Ks. Karol Tomasz Steh­lin – nie­miec­ki pre­zbi­ter, był prze­ło­żo­nym Brac­twa Świę­te­go Piu­sa X w Euro­pie Środ­ko­wej i Wschod­niej (do 2014), prze­ło­żo­ny Brac­twa Świę­te­go Piu­sa X w Azji do 15 paź­dzier­ni­ka 2018. Ponow­nie peł­ni funk­cję prze­ło­żo­ne­go Domu Auto­no­micz­ne­go w War­sza­wie od paź­dzier­ni­ka 2018. Ks. Karol Steh­lin przy­był do Toron­to, aby gło­sić reko­lek­cje, korzy­sta­jąc z oka­zji prze­pro­wa­dzi­li­śmy z nim kolej­ny już wywiad.

Goniec: – Pro­szę księ­dza, jest mi nie­sa­mo­wi­cie miło roz­ma­wiać z księ­dzem ponow­nie tutaj u nas, w Toron­to. Dużo cza­su upły­nę­ło, wie­le lat minę­ło i też zmie­ni­ła się sytu­acja i Kościo­ła, i nas wier­nych w Koście­le. A co się zmie­ni­ło z Brac­twem Św. Piu­sa X? Jak to wyglą­da dzisiaj?

Ksiądz Karol Steh­lin FSSPX: – My jeste­śmy zawsze tacy sami. Jeste­śmy słu­ga­mi Pana Jezu­sa Chry­stu­sa, któ­ry jest zawsze ten sam, wczo­raj, dziś i na zawsze.

Reklama

        Oczy­wi­ście, oko­licz­no­ści się zmie­nia­ją, życie się zmie­nia pod wzglę­dem zewnętrz­nych wpły­wów, nato­miast czło­wiek, któ­ry kar­mi się z wiecz­nych prawd, z wiecz­nych źró­deł, wszyst­kie zewnętrz­ne spra­wy prze­ży­wa, nato­miast do koń­ca nie daje się w to wcią­gać i prze­zwy­cię­ży te wszyst­kie punk­ty kryzysowe.

        Rze­czy­wi­ście, moż­na spo­koj­nie powie­dzieć, cho­ciaż z prze­ra­że­niem, że ten kry­zys potę­go­wał się w ostat­nich trzech latach z każ­de­go punk­tu widze­nia. Z punk­tu widze­nia Kościo­ła Kato­lic­kie­go i o tym tyl­ko mam kom­pe­ten­cje mówić, bo kry­zys eko­no­micz­ny, poli­tycz­ny, czy sani­tar­ny i tego typu rze­czy; tutaj kapłan może mieć swo­je zda­nie, ale nie ma kom­pe­ten­cji, nato­miast z punk­tu widze­nia ducho­we­go, reli­gij­ne­go jeste­śmy wła­ści­wie w obli­czu takie­go skraj­ne­go upad­ku wszyst­kie­go, co jest reli­gij­ne, war­to­ścio­we, zwią­za­ne z naszą kato­lic­ką reli­gią, że moż­na spo­koj­nie powie­dzieć, że cze­goś takie­go świat jesz­cze nie widział.

– Jak kato­lik ma się w tym odna­leźć, sko­ro nawet chcąc pozo­sta­wać wier­nym Kościo­ło­wi, dozna­je  pew­ne­go zamie­sza­nia. Mówi się, że nie ma jed­ne­go Kościo­ła, bo jest Kościół „nie­miec­ki”; inny kościół  jest w Afry­ce, inny w Ame­ry­ce Połu­dnio­wej. Sam jadąc cza­sem do Sta­nów Zjed­no­czo­nych idąc do kościo­ła kato­lic­kie­go odno­szę wra­że­nie, że jestem w świą­ty­ni jakiejś innej wia­ry.  Bar­dzo to róż­nie wyglą­da, co kato­lik w takiej sytu­acji powi­nien robić, jak to jest z tymi praw­da­mi, któ­rych jesz­cze ludzi w moim wie­ku uczo­no na katechezie?

- Jeśli czło­wiek patrzy tyl­ko i wyłącz­nie na te zja­wi­ska zmian, odpo­wiedź nie jest łatwa i pro­sta, nato­miast zasad­ni­czo jest to bar­dzo pro­ste, ponie­waż nie my jeste­śmy mistrza­mi naszej reli­gii; tego w co wie­rzy­my, nie stwa­rza­my naszej wia­ry i z tego powo­du nie ma cze­goś takie­go, że jest Kościół taki i Kościół sia­ki; taka reli­gia i inna reli­gia, że wszyst­kie reli­gie są rów­ne, jak dzi­siej­sza naj­wyż­sza gło­wa Kościo­ła moc­no twier­dzi, i co wpro­wa­dza naj­więk­sze zamieszanie.

        Pod­kre­ślam, to zamie­sza­nie tych wszyst­kich reli­gii, wobec któ­rych mówi się, że wszyst­kie są „mniej wię­cej praw­dzi­we” i każ­da może pro­wa­dzić do zba­wie­nia to jest post-here­zja, któ­ra prze­ni­ka i prze­sią­ka Kościół już od sobo­ru waty­kań­skie­go II, więc już ponad 60 lat.

– Czy papież może być here­ty­kiem? Uczo­no mnie, że jed­nak jest coś takie­go, jak nie­omyl­ność papie­ża; że papież w spra­wach wia­ry jest nie­omyl­ny, że jest tutaj Duch Świę­ty. Gdzie jest Duch Świę­ty w tym wszystkim?

– To bar­dzo waż­ne rozu­mieć, jaka jest wła­dza Kościo­ła. Ale pozwo­lę sobie jesz­cze wró­cić do odpo­wie­dzi na ten pierw­szy punkt, któ­ry jest nie­zwy­kle waż­ny, i tutaj musi­my mieć jasność.

