W kinach w całej Polsce w tym i w warszawskim kinie Kinoteka (mieszczącym się w Pałacu Kultury) kinomani mają okazję obejrzeć zabawną francuską komedię „A oni dalej grzeszą, dobry Boże!”. Jest to trzeci obraz serii „Za jakie grzechy, dobry Boże?”, która to z powodu politycznej niepoprawności (satyry na wady kolorowych i innowierców) została zakazana w USA i Wielkiej Brytanii.

Bohaterami dwu poprzednich filmów i trzeciego właśnie goszczącego na naszych ekranach „A oni dalej grzeszą, dobry Boże!” (w reżyserii Philippe de Chauveron) jest francuska rodzina — biali bogaci katoliccy do szpiku kości francuscy burżuje i ich cztery piękne córki, które wyszły za mąż imigrantów (Żyda, Araba, Chińczyka i Murzyna).

Tak jak w poprzednich dwu częściach zaletą filmu jest to, że wbrew politycznej poprawności, zabawna sympatyczna satyra wymierzona jest we wszystkich, wbrew politycznej poprawności, też i w Żydów, Arabów i Chińczyków. „A oni dalej grzeszą, dobry Boże!” to film zapewniający dobrą zabawę i dużo sympatycznego humoru (wolnego od wulgaryzmu amerykańskich „komedii” dla idiotów).

PONIŻEJ KONTYNUACJA TEKSTU

W najnowszym filmie córki postanawiają swoich rodziców zaskoczyć, urządzając im imprezę, na którą zapraszają kolorowych rodziców swoich mężów (których obecność irytuje i przytłacza ojca córek). Zabawnie ukazane są przywary wszystkich nacji (konflikty arabsko-żydowskie, uprzedzenia rasowe murzynów wobec białych, Arabów i Żydów wobec Chińczyków, białych wobec kolorowych, urojenia afro pseudo historii, brzydota sztuki nowoczesnej, egzaltacja artystów, dominacja kobiet nad mężczyznami, ohydny smak wegańskich potraw, marnowanie publicznych pieniędzy na sztukę nowoczesną).

Fabuła powstałej w 2014 roku pierwszej części politycznie niepoprawnej komedii„Za jakie grzechy, dobry Boże?” opowiadała o tragedii francuskich burżujów, którzy swe cztery córki musieli wydać za mąż za Araba, Żyda, Chińczyka i Murzyna.

„Za jakie grzechy, dobry Boże?” w satyryczny sposób ukazywał przywiązanie kolorowych do dzikich tradycji i plemiennych uprzedzeń rasowych. Satyra obyczajowa obecna w filmie nie oszczędzała nikogo, pełnych rasistowskich uprzedzeń żywotnych kolorowych, oraz znudzonych i znerwicowanych Francuzów.

Akcja filmu była dynamiczna. Scenariusz wciągał widza w historię. Duża dawka humoru opierała się na obyczajowej satyrze i nie epatowała znaną z amerykańskich filmów obscenicznością i prymitywizmem.

O braku politycznej poprawności “Za jakie grzechy, dobry Boże?” świadczy to, że komedia ta, która była hitem we Francji i w Polsce, została zakazana w USA i Wielkiej Brytanii. Amerykańscy i brytyjscy dystrybutorzy odmówili rozpowszechniania filmu, uznając, że nie wolno śmiać się z Arabów, Żydów, Murzynów i Chińczyków. Decyzja amerykańskich i brytyjskich dystrybutorów spotkała się z poparciem recenzentów z tych krajów.
Jan Bodakowski