To, że komuna zwyciężyła po 1945 roku, to jedno. Byli silniejsi i mordowali na potęgę, a których wymordować nie zdołali, tych na potęgę niewolili mentalnie.

Reszta narodu zachowała się zwyczajnie, tak jak na całym świecie zachowuje się każda reszta. Na bok z takimi. Dlaczego jednak pozwalamy trwać postkomunie dziś? Czemu pozwalamy, przepraszam najmocniej: wypierdywać publicznie kocopały szumowinom, ględzących swoje bez obaw o powszechne protesty zniewalanych i ogłupianych ludzi – teraz? Współcześnie? Jak to możliwe, by niewiele już trzeba było, aby zrobione zostało wszystko, co z polskością i Polakami uczynić zaplanowano?

Otóż Paweł Siergiejczyk wyłożył rzecz dobitnie przed wieloma laty, pisząc: “Obecne elity naszego kraju wywodzą się z elit, które kilkadziesiąt lat temu, w najciemniejszym okresie stalinizmu, rządziły Polską”. Co z kolei profesor Andrzej Zybertowicz uzupełnił o kompetentny wytyk: “(…) ślepotą socjologiczną jest nie zauważanie, iż dzieci często dziedziczą po rodzicach nie tylko sposób myślenia, ale także ich kontakty społeczne. W tym kontakty dające szybszy, preferencyjny dostęp do społecznie pożądanych dóbr. Dostęp nie według kryteriów merytorycznych, ale według nieformalnych powiązań i lojalności”. I jeszcze dalej: “To samo, co jest źródłem życiowego powodzenia elity postkomunistycznej, jest też – jak się zdaje – źródłem niepowodzenia wielu grup społeczeństwa polskiego. Wielu potomków elit wasalnych, narzuconych Polsce przez Związek Radziecki, to osoby kreujące przekazy w mediach. Przekazy sugerujące, co jest, a co nie jest prawomocne, naturalne, normalne, o czym wypada i o czym nie wypada publicznie rozmawiać”.

Fakt. Potrafili znakomicie odnaleźć się w najciemniejszych zaułkach krwawego stalinizmu. A kiedy nie można było “nadpisać” przeszłości, wystarczyło zmienić nazwisko. Teraz reprezentowani są licznie, a z nimi ta sama co wówczas, natura nikczemności.
***
Sytuacja Polski i Polaków staje się dramatyczna w pierwszym rzędzie o tyle, że: “Największe zagrożenie dla wolności człowieka powstaje wówczas, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że czyni się go wolnym” (Jan Paweł II). Jak ów stan rzeczy ujął szef wydawnictwa “Klinika języka” Gabriel Maciejewski: “Film Reset wskazał na istnienie obozu zdrady narodowej, po czym najspokojniej w świecie obóz ten przejął władzę”. Tak było. Po czym Maciejewski pyta – z emfazą, acz jego pytanie znajduje sto procent uzasadnienia: “Ileż razy do cholery można dawać szansę ludziom, którzy nie potrafią skorzystać z całego pakietu szans, jaki im wręczono do ręki na całe osiem lat?”.
Dziesięć, nie osiem. Osiemnaście wręcz. Spójrzmy: najpierw dwa lata nauki w niesprzyjających okolicznościach, z niedojrzałymi kadrami i nielojalnymi towarzyszami z LPR i Samoobrony. Następnie osiem lat w opozycji, czyli kolejne lata usiłowań powyłamywania kłów niesprzyjającej rzeczywistości. Następnie osiem lat rządów. W sumie nieudanych, boć jedynie na początku postrzeganych w kategorii szans Rzeczypospolitej na dobrą zmianę. Uściślając: do przełomu 2017-2018, z finałem w postaci kompromitującej “skuchy” przy okazji nowelizacji Ustawy o IPN. Bo potem to już tylko z górki było. I co, i co? Niech się napełni szkło. Tylko się upić.
Teraz z kolei doczekaliśmy wołania “Ratunku, brońcie nas, na ulice wychodźta!”. Portal wpolityce.pl: “Jeśli podobał Ci się ten artykuł, możesz wspólnie z nami bronić Polski i prawdy”. A to, ponieważ: “Jesteśmy po właściwej stronie – tam, gdzie umiłowanie Ojczyzny. Jacek Karnowski”. I dalej: “Z Polską w sercu – to hasło dziennikarzy naszych mediów. Dorota Łosiewicz”. I dalej: “Konsekwentnie bronimy prawdy. Udaje się dzięki wsparciu Czytelników. Marzena Nykiel”. I jeszcze dalej: “Propolskie, wolne media są kluczem do bezpiecznej Polski. Michał Karnowski”. Wreszcie: “Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media”. Aha, aha. Znaczy, wspomóż nas datkiem. Kasę daj, znaczy. Kasę.
…Przepraszam, ale nie należało marnować naszego czasu. Wy z rodzinami wyżywicie się, a naród dostanie to samo, co zawsze? To znaczy nadzieję na przyszłość, zamkniętą w skrzydlatych słowach i jałowych obietnicach? Beze mnie, beze mnie.
***
Zasłużyliśmy sobie na upadek? Obawiam się, że w istocie zasłużyliśmy. “Zorza szybko gasła. Zza świata szła noc, rozpacz i śmierć” – pisał Żeromski. To prawda, zorza gaśnie szybko. Zwykle. Wszelako nasza “zorza” gasła od 1921 roku, gdy – u progu niepodległości – nasi rządzący, niby zgraja Judaszy – skazali na śmierć, wydając wprost pod knuty i bagnety sowieckich żołdaków, od półtora do dwóch milionów Rodaków. Mimo tryumfu wspartego z Niebios sprzed niepełnego roku, nad ziemie dawnej Rzeczypospolitej wkroczyła zima. Sens trwania polskości na Kresach, trwania przez setki lat, nieustanna i bezkompromisowa troska o kości poprzedników, o mogiły przodków i kurhany bohaterów, o krajobrazy i dobra kultury, wszystko diabli wzięli. Po cośmy tam trwali, bijąc się o polskość? …Grzech pierworodny i zbrodnia bez kary. Bój się Boga, Polsko. Ukorz się i proś o wybaczenie. Nie masz innej drogi, chyba w mrok, rozpacz i śmierć wieczną.

Krzysztof Ligęza
Kontakt z autorem: widnokregi@op.pl