        Może­my patrzeć na zja­wi­sko reli­gij­ne z punk­tu widze­nia socjo­lo­gicz­ne­go, że mamy tutaj takie róż­ne opcje reli­gij­ne, to jest po pro­stu socjo­lo­gia, niech będzie jaka jest, nato­miast z dru­giej stro­ny, jeśli my patrzy­my na to z punk­tu widze­nia Pana Boga, jeśli  jestem kato­li­kiem, chrze­ści­ja­ni­nem, otwie­ram Pismo Świę­te, otwie­ram jakie­kol­wiek sło­wo Pana Jezu­sa, czy­tam to, co Apo­sto­ło­wie nam gło­si­li, potem wszy­scy Ojco­wie Kościo­ła, wszy­scy Dok­to­rzy Kościo­ła, wszy­scy papie­że i to jest po pro­stu nie­sa­mo­wi­te, dla­te­go że tutaj mamy jed­ną i tę samą naukę, jeden i ten sam przekaz.

        Jest jeden Kościół — to Kró­le­stwo Chry­stu­sa, któ­re Chry­stus zało­żył na zie­mi, jest zjed­no­czo­ne w samej wie­rze i ta wia­ra nie może się zmie­nić, bo ona nie pocho­dzi od czło­wie­ka, któ­ry jest  zmien­ny, ale pocho­dzi od Chry­stu­sa, któ­ry jest Bogiem, któ­ry jest nie­zmien­ny. I to jest bar­dzo waż­ne, żeby teraz zro­zu­mieć, że ten zamach na Chry­stu­sa, na jego naukę, został doko­na­ny, gdy w pew­nym momen­cie sobo­ru waty­kań­skie­go II stwier­dzo­no; nie, tak już nie jest, teraz zmie­ni­my tę spra­wę i wpro­wa­dzi­my tak zwa­ny eku­me­nizm, czy­li nowe spoj­rze­nie na inne reli­gię, któ­re teraz mają też mieć udział w prawdzie.

        A Pan Jezus Chry­stus powie­dział, idź­cie na cały świat, nawra­caj­cie wszyst­kie naro­dy, jest jed­na praw­dzi­wa reli­gia, jed­na wia­ra, jed­na praw­dzi­wa dok­try­na, a wszyst­ko inne jest fał­szy­we, ponie­waż nie moż­na dwom panom słu­żyć; albo Chry­stus, albo nie. Jeże­li Chry­stus mówi, jestem jedy­ną praw­dą, to nie może być inna praw­da, któ­ra jest prze­ciw­na Chry­stu­so­wi. Jeśli Chry­stus, na przy­kład, usta­no­wił tajem­ni­ce sied­miu sakra­men­tów to nie może być, że ktoś przy­cho­dzi i mówi, że teraz są trzy. Jeże­li Pan Jezus dał ogrom­ną wła­dzę swo­jej wła­snej mat­ce i nazy­wa ją Mat­ką Bożą; Nie­po­ka­la­ne Poczę­cie i tak dalej, a inny mówi, nie, to albo kato­lik ma rację, albo dru­gi ma rację, któ­ry to negu­je, ale nie jeden i dru­gi zarazem.

        I to jest ten wiel­ki pro­blem. Kry­zys w Koście­le pole­ga na tym, że wła­ści­wie sami — czy to jest atak ze stro­ny maso­nów, atak ze stro­ny wro­gów Kościo­ła, któ­rzy chcą nisz­czyć Kró­le­stwo Boże, to rozu­mie­my, bo to jest dia­beł, któ­ry za tym stoi. Zawsze chciał wszyst­ko znisz­czyć; nato­miast w momen­cie, kie­dy ten kry­zys, ten zamach, ten libe­ra­lizm, albo ten duch masoń­ski, wcho­dzi w same gło­wy tych, któ­rzy mają pro­wa­dzić ludzi do Pana Boga, mają być przed­sta­wi­cie­la­mi Chry­stu­sa, a sta­ją się zdraj­ca­mi Chry­stu­sa. To jest isto­ta kryzysu.

        Ci, któ­rzy mają pro­wa­dzić do Chry­stu­sa, na cze­le papież, potem bisku­pi, potem kapła­ni, jeśli oni albo lek­ce­wa­żą to, nie mówiąc jesz­cze żad­ną here­zją, to oczy­wi­ście pia­stu­ją jesz­cze swo­ją funk­cję, ale nie wyko­nu­ją jej popraw­nie. Nato­miast, jeśli papież, bisku­pi i kapła­ni zaczy­na­ją mówić wręcz prze­ciw­ne nauki,  to powin­ni być osą­dze­ni przez odpo­wied­ni try­bu­nał. I taka jest nauka Kościo­ła. Kapłan, któ­ry gło­si here­zję będzie osą­dzo­ny przez bisku­pa i wyrzu­co­ny. Biskup, któ­ry to samo, robi będzie sądzo­ny przez papie­ża i będzie wyrzu­co­ny, jeże­li tego nie przyj­mu­je. W taki spo­sób mamy histo­rię Lutra, któ­ry był kapła­nem, mamy histo­rię bisku­pów w cza­sach Refor­ma­cji, któ­rzy dołą­czy­li do pro­te­stan­ty­zmu i zosta­li eks­ko­mu­ni­ko­wa­ni. Muszą być osą­dze­ni przez kom­pe­tent­ną władzę.

        Naj­wyż­szą wła­dzą w Koście­le jest papież. Aby stra­cić urząd, według nauki Kościo­ła, to nie moż­na być tyl­ko here­ty­kiem, ale trze­ba być noto­rycz­nym here­ty­kiem, wie­lo­krot­nie upo­mi­na­nym przez kom­pe­tent­ną wła­dzę. Sko­ro tego nie ma w przy­pad­ku papie­ża, to może się zda­rzyć, że papież rze­czy­wi­ście jest here­ty­kiem, ale jego nikt nie może osą­dzać, bo nie ma wyż­szej instan­cji. Tak Pan Bóg usta­no­wił Kościół.

        Więc jest taki wiel­ki pro­blem. Nie jest  pro­blem w tym,  żeby spy­tać czy papież nie jest papie­żem, czy stra­cił już papie­stwo, pro­blem jest ten że naj­wyż­sza wła­dza przy­czy­nia się do nisz­cze­nia Kościoła.

        Jest papie­żem, to jest nasze prze­ko­na­nie, to jest teo­lo­gicz­nie uzasadnione.

