O kil­ku­dzie­się­ciu lat pod hasłem ogra­ni­cza­nia ocie­pla­nia się kli­ma­tu i pod hasłem rato­wa­nia Zie­mi, odby­wa­ją się spo­tka­nia przed­sta­wi­cie­li wszyst­kich roz­wi­nię­tych państw na świe­cie. W tych spo­tka­niach uczest­ni­czą rów­nież i kra­je roz­wi­ja­ją­ce się. Od kil­ku­dzie­się­ciu lat przed­sta­wi­cie­le rzą­dów USA, Rosji, Chin, Nie­miec, Wiel­kiej Bry­ta­nii i dys­ku­tu­ją nad ogra­ni­cze­niem emi­sji gazów cie­plar­nia­nych i CO2 (dwu­tlen­ku węgla). Ale ta płasz­czy­zna roz­mów na temat ocie­ple­nia się kli­ma­tu jest rów­nież ostat­nim spo­so­bem na wie­lo­na­ro­do­we spo­tka­nia, na któ­rych dys­ku­tu­je się spra­wy poko­ju na świecie.

        W mia­rę poja­wia­nia się nowych kon­flik­tów zbroj­nych i nowych róż­nic na świe­cie, plat­for­ma spo­tkań mię­dzy­na­ro­do­wych nad emi­sją gazów cie­plar­nia­nych sta­ła się miej­scem do dys­ku­sji nad róż­ny­mi kon­flik­ta­mi, woj­na­mi i stra­te­gicz­ny­mi ukła­dan­ka­mi. Dys­ku­sja o zmniej­sze­niu emi­sji dwu­tlen­ku węgla prze­bie­ga zamien­nie z dys­ku­sją o utrzy­ma­nie poko­ju na świe­cie. Kto nie jest za zmniej­sze­niem emi­sji CO2 ten jest prze­ciw poko­jo­wi, a kto jest prze­ciw poko­jo­wi ten jest za pod­nie­sie­niem tem­pe­ra­tu­ry na Zie­mi, pod­nie­sie­niem się pozio­mu oce­anów, wysy­cha­niem dużych poła­ci zie­mi, jest pań­stwem niemoralnym.

        W tej sytu­acji poli­ty­ka świa­to­wa usta­wi­ła się dwu­bie­gu­no­wo. Z jed­nej stro­ny, są ci, któ­rzy nie chcą uczest­ni­czyć w wyści­gu ogra­ni­cza­nia emi­sji gazów cie­plar­nia­nych, czy­taj zwo­len­ni­cy woj­ny, a z dru­giej ci, któ­rzy są za dra­stycz­nym ogra­ni­cza­niem emi­sji gazów cie­plar­nia­nych, czy­li ci dobrzy.

Reklama

        W uprzy­wi­le­jo­wa­nej sytu­acji auto­ma­tycz­nie są kra­je, któ­re są wyso­ko roz­wi­nię­te, i któ­re roz­wi­ja­ły od lat ener­ge­ty­kę ato­mo­wą. Dodat­ko­wo, po stro­nie kra­jów „moral­nych” są kra­je duże takie jak Chi­ny, USA, Indie, czy Rosja, któ­rym nikt nie będzie narzu­cał limi­tów emi­sji. Nikt nie będzie karał tych kra­jów za prze­kro­cze­nie tych limi­tów. No bo jak? Nie ma takie­go środ­ka spraw­cze­go, żeby np. gru­pa kra­jów powiedz­my śred­niej wiel­ko­ści, nawet takich, jak Fran­cja, czy Wil­ka Bry­ta­nia powie­dzia­ła Chi­nom czy USA, że te muszą zapła­cić kary za nad­mier­ne wyda­la­nie gazów cie­plar­nia­nych. Dla tych kra­jów pozo­sta­wio­na jest per­swa­zja i deli­kat­ne doga­dy­wa­nie się.

        W dużo gor­szej sytu­acji są kra­je, któ­re na dro­gę budo­wy ener­ge­ty­ki ato­mo­wej weszły póź­niej, czę­sto, tak jak Pol­ska, nie z wła­snej winy, nie mogły wcze­śniej wejść na dro­gę elek­try­fi­ka­cji dro­gą budo­wy dro­gich elek­trow­ni ato­mo­wych, czy też na przy­kład gazowych.

        W tej całej galo­pa­dzie kra­jów „ku poko­jo­wi”, lub zamien­nie „ku temu by chro­nić kli­mat Zie­mi”, nie­któ­re kra­je, wła­śnie te duże impe­ria (USA, Chi­ny, Indie, Rosja) są poza kon­tro­la, a inne kra­je takie, jak Niem­cy zro­bi­ły z sie­bie rewi­zo­ra wobec doko­nań ogra­ni­cze­nia emi­sji gazów cie­plar­nia­nych innych kra­jów, w tym wobec takich kra­jów, jak Polska.

