Na terenie rezerwatu Whitefish Lake First Nation w północnej Albercie psy zagryzły 5-letniego chłopca. Były to zwierzęta należące do rodziny dziecka.

Konstabl Kelsey Davidge przekazała, że nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Po ataku na dziecko członkowie rodziny sami zabili psy, które rzuciły się na chłopca. Policjantka nie sprecyzowała, o jaką liczbę psów chodzi.

RCMP wciąż prowadzi dochodzenie, ale żadne zarzuty nie zostały postawione. Imię i nazwisko dziecka nie są podawane, ponieważ chłopcem zajmowała się prowincyjna opieka społeczna.

Chłopiec uczęszczał do szkoły w Whitefish Lake First Nation. Rezerwat jest położony 400 kilometrów na północny-zachód od Edmonton.

Wódz Albert Thunder mówi, że cała społeczność jest pogrążona w żałobie. Wszyscy starają się pomóc rodzinie chłopca i trzymają się razem. Zorganizowano modlitwy. Na miejscu już wcześniej działało lokalne centrum kryzysowe.