        Dam przy­kład. Masz rodzi­nę i w tej rodzi­nie masz tatę. Tata jest ojcem rodzi­ny. Tata zwa­riu­je i zaczy­na czy­nić i mówić rze­czy, któ­re nisz­czą rodzi­nę. Każe swo­im dzie­ciom robić rze­czy, któ­re są okrop­ne. Co może­my robić? Dzie­ci muszą stwier­dzić, tata zwa­rio­wał, muszą wła­ści­wie się mu sprze­ci­wiać, ale nie mogą powie­dzieć, że on już nie jest naszym tatu­siem. To jest problem.

        Nato­miast ten kry­zys, któ­ry jest, że naj­wyż­sza wła­dza Kościo­ła przy­czy­nia się do jego nisz­cze­nia. I to mamy do czy­nie­nia z ostat­ni­mi papie­ża­mi, mniej wię­cej w róż­nym stop­niu, ale naj­gor­sze to jest obec­nie, kie­dy obec­ny papież… I pod­kre­ślam, ja modlę się za nie­go codzien­nie, ja pro­szę Pana Boga, Boże ratuj moje­go ducho­we­go tatu­sia, pokaż mu, że jest w zupeł­nym błę­dzie i pro­wa­dzi ludzi na manow­ce. Pro­wa­dzi ludzi do błę­du, do pie­kła, ponie­waż zachę­ca ludzi do okrop­nych grze­chów przez swo­je zacho­wa­nie,  przez ofi­cjal­ne dokumenty.

        Dekla­ra­cja z Abu Zabi; jak wszyst­kie reli­gie na świe­cie są wspa­nia­łe, Fra­tel­li tut­ti, tak samo, i to jesz­cze jako ency­kli­ka… On w tym momen­cie, zamiast przed­sta­wić naukę Kościo­ła, przed­sta­wia czy­stą naukę masoń­ską, nawet przez tytu­ły tej  encykliki.

        To jest takie zgor­sze­nie i potem taki odjazd, że ludzie są zdez­o­rien­to­wa­ni aż do głę­bi ser­ca. Zamiast gło­sić  Kró­le­stwo Chry­stu­sa i cały ten świat nad­przy­ro­dzo­ny, czy­li poma­gać ludziom, aby poszli do nie­ba,  unik­nę­li tego pie­kła, któ­re jest wła­ści­wie naj­więk­szym zagro­że­niem; ta wal­ka ducho­wa, że dia­beł ist­nie­je,  żeby­śmy z grze­cha­mi wal­czy­li, tego już w ogó­le nie ma.

        Jest tyl­ko tak napraw­dę jeden wiel­ki temat w Koście­le, to jest eko­lo­gia,  ratu­nek „mat­ki zie­mi”, czy­sta woda i  lasy, by tak współ­pra­co­wać, aby rato­wać tę „mat­kę zie­mię”. I tutaj robi się taki idol, że Ojciec Świę­ty wpro­wa­dza nawet taką bogi­nie Pacza­ma­ma do same­go Waty­ka­nu i mówi to jest przy­szłość Kościo­ła. Nie chcę powie­dzieć, że on ado­ru­je boż­ków, ale widzi w tym wszyst­kim sym­bol, któ­re­mu musi­my dać cześć, tak jak pry­mi­tyw­ne ludy odda­wa­ły cześć, że oni lepiej ratu­ją „mat­kę zie­mię” niż kato­li­cy. Więc teraz mamy się nawró­cić do pogań­stwa, tak to jest przed­sta­wio­ne, że tutaj z naszej wia­ry kato­lic­kiej już nic nie zosta­nie i ludzie, któ­rzy idę za taką ide­olo­gią to wła­ści­wie koń­czą w nie­wie­rze, w pan­te­izmie. Papież prak­tycz­nie już nic nie mówi o wie­rze kato­lic­kiej, i z tego powo­du może­my tyl­ko powie­dzieć; ludzie, musi­my się nawró­cić do Pana Jezu­sa Chry­stu­sa! On jest naszym Panem i do papie­ża musi­my powie­dzieć, Ojcze Świę­ty nawróć się do Pana Jezu­sa Chry­stu­sa, opu­ści­łeś Go i zdra­dzasz Go.

– Gdzie szu­kać tego twar­de­go grun­tu? Bo Kościół i my kato­li­cy jeste­śmy teraz  ata­ko­wa­ni, tak jak byli­śmy na prze­strze­ni róż­nych wie­ków, ale w dzi­siej­szych cza­sach ten atak, tak jak ksiądz mówił, jest wewnątrz Kościo­ła, czy­li Kościół jest mięk­ki, nie sta­wia opo­ru takie­go jak daw­niej, nie daje kato­li­kom opar­cia prze­ciw­ko ata­kom zewnętrz­nym. W takim kra­ju, jak Kana­da widzi­my to bar­dzo dobrze; mamy narzu­ca­ne wycho­wa­nie dzie­ci, któ­re idzie prze­ciw­ko wie­rze kato­lic­kiej, mamy róż­ne­go rodza­ju rze­czy w sfe­rze publicz­nej, o któ­rych  mówi się nam, że jako kato­li­cy nie może­my ich kry­ty­ko­wać, że musi­my je przyj­mo­wać. Jak w takiej sytu­acji sobie pora­dzić? Jakie moż­na dać rady zwy­kłe­mu człowiekowi?

- Musi­my naj­pierw zro­zu­mieć na czym pole­ga isto­ta chrze­ści­jań­stwa; jestem kato­li­kiem, jestem chrze­ści­ja­ni­nem, jestem człon­kiem Kościo­ła; Kościół kato­lic­ki, skła­da się, z jed­nej stro­ny, z ludzi, któ­rzy albo rzą­dzą Kościo­łem, albo są człon­ka­mi Kościo­ła. Te oso­by, nie­ste­ty, mogą błą­dzić, mogą być świę­ty­mi, oby byli, mogą być dobry­mi, ale też mogą być zły­mi i ci źli zawsze istnieli.

        Zaczę­ło się od jed­ne­go apo­sto­ła,  Juda­sza, i potem cały czas w histo­rii Kościo­ła tak to się kon­ty­nu­uje. W tym momen­cie, w któ­rym jeste­śmy w tej chwi­li, ta ludz­ka część Kościo­ła, szcze­gól­nie w hie­rar­chii oprócz takich nie­wie­lu wyjąt­ków przy­czy­nia się po pro­stu do tren­du cał­ko­wi­tej nie­wier­no­ści wobec Jezu­sa Chry­stu­sa. Tych ludzi, nie­ste­ty, czy jest to papież, czy to są bisku­pi, czy kapła­ni, nie może­my już słu­chać, ponie­waż oni zdra­dza­ją Chry­stu­sa. Ale dokąd iść?

