie uro­czy­stość Wszyst­kich Świę­tych w świą­ty­ni owej obcho­dzo­no, a Papież Grze­gorz IV wyzna­czył dla świa­ta kato­lic­kie­go na obchód tej uro­czy­sto­ści dzień 1 listopada.

         Miał też Kościół w zapro­wa­dze­niu owej uro­czy­sto­ści tro­ja­ki cel na oku: Nasam­przód jest ilość Świę­tych Pań­skich bar­dzo znacz­na. Licz­bę Męczen­ni­ków, któ­rzy za Chry­stu­sa śmierć ponie­śli i spo­czy­wa­ją w gro­bach rzym­skich, poda­ją na 6,000,000, a na całej kuli ziem­skiej do 17,000,000. Któż zli­czy wszyst­kich Sług Bożych, któ­rzy w prze­cią­gu 19 wie­ków umar­li w sta­nie łaski? Któż zli­czy tych, któ­rzy w ukry­ciu żyli w Chry­stu­sie Panu, a któ­rych imio­na zapi­sa­ne są w księ­dze żywo­ta? Ponie­waż zaś nie tyl­ko się godzi, ale i nale­ży oddać im cześć powin­ną, nie podob­na zaś dla każ­de­go ze Świę­tych wyzna­czyć dzień osob­ny; Kościół świę­ty mądrze naka­zał uczcić wszyst­kich razem w dniu na to przeznaczonym.

        Po dru­gie nie wąt­pi żaden kato­lik, iż wsta­wie­nie się Świę­tych do Boga wiel­ce jest sku­tecz­nem. Świę­ci bowiem są naczy­nia­mi łaski Jego i oni też mogą wie­le uczy­nić w spra­wie nasze­go zba­wie­nia. Aże­by­śmy prze­to za ich przy­czy­ną otrzy­ma­li, co nam do pozy­ska­nia szczę­ścia wie­ku­iste­go potrzeb­nem jest i koniecz­nem, Kościół usta­no­wił dzień osob­ny, w któ­rym kato­li­cy bła­ga­ją wszyst­kich Świę­tych Pań­skich razem o ich wsta­wie­nie się do Boga, w nadziei, że Bóg proś­by Swych wybrań­ców raczy wysłuchać.

        Po trze­cie pra­gnie Kościół świę­ty w dniu dzi­siej­szym zachę­cić nas, aby­śmy naśla­do­wa­li życie Świę­tych Pań­skich, i sta­ra­li się o te cno­ty, któ­re im usła­ły dro­gę do Nie­ba. O świę­to­bli­wość sta­rać się nam potrze­ba; nie dostą­pi zba­wie­nia, kto nie jest świę­to­bli­wym. Tym zaś wszyst­kim, któ­rzy zapy­ta­ją, jaką Świę­ci Pań­scy doszli dro­gą do świę­to­bli­wo­ści i zba­wie­nia, niech słu­ży za odpo­wiedź co następuje:

         1) Czu­li oni w ser­cu ser­decz­ne pra­gnie­nie doj­ścia do dosko­na­ło­ści. Tęsk­no­ta zaś owa i żądza naśla­do­wa­nia Chry­stu­sa jest ozna­ką wybrań­ców. Świę­ci Pań­scy mie­li wzrok utkwio­ny w tem, co jest dobrem wie­ku­istem i nie łudzi­li się nigdy zwod­ni­czym powa­bem rze­czy zni­ko­mych i uciech światowych.

         2) Było to też powo­dem, że Świę­ci całem ser­cem gar­dzi­li świa­tem i lek­ce­wa­ży­li jego roz­ko­sze, a nawet czu­li do nich wstręt i obrzy­dze­nie. A jak­że świat nagra­dza zami­ło­wa­nie i pociąg do rze­czy zni­ko­mych? Tro­ska­mi i utra­pie­nia­mi, spo­ra­mi i nie­zgo­da­mi, nędzą i roz­cza­ro­wa­niem, cho­ro­bą i śmier­cią. Żaden też zwo­len­nik uciech świa­to­wych nie czuł się zado­wo­lo­nym i szczę­śli­wym, a śmierć jego zawsze była gorz­ką i opłakaną.

        3) Świę­ci nie prze­sta­wa­li na samem tyl­ko pra­gnie­niu i pożą­da­niu zba­wie­nia, ale zwal­cza­li złe skłon­no­ści, opie­ra­li się naga­by­wa­niom, nie dawa­li posłu­chu poku­som. Trzy­ma­li oni zmy­sły na wodzy, poskra­mia­li żądze, pod­da­wa­li cia­ło umar­twie­niom i nie dowie­rza­li sobie, poczu­wa­jąc się do sła­bo­ści. Trud­ną była też ich wal­ka, nie­raz się chwia­li, ale osta­tecz­nie zwy­cię­ża­li, bo nie upa­dli na duchu. Wie­dzie­li, jakie jest zna­cze­nie słów Jezu­so­wych o obszer­nej i wygod­nej dro­dze, i cia­snej a cier­ni­stej ścież­ce. Jak dziel­ny żoł­nierz oto­czo­ny nie­przy­ja­cioł­mi, tak i oni wie­dzie­li, że nie pozo­sta­je im nic inne­go, jak tyl­ko zwy­cię­żyć albo zgi­nąć, a lubo cza­sem nie­je­den z nich pośli­znął się i zbłą­dził, podźwi­gnął się wkoń­cu przez żal i poko­rę, przez co mu błąd jego wyszedł na dobre.