        Oczy­wi­ście, nie tyl­ko Niem­cy chcą być na cze­le wal­ki o pokój i rato­wa­nie Zie­mi. Taki kraj jak Kana­da tak­że pra­gnie być na cze­le państw obni­ża­ją­cych emi­sję gazów cie­plar­nia­nych. I robi to pomi­mo olbrzy­mich kosz­tów. Obniż­ka pozio­mu zuży­cia gazów cie­plar­nia­nych była wie­lo­krot­nie sku­tecz­nie uży­wa­na w Kana­dzie przez Par­tie Libe­ral­ne w kam­pa­niach wybor­czych czy to pro­win­cyj­nych, czy federalnych.

        Dys­ku­sja na temat eko­no­micz­nej opła­cal­no­ści, czy ryzy­ka zwią­za­ne­go z zamy­ka­niem elek­trow­ni węglo­wych była dla kon­ser­wa­ty­stów zawsze trud­na. Na wewnętrz­ną poli­ty­kę ener­ge­tycz­ną w Kana­dzie, czy w pro­win­cji Onta­rio, jak wzmac­niacz nakła­da­ły się gło­sy ze świa­ta róż­nych eko­lo­gów, i te wzmac­nia­ły i dzia­ła­ły na korzyść Par­tii Liberalnej.

        Na to wszyst­ko nakła­da­ły się gło­sy lob­by­stów szu­ka­ją­cych łatwych pie­nię­dzy, szu­ka­ją­cy pań­stwo­wych sub­sy­diów i zwol­nień od podat­ków, szu­ka­ją­cy pie­nię­dzy w finan­so­wa­niu pro­duk­cji wia­tra­ków, pane­li sło­necz­nych, itd. Póź­niej nikt już nie wie­dział gdzie jest praw­dzi­wa wal­ka z kli­ma­tem, a gdzie szu­ka­nie pie­nię­dzy, gdzie wal­ka z kli­ma­tem jest tyl­ko spo­so­bem na zdo­by­cie wła­dzy. Tak było i jest dalej pomi­mo tego że wie­lu inży­nie­rów udo­wad­nia­ło, że na przy­kład, koszt pro­duk­cji pane­li sło­necz­nych i póź­niej ich mon­to­wa­nie w regio­nach Kana­dy o niskim nasło­necz­nie­niu nie ma eko­no­micz­ne­go sen­su. Koszt pane­lu sło­necz­ne­go, czy wia­tra­ka, nigdy nie był niż­szy od kosz­tu uży­wa­nia ener­gii elek­trycz­nej wypro­du­ko­wa­nej meto­dą tradycyjną.

        Ale od stro­ny mar­ke­tin­gu poli­tycz­ne­go wia­tra­ki, pane­le sło­necz­ne, czy elek­trow­nie gazo­we, dobrze się przyj­mo­wa­ły w wyobraź­ni poten­cjal­nych wybor­ców. Moż­na powie­dzieć że libe­ra­ło­wie na wia­tra­kach, tak jak przy­sło­wio­wy Don Kicho­te, wje­cha­li do poli­ty­ki, i co wię­cej, zdo­by­li wła­dzę w Kana­dzie, w pro­win­cjach kanadyjskich.

        W Euro­pie Niem­cy od lat budo­wa­ły swo­ją pozy­cję libe­ra­ła, pań­stwa sto­ją­ce­go moral­nie wyżej niż inne, bo bro­nią­ce­go Zie­mi przed ocie­ple­niem i rów­no­cze­śnie lide­ra w wal­ce o czy­ste powie­trze, o ochro­nę śro­do­wi­ska. Niem­cy, umie­ści­ły się w ten spo­sób na rów­ni z taki­mi mocar­stwa­mi, jak USA, Chi­ny, Indie, czy Rosja. Niem­cy są poza krytyką.

        Kie­dy Niem­cy wpa­dły na pomysł by za pomo­cą poli­ty­ki ochro­ny śro­do­wi­ska zdjąć z sie­bie odium tych któ­rzy roz­pę­ta­li dwie nisz­czą­ce woj­ny świa­to­we? Chy­ba już w latach 60 tych. Ale zło­te lata przy­szły dla Nie­miec po upad­ku Muru Ber­liń­skie­go, po połą­cze­niu się Nie­miec i po roz­sze­rze­niu sto­sun­ków gospo­dar­czych z nie­gdy­siej­szym wro­giem, Rosją.

        W któ­rym momen­cie Rosja i Niem­cy zoba­czy­ły, że han­del gazem może być i bro­nią poli­tycz­ną i spo­so­bem na bycie rewi­zo­rem w wal­ce o czy­ste powie­trze w Euro­pie? A rów­no­cze­śnie dzię­ki temu zdo­być pozy­cję mono­po­li­sty w dys­try­bu­cji gazu. Dzię­ki zaś temu, że się jest mono­po­li­stą to rów­nież i szan­ta­żo­wać inne kraje.