        I tutaj jest ta dru­ga część. Kościół Świę­ty, wła­ści­wy, jak mówi­li­śmy już nie jest tyl­ko zgro­ma­dze­niem jakie­goś obo­zu, jakiś ludzi, Kościół Świę­ty ma swój bar­dzo waż­ny fun­da­ment; ci wszy­scy ludzie są tyl­ko narzę­dzia­mi kogoś, kto stoi za nimi I ten, któ­ry tym rzą­dzi, to jest Pan Jezus Chrystus.

        I już powie­dzia­łem dwu­krot­nie, że on jest zawsze ten sam. Jezus Chry­stus prze­ka­zał nam swo­ją naukę, któ­ra jest zawsze ta sama i nawet hie­rar­cho­wie i rzą­dzą­cy Kościo­łem dzi­siaj nie mogą temu zaprze­czyć. Oni wie­dzą, że ta wia­ra kato­lic­ka, któ­rą my jesz­cze dzi­siaj zna­my w kościo­łach, wie­rzę w Boga Ojca Wszech­mo­gą­ce­go… no  wie­rzę, czy nie wie­rzę? Jeśli wie­rzę, to przyj­muj po pro­stu ten skład wia­ry i stu­diuj go, wróć do tej nie­zmien­nej nauki Kościoła.

        Dla­te­go kato­lik zdez­o­rien­to­wa­ny przez te tysią­ce róż­nych opcji, któ­re mu są przed­ło­żo­ne nie znaj­du­je już żad­ne­go spo­ko­ju. Pan na począt­ku powie­dział, że gdy idzie do kościo­ła w Sta­nach Zjed­no­czo­nych… i to jest typo­wy teraz znak, że dzi­siaj, każ­dy kapłan ma swo­ją wła­sną opcję, swo­ją wła­sną wia­rę i dla­te­go ludzie są już przy­zwy­cza­je­ni słu­chać  sprzecz­no­ści. Sprzecz­no­ści nie mogą stwa­rzać żad­ne­go fun­da­men­tu do życia.

        Wcze­śniej tak nie było. Wszy­scy kapła­ni, bisku­pi, papie­że, mimo tego że wszy­scy byli grzesz­ni­ka­mi i każ­dy miał swój tem­pe­ra­ment i może nawet paskud­ny tem­pe­ra­ment i cha­rak­ter, ale każ­dy przy­zna­wał się do tej samej nauki, bo to nie jest nasza nauka, tyl­ko Chry­stu­so­wa i do tej nauki musi­my wra­cać, czy­li do nauki 2000 lat Kościo­ła katolickiego.

        To jest bar­dzo pro­ste, otwie­raj, po pro­stu,  książ­kę albo dzie­ło jakie­go­kol­wiek świę­te­go, od apo­sto­łów przez wiel­kich Ojców Kościo­ła, przez wiel­kich mistrzów życia ducho­we­go, aż do naszych świę­tych, Mak­sy­mi­lia­na Kol­be­go, do tych, któ­rzy stwo­rzy­li chlu­bę kato­lic­kiej Pol­ski. Czy­taj od nich. Oni mówią dokład­nie to samo; Mak­sy­mi­lian Kol­be, jak świę­ty Fran­ci­szek, jak Pan Jezus Chry­stus. Tu masz jed­ną, wiel­ką jed­ność i nasza mło­dzież dzi­siaj, z któ­rą bar­dzo czę­sto pra­cu­ję, oni po pro­stu odkry­wa­ją teraz, wobec tego zamę­tu, aku­rat tę wła­dzę, tę siłę Kościo­ła kato­lic­kie­go przez czy­ta­nie tych nauk Kościo­ła. Oni czy­ta­ją świę­te­go Toma­sza z Akwi­nu i tych wszyst­kich Dok­to­rów Kościo­ła, któ­rzy mają tak pre­cy­zyj­ną, tak jasną, tak przej­rzy­stą naukę, że wszyst­ko tam się trzy­ma i jest tak logicz­ne, że to jest nie­sa­mo­wi­ta kate­dra, i to jest zupeł­nie sprzecz­ne z tym plu­ra­li­zmem, z tą byle­ja­ko­ścią, gdzie każ­dy gada co chce.

        Dzi­siaj według tych ide­olo­gów każ­dy może wie­rzyć w co chce, a to nie jest dobrze. Z tego powo­du musi­my wra­cać do nauki Chry­stu­sa — to jest pierw­sza rzecz. Potem musi­my wra­cać do życia Chry­stu­sa; przy­sze­dłem, aby­ście życie mie­li i obfit­sze łaski mie­li. Jakie to życie Chry­stu­sa? Jakie to życie nam dał? Wła­sne życie. I w jaki spo­sób Pan Jezus Chry­stus oddał swo­je życie przez wła­ści­wie swo­je 33 lata życia na zie­mi, przez śmierć na krzy­żu? Dał nam przy­kład, a na koń­cu umarł na krzy­żu, zosta­wił nam taki skarb, któ­ry nazy­wał swo­im testa­men­tem i ten skarb — powie­dział — musi­my przy­jąć. I to jest Chry­stus, to są sakra­men­ty świę­te i wszyst­kie te środ­ki zba­wie­nia, w któ­rych naj­waż­niej­szym jest Msza święta.

        Gdy w tym momen­cie patrzysz na Mszę świę­tą, to też masz coś takie­go, jak po pro­stu taka kontrowersja.

- Zasta­na­wiam się cza­sa­mi, czy ona jest ważna?

– No o to cho­dzi. I teraz widzi­my taką zbież­ność; mówi­li­śmy o tym „odjeź­dzie” od wia­ry kato­lic­kiej po sobo­rze waty­kań­skim dru­gim, przez wpro­wa­dze­nie eku­me­ni­zmu, wol­no­ści reli­gij­nej, ide­olo­gii masoń­skiej — bar­dzo wyraź­nie, bo te wszyst­kie nowin­ki, któ­re zosta­ły wpro­wa­dzo­ne przez sobór i po sobo­rze, powta­rzam nowin­ki,  pocho­dzą  wszyst­kie z krę­gów masoń­skich. Bez żad­ne­go wyjąt­ku. I z tego powo­du zmie­nio­no wia­rę, też modli­twę, dla­te­go trze­ba było zmie­nić po sobo­rze też Mszę świętą.

