O tych, zrzędzących, z wykrzywioną twarzą facetach powiedziało się już wiele, zbyt wiele. Ale są, jest ich pełno dookoła i nie mają zamiaru się zmienić. Wszystko zaczynają od kwestionowania, potem przechodzą do krytyki, potem do radzenia, a potem do wyśmiewania i wyszydzania wśród innych. Znałam  kiedyś, to ‘kiedyś’ będzie ważne dalej, takiego który o wszystkich mówił źle i w sposób szyderczy. Oczywiście za plecami, bo tak wprost to był do rany przyłóż, szczególnie gdy miał interes. Na przykład podwożenie. Oszczędzał na kondo, więc nie miał samochodu, a ci którzy mieli byli jego najsłodszymi przyjaciółmi. Szczególnie jedną taką na socjalu sobie upodobał, bo miała dużo czasu i samochód. Gotowała wyśmienicie, dogadzała, podwoziła. A ten z niej szydził nieprzyjemnie, całkiem nie po chrześcijańsku. Wypominał brak ogłady, wykształcenia, śmiał się ze sposobu mówienia, z jej nieokrzesanej rodziny – same kasztany – mówił. I oszczędzał. Na kondo.

        Po kilku latach kupił to kondo i w końcu wyjechał do Polski, bo już nie musiał oszczędzać. Wrócił z żoną – taką sobie, nawet sympatyczną (bo nic nie wiedziała jeszcze co ją czeka). Przedstawiał żonę jako taką co ma ‘real estate’ (czyli posiadłości) w Polsce, tak jakby to było ważne. Dla niego widocznie tak. Do tamtej bidulki na socjalu co dobrze gotuje i mu nadskakiwała nawet nie zadzwonił. Już mu nie była potrzebna.

        A bidula? Wypytywała mnie, czy tamta (żona) dobrze gotuje. Nie mogła zrozumieć, że nie zawsze przez żołądek do serca, że to tylko takie głupie przysłowie, zapewne wymyślone przez szowinistycznych facetów, dla naiwnych kobitek, które za wszelką cenę chcą złapać faceta, nawet byle jakiego. Bo przecież ten jej kochaś to był byle kto, czyż nie? Nie widziała tego, przez te wszystkie lata kiedy mu pichcił? Głucha była, że on nigdy niczego dobrego o nikim nie powie? To dlaczego liczyła, że z nią postąpi szlachetnie? Na podstawie czego? Wiary w cuda? Tu kłania się teoria ciągłości.

        Jeśli ktoś jest wredny i podstępny to na całość, a nie tylko dla niektórych aspektach.

        Jeśli ktoś jest zły, to cały, a nie tylko w jednym wycinku swojego życia.

        Jeśli ktoś kłamie odpowiadając na pytanie, która jest godzina (zawsze doda 10 minut w tę, albo w tamtę) to jest nałogowym i notorycznym kłamcą. I żonę będzie okłamywał, i kolegów, a nawet swoje dzieci. Rozmiar kłamstwa może być różny, ale kłamstwo jest w taką osobę wplątane nierozerwalnie. Dodatkowo osoba taka nie widzi w sobie nic złego. Nie wie, że notorycznie kłamie, bo nosi w sobie coś co chce ukryć, głównie przed sobą.

        Znałam kiedyś jednego, który tak motał i kłamał, że sam już nie pamiętał co nakłamał. Więc przestał się odzywać, żeby się nie sypać. Podobnie ten facet, tak wszystkich powykorzystywał, że w końcu ludziska przejrzeli na oczy, i przestali się dawać.

        Co do żony, to doszło do mnie, że to całe ‘real estate’ to kilka morg zabagnionego terenu, tam gdzie diabeł mówi dobranoc. A co do bidulki? Ta to nic z życia nie kuma, i zamiast uciekać gdzie pieprz rośnie od takich chachmętów, wini siebie, że za mało przypraw dodawała do zup. Widać i tak można. Słyszałam, że znów mu gotuje. Dla mnie to jest patologia i z jednej i z drugiej strony. I nie chcę mieć z tym do czynienia bo głupota, patologia jak i kłamstwo wciąga. Byli więc to moi ‘kiedyś’ znajomi.

MichalinkaToronto@gmail.com         Toronto, 18 luty, 2023