        Niem­cy, ale i częM­cio­wo i Rosja zdo­by­ły pozy­cje lide­rów „wal­ki o pokój i o ura­to­wa­nie Zie­mi”, przy czym dobrze na tym rato­wa­niu Zie­mi zara­bia­ją. Kie­dy to się sta­ło? Tak napraw­dę tego nie wie­my, ale musia­ło to kie­dyś być bo Rosja­nie wyli­czy­li że będą mono­po­li­stą w dosta­wach gazu, dostar­cza­jąc 30% gazu zuży­wa­ne­go w pań­stwach Unii Euro­pej­skiej. I tutaj, w cza­sie kie­dy Niem­cy pod­wyż­sza­ją ogra­ni­cze­nia emi­sji CO2 do atmos­fe­ry tym samym narzu­ca­jąc innym więk­sze zaku­py gazu, Rosja sta­je się kra­jem i wal­czą­cym o pokój, i o ura­to­wa­nie Zie­mi przed zagła­dą cie­plar­nia­ną i kra­jem dobrze zara­bia­ją­cym na sprze­da­ży gazu. Wprost genial­ne. I cały ten pro­ces zdo­by­cia takie­go sta­no­wi­ska umknął jak­by spod uwa­gi róż­nych pro­fe­so­rów, mora­li­za­to­rów, historyków.

        Niem­cy też mają w tych zarob­kach na gazie swój udział, bo w chwi­li uru­cho­mie­nia dru­gie­go gazo­cią­gu Nord Stre­am będą mia­ły nad­wyż­ki gazu, któ­re będą sprze­da­wa­ły innym kra­jom. Tym kra­jom, któ­re będą oskar­ża­li o nad­mier­ną emi­sję CO2 pocho­dzą­cą głów­nie ze spa­la­nia węgla. I tak to koło w tyglu euro­pej­skim się zamknę­ło. Niem­cy sta­ły się i rewi­zo­rem-mora­li­za­to­rem, i lide­rem w wal­ce o pokój świa­to­wy i jesz­cze na tym dobrze będa zarabiać.

        Kra­ja­mi poszko­do­wa­ny­mi są mniej­sze kra­je euro­pej­skie. Z kra­jów Unii Euro­pej­skiej są tyl­ko dwa kra­je, któ­re sprze­ci­wia­ją się poli­ty­ce Nie­miec. Tymi kra­ja­mi są Pol­ska i Węgry.

        Nigdy w nowo­żyt­nej histo­rii Niem­cy nie osią­gnę­ły takiej domi­nu­ją­cej pozy­cji w Euro­pie. Niem­cy są przy­wód­cą i spra­wu­ją kon­tro­lę nad pozo­sta­ły­mi kra­ja­mi Unii Euro­pej­skiej. Nigdy w cza­sie I‑szej Woj­ny Świa­to­wej, i w cza­sie II-giej Woj­ny Świa­to­wej nie uda­ło się Niem­com zbu­do­wać tak domi­nu­ją­cej pozy­cji. Co wię­cej, Niem­cy osią­gnę­ły ją środ­ka­mi poko­jo­wy­mi. Zro­bi­ły to odga­du­jąc tren­dy poli­ty­ki świa­to­wej i budu­jąc tren­dy poli­ty­ki świa­to­wej, jak ten doty­czą­cy pozio­mu emi­sji gazów cieplarnianych.

        Na sła­bość Pol­ski wpły­wa to, że ist­nie­je w Pol­sce sil­na opo­zy­cja, i jest to pro­nie­miec­ka opo­zy­cja, któ­ra potwier­dza „słusz­ność” eko­lo­gicz­nej poli­ty­ki Niemiec.

        Sła­bość pań­stwa pol­skie­go poka­zu­je jesz­cze i to, że dużo od Pol­ski mniej­szy kraj, taki jak Cze­chy, pozwo­lił sobie sko­czyć jej do gar­dła zasła­nia­jąc swo­je pre­ten­sje do Pol­ski niczym innym, jak wła­śnie ekologią.

        Czym jest, czy raczej, czym są pró­by narzu­ce­nia na gazo­ciąg Nord Stre­am sank­cji? Jest niczym innym, jak wiel­kim balem masko­wym. Pod maską kry­ty­ki Rosji Niem­cy przy­kry­wa­ją swo­ja hipo­kry­zję, Nie­miec dzia­ła­ją­cych niby to w inte­re­sie zdro­wia eko­lo­gicz­ne­go Euro­py i Świata.

        Ale spra­wy zaszły już za dale­ko i Pol­ska nie ma inne­go wyj­ścia niż zawe­to­wać tak zwa­ny nie­miec­ki plan „fit for 55”, czy­li plan zmniej­sze­nia emi­sji gazów cie­plar­nia­nych w Unii Euro­pej­skiej o 55% do roku 2030. Nawet jeśli Pol­ska ryzy­ku­je tym, że Unia Euro­pej­ska (Niem­cy) zablo­ku­je wypła­tę pie­nię­dzy z róż­nych fun­du­szy Unii Euro­pej­skiej, to Pol­ska musi zawe­to­wać ten plan, w prze­ciw­nym razie prze­cięt­ny Polak będzie (para­doks) pra­co­wał w Pol­sce, ale na warun­kach takich, jak­by był robot­ni­kiem przy­mu­so­wym na robo­tach w Niemczech.

Janusz Niem­czyk