        Msza świę­ta, któ­ra zawsze była ta sama, wszę­dzie na świe­cie, nazwa­na była Mszą Świę­tą Wszech­cza­sów, zosta­ła zmie­nio­na w taki ryt, tak zwa­na nowa msza, któ­ra zosta­ła sfa­bry­ko­wa­na z udzia­łem pro­te­stan­tów, i w tym momen­cie nastą­pił kolej­ny zamęt, ta nowa msza jest też po pro­stu taka wie­lo­bran­żo­wa. Każ­dy może odpra­wić tę mszę jak chce i każ­dy może pod­czas tej mszy zro­bić tak napraw­dę co chce. Ta nowa msza sta­je się odbi­ciem, albo sym­bo­lem tej nowej nauki, nie kato­lic­kiej już, gdzie wszyst­kie reli­gie są rów­ne, gdzie już nie pro­sisz Pana Boga o żad­ne nawró­ce­nie, a przede wszyst­kim w tej nowej mszy nie pro­sisz Pana Boga, abyś był zba­wio­ny, ura­to­wa­ny od wiecz­ne­go zatra­ce­nia i abyś był doli­czo­ny do gro­na świę­tych w nie­bie, abyś dobrze toczył  bój z dia­błem i jego wszyst­ki­mi woj­ska­mi, szcze­gól­nie prze­ciw­ko wszyst­kim here­zjom, i tym wszyst­kim, któ­rzy chcą zgu­bić nasze dusze; tego wszyst­kie­go w nowej mszy nie ma. I dla­te­go w nowej mszy to wszyst­ko sta­je się płyt­kie i tyl­ko wła­ści­wie docze­sne; aby­śmy mie­li mniej gło­du na zie­mi, aby­śmy się kocha­li, aby­śmy po pro­stu dobrze żyli, rącz­ki sobie poda­li, i tak dalej.

        Ta ewo­lu­cja, ten odjazd od Chry­stu­sa jako jedy­ne­go Zba­wi­cie­la, to już zaczę­ło się moc­no od Paw­ła VI, któ­ry wpro­wa­dził Novus Ordo, a potem te wszyst­kie nowo­cze­sne spra­wy doty­czą­ce wła­ści­wie przede wszyst­kim uzna­nia war­to­ści innych reli­gii, wpro­wa­dze­nie do mszy ele­men­tów juda­istycz­nych, kaba­li­stycz­nych, pro­te­stanc­kich i tak dalej.

        W tym momen­cie jeste­śmy na takim dnie, że wła­ści­wie obec­ny papież, któ­ry przyj­mu­je wszyst­ko, abso­lut­nie wszyst­ko, to wła­ści­wie dekla­ru­je tyl­ko jed­ną wiel­ką, nie­ubła­ga­ną woj­nę z tra­dy­cją kato­lic­ką i z tra­dy­cyj­ną Mszą świę­tą, któ­rej zabra­nia coraz bar­dziej, poprzez ten naj­now­sze motu pro­prio i to jest kolej­ny cios w to, co  zosta­ło z kato­lic­kiej tradycji.

        Trze­ba wie­dzieć, że Bene­dykt XVI, poprzed­ni papież pró­bo­wał tutaj wpro­wa­dzić pew­ną rów­no­wa­gę i  dał nowe moż­li­wo­ści do odpra­wia­nia tra­dy­cyj­nej mszy i  wie­le ludzi, milio­ny ludzi z tego korzy­sta­ło; wie­lu kapła­nów było szczę­śli­wych i wró­ci­ło do tra­dy­cyj­nej for­my Mszy św., co spo­wo­do­wa­ło bar­dzo dużo dobre­go, dużo ludzi wró­ci­ło do wia­ry, a teraz to zosta­ło odczy­ta­ne tyl­ko jako wiel­ka pomył­ka i teraz wła­ści­wie to zosta­ło ska­so­wa­ne. To, oczy­wi­ście, jest bar­dzo wiel­kie zło i teraz sto­imy przed samy­mi gruzami.

– Wra­ca­jąc jesz­cze do naszej dzi­siej­szej  sytu­acji, mówi się, że chrze­ści­ja­nin, kato­lik powi­nien nad­sta­wiać dru­gi poli­czek, mówię o tym kon­flik­cie z wła­dzą pań­stwo­wą, z tym co jest w prze­strze­ni publicz­nej. Jak powin­ni się zacho­wy­wać kato­li­cy? Mil­czeć, pro­te­sto­wać, czy… Co robić w sytu­acji, kie­dy to na nas się nasta­je, pali się kościo­ły,  mówi się nam, że jeste­śmy gor­si, sta­je­my się — jak wie­le razy w histo­rii obiek­tem róż­nych ata­ków, wyszy­dza­nia, pomniej­sza­nia, co kato­lik wte­dy powi­nien robić, powi­nien się tyl­ko modlić, czy coś jeszcze?

– Naj­waż­niej­szą rze­czą w tych spra­wach to jest to, że musi­my wie­dzieć, że Pan Bóg to wszyst­ko wie. Pan Bóg to wszyst­ko prze­wi­dział i musi­my też wie­dzieć, że jeste­śmy też tutaj w cza­sach,  któ­re Pan Jezus zapo­wia­dał, są to cza­sy osta­tecz­ne, to cza­sy, o któ­rych na przy­kład świę­ty Louis-Marie de Mont­fort bar­dzo pięk­nie pisze, że dia­beł będzie podwa­jał swo­je wysił­ki, aby znisz­czyć Kościół cał­ko­wi­cie i znisz­czyć wia­rę na ziemi.

        Pan Jezus to powie­dział i dla­te­go zbie­ra się na fron­tal­ny atak wobec tych, któ­rzy jesz­cze wierzą.