        4) Skru­pu­lat­ni i sumien­ni w drob­nych rze­czach, pozy­ska­li dar i łaskę wyko­na­nia więk­szych i trud­niej­szych. Nie­je­den z tych co czy­ta o ich umar­twie­niach, poku­tach, postach i sro­gich cier­pie­niach, sądzi, że naśla­do­wa­nie Świę­tych prze­cho­dzi­ło­by jego siły. Poczy­na­jąc jed­nak od małe­go, docho­dzi się wytrwa­ło­ścią do dosko­na­ło­ści i doko­na­nia naj­więk­szych rze­czy. Ewan­ge­li­sta Łukasz św. mówi też w roz­dzia­le 16, wier­szu 10: „Kto wier­ny jest w naj­mniej­szej rze­czy, i w więk­szej wier­ny jest, a kto w małem nie­spra­wie­dli­wy jest, i w więk­szem nie­spra­wie­dli­wy jest.“

        5) We wszyst­kiem sta­ra­li się naśla­do­wać Chry­stu­sa Pana, bio­rąc sobie za wzór Jego poko­rę, łagod­ność, zami­ło­wa­nie poko­ju, miło­sier­dzie, czy­stość, cier­pli­wość, jaką oka­zy­wał przez cały prze­ciąg Swe­go życia, aż do strasz­nej śmier­ci na krzy­żu. Wie­dzie­li oni bowiem, że o wła­snych siłach nie sta­ną się podob­ny­mi Zba­wi­cie­lo­wi i poczu­wa­li się do słabości.

        6) Liczy­li nadal na pomoc Boską i szu­ka­li pokrze­pie­nia w modłach, zasi­la­li się Sakra­men­ta­mi św., jakie Zba­wi­ciel usta­no­wił na dobro i zba­wie­nie ludz­ko­ści. Modły darzy­ły ich świa­tłem i siłą roz­po­zna­nia dobre­go, a ponie­waż przy­stę­po­wa­li do Sakra­men­tów św., sam Chry­stus był ich sprzy­mie­rzeń­cem i pomógł im do zwy­cię­stwa nad ich wrogami.

        7) Wszy­scy Świę­ci mie­li jak naj­więk­sze nabo­żeń­stwo do Prze­czy­stej Dzie­wi­cy i Mat­ki Zba­wi­cie­la. Cze­go nie uzy­ska­li modli­twą, to wyro­bi­ła im wsta­wie­niem się do Swe­go Synacz­ka Najśw. Marya Pan­na, słusz­nie nazwa­na „Kró­lo­wą Świę­tych“; jest Ona bowiem tak mia­no­wa­ną nie tyl­ko dla­te­go, że wszyst­kich prze­wyż­sza świę­to­bli­wo­ścią, ale i dla­te­go, że wszy­scy Świę­ci Ją wiel­bi­li jako swą Orędowniczkę.

        Roz­waż­cie zatem kocha­ni Czy­tel­ni­cy owe siedm punk­tów, zapisz­cie je sobie w ser­cach waszych, weź­cie je za pra­wi­dło i wska­zów­kę życia, a Nie­bo was nie minie. Nie­ma inne­go wybo­ru, jak tyl­ko pie­kło lub Nie­bo: wybie­raj­cie przeto.

        Wkoń­cu trze­ba nam jesz­cze nie­co nad­mie­nić o tytu­łach, jakie Kościół świę­ty nada­je tym Słu­gom Bożym, któ­rzy cno­tli­wem życiem zasłu­ży­li sobie na cześć i naśla­do­wa­nie. Dzie­lą się zaś one na czte­ry rodza­je i to: Słu­gi Boże, Czci­god­ni, Bło­go­sła­wie­ni i Święci.

1) Słu­gą Bożym nazy­wa Kościół tego, któ­ry umarł w sta­nie świętobliwości.

2) Czci­god­nym jest chrze­ści­ja­nin, któ­re­go świę­to­bli­wość stwier­dzo­ną jest wyro­kiem Kościo­ła, czy­li raczej, któ­re­go pro­ces kano­ni­za­cyj­ny już się rozpoczął.

3) Bło­go­sła­wio­nym zowie­my tego, któ­re­go świę­to­bli­wość uzna­ną jest uro­czy­stym wyro­kiem naj­wyż­szej wła­dzy kościel­nej i na któ­re­go tym­cza­so­wą cześć Papież w pew­nych kra­jach albo zgro­ma­dze­niach zakon­nych zezwa­la, aż do ogło­sze­nia uro­czy­stej kanonizacyi.

4) Świę­tym wresz­cie nazy­wa­my tego, któ­re­mu uro­czy­ście i publicz­nie mia­no to prze­zna­czo­nem zosta­ło i któ­re­go publicz­na i jaw­na cześć naka­za­ną jest w obrę­bie całe­go Kościo­ła katolickiego.

 

Modli­twa.

        Wszech­mo­gą­cy i wiecz­ny Boże, któ­ry nam dozwa­lasz zasłu­gom Wszyst­kich Świę­tych Two­ich cześć odda­wać, pro­si­my pokor­nie, daj nam tem obfit­szych łask dostą­pić, im licz­niej­szych do miło­sier­dzia Twe­go wzy­wa­my dziś pośred­ni­ków. Amen.