W ubiegłym tygodniu dowódca sił powietrznych generał Eric Keeny ogłosił, że uroczystość powołania nowego dowódcy bazy 3 Skrzydła w Bagotville, Que. będzie odroczona. Powodem jest trwające śledztwo wojskowe związane z drugą bazą, w której stacjonują myśliwce CF-18, bazą 4 Skrzydła w Cold Lake, Alta. Chodzi o komentarze wygłaszane w czasie spotkania pilotów, którego celem było przydzielenie znaków wywoławczych. Jest to swego rodzaju tradycja lotnicza, że piloci wojskowi mają przydomki, które widnieją na pilotowanych przez nich maszynach i którymi są wywoływani podczas prowadzenia działań w powietrzu.

Piloci wojskowi mówią, że znaki wywoławcze przyczyniają się do budowania wspólnoty. Pomagają też zmniejszyć dystans między podwładnymi i dowódcami. Często też przyspieszają komunikację.

Znaki wywoławcze mogą odnosić się do cech danej osoby lub mieć związek z jakąś historią np. ze szkolenia. Rzecznik prasowy RCAF pułkownik Adam Thomson tłumaczy, że mogą powstawać spontanicznie albo podczas spotkań tzw. „call sign review board”. Są to spotkania pilotów danej jednostki w pomieszczeniu socjalnym albo w kantynie, podczas których piloci opowiadają o sobie, a ich koledzy mogą podrzucać pomysły różnych nazw. Odbywają się głosowania nad konkretnymi propozycjami. Thomson tłumaczy, że mimo formalnej nazwy spotkania nie są formalne, nie ma procedur mówiących, jak powinny przebiegać. Wszystko zależy od jednostki. Byli piloci, m.in. generał Yvan Blondin, mówią, że podczas spotkań pije się alkohol, a wybór nazw dokonywany jest na koniec ważnego etapu szkolenia lub ćwiczeń. Starszy oficer zawsze też jest w pobliżu. Nazwy mogą dotyczyć wad albo wpadek pilotów, niekoniecznie są pozytywne.

Poniżej kontynuacja tekstu

Thomson mówi, że siły powietrzne zarządziły niedawno przegląd istniejących znaków wywoławczych, by ustalić, czy są stosowne. Do tego postanowiono, że „znaki wywoławcze ustanawiane w przyszłości będą odzwierciedlać dążenie armii do bycia organizacją inkluzywną”. Na razie nie wiadomo, jak bardzo rewizorzy zagłębiają się w zachowanie podczas spotkań grupowych.

Lori Buchart, współzałożycielka grupy It’s Not Just 20K pomagającej ofiarom przemocy seksualnej w wojsku, mówi, że rytuały i tradycje w armii są ważne, podnoszą morale i budują tożsamość. Charlotte Duval-Lantoine z Canadian Global Affairs Institute dodaje, że sposób przypisywania znaków wywoławczych może dużo mówić o kulturze panującej w danej jednostce, a żyjemy w czasach, w których nie wszystko jest w dalszym ciągu akceptowane.