        I teraz jaka reak­cja na to? Prze­ciw­staw­my się temu dia­błu moc­ni w wie­rze, prze­ciw­sta­wić się musi­my, ale pierw­sza rzecz to jest ta moc w wie­rze. Nie ma sen­su, aby­śmy wypa­la­li się i krzy­cze­li jak demon­stran­ci na uli­cach, kie­dy wie­my bar­dzo dobrze, że to nic nie daje, a czło­wiek stra­ci siłę i na koń­cu po jakiś kil­ku takich pró­bach i tak będzie zmiaż­dżo­ny, to po co to wszyst­ko? Zamiast  tego czło­wiek musi się umoc­nić w wierze.

        Co robi­li w cza­sach prze­śla­do­wa­nia chrze­ści­ja­nie, w jaki spo­sób naj­więk­si świę­ci cza­sów prze­śla­do­wań, a to byli Ojco­wie Kościo­ła, oni budo­wa­li się w wie­rze i tę wia­rę moc­ną prze­ka­za­li i to jest wła­ści­wie ten pro­blem. Wróg ma dla­te­go tyle moż­li­wo­ści, bo my nie wie­my już kim jeste­śmy, nasze mło­de poko­le­nie nie zna swo­jej wia­ry i teraz, jeśli ten atak nastą­pi i my tyl­ko czu­je­my się oszu­ka­ni, czu­je­my że coś jest nie tak, i będzie­my krzy­czeć, a nie mamy żad­nych praw­dzi­wych argu­men­tów;   musi­my prze­czyć temu mówiąc, to jest zło, to jest złe, i to jest zło dla­te­go że tak, tak i tak i dla­te­go że  jest taki logicz­ny ciąg, tak jak ojco­wie i dok­to­rzy kościo­ła  robi­li. I dla­te­go, że tak jest, to mamy taki śro­dek zarad­czy, musi­my to to i to zrobić…

        Jeśli czło­wiek tego wszyst­kie­go nie ma, to całe jego bie­ga­nie koń­czy się niczym, koń­czy się roz­pa­czą i zniechęceniem.

        Dla­te­go lepiej przede wszyst­kim pamię­tać, prio­ry­te­ty; jeśli wia­ra jest ata­ko­wa­na, zacho­wuj swo­ją wia­rę. Im bar­dziej ludzie chcą tobie to odbie­rać, robić zamęt, tym bar­dziej musisz być oczy­ta­ny, musisz mieć lek­tu­rę ducho­wą;   jeśli nie znasz tych wzor­ców, żywo­tów świę­tych, przy­kła­dów świę­tych, to szyb­ko giniesz.

        Dru­ga rzecz, ta wal­ka jest nad­przy­ro­dzo­na, to nie jest wal­ka mię­dzy par­tia­mi, nie jest wal­ka mię­dzy klu­bem moc­nych i klu­bem słab­szych, jakąś więk­szo­ścią czy mniej­szo­ścią, my jeste­śmy po pro­stu śmiesz­ną kro­plą w porów­na­niu z tymi mocar­stwa­mi, któ­re rzą­dzą świa­tem, więc tymi samy­mi bro­nia­mi nie da się walczyć.

        Świę­ty Mak­sy­mi­lian Kol­be powie­dział, że tutaj są ogrom­ne woj­ska, a nasza siła, nasza potę­ga to jest Nie­po­ka­la­na. Nie­po­ka­la­na na koń­cu zwy­cię­ży; „Moje nie­po­ka­la­ne ser­ce zatrium­fu­je”. Oczy­wi­ście, jeśli miał­byś dzia­łać tyl­ko środ­ka­mi docze­snym, no to co to jest taka Mat­ka Boża, ale jeśli czło­wiek tyl­ko tro­chę się zaj­mu­je tym, co Ona robi­ła w takich miej­scach, jak Fati­ma, Lour­des, jak Ona rze­czy­wi­ście zwy­cię­ża tego wro­ga; jak żad­ny­mi środ­ka­mi ludz­ki­mi Mak­sy­mi­lian Kol­be poko­nał świat i ura­to­wał milio­ny dusz; to jest ten teren wal­ki, gdzie musi­my dzia­łać, bo ina­czej z tymi bane­ra­mi, że my chce­my tego, my chce­my tam­te­go, to będą się z nas śmiać.

        Jak dłu­go możesz krzy­czeć?  Stra­cisz  ducho­we siły. I to jest też zwy­cię­stwo diabła.

- Ksiądz przez dłu­gi czas był w Pol­sce, potem był w Azji, teraz znów wró­cił do Pol­ski. Mówi­ło się, że w Pol­sce jest lep­sza sytu­acja Kościo­ła, reli­gii, kato­li­ków, ale wypad­ki minio­nych lat poka­zu­ją, że ten atak na Kościół, i na wia­rę jest iście dia­bel­ski, jak się popa­trzy i posłu­cha tego co tam ci ludzie krzy­czą, co malu­ją na murach kościo­łów, no to widać, że to zło dotar­ło do Pol­ski dużą falą. Jak Pol­ska powin­na się bro­nić, bo też sły­szy­my, że w Pol­sce są róż­ne „kościo­ły”, mówi się, „toruń­ski”, „łagiew­nic­ki”, też są podzia­ły w pol­skim koście­le, któ­ry daw­niej wyda­wał się  jak ska­ła. Jesz­cze, pamię­tam, w cza­sach, kie­dy były prze­śla­do­wa­nia poli­tycz­ne, to Kościół był taką osto­ją Pol­ski, wia­ry, tradycji.

– Teraz tego już nie ma, kato­li­cy w Pol­sce, tak jak na całym świe­cie są pod wpły­wem tego, o czym mówi­li­śmy na począt­ku, to jest cał­ko­wi­ty zamęt. Zosta­je jesz­cze uczu­cie reli­gij­ne wśród ludzi, któ­re jesz­cze może jest tro­chę więk­sze niż w innych czę­ściach świa­ta; takie uczu­cie, któ­re prze­ja­wia się przez zacho­wa­nie folk­lo­ru czy obrzę­dów, obcho­dów,  jest o wie­le wię­cej takie­go zain­te­re­so­wa­nia reli­gij­ne­go niż na przy­kład, w innych kra­jach świa­ta, nato­miast to powie­dziaw­szy, to ten „Kościół pol­ski”  to jest fikcja.

        To jest tak podzie­lo­ne, że też w Pol­sce każ­dy kapłan robi co chce, mamy te wszyst­kie opcje. Pan sam to powie­dział, to tyl­ko takie pod­su­mo­wa­nie, „kościół toruń­ski”, „kościół łagiew­nic­ki” i tak dalej. Moż­na powie­dzieć, są bisku­pi na skraj­nej lewi­cy, a inni na pra­wi­cy. Kato­li­cy są skłó­ce­ni ze sobą i nie ma tutaj żad­nej siły, aby się temu złu oprzeć, ponie­waż powin­ni być zjednoczeni.

        Gdy­by Epi­sko­pat Pol­ski — może teraz mógł­by to jesz­cze zro­bić — a 10 lat temu na pew­no mógł to zro­bić, jed­nym gło­sem powie­dział, my nie przyj­mu­je­my tutaj żad­nych nowinek…

        Ja pamię­tam, kie­dy przy­je­cha­łem do Pol­ski w 1996 roku zosta­ła po raz pierw­szy wpro­wa­dzo­na maso­wo por­no­gra­fia, wcze­śniej w Ruchu cze­goś takie­go nie moż­na było kupić i wte­dy po pro­stu sam widzia­łem te szma­ty za gro­sze. Było dwóch bisku­pów i całe ruchy mło­dzie­żo­we nawet cha­ry­zma­tycz­ny, któ­re chcia­ły wezwać do boj­ko­tu. Jeden biskup już nie pamię­tam, któ­ry, powie­dział, że gdy­by wte­dy wszy­scy bisku­pi w Pol­sce, jed­nym gło­sem powie­dzie­li, boj­ko­tuj pra­sę, nie kupu­je­my nic, to wte­dy tego by nie było. Nic nie mogli­by zro­bić. Ale jed­ni tchórz­li­wie, a dru­dzy postę­po­wi, że „każ­dy może wybie­rać, co chce”, spo­wo­do­wa­li, że nie było żad­ne­go oporu.

        Z tego powo­du zosta­ło to wpro­wa­dzo­ne, potem wszyst­kie te aber­ra­cje przy­szły powo­li z zacho­du, a potem dżen­der, a potem uspra­wie­dli­wie­nie homoseksualizmu.

        Muszę powie­dzieć, że Jan Paweł II jesz­cze pod tym wzglę­dem trzy­mał pew­ne rze­czy w nor­mach, ponie­waż chciał jesz­cze Pol­skę ura­to­wać, cho­ciaż z punk­tu widze­nia moral­ne­go, nie chciał żad­nych tych homo­sek­su­ali­stów, więc widać jaka wła­dza w Koście­le była w Pol­sce, aby to wszyst­ko jed­nym gło­sem, jed­nym ruchem zatrzy­mać. Wła­dza kościel­na, hie­rar­chia coraz bar­dziej sta­wa­ła się ule­gła tej całej ide­olo­gii, któ­ra przy­cho­dzi­ła z zacho­du; nie pro­te­sto­wa­li, nie wal­czy­li, nie prze­ciw­sta­wi­li temu nauki Kościo­ła kato­lic­kie­go, tyl­ko no trud­no, każ­dy może wybrać.

        Wte­dy tam­ci coraz bar­dziej pod­no­si­li gło­wę, aż na koń­cu sta­li się agre­syw­ni, kie­dy byli wystar­cza­ją­co sil­ni z pomo­cą zacho­du, to  LGBT zaczę­li tak krzy­czeć, że nawet bisku­pi zaczę­li po raz pierw­szy w histo­rii od sobo­ru waty­kań­skie­go wpro­wa­dzać supli­ka­cje na msze w nie­dzie­lę. Było to tak strasz­ne z tymi maso­wy­mi ata­ka­mi LGBT i w tym momen­cie widzi­my, że ten „Kościół pol­ski” już nie ist­nie­je. Ist­nie­je tyl­ko jeden kato­lic­ki Kościół wła­ści­wy, nie z powo­du tych ludzi, któ­rzy są mniej lub bar­dziej wier­ni, ale to jest zno­wu to, co powie­dzia­łem, to jest Pan Jezus Chry­stus, i  ci któ­rzy idą za Nim ze wszyst­ki­mi świę­ty­mi, cała tradycja.

        W tym momen­cie sta­wia­my temu opór, ale ducho­wy. Ten opór ducho­wy nie przyj­mu­je tych rze­czy i kon­ty­nu­uje kato­lic­ką tra­dy­cję. Ja bym powie­dział, że kato­lic­ka tra­dy­cja w Pol­sce da się szyb­ko odtwa­rzać, bar­dzo szybko.

– Jest do tego gleba?

– Abso­lut­nie, były nawet takie ini­cja­ty­wy, na przy­kład różań­ca do gra­nic, milio­ny ludzi odma­wia­ło róża­niec, ale czy to musi być świec­ki, któ­ry to pro­wa­dzi? I wła­ści­wie z opo­rem władz Kościo­ła, i  kapła­ni się z tego wyco­fa­li. To jest smut­ne że to są ini­cja­ty­wy szla­chet­nych świec­kich, któ­rzy mają wię­cej wia­ry w Pol­sce niż sami duchow­ni. To wła­ści­wie ten pro­blem, to widać, jeśli  przy­szedł­by jakiś nowy, powiedz­my, kar­dy­nał Hlond, albo nowy Mak­sy­mi­lian Kol­be, któ­ry zjed­no­czył­by poważ­ną gru­pę Pola­ków, aby zno­wu modli­li się, ale to jest tyl­ko moż­li­we, jeśli wra­ca­ją do tra­dy­cji, jeśli wra­ca­ją do nie­złom­nej wierności,do Chry­stu­sa i do Maryi, a więc, precz z eku­me­ni­zmem, koniec z tą eko­lo­gią, koniec z tym kom­pro­mi­sem. A cała histo­ria nowo­cze­sne­go zacho­wa­nia Kościo­ła aż nawet do krę­gów kon­ser­wa­tyw­nych to jest kom­pro­mis, kom­pro­mis, i kom­pro­mis. I to jest prze­ciw Chrystusowi.

        Więc tyl­ko ci, któ­rzy chcą iść bez­kom­pro­mi­so­wo po stro­nie Chry­stu­sa, oni zwy­cię­żą, bo to są ci, o któ­rych Mat­ka Naj­święt­sza powie­dzia­ła, że oni zacho­wu­ją nie­złom­ną wier­ność, bez­kom­pro­mi­so­wą i ci ludzie robią ogrom­nie dużo.

        W tej chwi­li mamy od dwóch lat z pol­skich kapła­nów, to jest nowe zja­wi­sko, przy­cho­dzą do nasze­go brac­twa, 13 kapła­nów, oni skoń­czy­li z kom­pro­mi­sem i chcą zacho­wać wier­ność Chry­stu­so­wi w kato­lic­kim kapłań­stwie, tak jak Pan Jezus Chry­stus i cały Kościół przez 2000 lat im kazał. I tutaj roz­wi­ja się to życie kapłań­skie i ogrom­nie dużo dobre­go robią. W taki spo­sób widzę rozwiązanie.

– Ksiądz będzie tutaj gło­sił reko­lek­cje, o czym będą?

– Daje­my dużo takich kon­fe­ren­cji, daje­my cały czas. Chce­my po pro­stu w tych kon­fe­ren­cjach zwra­cać uwa­gę na ogrom­ną waż­ność Mat­ki Naj­święt­szej w obec­nych cza­sach. Nie­po­ka­la­na, któ­ra jedy­nie może nam pomóc, to jest nasza ostat­nia nadzie­ja i ona daje nam z powro­tem ten grunt, ten fun­da­ment, czy­li tę nie­złom­ną wier­ność tej jedy­nej kato­lic­kiej praw­dzie, któ­rą jest Chrystus.

        Przez Mary­ję do Jezu­sa, przez Chry­stu­sa do Ojca. Wła­ści­wie ten ratu­nek pole­ga na tym,  byśmy się napraw­dę nawró­ci­li i powró­ci­li do tych zdro­wych, wspa­nia­łych, fascy­nu­ją­cych wzor­ców, zasad, któ­ry­mi Kościół się kar­mił przez 2000 lat. W tym widzę ratu­nek Kościo­ła i to chciał­bym wier­nym przekazać.

– Jak jest z sakra­men­ta­mi w brac­twie czy nor­mal­ny kato­lik, będą­cy na łonie Kościo­ła może przyj­mo­wać sakra­men­ty, uczest­ni­czyć w sakramentach?

- Tak, oczy­wi­ście, nawet gdy­by nie było żad­ne­go pozwo­le­nia, to jest pra­wo Kościo­ła kato­lic­kie­go, zawar­te w pra­wie kano­nicz­nym, że wier­ny ma zawsze bez­względ­ne pra­wo wyma­gać od swo­ich kapła­nów, aby dali mu naukę zdro­wą czy­li naukę kato­lic­ką oraz pew­ne środ­ki zbawienia.

        Jeśli możesz udo­wod­nić, że jak jest die­ce­zja w jakimś kra­ju i  już nie dosta­ną tej zdro­wej nauki, ale jakąś hybry­dę eko­lo­gicz­ną albo eko­no­micz­ną, to  mają pra­wo zwra­cać się do kapła­na, któ­ry gło­si tę nie­zmien­ną, tę tra­dy­cyj­ną naukę. Mają to pra­wo, mimo tego, że biskup nas wyrzuca.

        Ponie­waż to pra­wo jest waż­niej­sze, bo wier­ni mają zba­wić swo­ją duszę. Biskup nie będzie na moim miej­scu na sądzie osta­tecz­nym, to ja jestem tutaj odpo­wie­dzial­ny. I mam obo­wią­zek iść do tych kato­lic­kich kapła­nów, któ­rzy dają zdro­wą, nie­zmien­ną naukę i środ­ki do zba­wie­nia, sakra­men­ty świę­te. Dla­te­go mają pra­wo zwra­cać się do nas, a my dosta­nie­my tym samym przez Kościół świę­ty pra­wo, choć nad­zwy­czaj­ne, aby im pomóc i udzie­lać im wszyst­kich sakra­men­tów, o ile jeste­śmy waż­nie wyświę­co­ny­mi kapła­na­mi Kościo­ła katolickiego.

        Nato­miast może, żeby uspo­ko­ić tych, któ­rzy patrzą nie tak głę­bo­ko, Ojciec Świę­ty jakimś cudem, parę lat temu był rok miło­sier­dzia, to on udzie­lił wszyst­kim kapła­nom nasze­go brac­twa uni­wer­sal­ną jurys­dyk­cję, czy­li mamy pra­wo udzie­lać sakra­men­tu spo­wie­dzi na całym świe­cie, bez granic.

        Dla­cze­go papież nam to dał, nie wie­my, on to dał praw­do­po­dob­nie, bo wie­dział, że nie zga­dzam się z nimi ale ten mar­gi­nes może też prze­żyć. Papież nadał nam też moż­li­wość aby­śmy waż­nie udzie­la­li sakra­men­tu mał­żeń­stwa, pod pew­ny­mi warun­ka­mi, jed­nak to nam dał.  Już wcze­śniej pyta­no przed tymi roz­po­rzą­dze­nia­mi papie­ża, pyta­no w Rzy­mie czy ktoś może uczest­ni­czyć w naszych Mszach świę­tych i komi­sja Ecc­le­sia Dei w 2003 roku dała odpo­wiedź że moż­na, o ile uzna­my papie­ża. My uzna­je­my papie­ża, nie ma żad­ne­go pro­ble­mu, nigdy nie było pro­ble­mu dla nas i w tym momen­cie moż­na uczest­ni­czyć i też dru­gie pyta­nie, moż­na też nawet na tacę dać.

 – Pro­szę księ­dza, bar­dzo dzię­ku­ję no i cóż zapra­sza­my wszyst­kich, przez media spo­łecz­no­ścio­we moż­na posłu­chać, moż­na uczestniczyć.

– Też chciał­bym zachę­cić; mamy stro­ny inter­ne­to­we, mamy dwa kana­ły YouTu­be, gdzie co nie­dzie­lę kaza­nia naszych kapła­nów są nagry­wa­ne i takie kon­fe­ren­cje, wykła­dy wszel­kie­go rodza­ju po pol­sku, a tak­że w róż­nych innych językach.

– Czy­li, jeśli ktoś szu­ka jakie­goś twar­de­go grun­tu pod nogami..

– Znaj­dzie.

roz­ma­wiał Andrzej Kumor